na blogu Wiwiany
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url]
. dyskusje o wplywie zywienia na kopyta
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty)
. roznice miedzy szkolami
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url]
. buty, a la buty
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url]
. sprzet (tarniki, noze, inne)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url]
_________________________________________________________________
. artykuly
j. polski
[url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego
Koniec z chorobą linii białej
Zrozumieć podeszwę
j. angielski
Articles by Pete Ramey
Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick
[url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url]
_________________________________________________________________
. przydatne strony
j. polski
[url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany
Naturalne kopyto
czyli rzecz o bieganiu boso
j. angielski
Swedish Hoof School
Lars Pala
Marjorie
ANHC all-natural-horse-care
The Naked Hoof
Iron Free Hoof
Case Studies
Oskar’s hooves
HealthyHoof
_________________________________________________________________
[url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url]
_________________________________________________________________
kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania? planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie.
BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów.
fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
Akurat pan werkował takie krzywe kopyto i wyjaśnił mi tak: krzywe kopyto ma jedną ścianę podkładającą się pod kopyto, druga "wyjeżdża" na zewnątrz. Czerwona strzałka -to ściana pionowa, niebieska -to ta wyjeżdżająca. Wtedy większe obciążenie idzie na tą ścianę pionową i ta połówka kopyta jest mniejsza. Ściana na zewnątrz jest mniej obciążona, połówka kopyta jest tu większa. Rysunek kiepski, ale pokazuje o co chodzi 😉
Połówkę kopyta "czerwoną"-mniejszą, bardziej obciążoną -struga sie tak: ściany wsporowe podcina się mocno (przycina, skraca) -po to, żeby osłabić w tym miejscu "podporę" kopyta i żeby mogło sie rozszerzyć, czyli wypchnąć tą część kopyta na zewnątrz. Ściany puszki kopytowej po tej stronie zostawia się nie przycinane (nie obniża się ich). Połówkę kopyta "niebieską"-większą, mniej obciążoną -struga się tak: ściany wsporowe zostawia się nienaruszone, nie tnie się ich, żeby ich nie osłabić i żeby "trzymały" kopyto (żeby się nie rozjeżdżało). Natomiast ściany puszki kopytowej po tej stronie z reguły są wyższe, więc tnie sie je na wysokość -obniża sie , żeby zaczęły przejmować obciążenie. Kąty wsporowe mają mieć taką samą wysokość, a ściany puszki kopytowej w ostatecznym rozrachunku tez są mniej więcej tej samej wysokości. My obcinamy jeszcze z zewnątrz tą część puszki "rozłażącą się". Natomiast pan nic nie mówił o łuczkach ( w ogóle nie było o tym wzmianki) -myślę, że my zrobimy łuczki na przedkątnych bez względu na wysokości ścian 🤣 No i oczywiście ściany wsporowe nie powinny wystawać z podeszwy 😉
Na dzisiejszym szkoleniu klasycznym -nie było. Ale to szkolenie bardziej dla gospodarzy, którzy mają tylko wiedzieć, co się robi z kopytem 🤣 (dla mnie i tak cenne, bo wiedziałam o co pytać :hihi🙂 Natomiast u Tomka -pytałam o cięcie otwierające, ale nie uzyskałam satysfakcjonującej odpowiedzi, tylko -że się robi, ale bardzo ostrożnie. No i przy prawidłowym werkowaniu (zachowaniu kątów, itp) -nie jest potrzebne, bo kopyto samo się poszerzy bez wymyślnych cięć :hihi🙂 Ściany wsporowe tez tnie się w zależności od potrzeb -czy mają służyć jako "hamulec" -wtedy można zostawić je troszkę wyższe, czy normalnie -wtedy wycina się je mocniej. Ponadto -ściany wsporowe utrudniają rozszerzanie się kopyta, więc zostawia się je tylko do połowy długości strzałki, a resztę (od strony grota) -wycina całkiem. W ogóle -Tomek napisał po kursie, że byliśmy bardzo trudną 😅 grupą -bo mielismy wystarczająco dużo wiedzy, żeby nie sluchać bezmyślnie, tylko stale dyskutować, przerywać, zadawać pytania, mieć wątpliwości, itd. Kilka razy zapytał nas, kto w końcu prowadzi ten kurs: my, czy On 😂
Ja napiszę tak: przetestowałam to, czego nauczył nas Tomek na kilku koniach (dokładnie 6) i w 4przypadkach ściany wsporowe same pokazywały dokąd chcą sięgać (czyli magiczna połowa strzałki). U 3koni (tych chodzących naprawdę dużo po twardym) jak się głębiej podłubało pod przedłużkami były małe krwiaczki, u jednej klaczy nawet mała dziura po ropniu 😵. Jak dla mnie to wystarczające przesłanki przemawiające ZA 😉
Co do kopyt krzywych, asymetrycznych, to Tomek proponował identyczne rozwiązanie jakie przedstawiła Rzepka. Zwracał uwagę także na to, że w ten sposób zmieniamy obciążenie w stawach, więc należy bardzo uważać i nie przesadzić w drugą stronę, bo łatwo doprowadzić do sytuacji, w której strona wyjeżdżająca na zewnątrz wjedzie pod pion.
To ja strugam podobnie takie kopyta jak opisała rzepka jeśli chodzi o ściany puszki. Natomiast robię normalnie ściany wsporowe do poziomu podeszwy w obydwu połówkach kopyta. Ciekawa jestem jak sie reszta na to zapatruje? Jeśli chodzi o wysokość kątów wsporowych to kieruje się mimo wszystko podeszwą i strzałką, bo to są struktury, które bezpośrednio odzwierciedlają to co jest 'w środku'. W ogóle kiedyś znalazłam zarąbisty zagraniczny wątek z opisem jak strugać krzywe kopyta i było tam dużo trudnych przypadków fajnie wyprowadzonych, z bardzo dokładnymi wyjaśnieniami co i jak i dlaczego, z dokumentacją zdięciową i rtg. Tylko oczywiście nie wiem gdzie to było 😉 ale wiedzę którą stamtąd zapamiętałam stosuję na co dzień i sie sprawdza.
Btw takie pytanie, raczej do tych już bardziej zaawansowanych w struganiu - co robicie jak macie z podkładającej się strony w krzywym kopycie pustą białą linię? (w sensie jak połączenie listewkowe jest całkowicie zniczone do pewnej wysokości ściany i wbija się tam ziemia itp)? Jak traktujecie tę ścianę?
branka - ja jak miałam pogorszoną białą linię po tej stronie (teraz już nas nie dotyczy) to jednak zrobiłam na wysokość (na grubość nic) do wysokości podeszwy, natomiast w celu obniżenia zewnętrznej (u nas wewnętrzna jest pionowa), pojechałam trochę po podeszwie (na płasko, tarnikiem, by obniżyć tamtą ścianę a zarazem uniknięcie postawienia konia na samej podeszwie). Efektów ubocznych nie zauważyłam.
Branka- pamiętasz kopyta Scarlett? Ja z tymi dziurami walczę od chwili rozkucia. To niestety błędne koło, bo aż trudno uwierzyć ile brudu może pomieścić taka dziura. Niedawno podcięłam jej same ściany na wysokość- takie mega łuczki wyszły- (za radą Dei), by brud nie mógł tam wchodzić. Po powrocie od Tomka po prostu ją wystrugałam, powiedzmy... mniej naturalnie 😉 Okazało się, że po zostawieniu piętek odpowiedniej wysokości ani dziur nie ma ani ściana wsporowa się nie wykłada na podeszwie. Dam znać jak to się spisze.
Ale jak masz duże dziury to mocne zrobienie samych scian w łuczek nic nie da. U Scarlett te dziury mimo wszystko były małe. A jak ją teraz wystrugałaś, z podeszwą? dawaj jakąś fote 😁
moje dziury były głębokie na ok 1cm 😤 Po stronie z flarą już od dawna robiłam do podeszwy i nie było problemu z wbijającym się syfem, za to po stronie przeciwnej robiło się nie fajnie 🙁 fotki wrzucę niebawem, tylko się odrobię a zaległościami. Zdobyłam stare rtg Kuby (ten ochwat ze skostniałymi chrząstkami) jeśli kogoś to interesuje także mogę wrzucić foto.
A ja kij w mrowisko 😀iabeł: z tą asymetrią wpakuję. Można się przejechać na takim podejściu. Jak? Ano np. tak, że jeżeli ściana się kładzie pod kopyto, a my ją absolutnie zostawiamy i nie tniemy (ta przeciążana), to ona się robi coraz dłuższa (można tego nie zauważyć! Bo w takim miejscu podeszwa ściskana tą ścianą może być bardzo upakowana i twarda i wyglądać żywo!), dźwignia robi się większa i ściana w efekcie mocniej się kładzie. Można zrobić dramat. Do tego jak podetniemy ściany wsporowe z tej strony solidniej, to one nie przytrzymają tej ściany przed "wejściem do środka" i kopyto może się naprawdę zawalić. Jeśli ściana się nie podkłada, tylko jest pionowa, to też nie robi jej dobrze zupełne zostawienie. Na pewno nie raz widzieliście taką pofałdowaną ścianę, uniesioną, czasem wręcz wybrzuszoną koronkę - ta ściana też się musi gdzieś podziać, więc idzie do góry. Teraz zewnętrzna - zostawiamy wsporę przy rozłażącej się na zewnątrz ścianie..? Każdy kto widział taką solidnie wyjechaną na zewnątrz ścianę wie, jak bardzo wspora może leżeć na podeszwie, uciskać ją i pchać na zewnątrz przedkątną. Do tego brak wzmianki o próbach "pozbierania" tej zewnętrznej ściany (mustang roll, albo chociaż zrobienie na grubość). Ostrożnie z tymi krzywulcami, bo oczy trzeba mieć dokoła głowy i zmartwię kochane szczypiorki - nie ma cudownej recepty. Za każdym razem trzeba spojrzeć na kopyto takie, jakie jest w danej chwili i takiemu kopytu pomóc. To, co działało miesiąc wcześniej, może zaszkodzić przy następnym struganiu. Tak, czasem zostawiam przeciążaną ścianę bez cięcia (długo robiłam tak Akorda), ale ostatnio zauważyłam, że zaczyna się wbijać w koronkę (on ma pionową, nie podłożoną, całe szczęście). Przycięłam do wyskrobanej do żywego podeszwy NA PŁASKO i wszystko się ładnie zrelaksowało do następnego strugania.
Ja napiszę tak: przetestowałam to, czego nauczył nas Tomek na kilku koniach (dokładnie 6) i w 4przypadkach ściany wsporowe same pokazywały dokąd chcą sięgać (czyli magiczna połowa strzałki). U 3koni (tych chodzących naprawdę dużo po twardym) jak się głębiej podłubało pod przedłużkami były małe krwiaczki, u jednej klaczy nawet mała dziura po ropniu 😵. Jak dla mnie to wystarczające przesłanki przemawiające ZA 😉
Jak już gdzieś pisałam, tego samego uczył Lars (miałam takie kopyto na kursie). Ściana wsporowa pokazuje, dokąd ma sięgać - to pęknięcie jest granicą. Dlatego bardzo mnie dziwiło, że tutaj (w znaczeniu w tym wątku) była tendencja, żeby ten wałek-przedłużkę zostawiać. To samo mówi Jackson w swoim podręczniku - że ten wałek nie ma uzasadnienia. Ale wiem, ze Jackson nie cieszy się tu repektem.
prostując moją młodą kombinuję z wysokością kątów wsporowych oraz grubością ścian. Ściany na wysokość (wewnętrzne, uciekające na zewnątrz) zrobiłam krócej niż pokazywała podeszwa zaledwie kilka razy 😉 Fotki obiecuję 😀
Kurde wywaliło mi moja długa notkę chyba przez pokraczny schemat. No to jeszcze raz po krótce. U mojej klaczy, w tym bardziej asymetrycznym kopycie obserwuje zbetonowanie podeszwy w okolicach wewnętrznego kąta wsporowego, o którym pisała Dea. Sciana wewnętrzna w tejże okolicy i kąt wsporowy widac, ze mocniej obciazany , bo są ślady mikro dziurek, jakby kornik w nich drążył. Kąt wsporowy się kładzie. Flara z dziurką. Sciana wsporowa wewnętrzna bardziej delikatna jak zewnętrzna. Do tej pory podeszwę w tym miejscu traktowałam jak reszte podeszwy tj. kopystką lub szczotka drucianą. Zastanawiam się jednak, czy nie powinnam podciąć w tym miejscu nieco nożem do odkrycia woskowej struktury. Jak myslicie? Kolejna zagwozdka. Od jakiegoś czasu po obwodzie kopyta zrobił sie taki jakby wałek z podeszwy, mniej wiecej szerokości 1 cm (mniej uwypuklony na palcu). Jest on równy z podeszwą. Wyglada to mniej wiecej tak: ściana-linia biała-płaski "wałek" z podeszwy i dopiero wklęsłosć miseczki. Co to za twór i o czym moze świadczyć?
Dea, czyli łuczka nie robisz z tej pionowej strony ? Ja robię taki minimalny u konia z pionową ścianą i podwiniętym kątem , bo ta ściana jest dość zmasakrowana , ale może nie powinnam , gdyż wtedy większe obciążenie przypada na ten podwinięty kąt ??? A co do ścian wsporowych to faktycznie można się przejechać , robiąc schematycznie . Ja robię tak jak pisze branka , z tym że przy pierwszych struganiach po rozkuciu nie mogłam zbyt mocno zaszaleć z tej podwiniętej strony , bo tam była wybrzuszona jakby , zbita i uciskana podeszwa , a płytko pod nią krew . I dopiero po jakimś czasie (za każdym razem ''muskając'' nożem to wybrzuszenie ) zaczęło się coś proszkować i po podważeniu nożem odpadło . Wtedy też mogłam jednocześnie przyciąć ścianę wsporową i ją ucywilizować . Choć do dzisiaj w miejscu jej zakończenia jest dziura . Nie wiem czy spowodowane jest to przez wieloletni ucisk zbitej podeszwy/napierającej ściany , czy jeszcze coś innego 🤔wirek: I zgadzam się z Deą , że trzeba obniżać obie ściany . Ja obniżam najpierw tę od strony wyższego kąta , i nawet jak mam wjechać w podeszwę z tej wyjechanej strony to robię to , zwłaszcza jeśli MUSZĘ przejechać tarnikiem po tej pionowej/podwiniętej , bo czasem jest to mus (koń chodzący na samej podwiniętej ścianie , a nie na strukturze podeszwa-linia biała-ściana). No i im bardziej obniżamy ściany , tym zmniejszamy tę dżwignię , o której pisała Dea . Oczywiście obydwa kąty równe , nie szalejemy w drugą stronę ! Tak ja to mniej więcej widzę. Jak coś to proszę mnie poprawić ... 😉
Mam za sobą wizyte kolejnego weta , i domniemany ochwat okazał się być na USG lekko naderwanym międzykostnym ( sic ! ) (tak, mozna tak się pomylić i jeszcze zwalać to na biedne wysłodki 😤 😤 - kopyto pod wzgledem ochwatowym na rtg wyszło i jak ta lala) Problem jest jednak gdzie indziej :
Kopyta przednie krzywe są bardzo , i mam natychmaist okuć na wkładki i podnieść piętki - jesli tego nie zrobię nasze więzadło/mięsień nie otrzyma tej odrobiny luzu jaka jest mu potrzebna i będzie sie nadal zrywało. Nikt tutaj nawet nie chce ze mna rozmawiać na temat alternatywy dla tego natychmistowego kucia , dostałam namiary na polecanych kowali ,ale jeden jest w rozjazdach raczej niedostepny a drugiemu trzeba bedzie na rece patrzec ( i to niby ja mam patrzec , z moja mega niewiedza kopytną ... ) Pytanie - czy w takim problematycznym przypadku kiedy trzeba pilnie odciązyc więzadło , jest alternatywa dla kucia ortopedycznego , i kto może do mnie dojechać w okolice Łodzi ?
Pisalam na prv do paru osob i nikt na razie nie odpowiedzial , a sprawa jest pilna , tak wiec wrzucam na forum...
Zastanawiam się jednak, czy nie powinnam podciąć w tym miejscu nieco nożem do odkrycia woskowej struktury. Jak myslicie? cranberry - to jedno z tych pytań, na które NIE da się odpowiedzieć przez internet... Mogę dać Ci wskazówki - spójrz na głębokość rowków przystrzałkowych, ale tu już jest potrzebne wyczucie, czy wygląda za głęboko (jak wchodzi cały bolec kopystki to raczej jest za głęboko). Przede wszystkim po obu stronach powinno być tak samo wysoko. Jeśli strona przeciążana jest wyższa - wtedy można "poszukać" prawdziwej podeszwy. Nie każda twarda podeszwa jest OK i do zostawienia, ale żywą IMHO w zdecydowanej większości przypadków lepiej zostawić. Problem tradycyjnie - jak rozpoznać żywą od martwej, ale upakowanej?... Mnie się czasem też zdarza przyciąć "żywe" ale chyba nigdy nie musiałam więcej niż milimetr prawdziwego żywego przyciąć (tylko do równoważenia, kształtowania) i to robię w dwóch przypadkach - ten "niegdyś leniwy" ochwatowiec "metaboliczny" (nie Aktyw - u niego spokojnie można szanując podeszwę strugać IMHO!) - u niego czasem nieco "poprawiam" kształt tyłu kopyta (choć wysokość samych kątów akceptuję taką jakiej chce koń) oraz Akord - u niego równoważę bocznie (zewnętrzną ścianę muszę trzymać w ryzach). OK, jest jeszcze trzeci pacjent, u którego się zdarza, też w tyle kopyta.
Trzeba pamiętać dlaczego właściwie tak się opieramy na tym dyktacie podeszwy - wtedy wiadomo, kiedy można zrobić odstępstwa. Chodzi o to, że mamy postawić konia tak, żeby miał dobre podparcie na otoczonej "idelanym adidaskiem" kości kopytowej. Nie chcemy żeby kość kopytowa stała na jednej krawędzi, pochylona, przenosząc nierówne obciążenia na więzadła i stawy wyżej. Nie chcemy, żeby za dużo wystawało na zewnątrz od kości, szczególnie w stronę pazura - wtedy koń się potyka o tę "deskę przyczepioną do nogi". Nie chcemy też, żeby kość była skierowana czubkiem w dół. I teraz uwaga: podeszwa ma ciekawą cechę - jest tworem wyrastającym ze spodu kości kopytowej. Rośnie równej grubości na całym jej spodzie. Jak dorośnie do swojej "właściwej" grubości to zaczyna "martwieć" (na zewnątrz od tego miejsca). Różnie to się objawia - jak jest mokro, to się proszkuje i sypie, wtedy najłatwiej doskrobać się do żywej. Jak jest sucho, to upakowuje się w twardą, spękaną strukturę. Też da się to odskrobać, ale niekoniecznie tak łatwo. Kiedy jest poddawana mocnym obciążeniom (jak w przypadku wyżej omawianej asymetrii), to się potrafi naprawdę nieźle skompresować. Nie zawsze ta martwa warstwa jest zła i nalezy ją usunąć, ale trzeba wiedzieć, że ona jest (nie zawsze jest! czasem się sama wyciera na bieżąco, jesli ściany nie są za długie i koń ma zapewniony ruch), bo nie opieramy się na tej martwej, tylko na żywej. Bo martwej może być różna ilość w różnych miejscach (np więcej po jednej stronie), żywa, o ile jej pozwolimy - zawsze pokazuje nam ułożenie kości (bez rtg!). Żeby nie było za prosto, jeśli koń krzywo wyciera kopyto, to trzeba wiedzieć dlaczego (często to efekt jakiejś kontuzji wyżej - albo wady budowy). Równoważąc na siłę można też narobić kłopotów.
Ten schemat już był, nawet dwa razy, ale może z tym wykładzikiem się komuś złoży w całość.
Od jakiegoś czasu po obwodzie kopyta zrobił sie taki jakby wałek z podeszwy, mniej wiecej szerokości 1 cm (mniej uwypuklony na palcu). Jest on równy z podeszwą. Wyglada to mniej wiecej tak: ściana-linia biała-płaski "wałek" z podeszwy i dopiero wklęsłosć miseczki. Co to za twór i o czym moze świadczyć?
A to może być albo klin rogowy (świadczy o rozciągnięciu/oderwaniu ścian) albo za mało podeszwy (brakuje na obwodzie, miska powinna być głębsza). Albo jedno i drugie.
lira - nie wspomniałam o łuczkach, ale to nie znaczy, że ich nie robię 🙂 Oczywiście robię. Po stronie podwiniętej tylko trzeba uważać, żeby nie zrobić skosu/mustangrolla, ta ściana musi być równoległa do podłoża, choć niekoniecznie "na prosto"/płasko (a nawet koniecznie nie!).
jeżeli ściana się kładzie pod kopyto, a my ją absolutnie zostawiamy i nie tniemy (ta przeciążana), to ona się robi coraz dłuższa (można tego nie zauważyć! Bo w takim miejscu podeszwa ściskana tą ścianą może być bardzo upakowana i twarda i wyglądać żywo!), dźwignia robi się większa i ściana w efekcie mocniej się kładzie. Można zrobić dramat. Do tego jak podetniemy ściany wsporowe z tej strony solidniej, to one nie przytrzymają tej ściany przed "wejściem do środka" i kopyto może się naprawdę zawalić. Jeśli ściana się nie podkłada, tylko jest pionowa, to też nie robi jej dobrze zupełne zostawienie. Na pewno nie raz widzieliście taką pofałdowaną ścianę, uniesioną, czasem wręcz wybrzuszoną koronkę - ta ściana też się musi gdzieś podziać, więc idzie do góry. Teraz zewnętrzna - zostawiamy wsporę przy rozłażącej się na zewnątrz ścianie..? Każdy kto widział taką solidnie wyjechaną na zewnątrz ścianę wie, jak bardzo wspora może leżeć na podeszwie, uciskać ją i pchać na zewnątrz przedkątną. Do tego brak wzmianki o próbach "pozbierania" tej zewnętrznej ściany (mustang roll, albo chociaż zrobienie na grubość).
ano właśnie u Queenie , wogóle nie były tykane kąty, podeszwa , ściany tylko na płasko do podeszwy -nic ze strony obciążonej , dopóki dopóty kopyto nie zaczęło się proszkować pod spodem i koń nie chciał się tego pozbyć , choć cała tam nagromadzona podeszwa trzymała i pchała kąt do przodu , ta część kopyta zaczeła uciekać przed siebie, zrobiła się łódka od koronki do pazura widziana z boku . Koronka wybrzuszyła się moooocno i wtedy dodatkowo .... rozwaliła międzykostny . Imo wtedy właśnie coś tam podeszwa zaczęła pokazywać jakieś milimetrowe spękania , w raz wszystko podważałam , po 2 struganiach micha po tej stronie kopyta się pokazała , zaczęłam kombinować z kątami stopniowo zbierać tą rozlaną podeszwę na przedłużeniu kąta . Teraz ten kąt w tym rozjechanym kulasie jest w proporcji 1/3 do skośnej strzałki . Cały czas próbuję go cofać frezując zapuszczony kąt (bez ingerenzji w podeszwę po tej stronie) i trzymając na wysokości strzały , co wymaga ingerencji tarnikiem po drugiej uciekającej stronie po podeszwie do tego stopnia iż podeszwa w kącie wsporowym pod tarnikiem ugina się łatwo .Po tej także stronie - nie używanej jeszcze , nie wykruszającej się , ubitej i jak widać płytkiej - nie przycinam nic od podeszwy . Nie używa tego kąta praktycznie ,a więc nie jest on pchany do przodu z jego podeszwą, a trzyma aby ściana i reszta nie rozlewała się (u nas do wewnątrz). Dodatkowo robie po tej stronie mustang rolla od linii wodnej i robię na grubość od góry tak od 1/3 długości ściany . Razem wspory zostawiam teraz na równej długości czasem z przewagą 1 mm dla ściany walącej się / obciążonej. Ale konisko uruchomiło się idzie od piętki 4 krzywulcami , teraz jest 24h /7 i strzała zaczyna coś ruszać 🙂
Co do rozwalonej białej linii po obciazonej stronie , u nas rozwaliła się na głębokość hoho 1 cm jakoś w zime , wtedy gdy ta połowa kopyta wędrowała do przodu , teraz to jest jakieś 3 mm , ściany tam robię na płasko do podeszwy, po obciążonej stronie nie ingeruje w grubość ścian.
branka gdybyś jakimś cudem natrafiła na ten wątek to podlinkuj :kwiatek:
dea, głębokość rowków przystrzałkowych w tyle kopyta jest dosc spora, ale faktycznie muszę pomierzyć dokładniej. Co do wałka to podeszwy nie ruszam prawie od roku (czyli od momentu gdy sama dłubie), tylko usuwam głównie szczotą to co ewidentnie się proszkuje. Chyba postawiłabym bardziej na rozciągniecie/oderwanie sciany. Ostatnio cięzko mi dotarnikować do czystej białej linii bez jazdy po podeszwie więc ewidentnie sypie się sprawa. Chyba muszę wrócić do cotygodniowego podstrugiwania.
czy mnie oczy mylą, czy poziom merytoryczny dyskusji w tym wątku, jakby nagle cudownie wzrosł ❓ ❗ 😎
ale przejdzmy do rzeczy...
dziękuje wszystkim za wzięcie udziału w dyskusji :kwiatek: myślę, że nasza rozmowa-burza mózgów w naturalny sposób dobiegla już końca...
oczywiście jak ktos się jeszcze chce wypowiedzieć to zapraszam, ale nikt nikogo juz nie będzie ganił za przerywanie "dyskusji" wklejaniem zdjęć itp 😉
uroczyście wszystkich informuje, że POWSTANIE osobne PODFORUM "Kopyta", doczepione do Re-volty jako zakładka 🏇
byłam wczoraj osobiście u Quanty, rozmawialam z nią na temet tego wątku i ustaliłyśmy wszystko co trzeba... Quanta równiez podziela moje zdanie o konieczności uporzadkowania i ogarniecia tego wszystkiego 😀 dlatego da nam miejsce na serwerze na to forum i uprawnienia do moderowania go
umówiłam się z nią, że za miesiąc przedstawie jej wstępny projekt Forum "kopyta" powoli już nad tym pracujemy JA z Tunridą
jeśli ktoś czuje misję i chęć aby się jakoś w to zaangazować i nam pomóc to zapraszam do mnie na pw
szukam też jeszcze jakiejś drugiej osoby na funkcję moderatora od spraw podstawowych do pomocy dla Tunridy
piglet: Eksperci od Spraw Podstawowych – mają dobrze ugruntowane podstawy w zakresie teorii i praktyki, strugają tylko swojego/swoje konie lub ich małą ilość, nie mają ambicji lub (jeszcze) wystarczająco dużego doświadczenia aby zjmowac się „sprawami poważnymi” ale są chętni aby przekazywać wiedze dotyczącą podstaw NHC (Tunrida, Aleks?, Szuwar?, Kasik?) Wiedzą o co chodzi w podstawach NHC
Eksperci do Spraw Podstawowych – wypowiadają się w tematach wymagających wiedzy podstawowej. Mają cierpliwość po raz kolejny tłumaczyć to samo. Starają się być „przyjaźnie” nastawieni, otoczyć „opieką” nową w wątku osobę. Powinni nowym przedstawić zasady uczestnictwa w wątku ABC, zalecić im odpowiednie „lektury” odesłać tam gdzie trzeba, zachęcić do pogłębiania wiedzy.
Eksperci mają prawo oczekiwać szacunku, przestrzegania zasad i powinni to egzekwować!
Dla osób które są nowe w wątku powinny zostać ustalone pewne zasady, które pozwolą „trzymać poziom” wątku
- nie może być tak, że ktoś przychodzi do wątku, wkleja przypadkowe ujęcia uwalonych gnojem kopyt, lamentuje i żąda pomocy…w takim momencie powinna się odezwać osoba z grona „Ekspertów do Spraw Podstawowych” i w kulturalny sposób wytłumaczyć i wyegzekwować pewne zasady (tj jak zrobić odpowiednie zdjęcia, wyczerpująco opisać problem koni/kopyt itp.) W tym czasie pozostali włączają „ignora” i czekają aż nowa osoba się ogarnie…jeśli jej zależy to zrobi zdjęcia i zastanowi się w jaki sposób przedstawić swój problem aby był logiczny i zrozumiały dla pozostałych uczestników wątku)
Jeśli czegoś takiego nie będzie, jeśli nie przyjmiemy jakiś podstawowych zasad i standardów, to nie mamy prawa oczekiwać, że wątek będzie miał jakikolwiek poziom i wtedy nawet Tunridzie (która czuje powołanie) nie będzie się chciało odpowiadać…
Tunrida: Ja np nie czuję się na siłach dawać rad jak strugać naprawdę trudne przypadki, problematyczne w jakiś sposób, bo koni pod opieką mam tylko kilka. I raczej jestem prywatnym strugaczem jednego swojego konia i przy tym chcę pozostać i moje doświadczenie rośnie bardziej TEORETYCZNIE niż praktycznie.
Ale ponieważ podstawy mam opanowane w stopniu uważam, dobrym, to wielokrotnie odpowiadałam początkującym w kółko na te same pytania podstawowe. ( ktoś musiał) Ale mimo iż mam duże pokłady spokoju i wyrozumiałości, to też zaczęły się one jednak kończyć. Nie mam siły po raz 15-ty pisać komuś, co to znaczy obrobić ściany na grubość, czy jak znaleźć ścianę wsporową i jak ją ściąć.
jeżeli, ktoś też "czuje" podobnie i chciałby się zaangażowac w taką działalność na nowym forum, to również zapraszan do mnie na pw
No to super! (w kwestii forum) 😀 A wracając do krzywych kopyt: ja nikomu nie polecam takiego strugania, o ktorym mówił kowal! Pisałam tylko, jak on to robi i jak zaleca. To skracanie ścian po stronie wyłażącej na zewnątrz- jest juz od dawna wiadome, nic nowego. Tomek zreszta tez to potwierdził. Ale problem jest z ścianami wsporowymi, łuczkami,itp -czyli całą mechaniką. Osobiście uważam, że wszystko zalezy od tego JAK BARDZO ściana się podwija pod kopyto. Bo może być tylko bardziej w pionie, niz druga, może być całkiem pionowa i może sie wręcz podwijać pod kopyto. I wtedy albo robi się zachowawczo- kontrolująco, albo drastycznie szuka konkretnej metody na rozwiązanie problemu . Ze zdjęcia rtg wklejonego przez deę wyraźnie widać, że trzeba skrócić ścianę wsporową od tej strony wyłażącej -bo ona wbija się we wnętrze kopyta. Z reguły tez po stronie pionowej jest wybrzuszenie koronki , aż proszące się o łuczek. W ogóle -krzywe kopyto jest skutkiem krzywych stawów, ktore są efektem krzywych kopyt (najczęściej) 😁 Bardzo duzo koni ma krzywe kopyta i trudno podejrzewać matkę- naturę, że aż tyle koni rodzi się z wadami genetycznymi w postaci krzywych nóg 🤣 To raczej wszystko skutki wczesniejszych zaniedbań lub niewiedzy. Na tym "klasycznym" szkoleniu trudno mi było wypytywać p. kowala -bo było za duzo osób i nie chciałam robić rozróby kopytowej 😂 Ale on ogólnie mówił dość rozsądnie no i jest doświadczonym kowalem ( ze szkoły p. Chłapowskiego). Zauwazyłam tylko -że im więcej "szkół" -tym więcej teorii w określonym problemie. Myślę, ze krzywe kopyta bardziej trzeba traktować indywidualnie, na zasadzie "prób i błędów", aż trafi się "w dziesiątkę". Bo przecież -jak dea napisała - nie ma jednolitego przepisu "jak się to robi" -wszystko zalezy od kopyta, struktur wewnętrznych, sposobu stawiania nóg, stanu stawów i kości, wielkości nachylenia, itd 😉
Jak już gdzieś pisałam, tego samego uczył Lars (miałam takie kopyto na kursie). Ściana wsporowa pokazuje, dokąd ma sięgać - to pęknięcie jest granicą. Dlatego bardzo mnie dziwiło, że tutaj (w znaczeniu w tym wątku) była tendencja, żeby ten wałek-przedłużkę zostawiać. To samo mówi Jackson w swoim podręczniku - że ten wałek nie ma uzasadnienia. Ale wiem, ze Jackson nie cieszy się tu repektem.
Ano, ja np przedłużki długo zostawiałam. Dopiero stosunkowo niedawno przestałam to robić. Ale są konie u których dalej je zostawiam - ale to tylko w niektórych porach roku. Np u Branki tak robię w tylnych kopytach zimą, bo po prostu wtedy lepiej sobie radziła po grudzie i lodzie. Dużo wtedy tez eksperymentowałam ze ścianami wsporowymi. I ci którzy byli u mnie w stajni mogą potwierdzić, że koń miał świetną przyczepność i świetnie sobie radził. Teraz na wiosnę za to sporo materiału z podeszwy było do usunięcia. Przedłużki też.
Za to nie podobają mi się strzałki w tyłach, w przodach po roztopach mi lekko sie popsuły, już sie naprawiają ładnie, ale w tyłach są jakieś takie nie wiem - mizerniejsze niż były. Może za dużo stoi, ale w sumie no na padoku jest te 12 godz, spaceruje tam między sianem, bawi sie z innymi końmi. W boksie ma sucho i czysto. Fakt, nie ma prawie ruchu poza padokiem, no ale tak naprawdę to kiedyś łaziła po nim mniej godzin, a strzałki były lepsze :/ Rozważam jakąś suplementację, ale na razie jestem w fazie myślenia nad tym.
Tak jeszcze się włącze do dyskusji odnośnie krzywych kopyt - macie rację, że wszystko zależy od przypadku. Są pewne zasady strugania takich kopyt, które tu nieraz były omawiane, ale wiadomo że każdy koń jest inny. Bardzo ważna jest ocena sposobu stawiania kończyn i tego jak zbudowane są całe kończyny. Ocena samych kopyt nie wystarczy - stąd ja odmawiam radzenia ludziom jak strugać krzywe konie przez internet. Bo to nie ma specjalnego sensu. Wiele ludzi wysyła mi pw ze zdjęciami i pewnie nie są zadowoleni jak nie odpisuje, potem można w wątku przeczytać, że wysyłali zdjęcia komuś z forum i zostali zignorowani - ale taka jest prawda, ze mamy już troche specjalistów w Polsce i można kogoś wziąć do skonsultowania przypadku. Rozumiem jeszcze jak ktoś jest z jakiegoś miejsca gdzie nie ma zadnych strugaczy - ale jak ktoś z Warszawy wysyła mi zdjęcia, to sobie myślę - przecież masz tam kogo wziąć... a ja niestety nie mam już czasu na takie porady internetowe. W ogóle na nic nie mam czasu 🙁 nawet na odwiedzanie swojego konia, wsiadam na stępa raz na tydzień, poczyszcze ją, dam buzi i tyle mojego kontaktu z nią. Stąd nie uwzględniajcie mnie też przy tym podforum - jak będę mieć chwile to oczywiście zawsze coś napisze, ale to będzie rzadko i nieregularnie. Mam nadzieje przez święta mieć trochę czasu ogarnąć dokumentacje ciekawych przypadków, to może wam coś tu wrzucę ze stosownym opisem 🙂 w sumie skoro poruszyliśmy problem krzywych kopyt to postaram się ogarnąć właśnie przypadek krzywego konia, prowadzony przez dłuższy czas (czyli przynajmniej rok-półtora).
piglet i tunrida - brawo za inicjatywę dziewczyny 🙂 Fajnie że są tacy, którym się chce 🙂
To ja jeszcze odnośnie krzywych kopyt z jedną ścianą wsuwającą się pod kopyto. Zgadzam się z deą - takiej ściany nie można zostawiać samej sobie i skracać tylko tej dłuższej. Z moich obserwacji - ta ściana, ta połowa kopyta przenosi większe obciążenia i jest mocniejsza i często mocno "upakowana" i się nie ściera sama. Tylko radośnie wybrzusza koronkę i pakuje się jeszcze bardziej pod kopyto. Dodatkowo u nas mamy problem z kładącymi się piętkami czyli kąt wewnętrzny nie dość że się pakuje pod kopyto to jeszcze wyjeżdża do przodu i w zasadzie patrząc od spodu czy z boku wcale nie widać, że ta ściana wymaga skrócenia. I w naszym wypadku pozostawiona sama sobie będzie "krótka", "piętki niskie", za to to kąt wewnętrzny przestanie być jakimkolwiek podparciem i się zawinie... Cofanie tego kąta też się nie bardzo udaje bo zaczyna wisieć w powietrzu więc w zasadzie jest to zabawa w milimetry. I zdecydowanie na żywo, bez zdjęć. Na zdjęciach zawsze widzę co innego, chcę to poprawić, wracam do stajni... i jednak nie ma co ciąć 😉 I jeszcze ściana wsporowa po tej stronie, gdzie kopyto się podwija do wewnątrz sama nam się wykrusza i mimo, że szybko się tam pojawia po wycięciu to jest tak słaba, że wykrusza się przy dłubaniu kopystką. Z drugiej strony za to zlewa się z podeszwą ale nie wystaje z miski tak jak na przedstawionej fotce. Ją też "wydłubuję" bo mam wrażenie, że ona mi wypycha zewnętrzną ścianę na zewnątrz. Chyba co krzywe kopytko to trochę inny przypadek - jak czasami czytam co ktoś pisze o takim krzywym kopycie to się zastanawiam jak on to zrobił, bo w moim krzywym kopycie (tak samo krzywym) tak się po prostu nie da... 😉 Jedno jeszcze dodam - ja nie liczę na to że 8letni koń się już całkiem wyprostuje i przebuduje z tymi krzywymi nogami i kopytami. Wierzę w to, że jego układ kostny się do tego dostosował i w zasadzie o ile stoi prosto, czyli żadna z nóg mu się nie rozjeżdża na boki, do tyłu, w przód, gdzieś w kosmos to znaczy, że jest dobrze. A w każdym razie lepiej niż było... bo kiedyś wszyscy mówili, że taki jest ładny i zgrabny a stoi jak pokraka. Już nie 😉
Ano właśnie - przedłużka przedłużce w krzywym kopycie nierówna. ja z początku traktowałam je z jakimś dziwnym nabożeństwem tłumacząc sobie, że skoro powstają to pewnie są potrzebne. Ale gdy odwiedziła nas Sara i pokazała dokładnie, ze to nie tylko kopyta są krzywe ale i kończyny wyżej, to je wycięła (przedłużki) i to solidnie. I nagle przez dwa strugania w krótkim okresie czasu nastąpiło magiczne wyprostowanie kopyt ( u nas ta asymetria była niewielka). Ja potem jak laik małopowałam takie podejście do ścian wsporowych i jak zrobiło się twardo to koń znów zaczął palcować a przedłużki odrosły błyskawicznie. Więc ponownie zostawiłam je wtedy i to była dobra decyzja. Za to znów na koniec zimy nie mogąc konia werkować, kopyta nam b. przerosły i nieumyślne zostawienie przedłużek zaowocowało powrotem do naszego stanu kopyt sprzed roku - linia biała w ścianach wsporowych jak zyg zag wszystko to jakoś dziwnie upakowane, zbetonowane. Znów potrzebne było radykalne wycięcie, które odkryło szereg śladów po mini ropniach w ścianach wsporowych. Jak widać niektóre kopyta pracują (zmieniają się) błyskawicznie i nie ma jednej słusznej recepty.
Przepraszam za milczenie - jeśli chodzi o podforum i uporządkowanie tematu - jestem ZA. Choćby i dlatego, że nie zaglądałam tu tydzień i nie bardzo jestem wstanie przeczytać wszystko co napisano. Jak pewnie zauważono nie udzielam porad dotyczących strugania internetowo ale służę całą moją wiedzą na inne kopytne tematy. Nie jestem niestety jednak zawsze dostępna internetowo, czasami i tydzień lub dwa nie mam dostępu do sieci.
Miałam okazję być na kursie u Pani doktor Strasser i używam jej metody w uzupełnieniu. Z tego co obserwuję metoda Strasser w czystej formie wymaga bardzo starannego spełnienia warunków ( ruch, ruch , ruch i podłoże). Zauważyłam też, ze ilość drastycznych objawów ( ból, ropnie) jest mniejsza po zastosowaniu niektórych jej założeń po prowadzeniu kopyt przez 6-9 miesięcy naturalnie w sposób bardziej zachowawczy.
Branka eksperymentuję aktualnie na dwóch koniach z dziurami głębokości 2-3 cm i szerokości 3-5 cm. Kiedy będę już wiedziała do czego doprowadziłam owe dziury podzielę się obserwacjami.
Pytaliśmy Tomka o asymetrię w zadnich kopytach i powiedział, że póki koń stawia nogi prosto, to nie należy się zbytnio przejmować. Prawdziwy problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy koń chodzi krzywo.
A teraz kretyńskie pytanie (choć podobno takich nie ma :cool🙂: w którym wątku będę mogła od czasu do czasu wylać swoje żale (co by mi ciśnienie zeszło) spowodowane tym, że mnie w stajni gnębią i szykanują niektórzy, że sama strugam tymi "szamanskimi" metodami? 😀iabeł:
Rzepka - szkoła Antka nie jest niestety gwarancją używania mózgu przez osobę, która z niej wychodzi z uprawnieniami kowala. Wiem co mówię z własnego podwórka. Wielkopolska, lubuskie to w 90% kowale po kursach u p. Chłapowskiego bo swego czasu tylko tam były organizowane.