Forum konie »

naturalna pielęgnacja kopyt

na blogu Wiwiany [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url] . dyskusje o wplywie zywienia na kopyta [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty) . roznice miedzy szkolami [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url] . buty, a la buty [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url] . sprzet (tarniki, noze, inne) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url] _________________________________________________________________ . artykuly j. polski [url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego Koniec z chorobą linii białej Zrozumieć podeszwę j. angielski Articles by Pete Ramey Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick [url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url] _________________________________________________________________ . przydatne strony j. polski [url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany Naturalne kopyto czyli rzecz o bieganiu boso j. angielski Swedish Hoof School Lars Pala Marjorie ANHC all-natural-horse-care The Naked Hoof Iron Free Hoof Case Studies Oskar’s hooves HealthyHoof _________________________________________________________________ [url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url] _________________________________________________________________ kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania?  planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie. BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów. fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
Literatura w sensie Rameya mówi, że kopyto sobie wytwarza to, co mu potrzebne. I o ile można dyskutować nad tym czy coś ciąć, czy nie, to jeśli coś uparcie wycinasz wciąż w tym samym miejscu i musisz to robić regularnie, w absurdalnie krótkich odstępach czasu (typu odrosło po tygodniu) to walczysz z koniem, zamiast mu pomagać. Czasami trzeba coś wyciąć raz, dwa, trzy razy - bo się "relaksuje", prostuje ściana i "nowe" napływa w uwolnione miejsce. Ale jesli wycinasz coś dwadzieścia razy, to raczej wyciągnęłabym wnioski, że koń tego potrzebuje. A potrzebować może na przykład dlatego, że nie ma ścian puszki, które mogłyby przejąć swoją część ciężaru. Kość kopytowa - i koń na niej - jakoś musi się podeprzeć, wieć podpiera się scianami wsporowymi. OK, to nie jest sytuacja idealna, ale tymczasowo działa. Z jakiegoś powodu ewolucja tak kopyto ukształtowała, że ściany wsporowe są częścią kopyta najszybciej reagującą "w razie co". W prawidłowym kopycie nie mamy z nimi praktycznie nic do roboty - kruszą się i utrzymują na odpowiednim poziomie - a w kopycie chorym nagle robią się gigantyczne, mocne rusztowania - i chyba właśnie tak, jako jakieś rusztowania do rekonstrukcji, tymczasowo utrzymujące kształt - trzeba je traktować. Ja je tak traktuję. I jak wspory "szaleją", zawsze szukam gdzie jest przyczyna - bo zawsze jest przyczyna poza nimi. Najczęsciej to cienka podeszwa lub za słabe, oderwane lub za mocno spiłowane ściany. A czasem może być i strzałka - bolesna albo przerośnięta, wystająca z michy.
Literatura w sensie Rameya mówi, że kopyto sobie wytwarza to, co mu potrzebne. I o ile można dyskutować nad tym czy coś ciąć, czy nie, to jeśli coś uparcie wycinasz wciąż w tym samym miejscu i musisz to robić regularnie, w absurdalnie krótkich odstępach czasu (typu odrosło po tygodniu) to walczysz z koniem, zamiast mu pomagać.


To prawda, ale Ramey mówi:

Never let the bars grow excessively long. Long bars provide excessive protection just like a long hoof wall.

Ponieważ pora sięe szykować do wyjścia, nie ma czasu teraz znaleźć ciągu dalszego. C.d.n.  - za rok  Szczęśliwego kopytnie nowego roku  :tnczacalinka:
A co jak ściany wsporowe ledwo co wychylą się mm nad poziom podeszwy od razu się kładą i rozpychają kopyto? Jak tylko nie dopilnuję poziomu ścian wsporowych od razu układają się w łuczki a kopyta się rozłażą u dołu. Pozostawiając je pewnie nie doczekałabym się w życiu aż się wykruszą, zresztą gdy kupiłam tego konia to dokopałam się do ścian dopiero po paru struganiach. możliwe że to specyfika tych ścian w ogóle, są bardzo twarde i grube, gdyby je pozostawić samym sobie to kopyto będzie sobie rosło w wyż a ściany się nie odłamią tylko będę oderwania widoczne od dołu. Tak pewnie koń sobie załatwił pazury, w każdym kopycie ma widoczną dziurkę które prawdopodobnie świadczą o stałym uszkodzeniu - prawdopodobnie czubka kości.
Ciąg dalszy następuje (odwołuję się do Rameya, bo w tym wątku Jackson nie jest traktowany źródłowo) 

Nie śledzilam aż tak uważnie historii kopyt tajneej, więc nie wiem, czy tak jak Dea napisała ściany wsporowe odrastają błyskawicznie, co by miało uzasadniać, żeby ich nie ciąć. Ale tak czy owak nie znalazlam u Rameya zalecenia, żeby śćainy wsporowe zostawiać (jeśli gdzieś to jest, proszę o skierowanie mnie do tego tekstu). Natomiast Ramey powiedział tak:  The bars have been a major arguing point. Are they supposed to support weight or not? The wild model gives us answer. The bars are, in fact, supposed to carry a share of load, as is everything else on the bottom of the foot, but they are supposed to carry only a "passive" load. This means that they should never be allowed to reach the same length as he main hoof wall, but they can't be gouged out either. They should, however, stand slightly (1/16 inch) above the concaved sole that lies adjacent to them .....

Gdyby ściany wsporowe miały taką sama wysokość jak ściany puszki, wtedy by nie pozwalały podeszwie w ich rejonie ścierać się, martwy materiał by nie był usuwany, a co za tym idzie zdrowa, gruba podeszwa by nie mogła sie budować (przynajmniej ja tak to rozumiem.). A taka podeszwa jest jednym z elementów, które chcemy uzyskać poprzez werkowanie oparte na modelu dzikich koni. 

Druga sprawa to wałek wzdłuż strzałki. Zauważyłam, że w tym wątku przewija się tendencja, żeby tego wałka nie ruszać i czekać, aż się sam wykruszy. Tymczasem Ramey mówi, że kopyta dzikich koni nie tworzą żadnej podpory w części środkowej kopyta. Podpora taka przeszkadza w pogrubianiu podeszwy, gdyż nie daje podeszwie się ścierać. Dlatego powinna być usuwana. Co prawda daje przykład, kiedy w jego praktyce zostawienie wałka okazalo się przydatne (folbluty żyjące i pracujące na piaszczystm podłożu), ale podaje to jako wyjątek, a nie regułę. Natomiast w tym wątku zostawianie wałka samemu sobie zostało przyjęte jako reguła (przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie, mogę się mylić). Ja na kursie miałam kopyto z wałkiem i Lars kazał mi wałek usunąć. Kiedyś wysyłałam do Zuzanny zdjęcia kopyt Truskawki i też zostało mi zlecone usunięcie wałka (do miejsca, gdzie jest granica pomiędzy walkiem a ścianą wsporową).

Przechodząc od tych dwóch szczegółow do bardziej ogólnych wniosków:

Oczywiście, że nie należy ciachać bez opamiętania i nie taki sens ma ciąg dalszy mojej wypowiedzi. Ale tendecja odwrotna, im mniej ciacham tym lepiej, jest wg mnie sprzeczna z całą ideą metody opartej na modelu dzikich koni (tą metodą chyba większość z nas się posługuje  - poza Branką, nie wiem, kim jeszcze). Założeniem tej metody jest wzorowanie się na modelu kopyta konia dzikiego i na ile się da, doprowadzenie kopyt do takiego stanu. "Słuchanie kopyt", czyli to, co często pojawia sie jako argument zrobienia czegoś tak a nie inaczej, brzmi bardzo ładnie, ale należy chyba rozgraniczyć między "słuchaniem" a "posłuchaniem się". Bo przecież słuchamy kopyt konia udomowionego, a dążymy do kopyt konia dzikiego. Jeśli mielibyśmy przyjąć za wytyczne to, co te domowe kopyta mówią, pewnie niewiele by trzeba było robić. Możemy im dać pogadać, co nie znaczy, że mamy tak dzialać, bo przecież naszym celem jest inne kopyto.

I tym to wnioskiem kończę mój przydługi noworoczny wywód.   

Ale tendecja odwrotna, im mniej ciacham tym lepiej, jest wg mnie sprzeczna z całą ideą metody opartej na modelu dzikich koni (tą metodą chyba większość z nas się posługuje  - poza Branką, nie wiem, kim jeszcze). Założeniem tej metody jest wzorowanie się na modelu kopyta konia dzikiego i na ile się da, doprowadzenie kopyt do takiego stanu.


Ja też posługuję się tą metodą - w sensie opartej na modelu dzikich koni. I większość rzeczy robię po Rameyowemu - różnice wynikają z klimatu, np nie robię tak daleko mustang rolla jak on i nie piłuję flar aż tak wysoko.
http://www.hoofrehab.com/thebars.htm  - cały artykuł na temat zostawiania ścian wsporowych "bars".  Czy może są jakieś nowsze, nakazujące ich wycinanie.
U nas ściany wsporowe nie odrastały i nie rosną szybko, w tyłach wygląda jakby wcale nie rosły, mimo ślizgawki na dworze.
http://www.hoofrehab.com/thebars.htm   - cały artykuł na temat zostawiania ścian wsporowych "bars".  Czy może są jakieś nowsze, nakazujące ich wycinanie.

Zaje fajny artykuł. Nagle mnie olśniło, że ansze podpórki są efektem tego, że na siłe chciałam postawić położone ściany i do łba mi nie przyszło, ze te podpórki migrują na zewnątrz żeby "pgrubić podeszwę".

Czy gdzieś jest ten artykuł przetłumaczony bo nie ukrywam, że bym go jeszcze raz przeczytała ale w ojczystym języku- moje słownictwo anatomiczno-kopytowe jest cienkie... jak nasz podeszwa heheh
trusia spójrz na zdjęcie kopyt kobyłki tajnej jeszcze raz. Przecież ściany wsporowe są podcięte tak, że absolutnie nie sięgają poziomu "miski"! jest za to "wypełnienie" w przedniej części kopyta - "podpórka". Dzikie konie nie mają jej z dość istotnej przyczyny - nie miewają podeszw osłabionych przez kowala i wyhodowanych gigantycznych flar, nie mają też rehabilitacji ochwatów, bo jeśli mają nawet ochwaty, to raczej szybko je kończą (w paszczach drapieżników). W naturze nie ma miejsca na polegującego konia... także trzeba tu uwazać z wycinaniem kopyta na kształt dzikiego. Co do tego co Ramey sugeruje zostawiać, a co wycinać - poszukam jeszcze jak będę mieć chwilę, teraz niestety muszę lecieć w "teren". Na szybko jeden fajny artykuł One foot for all seasons (tłumaczę go i właśnie finiszuję, ale nie wiem jak szybko pójdzie z korektą) i obrazek z niego:

A tu, ktoś ma ochotę coś wycinać?... Przecież ściana wsporowa zwyczajnie sterczy i obawiam się, że jest dłuższa niż u Heroiny, więcej jest też podeszwy. Błąd w sztuce jak nic. A to dzikus, twardy, płaski teren.

IMHO jest więcej niż jedno "poprawne kopyto" i wszystko zależy, kopyta trzeba słuchać, tak, ale najbardziej trzeba słuchać KONIA.

W każdym razie powtórzę jeszcze raz: nikomu nie sugeruję zostawiać nic wystającego ponad "miskę" ani zostawiać czegoś, jeśli koń maca/znaczy/kuleje/sztywnieje. Ale jesli koń chodzi poprawnie z takim kopytem, więcej: chodzi lepiej niż wcześniej  - to nie widzę powodu, żeby w nim rzeźbić za dużo. Ta kobyła z usuwaną na bieżąco martwą podeszwą chodziła gorzej - naprawdę uważacie, że tutaj (mówię o przypadku tego konia w tym momencie) trzeba szukać w kierunku cięcia więcej?

A tak z ciekawostek i moich obserwacji: każdy chyba, z tych, którzy się rozwijają, bo przekonanych o własnej doskonałości od urodzenia tu nie zaliczam 🙂, przechodzi takie werkowaniowe wahadło: ciąć więcej, ciąć mniej, ciąć więcej, ciąć mniej... czasem tak jest lepiej, czasem tak i na pewno każdy z nas się myli w okresach maksymalnego "wychyłu wahadła".

Noworoczne pozdrowienia dla wszystkich 🙂
[quote author=falabana link=topic=1384.msg833143#msg833143 date=1293902223]
http://www.hoofrehab.com/thebars.htm   - cały artykuł na temat zostawiania ścian wsporowych "bars".  Czy może są jakieś nowsze, nakazujące ich wycinanie.

Zaje fajny artykuł. Nagle mnie olśniło, że ansze podpórki są efektem tego, że na siłe chciałam postawić położone ściany i do łba mi nie przyszło, ze te podpórki migrują na zewnątrz żeby "pgrubić podeszwę".

Czy gdzieś jest ten artykuł przetłumaczony bo nie ukrywam, że bym go jeszcze raz przeczytała ale w ojczystym języku- moje słownictwo anatomiczno-kopytowe jest cienkie... jak nasz podeszwa heheh
[/quote]

Jak znajdę trochę czasu to może i przetłumaczę, bo przyznam, że język angielski jest mi bliższy niż polski, a fajnie by było by też inni skorzystali. Tak naprawdę cały artykuł bazuje na tym jak Rammey przyznaje się do błędów jakie popełniał ciągle wycinając ściany wsporowe. I w końcu się pogubiłam, bo co druga osoba tu pisze, jak to Rammey każe wycinać. Może o innych Rammey'ach mowa?  😉 W każdym razie, myślę, że warto przeczytać. Ja u swojej dawno nie wycinałam ścian wsporowych bo ... tak naprawdę nie musiałam. Utrzymują się na poziomie podeszwy. Muszę jednak znaleźć czas by zrobić ściany na grubość bo znowu ukazują się flary.

Dodam jeszcze - odnośnie zimy i bosych koni- że przedwczoraj przeprowadzałam Falę do innej stajni. Koniowozem nie dało rady (mieszkamy w Olsztynie), natomiast ona zgrabnie przeszła ponad 20km lodowato-śnieżną drogą - w miejscach gdzie samochody nie dawały rady.  😅
Dziś nakręciłam filmik poruszającej się Herioiny po zmarzniętej oblodzonej ziemi i zamrzniętym śniegu. Nie macał, nie kulała a czy piętkowała tyłem - nie wiem -muszę zgrać w domu i przeanalizować. Później wrzucę.
. Ja u swojej dawno nie wycinałam ścian wsporowych bo ... tak naprawdę nie musiałam. Utrzymują się na poziomie podeszwy. Muszę jednak znaleźć czas by zrobić ściany na grubość bo znowu ukazują się flary.

Jeśli trzymają się na poziomie podeszwy- to faktycznie co wycinać? 😉
Mam wrażenie, że problem pojawia w innej sytuacji.
Mianowice, gdy podeszwa w okolicy ścian i kątów  jest twarda , zbita nie wykrusza się, a ściany wsporowe  łukiem kładną się na podeszwie.
Przy prawidłowej podeszwie, miseczkowatej  nie ma takich problemów.
U Kuby ściany wsporowe często wyrastają wyżej podeszwy , ale są proste i nawet jak ich nie ruszę , to same wykruszą się.
Czyli żadna sztuka 😉

Zdjęcie "dzikusa" dokumentuje tylko, że najwyższym punktem podeszwy jest strzałka, a nie ściany wsporowe- o co więc chodzi?

I ciągle wątpię, że flary powoduje gruba ściana- nic takiego nie zaobserwowałam.


Dodam jeszcze - odnośnie zimy i bosych koni- że przedwczoraj przeprowadzałam Falę do innej stajni. Koniowozem nie dało rady (mieszkamy w Olsztynie), natomiast ona zgrabnie przeszła ponad 20km lodowato-śnieżną drogą - w miejscach gdzie samochody nie dawały rady.  😅


Bo bose mają się całkiem dobrze 🙂
U mnie łąka wylodzona i przewiana, że aż błyszczy w słońcu.
Jest taka skorupa lodowa , że nie tylko człowiek chodzi  nie zapadając się, ale nawet Kuba w kłusie nie przerywa tej skorupy i nie ślizga się. 😀
Co do bosych koni na lodzie - cos w tym jest. Ja wczoraj sprowadzajac swoje z padoku o malo co sie nie polamalam, bo pare razy sie dosc mocno poslizgnelam, a one sobie spokojnie szly jakby nigdy nic 😉
Na razie wrzucam ujęcia z filmku - tyły - biała noga ze zgniłą strzałką stawiana jest raz od palca, raz na płasko, raz od piętki. Czarna zawsze od piętki. Nie spodziewałam się  😲
Później wrzucę filmik jak się zgra na YT.

EDIT: Wrzucam klatki z innego filmiku.

Ujęcia zanim kopyta wpadły w tę milimetrową warstwę śniegu/lodu.
Guli, moj kon ma całkiem ładne miseczki, ale jesli pozwole scianom wsporowym przerosnac to zaczynaja klasc sie na podeszwe. Z kolei klacz kolezanki ma plaska zbita podwszwe, a sciany wsporowe rosna prosto ku gorze i same sie wykruszaja jak sa za wysokie, wiec chyba nie jest to regula.
Nie twierdze, że to reguła 🙂
Musi być jeszcze coś więcej, bo ściany wsporowe to tylko element tej układanki.
Pewnie i kształt kopyta genetyczny i rodzaj podłoża ma znaczenie.
Nie mozna brać za wzorzec kopyt dzikiego konia jeszcze ze skalistego podłoża , bo nie wiem jakie konie domowe poruszają się po skałach.
A podłoże nasze zmieniające się  nawet wraz z porą roku, czy pogodą powoduje, że to samo kopyto wygląda trochę inaczej, bo przystosowuje się.
Na ubitej ziemi, czy zmrozonej, widze, że przednie ( niosące większy ciężar) są bardziej plaskie , niż  gdy jest miękko , czy błotniste.

W każdym razie dojsc ze zbitej martwej podeszwy do żywej , gładkiej "nawoskowanej", bez podpórek, gulek  - to trudna sprawa.
Ciekawa jestem, czy komus udało się to- chętnie obejrzałabym taką dokumentację.
naprawdę uważacie, że tutaj (mówię o przypadku tego konia w tym momencie) trzeba szukać w kierunku cięcia więcej?


To się przyznaję bez bicia, że ja takiego rozeznania w historii kopyt Herioiny nie mam. Wydawało mi się, że sytuacja jest właśnie odwrotna - że takie kopyta utrzymują się już od dłuższego czasu (i przez dłuższy rozumiem dłużej niż parę miesięcy) i cały czas jest problem z ruchem od palca. Dlatego zdziwiło mnie, że tajnaa nie próbuje czegoś zmienić - przegapiłam moment, w którym już próbowała bardziej zdecydowanego działania i efekty były negatywne.

Co do artykułu Rameya, myślę że nie można pominąć wstępu:
"Please don't twist this article into the thought that excess bar pressure can't do harm. The bars, sole frog and walls each have weight bearing responsibilities and excess pressure to each of them can certainly cause problems... " 😉

I naprawdę, ale to naprawdę wcale nie jestem za wycinaniem wszystkiego co tylko ośmieli się trochę wychylić nad poziom 😉
Chociaż wahadło i u mnie cały czas działa - być może po prostu jestem teraz w jakimś bardziej radykalnym wychyleniu.
A że warto poczekać i dać czas to się chociażby ponownie dzisiaj miło przekonałam, zaglądając w Wiórkowe tyły - akurat miseczka jak się patrzy 🙂
kochani NIE ma problemu ruchu od palca - moje niedopatrzenie, ze zdjęć wynikało, ze tyłem palcuje ale nie. Stawia nogi albo płasko albo od piętki.
Prawy tył /biały/ ma zgniłą strzałkę /leczymy/ ale też nie palcuje jakoś wyraźnie.
Jeżeli chodzi o te wypłaszczenia podeszwy to utrzymują się od lata, wcześniej biegała tylko po miękkim piachu, później zmiana stajni i zmieniła podłoża na twarde - stąd zmiana.
Inne konie z tej stajni mają wymiseczkowane kopyta - kowal bardzo o nie dba  😀iabeł: , ale żaden od piętki nie chodzi 4 nogami.

Wrzucam filmiki.
Można odnieść wrażenie czasem, że koń idzie jak na szpilkach ale ziemia była zmarznięta oblodzona, śnieg był również zbrylony i twardy.





a więc niech ma sobie te "kalafiory" nic ciąć nie zamierzam.


Chyba  wtekście Rameya o podeszwie było coś o przypadku, gdy zostawiał wspory i ściany przedkątne 1,5 mm nad poziomem żywej podeszwy. Pamiętacie to? To było w kopycie trzeszczkowym, z kością kopytową bliską "wybraniu się na świat", wysokimi piętkami. Dlaczego tak robił?
Guli, moj kon ma całkiem ładne miseczki, ale jesli pozwole scianom wsporowym przerosnac to zaczynaja klasc sie na podeszwe. Z kolei klacz kolezanki ma plaska zbita podwszwe, a sciany wsporowe rosna prosto ku gorze i same sie wykruszaja jak sa za wysokie, wiec chyba nie jest to regula.


Jeszcze raz do tego wrócę, bo głęboko mnie to nurtuje.
Kiedy kładą się ściany wsporowe- tak na "chłopski rozum"?
Bo przecież na logikę ( i znowu Kuba przykładem) , kiedy idą skosem w dół , w głąb miski, to zawsze będą miały miejsce na wystawanie ponad podeszwę, więc wykruszą się, gdy koń ląduje na piętki , na dodatek, gdy ruch szybszy, a waga odpowiednia.
Dlaeczego więc kłada się , a nie wykruszają?
Z obserwacji kuca, wtedy gdy są "zatopione " w podeszwie , a jednak zbyt wysoko w stosunku do żywej, gdzieś ukrytej głębiej podeszwie.
No i robi sie problem, co z tym robić, bo stawianie konia na podeszwie, piłując ściany, wcale nie powoduje wykruszenie się w katach wsporowych, czy ogólnie  z tyłu kopyta.
Przód kopyta ,pazur ma w tym przypadku mniejsze znaczenie , zresztą tam szybciej kruszy się samo.
Chyba  wtekście Rameya o podeszwie było coś o przypadku, gdy zostawiał wspory i ściany przedkątne 1,5 mm nad poziomem żywej podeszwy. Pamiętacie to? To było w kopycie trzeszczkowym, z kością kopytową bliską "wybraniu się na świat", wysokimi piętkami. Dlaczego tak robił?


A czy to nie jest tak, że on ogólnie zostawia ściany troche ponad podeszwą?
Czeka mnie zakup nowego tarnika...
Ktoś może się wypowiedzieć na temat tarnika KERCKHAERT  MERCURY 14" - 350mm


lub KERCKHAERT KERCKHAERT 14" - 350mm


Będę wdzięczna za pomoc  :kwiatek:
miałam obydwa te tarniki i obydwa są ok  😀
ten pierwszy lubię bo ma nasuwaną tekturowa nakładkę ochraniającą tarnik co jest bardzo przydatne
pilgel, wielkie dzięki... a masz może porównanie do Dicka lub Mustada?
Ja miałam Mustada, mam Mercury, dziś znowu miałam okazję użyć nowiutkiego Mustada. Jakoś mi Mustad bardziej pasuje - nie wiem czemu, sentyment pewnie mam 😉
Ale Mercury jak najbardziej ok.
Ja z tej całej dyskusji o ścianach wsporowych wyciągnęłam jeden wniosek, każdy przypadek jest inny, każdy koń jest inny, inne kopyta, w różnych warunkach żyjące, różnie karmione itp.itd. I jak już DEA wspomniała trzeba słuchać kopyt ale i konia czy to co robimy z jego kopytami mu pasuje. Ja walczyłam ze wsporami od ponad roku, teraz widzę że ciągle są żywe ( kolor, wcześniej nie zwracałam na to uwagi ale porównując zdjęcia pierwszy raz mają taki brązowy kolor) więc na razie dam im spokój chyba że znów dojdzie do tego że zaczną rozpychać mi kopyta.
No to teraz ja zasypię zdjęciami Rudziszonka z dzisiaj i z przełomu czerwiec-lipiec. Wspólnymi siłami z morwą  :kwiatek: staramy się z nimi coś dobrego dla konia zrobić. Morwa ratuje sytuację i mnie uczy, ja ucząc się ciupkę pewnie psuję :P ale chyba generalnie powoli do przodu..
To co niefajnego ostatnio się zadziało to strzałki - poleciały wszystkie 4, z kilku nakładających się na siebie powodów jak sądzę. Jakby nie było, leczenie w toku.
W kopytach jest masa asymetrii, a co za tym idzie (a może na odwrót?) asymetrie w stawianiu nóg. Na siłę nic nie prostujemy - tyle ile podeszwa pozwala. Lewy przód skręca do wewnątrz ( w przodach jest problem od zawsze, Wiórek ma asymetryczne łopatki - jedna bardziej stroma i wyżej ułożona) zaś tyły lekko czubkami kierują się na zewnątrz. A może tak niedbale staje.. nie wiem sama. Ciężko mi to ocenić i dzisiaj dumałyśmy nad tym z morwą - może robimy coś nie tak?

Jakie macie uwagi?Rady?Co niepokojącego widzicie? Każda rada będzie bardzo cenna.

Po prawej z dzisiaj, po lewej z przełomu czerwiec-lipiec.
Lewy przód






Prawy przód






Lewy tył






Prawy tył




dalej zbieram się na porządnego posta, ale póki się zbieram to tylko powiem, że pisałam wielokrotnie juz, że tarnik Mercury to póki co mój ulubiony 😉 dea chyba też chwaliła do sobie.
I ciągle wątpię, że flary powoduje gruba ściana- nic takiego nie zaobserwowałam.

guli - nie stawiaj znaku równości pomiędzy "musze obrobić ściany na grubośc, bo pojawiły się flary" a "flary robią się od za grubych ścian" 🙂 Ogólnie gruba i mocna, zdrowa ściana to nie jest żaden objaw choroby, ale jesli w jakimś miejscu ściana się oderwie ("flara"😉, to jej dolny brzeg:
1. odsuwa się dalej od podeszwy
2. jest ustawiony pod mniej stromym kątem do podłoża
A tym samym taka ściana zajmuje "na grubość" więcej niż zdrowa. Jest to problem, bo lubisz przecież fizykę 🙂 i wiesz, że długa ściana, to dłuższa dźwignia, a dźwignia ta powoduje dalsze odrywanie - tzw. "błędne koło" zwane też sprzężeniem zwrotnym dodatnim (problem się sam napędza). Dlatego obrobienie tejże ściany na grubość pomaga zwalczyć problem/przerwać będne koło. A grube, mocne ściany wszyscy lubimy 🙂

W każdym razie dojsc ze zbitej martwej podeszwy do żywej , gładkiej "nawoskowanej", bez podpórek, gulek  - to trudna sprawa.
Ciekawa jestem, czy komus udało się to- chętnie obejrzałabym taką dokumentację.


Chodzi Ci o dojście do tego metodą na "pracowitego" czyli nożem, czy "na leniwca" czyli zostawienie czego się da i nie skrobanie niczego co samo nie schodzi + puszczenie konia z towarzystwem na śnieg z lodem? Jeśli to pierwsze, to niestety nie ja 🙁 bo jestem leniwa, ale jeśli to drugie, to postaram się w końcu wrzucić "miski Akorda" 🙂 Chociaż nie są to kopyta bezproblemowe na pewno jeszcze - chociażby w jednym zadzie wyraźnie bardziej rozwinięta jest jedna piętka - widzieliście coś takiego? Chcecie zobaczyć? Zawężenie na jedną stronę. Zrobiło się dlatego, że koń od urodzenia był trójnogiem z podpórką, ale teraz młody chodzi już dużo równiej, więc liczę na to, że i ten zad się wyrówna. Pomagam mu trochę strasserowo 😉

Jeszcze co do ścian wsporowych - ten artykuł Rameya jest faktycznie bardzo fajny, a mnie się bardzo podoba u niego właśnie ta ewolucja poglądów. No i ta względność wszystkiego, bo nie ma jednego kopyta doskonałego na każdy czas, miejsce i każdego konia... dlatego wzięłam sie za tłumaczenie one foot for all seasons, bo uwazam, że jest on bardzo ciekawy  😎 a jeśli nikt mnie nie wyprzedzi 🙂 to za "the bars" wezmę się w następnej kolejności.

guli - to, czy ściany się obłamują, czy nie, nie ma nic wspólnego z tym, czy są pionowe czy skośne. To, czy są pionowe czy "rozłożyste" określa tylko w jaki sposób mogą się psuć jeśli coś nie będzie grało z kopytem - pionowe będą się wbijać w kopyto, usztywniać je i zacieśniać, powodować akumulację podeszwy (a może to w drugą stronę działa...?) a "rozłożyste" będą mieć skłonnośc do kładzenia sie na podeszwę, uciskania jej i uniemożliwiania jej przyrośnięcia w odpowiedniej warstwie, będą też rozpychać kopyto na boki sztucznie ("flary" na przedkątnych). Jedne i drugie mogą być zdrowe i się obkruszać, albo być chore i sie nie obkruszać - choćby nie wiem jak długie wyrosły. Co więcej, to nie jest cecha danego osobnika! Znam takiego jednego (Alvika  :kwiatek🙂 co to miał prawdziwe fortyfikacje ze ścian wsporowych, kiedy jego ściana puszki, ciężko chora, nie miała szans go udźwignąć. Ściany wsporowe były NAPRAWDĘ GRUBE i co wycięłam, to odrastało. W końcu dałam spokój i podcinałam tylko o tyle, żeby nie sięgało do ziemi (podobnie jak tajnaa robi), podpórki też zostawiałam. Teraz ściana puszki jest dużo, dużo ładniejsza - jeszcze nie ideał, który chciałabym widzieć, w niektórych miejscach są małe pęknięcia, popracujemy nad tym - podeszwa się wymiseczkowała i pozbyła podpórek, a ściany wsporowe są normalne - tak cienkie, że na pewno bez problemu się wyłamią. Co więcej, konia już nie trzeba podskrobywać co 2 tygodnie. Myślę, że na zimę 5-6 tygodni to będzie dobry czas na werkowanie dla niego.
Reasumując - znam co najmniej jedną sytuację, w której ściany wsporowe "nadrabiają za kopyto" i jest to sytuacja kiedy nie ma ściany na której można stać. Pewnie jak nie ma listewek (ochwat i okolice czyli b. duże rozlania/oderwania/flary) to sytuacja jest podobna. I jeszcze jak nie ma podeszwy (za mocno wycinana).

Jeszcze się trochę wybronię - bo trusia pisała, że jej Lars kazał coś tam wycinać - mnie zawsze kazał zostawić. Grubą, płaską fałszywą podeszwę, nagromadzoną martwą podeszwę u Wiedźmina, język przed strzałką u Bakalii. Jedno co pisali mi, że mogę ciąć nieco mocniej, to "normalne" ściany wsporowe (na początku bardzo bardzo słabo je cięłam), ale pisali też, ze tak jak robie też może być (chowały sie w misce). A na grupie tak jak mówiłam - wręcz napisali mi, że wspory tnę już za mocno. Ja tam robie wahadełko i pewnie jeszcze nie raz zmienię swoje podejście i nie raz się pomylę... Grunt, że na dłuższą metę wszyscy moi podopieczni chodzą lepiej i kopyta też się poprawiają - więc mam nadzieję, że wybaczą mi pomyłki, konie i ich ludzie  :kwiatek:

branka - nie strasz tym wartościowym postem tylko go stwórz, no! bo ciekawość mnie zjada 🙂
[quote author=k_cian link=topic=1384.msg835078#msg835078 date=1294003162]

Jakie macie uwagi?
[/quote]

Ja mam tylko jedną uwagę .

Jestem pełna uznania dla Morwy 🙂
Pół roku rozszerzyć tak ładnie kopyta, strzałka tak szeroka 👍

Morwa- stosowałaś jakieś cięcia rozszerzające ? napisz , bo u kuca  przestały się rozszerzać  , a wydaje mi się  powinny jeszcze trochę w przodach- jakiś zastój zrobił się, choć ciągle  ładnie i chętnie  porusza się 🙇

Ale te kopyta nie były płaskie?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się