na blogu Wiwiany
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url]
. dyskusje o wplywie zywienia na kopyta
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty)
. roznice miedzy szkolami
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url]
. buty, a la buty
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url]
. sprzet (tarniki, noze, inne)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url]
_________________________________________________________________
. artykuly
j. polski
[url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego
Koniec z chorobą linii białej
Zrozumieć podeszwę
j. angielski
Articles by Pete Ramey
Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick
[url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url]
_________________________________________________________________
. przydatne strony
j. polski
[url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany
Naturalne kopyto
czyli rzecz o bieganiu boso
j. angielski
Swedish Hoof School
Lars Pala
Marjorie
ANHC all-natural-horse-care
The Naked Hoof
Iron Free Hoof
Case Studies
Oskar’s hooves
HealthyHoof
_________________________________________________________________
[url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url]
_________________________________________________________________
kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania? planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie.
BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów.
fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
tajnaa - Ech, szkoda Tolka, tak fajnie się poprawiał - no ale co zrobić, jak właściciel decyduje, ze nie można zwierzątka męczyć, to się samo męczy i poleguje... Jeszcze go nie uśpili? 🙁
tajnaa 🙁 na pewno nic nie da się jeszcze walczyć ?
kotbury żarty żartami , ale czego ludzie nie wymyślą 😉 Akurat ten koń stoi nogami mocno do przodu , był rok w klinice pod okiem weta - wiec chyba z ta technologia raczej popularna 🙂
Tajnaa Czym argumentuja utrzymywanie go przy zyciu az do zimy zamiast juz teraz wszystko zorganizowac ? (mam nadzieje, ze nie chodzi o to, by jeszcze sobie trawy czy zycia pouzywal ?)
baba_jaga Nie wiem, możliwe, że chodzi o trawę, niestety nie mam żadnego wpływu na to. Niestety. Ja bym go uspała już w zeszłym roku, jak nie mógł zgiąć nóg w nadgarstkach wcale. Nie wiem czym to było spowodowane.
Ola trochę żartowałam z tym ''napadem'' 😉 .Co do wyjaśnień to one są w moich postach , no i Dea fajnie to podsumowała. A co do strugania przez kowala (to ten sam co u kasik strugał ) to on ciął mocno i przód kopyta i piętki , no a potem jeszcze ''musiał'' zrobić miskę i w efekcie powodowało to ból paraochwatowy i po okresie masakrycznego macania i sztywności (sztywne chodzenie na piętkach ) koń ma się już lepiej , a ruch z piętki zostaje... no i tak co dwa miesiące. To taka moja prywatna teoria dot. części naszych koni , które choć z piętki chodzą to kopyta nie funkcjonują tak jak powinny ...
Co do tych podków. Znalazłam trochę o nich (i nie tylko 🤔wirek: )tutaj: [[a]]http://www.laminitisclinic.org/Explaining%20Laminitis%20and%20its%20Prevention/Chapter%203v2.pdf[[a]]
Lira- serio masz konie po tym samym 🤦 co ja?? To może założymy fanklub 😂, Moja kobyła tak właśnie sztywno chodzi, tylko to wygląda jakby kopyto na boki nie pracowało.... stawia nogę widocznie od zewnętrznej, nawet jak nadepnie na kamień, to ta noga taka sztywna pozostaje jakby strony wewnętrznej nie chciała za nic obciążyć. Nie kuleje, nie maca, idzie po wszystkim bez zająknięcia.... obawiam się, że ma kość kopytową dość mocno przemodelowaną i nie jestem pewna czy chcę wiedzieć jak bardzo, bo mogę nie wytrzymać nerwowo i komuś nabluzgać.... Ogólnie czekam co się urodzi z tych kopyt... mam nadzieję, że jak zrośnie stara puszka to będzie lepiej...bo po wewnętrznej jest ogromna flara i pewnie to ją tak boli choć ściana nie ma kontaktu z podłożem. to jej kopyto po kowalu tak wygląda obecnie jeśli zrobiłabym ściany na równo na całym obwodzie, to byłoby UFO... nie kopyto...
tajnaa - Ech, szkoda Tolka, tak fajnie się poprawiał - no ale co zrobić, jak właściciel decyduje, ze nie można zwierzątka męczyć, to się samo męczy i poleguje... Jeszcze go nie uśpili? 🙁
Wczoraj byłam w stajni, Kuba - kumpel z boksu Tolka rżał. Tolka już nie ma.... 🙁
kasik, rozumiem Twoją frustrację ( sama dwa lata temu miałam przez niego nerwicę kopytową , aż nie spalam po nocach , zwł. przez kucie biednej hucułki ), ale teraz już nabrałam dystansu , nawet mogę pochwalić jego kucie niektórych koni , bo po innych kowalach często podkowy odpadały. No i trochę dało się z nim podyskutować na temat innego strugania , ale niestety tylko podyskutować. Ja się tylko cieszę ogromnie , że swojego młodego strugam sama od początku , bo nawet jeśli jakieś błędy popełniłam to mogę mieć pretensje tylko do siebie ... Mam nadzieję , że też z czasem się zdystansujesz , bo nie on jeden tak robi , nie pierwszy i nie ostatni . A to kopyto to idzie ku dobremu ... i powiem Ci , że bardzo podobają mi się zmiany na lepsze u Twoich koni , masz chyba więcej zapału niż ja . Bo cóż z tego, że się staram , skoro szefostwo chciałoby karmić konie tym czego aktualnie jest dużo , czyli trawą i owsem , a siano ma być rarytasem. Trochę oszukuję z karmieniem , przemycam siano , ale to nie daje za wiele. Tylko mój młody został uratowany przeze mnie bo obcinam mu owies i dokładam siano , zaś jego mamusia radzi sobie doskonale, nie trzeba się z nią cackać jeśli chodzi o żywienie , choć kuleje i za dużo się nie rusza .
Lira- bo on podkowy przybijać potrafi 😉 gorzej ze struganiem 😤 szkoda jego chłopaków, myślę, że mogliby prezentować wyższy poziom wiedzy i umiejętności... i kultury osobistej 😵.... Ja niestety nie miałam możliwości rozmowy...czy dyskusji, zawsze słyszałam, że "ten trup tak ma" i "możesz sprzedać i kupić ode mnie araba". Ale dość marudzenia.... Co do efektów, dziękuje za uznanie :kwiatek: Staram się jak mogę wynagrodzić im czas dyskomfortu... Rudy ładnie od piętki chodzi i mam nadzieję, że z czasem jego piętki będą takie "bułeczkowate" jak u pozostałych, no i mam nadzieję, że ta sztywność zniknie u Scarlett, pocieszam się tym, że nie wali już z palca i przestała przód kopyta wycierać...Z resztą najważniejsze, że wszystkie mogą już po wszystkim chodzić nie spinając się...Z resztą chyba więcej czasu potrzebujemy....
A ja się przyglądałam mojej wczoraj- i widzę że chodzi o piętki też tym sztorcowym kopytem 🏇 i póki co jest czysta jak łza 😅 więc w niedzielę wybierzemy się znowu w teren, koń sam z siebie galopuje również na TO kopyto co wcześniej nie miało miejsca 😁
[quote author=dea link=topic=1384.msg1137832#msg1137832 date=1316684996] tajnaa - Ech, szkoda Tolka, tak fajnie się poprawiał - no ale co zrobić, jak właściciel decyduje, ze nie można zwierzątka męczyć, to się samo męczy i poleguje... Jeszcze go nie uśpili? 🙁
Wczoraj byłam w stajni, Kuba - kumpel z boksu Tolka rżał. Tolka już nie ma.... 🙁 [/quote]
Ech, aż mi się zimno zrobiło 🙁 ale dla niego tak pewnie lepiej, bez sensu się męczył 🙁
lira - to jest jakiś gigantyczny skrót myślowy? Radzi sobie doskonale, na żarcie nie trzeba uważać i dwa słowa dalej, że kuleje i niechętnie się rusza?... Znaczy radzi sobie doskonale, bo jeszcze nie leży i nie jęczy, a nikt niczego innego od śrumpa nie wymaga?
Ja uważam, że dopóki jest nadzieja na poprawę, dopóki życie nie staje się tylko cierpieniem, to warto walczyć, ale sztuką jest także wiedzieć kiedy odpuścić...szkoda każdego zmarnowanego głupotą życia... "mój" ochwat wróci jutro z wakacji i oby nie było gorzej niż przed wyjazdem....bo 2tyg temu było podejrzenie kolejnego ochwatu (to byłby 3raz), "na szczęście" wet wykluczył i dodłubał się do ropy na pazurze....aż chlupało... nie mam pojęcia co się stało, (podeszwy z przodu brakuje, i to sporo) nie było mnie ponad 2tyg a nie lubię spuszczać jego kopyt na tak długo z oczu, teraz kolejne 2tyg....Ten koń na 100%ma problemy metaboliczne a właścicielka nie chce iść na kompromis....o eutanazji też słyszałam, bo jakie życie może mieć koń bez bujnych pastwisk i wiadra jabłek???
kasik - jakbym tego malucha mogła wziąc do siebie i wrzucić na korytarz do rudej i Wiesława, karmić sianem i minerałami, to za rok - wierzę w to - mógłby mieć bliskie normy kopytka. Ale właściciel miał swoją wizję na utrzymanie go. Chciał wymęczyć i uśpić. Chciał chyba dowieść, że nic się nie da zrobić 🤔 bo przecież było widac poprawę, jak tajnaa zaczęła go strugać. Ale to nie struganie było problemem - nie tylko. apsik też się zabrała za ochwatowego kucyka, ale pozycję ma o tyle lepszą, że może i potrafi huknąć na kogo trzeba 😉 i mała nie chodzi na trawę, nie dostaje cukrowego żarcia. Do tego struganie. Zdecydowana poprawa jest. Mam nadzieję, że Dejzula się całkowicie "wyliże" - zadnie kopytka wyglądały już ostatnio praktycznie normalnie 🙂
A jutro jadę do "mojego" ochwatowca, 4 tygodnie przerwy, mam nadzieję, że się nic nie oderwało znowu (już był nowy zrost przy ziemi). Jakoś się czasowo nie składało :/
Po dłuższym czasie twierdzę, że w rehabilitację Tolka trzeba by wsadzić ogrom pracy, czasu, pieniędzy i normalnego właściciela. On miał bardzo zacieśnione piętki, tak bardzio, że strzałka była szerokości zapałki, a tył bolał go tak bardzo, że wolał stać na przodzie - tak ochwatowiec. Na pewno potrzebował cięć otwierających do uruchomienia tyłu, poszerzenia się kopyta, butów albo innego cuda, na którym mógłby swobodnie stanąć, maczanek, maści bo gnicie miał takie, że bolec kopystki był zbyt krótki by dosięgnąć dna rowu. Poza tym to stary koń chorujący z 10 lat, mający problemy ze stawami. Jak go robiłam to miał ten komfort, że w miarę swobodnie stępował i rozluźnił grzbiet, bo przez te x lat ochwatowania był cały sztywny, wypukły grzbiet i twarda jak skała szyja. Szkoda mi go, bo związałam się z nim przez te pare miesięcy. Najważniejsze jednak, że już go nie boli, może jeść wszystko bez obaw, że zabolą go nogi...
Dea to jest skrót myślowy . Kobyła ma zaawansowaną trzeszczkozę prawego przodu i kuleje non stop niestety ... Choć potrafi jaszcze dać czadu i pobrykać . Od czterech lat już tylko emerytura , a na żarcie nie muszę specjalnie uważać , co nie znaczy , że dostaje owies workami ... 😉
Dea to jest skrót myślowy . Kobyła ma zaawansowaną trzeszczkozę prawego przodu i kuleje non stop niestety ... Choć potrafi jaszcze dać czadu i pobrykać . Od czterech lat już tylko emerytura , a na żarcie nie muszę specjalnie uważać , co nie znaczy , że dostaje owies workami ... 😉
Lira osobiście wierzę, że okolica trzeszczek to jedna z lepiej "regenrowalnych" obszarów w ciele konia. Możliwe, że dlatego, że uzależniona od tak wielu czynników- ruch, żywienie, odpowiednia rehabilitacja, ostawienie kopyta, funkcjonowanie strzałki itp. itd.
Szczególnie nie przekonuje mnie pogląd jakoby jeśli już w samej trzeszcze są widoczne zwyrodnienia to kaplica.
Skąd tak wnioskuję - może to głupie ale po sobie. Oto moja ręka: w takim stanie funkcjonowałam prawie 2 tygodnie- tak mnie lokalni lekarze złożyli, bo inaczej nie umieli. Da radę żyć- da. Od kaszany w jednej ręce człowiek nie umiera. Była w zasadzie całkowicie sparaliżowana bo kość "uszkodziła" nerw promieniowy. Nie czujesz dotyku, temperatury i nie masz sporej części zakresu ruchów- za co ten nerw odpowiada- b. istotny nerw poprzez łączenie tych 3 funkcji. Po zabiegu poskładania tego (trzeba było sporo kości wyciąć) zrastała się rok - ale się zrosła!!! Zwyrodnienia w trzeszczkach na RTG, które podawane są za przyczyny "syndromu trzeszczkowego i kulawizny" są do tego jak pikusie, malusie pikusie. to malutkie ubytki w kości.
Po złożeniu mojej ręki po 3 miesiącach mogłam nią ruszać (zrosły się tkanki miękkie) i nagle, rzekomo uszkodzony nerw (miałam wyrok- paraliż prawej ręki- niefajna diagnoza) ożył! Poprzez wymuszony ruch, poprawiło się krążenie, które odżywiło "zablokowany przez ucisk krwiaka od urazu i kości połamane) nerw i wrócił on do swojej sprawności.
Mam 'zdrową rękę" nie dlatego, że ktoś ją "klasycznie unieruchomił" ale dlatego, że ktoś pomyślał o tym, że aby ta ręka mogła się zrosnąć musi zacząć funkcjonować jak zdrowa ręka. taki odwrotny tok myślenia. Nie przekonuje mnie więc dla koni"trzeszczkowych" teoria łąk i świętego spokoju, wcześniej poprzedzona unieruchamianiem ścięgna zginacza poprzez kucie na "wysokie piętki". Przekonuje mnie za to teoria prawidłowego uruchomienia i odżywienia całej okolicy aby także kość mogła się regenerować.
kotbury - pytanie na ile właścicielowi/opiekunowi się chce inwestować czas i kasę (a przede wszystkim czas - bo trzeszczkowiec tego wymaga jak żaden: stępowy trening, ale też często buty - kasa i czas, lub jakaś inna metoda stymulacji strzałki) w rehabilitację starego pryka. Może i by się dało, ale nikt już nie widzi potrzeby. Prawda użytkowości.
kasik - patrzę na foto podeszwy i widzę, że masz odbity pięknie klin rogowy po rozciągniętej stronie (chodzi na nim). Kość kopytowa raczej przemodelowana nie jest, myślę, że strugając do klina wyprostujesz to kopytko i to dość szybko 🙂
Hmm , chyba robicie ze mnie sadystkę... no dobra .Koń , lat 18 , trzeszczkoza stwierdzona w 2002 r., koń wtedy nie mój, ale go znam i kocham bardzo , więc gdy właściciel chce się go pozbyć , biorę , bo nie mogę wyobrazić sobie innego scenariusza. O tym schorzeniu nie wiem nic , więc upierdliwie pytam się i radzę wielu wetów , wszyscy mówią podobnie : odpowiednie kucie , zastrzyki z kwasu hialuronowego itd. , więc kuję . Koń kuleje czasami , chętny do ruchu , zimą kulawizny zero .Tak mija parę lat , po drodze zastrzyki z kwasu , które najpierw pomagają potem już nie i wet. orzekł , że nie ma sensu ich podawać . O struganiu alternatywnym nie wiem nic , jestem bezkomputerowa (dostęp do nowości żaden ).W końcu jedna wet. stwierdziła , że może by ją rozkuć ,bo chore kopyto zrobił się wysokopiętkowe i trochę zawężone i może przez tę dysproporcję koń bardziej kuleje, ale nic więcej konkretnego nie powiedziała . Powtórzyłam kowalowi , a ten orzekł , że jak ją rozkuję to kopyto się rozleci . Tak , głupia byłam , ale takich ''głupich'' tu pełno co wierzyli kowalowi..... Mija pół roku , pewnego dnia słyszę że podkowy klapią , więc sama rozkuwam , w tym czasie mam już internet , czytam o kopytach wszystko co znajdę , no i trafiam też na na ten wątek . Mózg mi się lansuje od tej wiedzy (to było ponad dwa lata temu). Jakiś rok temu rozmawiałam z tą wet. o struganiu nat.Powiedziała , że to super sprawa tylko u nas raczkująca , a dla mojej kobyły już za póżno , za długo to trwa i zmiany są zbyt zaawansowane. Jej trzeszczkoza ma swoje żródło w złym kuciu i zbyt rzadkim przekuwaniu , kopyta płaskie , wyjeżdżające do przodu (punkt odbicia daleko z przodu), koń od zawsze chodził z piętki (to akurat pamiętam). Zaś wet. który pierwszy ją diagnozował orzekł , że to sprawa pourazowa , no i na tym wyjaśnienia się kończyły , aha i że predyspozycje do tego są dziedziczne. Kasiasta też nie jestem , może gdybym była zafundowałabym jej odnerwianie ... nie wiem. To , że poniekąd godzę się na jej kulawiznę nie robi ze mnie sadysty, chyba za szybko czasem padają wyroki ... kotburycieszę się razem z Twoją ręką , ale obie chyba wiemy , że czas ma tu duże znaczenie i wiem , że wielu ludziom też nie można pomóc , bo zbyt długo trwała patologia . Nie przeczę , dałyście mi z Deą do myślenia , szkoda tylko , że to się stało w klimacie osądzania.
lira - ja nie osądzam, tylko poddaję wątpliwość :kwiatek: Zbyt szybkie i hmmm wewnętrznie sprzeczne mi się wydało Twoje zdanie. Zwyczajnie nie przemilczałam tego, co myślałam. Mogę jeszcze dodać, że: - odnerwiania jej nie funduj, zrobisz kalekę, a to nic nie daje - nie więcej niż kucie i okolica. - być może możesz trochę pomóc też tej kobyle. Tym bardziej, że z tego co mówisz, kopyta wyglądają raczej niezbyt wzorcowo. Coś się MOŻE da poprawić. Jeśli nie ma problemów z wszystkimi stawami, to MOŻE jeszcze coś da się zrobić. Może - bo sama się poddałam z jednym przypadkiem: daleko od mojego miejsca zamieszkania, kobyłka w podobnym wieku i nie dość, że podejrzewam trzeszczki w proszku - nie diagnozowana - to stawy w tak fatalnym stanie, że nie mogła ustać na 3 nogach. Ze strugania na struganie stała gorzej, zamiast lepiej, strzałki - jak były w zaniku i wygniłe za pierwszym razem, tak i za trzecim, kopyta też w ogóle się nie zmieniły. Czułam że przyjeżdżając co 6 tygodni jej NIE POMOGĘ a struganiem tylko ją męczę (skoro "naturalnym odgniwaniem" robiła sobie takie same kopyta jakie miała po czasie od poprzedniego werkowania). Dlatego też przeprosiłam i się wycofałam, mówiąc, że dałabym jej opiekę paliatywną - środki przeciwbólowe, na dwór o ile daje radę i niech się toczy w swoim tempie (wolnym) i rytmie (nierównym). No ale nie wpadłabym na to, żeby określić te kobyłę jako "radzącą sobie doskonale" - to stwierdzenie mnie uderzyło w Twojej wypowiedzi.
Nie jesteś sadystką IMHO :kwiatek:
A takie przypadki jak wyżej opisany uczą pokory. Wrażenie wszechmocy już mnie dawno opuściło... Szkoda mi tamtej kobyły. Tolka też. Czasem trzeba stanąć twarzą w twarz z prawdą i stwierdzić, że jest zwyczajnie za późno. Zająć się tymi, którym możemy jeszcze pomóc.
Dea rozumiem o co biega .... Pisząc , że radzi sobie doskonale , miałam na myśli żywienie tzn. nie ma biegunek jak wiele koni , jest w dobrej kondycji (nie zapasiona i nie za szczupła) , o kolkach mogę przy niej zapomnieć itp.. A jej kopyta wyglądają i tak lepiej niż kiedykolwiek i lepiej niż kopyta wielu młodszych , powiedzmy zdrowych koni. Zaś co do jej stawów to moim zdaniem są ok.Trochę przemodelowało się tylnie kopyto po przekątnej od chorej nogi (to jest lewa przednia a nie prawa jak napisałam 😡...),strzałka w chorym kopycie jest zdrowa, gorzej w tym drugim , ale do tragedii daleko. Kopyto się od rozkucia nie zawęża i nie ma wysokich piętek . Fakt , nie stępowałam z nią w celach rehabilitacyjnych, ale zmuszanie jej do dodatkowego ruchu nie przeszło mi przez myśl , zwłaszcza w obliczu tego co usłyszałam od weta.A teraz , kiedy już wiem o dobrych efektach takiego ruchu , też mam opory. Chodzę z młodym to mogłabym wziąć i ją na dokładkę , ale nie wiem czy psychicznie bym to zniosła - chodzić z kulawym koniem po lesie z nikłą nadzieją na poprawę ............ naprawdę nikłą albo żadną 😕 Muszę sobie jeszcze raz przemyśleć pewne rzeczy.... Biorąc tego konia nie było moim celem użytkowanie, chciałam żeby miał dobrze , bo jestem z gatunku ''sentymentalnych kretynek'' , kiedy okazało się że jednak można go użytkować (niefajne słowo) to się po prostu cieszyłam ...Ot historia dość emocjonalna , ale spotkania z takim koniem życzę każdemu miłośnikowi tych zwierząt ...
Lira z doświadczenia mojego 15 letniego trzeszczkowca (8 lat od diagnozy, kuty przez ten czas goły od 2 mc-y) oraz tydzień temu rozkutego 20letnego trzeszczkowca (kuty też chyba z 10 lat) - powiem Ci że RUCH jest tu kluczowy - nie ma że boli - maksymalnie dużo ruchu - w tym wymuszonego minimum godzinę dziennie - i to miałam zalecone od początku - i mam na tym punkcie obsesję - i ci powiem że to działa - wystarczy że koń nie pracuje 2-3 dni i już jest pogorszenie w jakości ruchu. Zawsze dużo stępa - zawsze min. 30 minut, i codzienna praca. Tak mój koń prawie zawsze na początku nie jest czysty - tak to zawsze powoduje mój dyskomfort psychiczny - od 8 lat - można oszaleć 🤔wirek: - ale wiem, że po tych 15-20 minutach fajnej pracy przestanie - i tak się dzieje - zawsze od 8 lat. Teraz się rozkuliśmy i wierzę, że będzie jeszcze lepiej bo już widzę ogromną różnicę w elastyczności ruchu. Także Lira - nie załamuj się - kantarek, uwiąz, buty dla konia jeśli Cię stać - i heja na spacer - niech to będzie nawet te 30min ale codziennie! Kika
Lira ja cię nie osądzam- bron boże! Sama o sobie napisałam, jakim to matołem byłam, bodajże stronę czy dwie temu. raczej chciałam cię zachęcić do niepoddawania się i "nieodstawiania na łąkę i stawiania krzyżyka". Ja wiem, że KOMPLEKSOWE zajęcie się takim koniem to czasami w Polsce z cudem graniczy - brak odpowiednich padoków, nadgorliwa obsługa stajni, światopogląd, że jak "innym koniom służy to temu szkodzić nie może" itd. Ja powoli, powolutku rehabilituję swojego konia, którego wszyscy uważali za zdrowego tylko gównianego- no bo drobienie masakrytyczne to wada urody, a nie jakiś tam kopyt i po co analizować - okuć! Aaaaa, był kuty i nic nie dało?... No to tak ma więc sprzedaj i na złom.
W tym wątku znajdziesz masę osób z ogromnym doświadczeniem i takich, które bezinteresownie ci pomogą. Zawsze to ci się będzie lepiej zasypiać ze świadomością, że np. dzięki kilku zmianom w jadłospisie i spacerom konia mniej boli.
Potrzebuję pomocy. Dziś robiłam kopyta, mocno przerośnięte, popękane.
A tu już po zrobieniu
I teraz ciąg dalszy. Koń ma straszne flary. Martwią mnie flary w okolicach przedkątnych. A dokładnie to martwi mnie to, że flary sięgają prawie do samych kątów wsporowych. Nie wiem jak daleko mogę się posunąć w kierunku kątów wsporowych, by obrobić ściany na grubość, a nie zjechać kąta.
Na razie zrobiłam tyle- pokazane czerwoną kreską. Patrząc od zewnątrz ściany, na ten rozlany kąt, korci , by pojechać ciut dalej. Ale czy można? Chyba już nie, no nie?
Jak daleko w kierunku kąta wsporowego można się posunąć obrabiając ściany na grubość?
U ns jednorazowe zrobienie do samego końc ana grubość pozwoliło pozbyć się flar- od rauz od góry uskok dobrego zrostu. Ale w przodach przypąłciliśmy to ponownym zacieśnieniem pięki- zauważalnym