Forum konie »

naturalna pielęgnacja kopyt

na blogu Wiwiany [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url] . dyskusje o wplywie zywienia na kopyta [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty) . roznice miedzy szkolami [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url] . buty, a la buty [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url] . sprzet (tarniki, noze, inne) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url] _________________________________________________________________ . artykuly j. polski [url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego Koniec z chorobą linii białej Zrozumieć podeszwę j. angielski Articles by Pete Ramey Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick [url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url] _________________________________________________________________ . przydatne strony j. polski [url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany Naturalne kopyto czyli rzecz o bieganiu boso j. angielski Swedish Hoof School Lars Pala Marjorie ANHC all-natural-horse-care The Naked Hoof Iron Free Hoof Case Studies Oskar’s hooves HealthyHoof _________________________________________________________________ [url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url] _________________________________________________________________ kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania?  planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie. BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów. fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
Kasik tak jak mówisz. Często kowale werkują każdego konia tak jak do kucia - ścinają i spłaszczają przód od dołu... Problem  w tym, że większość kowali nie uznaje tej części kopyta za podeszwę. Zazwyczaj gdy właściciel prosi - "proszę nie wybierać podeszwy" to mówią, że przecież podeszwy nie ruszali ale musieli "skrócić pazur".

ElaPe jeśli koń został okulawiony przez wybranie podeszwy pod pazurem to może na ten tydzień, dwa zrób mu buty ze styroduru. Uciskane tworzywo wcale nie reaguje poprawą od razu jak podeszwa odrośnie, tam mogą się zrobić krwiaczki i mikrourazy.
Przyznam się , że też mnie przeraża używanie dużej ilości chemii na strzałki ......  Znajomy lecząc nienajgorsze strzałki swojego konia co parę dni chciał zmieniać środki ( maść siarczanowa , rivanol , jakiś spray ) , aha a zaczynał od dziegciu , no i ciężko było mu zrozumieć , że w ten sposób nie dość że może wyhodować jakiś oporny syf , to nie dowie się co tak naprawdę dobrze działa . Ja leczę strzałki mixem clotri.-trib. +płukanie wodą utl. albo wodą z octem winnym ( zresztą za radą forumowiczów  :kwiatek: ) i nigdy mnie ten sposób nie zawiódł . Jedynie u konia z zawężonymi kopytami , palcującego , powrót do chorych strzałek następował dość szybko , a konie o szerszych pracujących strzałkach leczą się szybciej i efekty utrzymują się dłużej.... strugam klacz , której strzałka ostatnio gniła ponad dwa lata temu (i to tylko jedna), bez żadnej profilaktyki , tylko ona dużo się rusza i zawsze z piętki . A tak sobie jeszcze myślę , że jeśli naprawdę nic nie działa , to może zrobić jakieś badania wymazu ??? Nie wiem czy to w ogóle jest możliwe .... głośno myślę


Witam wszystkich. Nie pisałam do tej pory w tym temacie, zresztą niedawno go odkryłam.
Mam swoich ponad 30 koni, od 8 lat sama werkowałam swoje konie, teraz z braku czasu na tyle koni czasem wyręczam sie innymi 😉
Z tego co zdążyłam sie zorientować panuje na forum kult Peta Rameya 🙂 Ja do tej pory opierałam sie na szkole dr Strasser, ktora w wielu punktach jest zupełnie inna, dlatego prosze o nieocenianie mnie z góry, opierając się tylko na tym co już wiecie. Może wniose troche nowego światła w Waszą dyskusje.
Odnośnie gnijących strzałek, chciałam opisać swoje doświadczenia. Trafiały do mnie różne konie, niektóre z kraterami w strzałkach i rowkach strzałkowych. Nigdy u żadnego konia nie stosowałam żadnej chemii i wszystkie konie szybko leczyły strzałki samoistnie. Wszystko opierało się na odpowiednim rozczyszczaniu, gdzie główne założenia to niskie piętki oraz niskie ściany wsporowe. Wyrośnięte ściany wsporowe bardzo skutecznie blokują napływ krwi do strzałki, przez co jej wzrost jest spowolniony. Po odpowiedniej korekcji i sporej ilości ruchu wszystkie strzałki rosły szybciej niż atakujące je drobnoustroje były w stanie się rozwijać, przez co problem leczył się sam, nawet w mocno zacieśnionych kopytach.
Kluczem są ściany wsporowe, które widze wielu z Was zostawia bardzo wysokie.
Witaj 🙂
Oj tam kult od razu 😉 Na pewno coś w tym jest co piszesz. Niskie piętki to silniejsza stymulacja strzałki, ale bez RUCHU wszystko o kant d. rozbić... Tak myślę czego naszym kucorom brakuje, że się strzałka znowu sypnęła. Kąty strugam tak samo (wspory też), no i to co się zmieniło, to niestety ruch w mniejszej ilości. Co prawda futra chudną na "spacerniakowym" wybiegu, ale częściej widzę je stojące niż kiedy były na trawie.

Dzięki za przypomnienie, co jest niezbędne do leczenia strzałki: STYMULACJA... myślę że naszym kucorom by to wystraczyło, muszę zakombinować coś, żeby więcej się ruszały, a nie jadły dużo więcej. Niestety tylko to nie zawsze wystarcza, najlepszy dowód ma mila pod opieką (zdjęcia były tu niedawno).
Dzięki za przypomnienie, co jest niezbędne do leczenia strzałki: STYMULACJA... myślę że naszym kucorom by to wystraczyło, muszę zakombinować coś, żeby więcej się ruszały, a nie jadły dużo więcej. Niestety tylko to nie zawsze wystarcza, najlepszy dowód ma mila pod opieką (zdjęcia były tu niedawno).


Ej, a o czym ja pisałam 2 strony temu?  🤣
Eeeee  tam, w kółko o tym piszemy.  😉 Bo to prawda. Tyle, że my dodatkowo stosujemy chemię czasami, a Famfi twierdzi, że w jej przypadku sam ruch wystarcza. Bez chemii.
ps- bo że kąty wsporowe mają być odpowiednio niskie to wiemy. Famfi- jeśli ktoś ma kąty wsporowe za wysokie, to nie dlatego, że nie wie, że to złe, ale dlatego, że obniża je stopniowo. Tak, by nie sprawiać koniowi dyskomfortu. Bo jak obniży je natychmiast i postawi konia na wąską i zanikniętą, zgnitą strzałke, to koń kuleje.
A z tego co wiem metoda Strasser jest bardziej "ostra" i bardziej inwazyjna.
Cel jednakże taki sam- niskie kąty wsporowe.  :kwiatek: I też do tego dążymy.  :kwiatek:
To ja wywołana do tablicy... moja konina była rozczyszczana tą metodą przez specjalistę przez ponad rok. I co. I bez chemii strzałki leżały i kwiczały. Gnicie do takie że po dotarciu do dna rowka można było się dogrzebać do krwi. Także ja bym nie generalizowała. Oczywiście jeśli mamy kopyta w miarę poprawne, to ruch plus prawidłowa forma kopyta na pewno pomoże, a jeśli mamy jeszcze do tego urozmaicone środowisko, odpowiednie żywienie to już w ogóle cudownie.

Reasumując - czasem cud metoda werkowania nie wystarczy, trzeba się wspomagać chemią.

Poza tym, by strzałkę, która ledwo wyrasta zacząć stymulować samym ruchem i poprawnym werkowaniem to należałoby chlasnąć od razu kilka cm z piętek, a nikt by tego raczej nie zrobił. Wygniłe rowy centralne bolą, więc tak czy siak koń z siebie by nie łaził.
To jeszcze ja powiem, że nie wierzę osobiście w to, że KTÓRAKOLWIEK metoda jest najlepsza de best ewer dla KAŻDEGO napotkanego kopyta. Myślę, że są konie i kopyta, które lepiej odpowiedzą na werkowanie "rameyowe", ale są i takie, którym potrzeba potraktowania "strasserowym" i wtedy strzałka ruszy - a na rameyowym zbyt oszczędzana jest... Są takie kopyta, które najlepiej skracają się bose, a są takie, którym dobrze podkucie zrobi dobrze  😀iabeł: Dlatego nie strugają roboty tylko ludzie, dlatego to taka sztuka i dlatego trzeba ciągle się uczyć i nie skreślać z góry niczego, co pomogło choćby jednemu koniowi. Oczywiście są rzeczy, które zrobią dobrze wszystkim a wystarczą  zdecydowanej większości pacjentów (dużo ruchu - z piętki oczywiście, niskocukrowa i zawierająca dużo włókna, zbilansowana mineralnie dieta), ale są pacjenci, którzy poradzą sobei bez tego i kluczowym ich problemem jest co innego. Jeśli chodzi o struganie, to pewna to jestem tylko tego (i to też nie do końca) że puszczanie krwi nie robi dobrze nikomu :P
W nawiązaniu do EliPe ta druga kobyła to moja. Mam ją 12,5 roku i oprócz zagwożdżenia przez jednego "specjalistę" 11 lat temu, nigdy jej nic nei było z kopytami.

Dzień po struganiu kobyła stala dosłownie na 3 nogach a tył podkulała pod brzuch zupełnie nie chciała dotknąć twardej powierzchni. Na poczatku myślałam, że się podbiła ale potem kobyla Eli to samo tylko na 4 nogi.

Kopyto wygląda tak, że sam pazur z przodu jest bardzo krótko ścięty i dopiłowany na okrągło, podeszwa wypukła na pazurze wyższa niż ścianki boczne kopyta, wyraźna histeryczna bolesność na czułki zaciskane na pazurze (kobyła z typu zupełnie nie histeryzujących twardzielek). Dodam, że kobyle szybko rośnie róg a sam materiał jest twardy i elasyczny. Kobyła kuta przez okres 1,5 roku całego swojego życia.

Jeden z warszawskich znanych kowali, jak zobaczył nasze kobyły to użył stwierdzenia " rzeźnik".

Dziś mija tydzień od werkowania. Wczoraj na miękkim podłożu na hali nie wykazywala juz kulawizny w 3 chodach ani luzem ani pod siodłem. Na twardym w dalszym ciągu asekuracyjne stawianie nogi.
Przez ten okres kobyła, oprócz pierwszego dnia, normalnie wychodziła na pastwisko a sam pazur był dziekciowany aby  stwardniał.  Dziś zrobię zdjęcie i wstawię.  Może coś pomoże.

Kowal nie przyznawał się do spartolenia roboty zbiegiem okoliczności 2 rozczyszczanych koni i pozostaje bez skazy.
łojeja, śniło mi się dzisiaj, że przywieźli mi całego tira koni, którym miałam strugać kopyta, na ręce patrzał mi kowal i miałam takiego stresa, że aż się obudziłam spocona  😁

muszę porobić nowe zdjęcia naszych kopyt, bo wydaje mi się, że cośtam drgnęło. Przynajmniej w jednym. Sprawia wrażenie szerszego, ale jestem ostrożna z wszelką radością. Drugie zaś dalej koszmarne. Zaszalałam i obniżyłam kąty bardziej niż dotychczas. Teraz nasz twór strzałkopodobny dotyka podłoża na 100%. I ma kurde się stymulować  👿 koń nie kuleje, nie maca, nie skraca, żyje. Kopyta przed jazdą normalne, po jeździe wyraźnie ciepłe.

trzeszczki, ElaPe: a to sekret, który to był kowal? 
sobota i niedziela zrobiłam CTC, poniedziałek i wtorek mnie nie było ( więc koń na padoku tylko bez czyszczenia kopyt cała w błocku)-patrzę dziś a tu rowek zaczął zarastać 💃 niesamowite-nie wiem co się nagle stało 🤔

Kopyto wygląda tak, że sam pazur z przodu jest bardzo krótko ścięty i dopiłowany na okrągło, podeszwa wypukła na pazurze wyższa niż ścianki boczne kopyta, wyraźna histeryczna bolesność na czułki zaciskane na pazurze (kobyła z typu zupełnie nie histeryzujących twardzielek). Dodam, że kobyle szybko rośnie róg a sam materiał jest twardy i elasyczny. Kobyła kuta przez okres 1,5 roku całego swojego życia.

Jeden z warszawskich znanych kowali, jak zobaczył nasze kobyły to użył stwierdzenia " rzeźnik".



na 90% wyrżnął podeszwę na pazurze i odbija się kość kopytowa (wybrzuszenie). jak najszybciej jakieś buciki, podkładeczki słowem ochrona tego bo załatwi się konio na dłużej. U nas mija ROK i dopiero nam odrasta tam podeszwa jak trzeba!

Ja wiem, że prowizorycznymi bucikami ze styroduru jest dużo pitolenia i tak się to niechętnie robi no bo inni krzywa patrzą ale warto! Naprawdę jeśli się nice chce patologicznych kopytek na dłużej mieć.



A teraz odnośnie strzałek i podejścia chemia vs. nie chemia.
Ja zauważyłam, że u nas stan strzałki chyba najmocniej jest skorelowany z odpornością konia. Zaczął się okres linienie i strzałki nam się posypały na dodatek koń miał katar i kaszel i ogólnie przeziębiony był. I była maskara. Od mniej więcej tygodnia koń zdrów (linienie też już za nami) i wczoraj czyszczę rowek przystrzałkowy i zadzwiło mnie, że w sumie taki płytki (oczywiście i tak wciąż jak krater).

Jak najbardziej ruch. Odbyłam ostatnio dwa dłuuugie (nogi mi  w tyłek właziły) spacerki w ręku w terenie i to jest wręcz zaskakujące jak takie łażenie parę godzin stępem po zróżnicowanym podłożu poprawia ruch konia i to w jakim stanie następnego dnia będą rowki przystrzałkowe (otwarte, suche, niebolesne).

Bardzo dużo daje man odpowiednia suplementacja ale tu efekt przychodzi powoli więc się tego tak nie zauważa. Ale odstawienie supementów już widać po tygodniu a po 3 wraca 'walka z wiatrakami'.

chemia pomaga doraźnie.

Aktualnie mam takie zdanie, że ogólnie (długofalowow) to stosowanie chemii bez ruchu i suplementacji (i oczywiście odpowiedniego strugania) nie daje efektów, może jedynie właśnie jak ktoś przesadzi to da uodpornienie.
U rudej testuję chemię wspomagająco (armex 😉) i ruch zalecony po masażach. Na razie jestem zafascynowana ciekawym efektem: od pierwszego moczenia (i jednocześnie od masażu, to był ten sam wieczór) w kopytach nie gromadzi się mokry piach. Wcześniej co wieczór wygrzebywałam z rowków błoto. Teraz nawierzchnia taka sama, a kopyta "puste". Czyżby jednak - ruch z piętki, kopyto pracuje i się pozbywa? Nie było strugania w międzyczasie, tylko doczyściłam strzałkę (niewiele było "frędzli", nic straszliwego, trochę poszerzyłam rowek, ale kształt się nie zmienił), wymoczyłam i trochę zwierzę męczę ruchem (na tyle, żeby nie odmawiała). Zobaczymy jak będzie długofalowo.

kotbury - ruch na pewno miał znaczenie.
Dziewczyny, nie zabijcie mnie proszę, ale wyszukiwarka nie działa  😵

Przejrzałam kilkanaście stron wstecz, ale dla mnie dyskusja jest niejasna (problemy z terminologią). Otóż ze trzy tygodnie temu Czardasz został rozkuty po trzech latach kucia non-stop. Kowal ostrzegł mnie, że koń ma płaskie kopyta z przodu (widać, że były wyprowadzane, ale to proces bardzo powolny), pochwalił szeroką i dużą strzałkę, ładną nie zawężoną piętkę ale powiedział, że podeszwa jest płaska, cieniutka i miękka. I widać, że regularnie była nożem traktowana, bo koń kuty... itd.

I teraz do sedna: ponieważ Czardasz nie jest w treningu, a jest użytkowany kilka razy w tygodniu rekreacyjnie bądź terenowo, zależy mi, żeby został "na bosaka". Bo to zdrowsze, zwyczajnie, biorąc pod uwagę, że nie wymaga korekcyjnego kucia ani nic z w tym guście. I teraz: jak mogę mu pomóc, aby zahartować podeszwę?

Kowal doradził spacerować po różnym terenie i różnych podłożach i tak też robimy. Na miękkim jakoś łazi, na asfalcie/kostce/żwirze  idzie ale na przyczajce, na czy jakiejś bardziej kamienistej ścieżce albo odmawia ruchu (jeżeli jest w ręku), albo wlecze mnie po krzakach, byleby na kawałek miękkiego (początkowo gorzej, teraz lepiej już łazi) niemniej jednak łeb w dole, bardzo asekuracyjnie idzie i wygląda jak kulawy na cztery nogi. Zalecił też dziegciowanie podeszwy. Ale nie widzę po tym ani poprawy, ani pogorszenia. No i cierpliwość. Ile może trwać taki proces? Albo inaczej: po jakim czasie bez poprawy powinnam się zacząć martwić i zainterweniować?

Będę wdzięczna za wszelkie sugestie, lub za odesłanie mnie na (mniej więcej) którąś stronę, gdzie temat ten był poruszany  :kwiatek:
Podeszwy bym nie dziegciowała.
Jeżeli wrażliwe cienkie podeszwy to zrobiłabym mu podkładki albo kupiła buty, żeby swobodniej się poruszał. Podeszwa się zregeneruje sama, o ile oczywiście nie będzie wycinana.
Na blogu Wiwiany masz opisane jak postępować z koniem po rozkuciu
http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/
Sierra, to może trwać różnie.
Ruch jak najbardziej pomaga bo stymuluje ale niech koń sobie wybiera po czym mu dobrze przez kilka miesięcy.
bardzo, ale to bardzo pomagają odpowiednie witaminy. Pisząc odpowiednie mam na myśli nie "kupie firmowe z biotyna i będzie gut" ale odpowiednia suplementacja miedzą, cynkiem i magnezem- to zestaw mocno pomagający wrażliwej podeszwie.

Bacznie obserwuj czy koń się nie podbija (nie widać krwiaków) bo jak podeszwa cienka to o to łatwo. jeśli masz kasiorę zainwestuj w buty. Potem je sprzedasz jak już potrzebne nie będą - pomagają.
Buty pomogą też w uzyskaniu prawidłowego ruchu (z piętki- pracuje strzałka i całe kopyto ma odpowiednie krążenie = szybsza regeneracja), bo gdy koniowi w podkowach strzałka nie dotykała ziemi może się okazać, że pomimo, że duża to jednak słaba jest i nie będzie w stanie spełniać swojeje funkcji - więc kopyta nie zamortyzuje i może zacząć gnić. tak było u mnie w tyłach;(. oczywiśice to jest kwestia indywidualna.

Paradoks z wycięta podeszwą polega na tym, że ruch stymuluje jej odrastanie.. ale znowu za dużo ruchu po złym podłożu grozi negatywnymi konsekwencjami... więc najlepiej jest dużo ruchu w ochronionym kopycie.

Nie dziegciuj - to wysusza a ty chcesz aby ta podeszwa była "naturalna" - na tyle wilgotna, elastyczna, twarda, na ile warunki jakie masz pozwalają jej być, bo w takich warunkach koń będzie chodził. więc jak najmniej ingerencji - tylko wyskrobywanie kopystka proszku.

Tutaj jest świetny artykuł o przejściu z kopyt okutych do bosych.
http://hipologia.pl/news/show/id/569
Znajdziesz tam opisane sporo mechanizmów i to jak należy postępować.
Sierra: możecie pokombinowac z equi-castem. Pogadaj z kowalem, może będzie się chciał pobawić (można użyc "ludzkich" bandazy gipsowych, tych "lekkich"😉. Jedno, dwa strugania i powinno być OK przy poprawnym zastosowaniu, a equi-cast daje komfort od razu. Nie prowadź go po kamieniach, za wcześnie na to. Nie zahartuje sie, za to moze się podbić. Dużo ruchu na takim podłożu, jakie mu pasuje (najlepiej elastyczne, nie kopne, na tyle twarde na ile dobrze znosi). Ruch poprawi ukrwienie a to przyspieszy regenerację. Ale komfort musi mieć do tego, żeby chętnie się ruszać.
Kowal doradził spacerować po różnym terenie i różnych podłożach i tak też robimy. Na miękkim jakoś łazi, na asfalcie/kostce/żwirze  idzie ale na przyczajce, na czy jakiejś bardziej kamienistej ścieżce albo odmawia ruchu (jeżeli jest w ręku), albo wlecze mnie po krzakach, byleby na kawałek miękkiego (początkowo gorzej, teraz lepiej już łazi) niemniej jednak łeb w dole, bardzo asekuracyjnie idzie i wygląda jak kulawy na cztery nogi.

Chodzić po takim terenie, po którym chodzi bez oznak dyskomfortu czy bólu. Przestawiać się na trudniejsze dopiero wtedy, gdy koń pokazuje, że akceptuje ten trudniejszy. Prowadzanie w celu zahartowania po terenie niekaceptowanym przez kopyta nie hartuje kopyt, w wprost przeciwnie, może zaszkodzić. Koń może się podbić i będzie coraz gorzej. Z trudniejszym podłożem czekać, aż podeszwa się odbuduje.

Edit: widzę, że pisałam równo z Deą
Widzicie, koń jak zwykle okazał się mądrzejszy. Ok, łazimy po czym akceptuje, nie "przyspieszam" nic kamieniami czy żwirem. Dzięki za rady!  :kwiatek:

Ad suplementacji, koń dostał biotynę Cortaflexu, ale skoro radzicie większe wartości cynku i miedzi, to może powinnam zainwestować w ten preparat? "Biotyna kompleks z miedzią, cynkiem, siarką i krzemem" by p.Podkowa? (http://www.podkowa-liny.pl/produkty.php?kategoria=14&lang=pl)

W którymś linki była polecana książka Jakuba Gołębia "Kopyta doskonałe", i wy polecacie, warto nabyć?
Ja uważam że warto nabyć- przeczytałam, byłam też na kursie i dowiedziałam się naprawdę wiele rzeczy :kwiatek:

Przy tym cena nie wysoka.
Ad suplementacji, koń dostał biotynę Cortaflexu, ale skoro radzicie większe wartości cynku i miedzi, to może powinnam zainwestować w ten preparat? "Biotyna kompleks z miedzią, cynkiem, siarką i krzemem" by p.Podkowa? (http://www.podkowa-liny.pl/produkty.php?kategoria=14&lang=pl)



W suplement by p. Podkowa na pewno warto się zaopatrzeć, tylko poproś pana P. żeby Ci zrobił z tego granulat na dowolnie przez Ciebie wybranych ziołach. Kosztuje trochę więcej, ale masz gwarancję, że koń to będzie chciał jeść. Mieszanki p. Podkowy nie są dosładzane i wiele koni nie chce ich wyjadać w formie proszku.
Polecam suplementy od Pana Podkowy - ale tak jak piszą laski- dołóż parę złoty do granulatu, bo proszek gorzki i niechętnie konie jedzą. Mój nie jadł nawet przemycany z tarkowanym jabłkiem. Ja wzięłam teraz granulat na błonniku jabłkowym i koń je. napisz do Podkowy maila - to jest b. rzetelna osoba, odpowiada na wszystkie pytania- nawet ci powie (na kubki😉 ile tego do paszy sypać żebyś wiedziała co i jak. Jak w maliu napiszesz o co chodzi, że koń po rozkuciu i co dokładanie je, to on ci poleci co możesz do mieszanki dodać jeszcze i dobierze proporcje.
Oczywiście (i to tu już zostało wielokrotnie powiedziane) najlepiej jest zrobić badanie siana i paszy i wtedy wychodzi jakich minerałow koń w jakich ilościach potrzebuje.

Książkę Kuby polecam! Może dlatego, że sama byłam u niego na kursie, który polecam jeszcze bardziej!
Polecam też wszystkie artykuły na hippologia.pl z poddziału kopyta. Sama do nich często wracam.
Warto też nabyć i przeczytać książkę "bez kopyt nie ma konia" dwóch brytyjek, które u nas gościły... w zasadzie od tej książki warto zacząć bo jest napisana tak łopatologicznie, że nawet mój mąż antytalent biologiczny właśnie skończył ją czytać i już mnie nie męczy bo sam wie 😉


Sierra w kwestii butów.

Jesli chciałabyś pożyczyć na próbę to służę. Nasze kurzą się obecnie w pace 😉.
O ile oczywiście rozmiar będzie pasował (epic rozm.4)
Suplementy Podkowy polecam. Książki Gołębia nie polecam (za co już na innym forum zostałam zakrzyczana). Polecam „Bez kopyt nie ma konia”.
Wyszukiwarka mi nie działa i nie wiem, dlaczego nie polecasz książki Gołębia 😕
Mnie się podobała i bardzo pomogła mi poukładać sobie tę wiedzę, którą mam z forum 🙂
No, może nie jest napisana wybitnie literackim językiem 😉 Ma też troche zapożyczeń słowo w słowo z Innych Autorów bez wymienienia tychże - to trochę denerwuje (jak sie kojarzy tekst z innego źródła), ale zawartość moim zdaniem jak najbardziej na plus. Ja polecam mimo tych niedociagnięć. "Bez kopyt nie ma konia" ma trochę inny zakres - też polecam.
Dla mnie, kopytowego laika obydwie ksiażki bardzo przyjaźnie napisane. Wielka szkoda, ze zadne wydawnictwo jak do tej pory nie wpadło by wydać Making Natural Hoof Care Work for You - Pete Ramey'a juz nie mówiac o jego najnowszym dziecku Care and Rehabilitation of the Equine Foot. 
Ma też troche zapożyczeń słowo w słowo z Innych Autorów bez wymienienia tychże - to trochę denerwuje
😎

Trusia, a czemu nie polecasz? 🙂

Jeszcze z innej beczki a propos płaskości - moja najnowsza pacjentka ma piękne, szerokie, mocne kopyta, z jednymi z najpiękniejszych strzałek, jakie widziałam na własne oczy 😉 ale jest płaska. W wyniku namiętnego rżnięcia podeszwy kopyto w odruchu obronnym zapakowało się twardą jak beton podeszwą na płasko. Niemniej głębokość rowków przystrzałkowych wykazuje, że gdzieś tam pod tym betonem jest micha. Ciekawam ile czasu zajmie koniowi rozpoczęcie zrzutu tego nadmiaru.
Oczywiście, fotek niet, bo aparat mi padł.  😵

Jesień jesienią, a mój koń znów do strugania po 2 tygodniach... ufff...
U nas w tyłach się tak robi. Na wiosnę-lato robią się michy, jesień i zima - nadmiar podeszwy. Nożem nie ruszane, w ogóle nic poza skracaniem pazura nie robię w tych kopytach. Ten typ tak ma widocznie  🤔
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się