na blogu Wiwiany
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url]
. dyskusje o wplywie zywienia na kopyta
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty)
. roznice miedzy szkolami
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url]
. buty, a la buty
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url]
. sprzet (tarniki, noze, inne)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url]
_________________________________________________________________
. artykuly
j. polski
[url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego
Koniec z chorobą linii białej
Zrozumieć podeszwę
j. angielski
Articles by Pete Ramey
Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick
[url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url]
_________________________________________________________________
. przydatne strony
j. polski
[url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany
Naturalne kopyto
czyli rzecz o bieganiu boso
j. angielski
Swedish Hoof School
Lars Pala
Marjorie
ANHC all-natural-horse-care
The Naked Hoof
Iron Free Hoof
Case Studies
Oskar’s hooves
HealthyHoof
_________________________________________________________________
[url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url]
_________________________________________________________________
kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania? planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie.
BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów.
fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
A ja się bardzo cieszę, że przychodzą tu pytać i poszerzać wspólnie wiedzę ludzie bez kursów i po kursach - kurcze, ten kurs to też nie jakies boskie objawienie! To tylko podstawy zarysowane w 2 dni... Można je sobie samemu też wyszukać, ale to dużo trudniejsze, wiec ja osobiście mam duży szacunek dla tych, którzy dłubią bez kursu - oczywiście podchodząc krytycznie do swojej roboty. Wszyscy - z kursem i bez. To podstawa, bo jak ktoś uważa, że wie wszystko i robi idealnie, to się na pewno juz niczego nie nauczy. Niech lepiej jedzie do Stanów dawać lekcje Rameyom i innym takim.
Fotosy wrzucam: credits dla pani Barbary Sollner-Webb z Maryland 🙂 przepostowane z barefoothorsecare.
tajnaa - spytałam o strzałkę gąbczastą, dlatego że zastanawiam się nad przyczyną tego, że twoja kobyła wciąż chodzi od palca. Musi ją boleć obciążanie tylnej części kopyta - to logiczne. Ale dlaczego aż tak długo, skoro strugasz ją jakiś kawałek czasu? Kopyto nie wygląda super, ale nie jest takie znowuż złe, konie z dużo gorszymi kopytami potrafią chodzić od piętki, szczególnie tyłami.
Skoro tak długo ona nie chce iść od piętki, trzeba a) albo cos zmienić w struganiu (i nie ma w tym nic złego, ja też miewam konie, które np jakoś strugam, wydaje mi się, że własciwie, ale długo nie ma efektu - wtedy po prostu zmieniam strategię, np robię radykalniej i patrzę co się stanie - jak kopyto się będzie bronić, to znaczy że nie było to dobre posunięcie, ale czasem naprawdę trzeba zrobić więcej, żeby przywrócić funkcje kopyta), b) albo zastanowić sie, co się dzieje w środku kopyta.
Jeśli nie masz doświadczenia w macaniu strzałki gąbczastej, pomacaj wszelkie konie jakie masz pod ręką, naprawdę nie trzeba wielu koni, żeby zacząć czuć różnicę. Jeśli wyczujesz, że jest nie elastyczna, że jest tam jej 'mało', możesz szukać odpowiedzi na pytanie dlaczego tak jest? I tu kluczowa będzie próba dowiedzenia się w jakich warunkach urodził się koń i czy ruszał się przez pierwsze 2 tyg życia. Jak stał w boksie, w głębokiej ściółce to marne szanse, że strzałka gąbczasta będzie kiedykolwiek dobrze rozwinięta. Ale... ten koń chodzi przodami od piętki, czyli prawdopodobnie ma, jak to nam Kuba na kursie mówił, tzw. 'potencjał' - czyli strzałka gąbczasta rozwinęła się u źrebaka, potem mogła się zdegradować jak koń był kuty/źle strugany/miał mało ruchu, ale powinna się rozwinąć na powrót przy dużej ilości ruchu.
Kolejną rzeczą, która może mieć miejsce u tego konia to kostnienie chrząstek kopytowych - zrób więc RTG, o ile nie robiłaś.
Następna rzecz to może być jakiś problem z układem ruchu, np coś z biodrami czy kręgosłupem, co powoduje taki a nie inny ruch. tu niestety bez współpracy wet-strugacz ciężko coś zdziałać. Mogę podać przykład konia forumowej maxowej - jej koń kulał na jeden przód i chodził nim od palca, podczas gdy drugi przód potrafił stawiać od pięty(głównie po miękkim podłożu, bo po twardym szedł ładnie od piętki obydwoma). Ze zdjęć jak miał 2 lata wynika, że już wtedy poruszał się od palca. Miał problemy z trzeszczką w tej kulejącej nodze, miał też problem 'wyżej'. Trudno orzec co było pierwsze i spowodowało drugie - bo to raczej trzeba podejrzewać, ze coś było pierwsze i posypało to drugie. Samo struganie nie przyniosło by tu prawdopodobnie rezultatu - tak samo jak samo leczenie problemów 'wyżej'. Obecnie koń, odpukać, nie skraca - był zarówno leczony 'wyżej' jak i strugany, plus miał robione masaże itp. Przy okazji ciekawe u tego konia jest to, że to kopyto po zdrowej stronie się 'opancerzyło' - wyhodowało sobie podpórki, prawdopodobnie dlatego, że było nienaturalnie mocno obciążane. Ciekawe czy teraz się to wyrówna...
Może być też tak, że coś się dzieje z trzeszczką, z więzadłami, ścięgnami...
Gdyby było tak, że od czasu kiedy zaczęłaś strugać minęło niewiele czasu można by tez podejrzewać ropnie w tylnej części kopyta, ale to by wyłaziło.
Zresztą widzę, że rzeczywiście w tym artykule Rameyowym wszystko jest - i dea ma rację, że powinno się do tych rzeczy wracać, sama też już zapomniałam ile tam ważnych informacji, a przecież go niecały rok temu czytałam bardzo wnikliwie.
PS Cejloniara dla rozwoju struktur amortyzacyjnych nic nie jest tak ważne jak ruch. Najlepiej po twardawym podłożu. Co w naszym klimacie wcale nie jest łatwe do osiągnięcia... np Rameyowi łatwiej leczyć konie z syndromem trzeszczkowym w jego klimacie... Teraz podłoże nie jest złe - ubity śnieg jest fajny. Nawet kopny śnieg, to lepsze podłoże, niż kopny piach. Gorzej z lodem, ale jak widać bose rumaki wcale sobie z nim źle nie radzą - tyle, że koń z niedorozwiniętymi strukturami amortyzacyjnymi, nie będzie chciał chodzić od piętki po czymś tak twardym jak lód. pamiętam, że dea w tym wątku kiedyś pisała o podłożach - które pomagają, które nie.
Przyznaję, że nie macałam 😡 ale z obserwacji Campiny: wściekałam się i skręcałam, a ona ni kroku z piętki, chociaż wszystko "robiłam dobrze". Po półtora roku pojawiły się pierwsze pojedyncze kroki z piętki - wniosek: była już w stanie je zrobić. Niestety nadal nie chodzi z piętki "po wszystkim". Jak jest mało elastycznie/twardo to palcuje. Pewnie powinnam dopasować jej buty... póki co za radą Larsa ćwiczymy w takim układzie, w jakim chodzi najlepiej, czyli na elastycznym podłozu w żywym stępie koniecznie. No i kiedy mnie nie ma sama sobie ćwiczy na padoku (to pewnie nie przypadek, ze to tam gdzie przebywa najwięcej pojawiły się pierwsze poprawne kroki). Mięsni sobie nie zbuduje sama tuptając 😉 ale kopytka chociaż w pewnym stopniu się rozwijają.
EDIT: elastyczne podłoże, przypominam - u nas najlepiej działała ubita glina na leśnej drodze, nie na "beton", ale nie grząska. Potem trawiaste pastwisko, też nie grząskie (nie błoto i nie kopny piach - a na tzw. "placu do jazdy" w ogóle porażka - za głęboko!). Dobrze też teraz działa ubity śnieg. Ogólnie heja w teren i stępować 🙂 to przynajmniej działało u nas.
branko, teorię to ja już znam 🙂 chodziło mi o to, czy ktoś macał, potem strugał, zapewniał koniowi ruch, po jakimś czasie znowu macał i czuł różnicę 🙂 mam wrażenie, że jakość ruchu konia powie znacznie więcej niż macanie 🙂
hmmm a to mam jeszcze takie pytanie: po jakim podłożu Wasze konie chodzą najlepiej od piętki?
dea napisała o campinie, że "elastyczne podłoże, przypominam - u nas najlepiej działała ubita glina na leśnej drodze, nie na "beton", ale nie grząska. Potem trawiaste pastwisko, też nie grząskie (nie błoto i nie kopny piach - a na tzw. "placu do jazdy" w ogóle porażka - za głęboko!)."
branka o koniu maxowej.. jeśli dobrze zrozumiałam... że palcował na miękkim a na twardym szedł ładnie od piętki.
Cejlon najlepiej piętkuje na polbruku lub asfalcie, czyli twardo ale też równo. Na miękkim to mi trudno zaobserwować. I na piętkowanie bardzo, baaaardzo duży wpływ ma rozluźnienie grzbietu... wtedy zazwyczaj piętkuje po każdym podłożu. Się mi zdaje...
wiem ze jestem lalikiem ale zastanowiła mnie troche wasza dyskusja na temat stawania tylnymi nogami od pieki wg tego art <podaje go w całosci zęby było wiadomo o co chodzi http://equimechana.wordpress.com/2010/03/13/podstawa-szyi/ natchnał mnie on do wniosku ze konie moga nie stawac od pietki tylnymi nogami poniewaz w przeciwieństwie do nóg przednich ktore maja bardziej niezalezny system ściegien i mieśni nogi tylne i ich praca jako ze sa siła napędowa konia są połączone z grzbietem i dalej z szyja oczywiscie w bardzo luźnej interpretacji. Mianowicie mozliwe że konie nie stajace tylnymi kopytami z pietki są niedostatecznie rozluźnione w grzbiecie/ zadzie oraz rozciagniete by byc w stanie mechanicznie zmienic pozycje kopyta to cos na zasadzie dźwigni jesli jeden siłownik jest za mocno napięty< biegnacy wzdłóż tylnej krawedzi nogi patrzac z profilu> drugi nie jest w stanie pracowac na tyle silnie by podniesć czubek kopyta do góry przed lądowaniem. przy wiekszym tepie ruchu teoretycznie miesnie zmuszone sa do wzmozonego wysiłku i wiekszego rozciagania sie moze dlatego koniom latwiej w takim tępie gdy miesnie są już bardzo rozgrzane stawać zadnimi nogami od pietki. Co o tym myślicie?
co do mojego konia, to branka będzie u nas jutro czy pojutrze robić kopytka, pokażę jej jak czas pozwoli konia w ruchu znowu no i ciekawa jestem tego kopyta co wtedy się opancerzyło czy będzie zmiana bo koń nie skraca całkowicie od ok tygodnia, wcześniej było minimalnie teraz nic, idzie prawidłowo ( w końcu :ukłon🙂 może bardziej będzie widać za miesiąc. Oczywiście foteczki jego kopyt znowu porobię
ale i tak jestem pod wrażeniem jak on chodzi po dworze - pewnie, zero ślizgania a ja idę tiptopkami bo mi ślisko a koń mnie prowadzi pewnie kroczy 😉
Cejloniara - u mnie też bardziej twarde niż miękkie.
sasqach - właśnie mi się tak kojarzy, że konie, które dobrze pracują grzbietem i dupskiem mają często wręcz odwrotny problem z zadami - "sklepane" piętki i rosnący w niebo pazur (stąd te wszystkie bullnose'y, czyli wybrzuszone przednie ściany). Mechanicznie koniowi DUŻO łatwiej chodzić właśnie tak. Może faktycznie rozluźnianie grzbietu + głębsze podstawienie zadnich nóg by pomogło? Ale ja się na tym nie znam, to trzeba by kogoś kumatego w treningu podpytać, żeby rzucił okiem.
Kolejna rzecz, która mi się kojarzy, z serii "czy mierzycie, czy sprawdzacie" - ktoś przedłuża "w myśli" albo na zdjęciu linię koronki zadnich nóg (przy prostym-pionowym nadpęciu) i sprawdza, czy nie "trafia" w przednią nogę nad nadgarstkiem? To podobno właśnie wskaźnik, czy czasem nam się koń nie ustawił czubkiem kości kopytowej do góry w zadzie.
Pontino, witamy🙂 Pokaż swego konia koniecznie 😀 [/quote]
Witam wszystkich, co prawda z lekkim opóźnieniem ale pokrótce przedstawię moje zwierzę. Można powiedzieć, że w pewnym sensie jest szczęściarzem bo nigdy w swoim prawie pięcioletnim życiu nie był kuty, jego naturalny ruch od piętki nie zdążył się popsuć przez złe rozczyszczanie no i przede wszystkim spotkał na swej drodze Brankę 😉 Także póki co ma chłopak farta. Oczywiście jego kopyta nie są idealne - jednak kowal zdążył się przyczynić do za wysokich piętek, flar i wyrżniętej podeszwy ale dramatu nie ma ogólnie rzecz biorąc🙂
branka mój koń całe życie chodzi od palca tyłami, przeglądałam zdjęcia gdy była młoda, nieujeżdżona. Przypominam, że koń chodzi od piętki ale raczej po twardym podłożu i w żywszym tempie. Jako źrebię miała dużo ruchu i nie była trzymana na miękkim podłożu - raczej przeciwnie. Przy bardzo skróconych pazurach chodzi od piętki w stępie /wybetonowany plac/, także nie sądzę by to było skostnienie chrząstek. Podczas zaangażowania zadu idzie od piętek. Zastanawiam się czy jej budowa nie ma związku z tym, że rzadko łazi od piętki, jest dość sporo przebudowana.
Znalazłam zdjęcia od razu po zakupie. Robiona przez kowala. Młody koń 2,5 letni zacieśnione tyły kopyt i takie piętale. palcowała przodem i tyłem. Może tyły potrzebują czasu jeszcze po prostu. Robione od września 09 i ciągle się zmieniają. Jutro podjadę do stajni zorientuję się co i jak. EDIT: zapomniałam napisać, że koń chodzący luzem w kłusie nie dokracza, nigdy nie dokraczała. Trzeba się na prawdę mocno postarać żeby doszła do śladu przednich kopyt - wówczas idzie od pięty.
Cejloniara to wszystko zależy(haha jak zawsze). Branka najlepiej chodzi po leśnych ścieżkach, takich suchych, lekko twardych, ale elastycznych, a nie jak beton. Wtedy widac ruch od piętki niezwykle wyraźnie. Po betonie też dobrze chodzi, ale ja unikam tego typu podłoży ze względu na stawy. Po bardzo kopnym piachu kopyta często nie zdążają postawić najpierw piętki - i choć Branka w piachu chodzi bardzo dobrze i akurat idzie do piętki, to też nie lubię takiego podłoża, ze względu na ścięgna.
Mam takie konie jak Branka, mam takie jak np koń zimy, które chodzą lepiej po miękkim, mam takie, które jak koń maxowej w ogóle nie przejmują się twardym i kamieniami i idą po takim podłożu bardzo fajnie, a miękkie podłoże sprzyjało ruchowi od palca(ale mówię o stanie, kiedy skracał, teraz mu lepiej, to go jutro pooglądam na miękkim jak mu się chodzi). Mam takiego, który tylko po miękkim nie jest kulawy... Mam taką kobyłkę, która wciąż chodzi od palca przodami, tyłami zaczęła od piętki, ale jeszcze z nią jest trochę roboty(ma bardzo długie i zawężone kopyta + gniją jej strzałki - ale widać znaczną poprawę także jestem dobrej myśli).
to po jakim podłożu koń będzie najlepiej chodził wynika z wielu czynników - z tego w jakim stanie są struktury amortyzacyjne, jak koń jest strugany(np czy ma zostawione za długie ściany z flarami, czy ma wycinaną podeszwę, jak wysokie ma piętki) czy mu gniją strzałki, czy ma coś ze stawami itp.
Ale generalnie nie kopne, lekko twardawe, elastyczne podłoże(czyli takie które amortyzuje) jest zazwyczaj najkorzystniejsze. Czyli np kupne, dobre podłoże na ujeżdżalni, polewane i walcowane, a pod psodem utwardzone czy np leśne drogi, o ile nie są zbyt twarde jak jest susza, ani obłocone 😉
maxowawezmę jutro aparat, to zrobimy od razu zdjęcia jakieś, ja też chętnie Lilke obfotografuję, bo mam jej fotki z naszych początków, ciekawa jestem co śię zmieniło - ona ma ciekawe tyły. Trochę jak u tajnej, że tyły gorsze niż przody - no ale ona chodzi od piętki na szczęście.
tajnaa - może tu właśnie masz odpowiedź: piłowanie krócej pazurków i dbanie o zaangażowanie dupci? Jeśli w ogóle jesteś w stanie osiagnąć ruch z piętki, to już krok w dobrym kierunku. Jak mialam takie pojedyncze zupełnie kroki to Lars mi podpowiedział - jak najwięcej takich kroków. Czyli: chodzi od piętki jak idzie mocniej do przodu? Niech idzie do przodu. Lubi jakies podłoże? Zabieraj ją tam. Krótsze pazury dają ruch z piętki? Piłuj pazury. A budowa może swoją drogą ją predysponować do paluszkowania...
Dea :kwiatek: Tak właśnie myślałam. Póki co nie martwię się. Staram się często skracać pazury. Generalnie muszę częściej obserwować konia w ruchu luzem, bo czy porusza się z piętek tylnymi kopytami widzę praktyczne tylko na zdjęciach. Może chodzi częściej od piętki ale nie widzę tego bo na niej siedzę? 😡 Może robię z igły widły. Nie wiem. Moim zdaniem, jeżeli koń chodzi pewnie po twardym, kamienistym podłożu, nie potyka się i chętnie się porusza to nie należy się niepotrzebnie nakręcać. Jeżeli kopyta ciągle się zmieniają to ruch z piętki w stępie to kwestia czasu a nie radykalniejszego cięcia? Póki co nie zmieniam sposobu werkowania. Czekam co będzie dalej. Postaram się poobserwować zwierza.
Moim zdaniem ruch z piętki jest tak ważny dla mechaniki kopyta, że warto zrobić wszystko żeby go wywołać. To jest potworne obciążenie dla konia chodzić od palca, szczególnie tyłami. Ja bym osobiście skróciła pazur radykalnie - tak żeby nie było w pazurze widać ścian od spodu jak patrzysz - czyli cięcie jak przy kopycie ochwatowym. Jak nic to nie da, to szybko odrośnie, a skoro nie wycinasz podeszw to wytrzymają bez problemu większe obciążenie i nic koniowi nie będzie. A jest szansa, że będzie chodzić wtedy od piętki.
I naprawdę zrobiłabym RTG 😉 żeby zobaczyć trzeszczki i sprawdzić czy chrząstki nie kostnieją.
Odnośnie tego co pisała sasqach coś w tym może być, niemniej tylna kończyna jest tak zbudowana, że naprawdę ciężko żeby koń ją stawiał od palca, nawet jak ma przebudowany zad i nawet jak jest nierozluźniony.
Zima, moje zawzięcie to jest akt desperacji. Po prostu nie pogodzę się z tym, że ten koń jest do dupy i, że najlepiej znaleźć frajera co go kupi . Nie ma takiej opcji! Nie wierzę w to, że 5 letni koń nietyrany, żyjący w takich warunkach jak inne konie może być nie do użytku nie będąc na coś poważnego chory.
Dziś miałam załamkę. Wycięłam cały syf z rowków przystrzałkowych ... nasza strzałka z tyłu ma szerokość moich dwóch kciuków, a dłonie mam raczej zgrabne. Nasza linia biała jest szeroka miejscami jak mój mały palec. Tyły są tragiczne, są mega tragiczne. Podpórki trochę się wykruszyły. Ale w tym momencie (po dalszym przesunięciu kątów wsporowych do tyłu - pozwoliła na to podeszwa, która się tam wykruszyła) to koń stoi na tych podpórkach bo wystają mocno ponad poziom podeszwy. Nie umiem ściągnąć flary na obowodzie- tzn. nie wiem ile powinnam. Ciągle mi się wydaje, że za mocno to zrobię... z drugiej str. za słabo to pewnie nic nie daje. Na przodach aby 'dokopać się' do czystej linii białej na ścianach przedkątnych pojechałam minimalnie poniżej poziom podeszwy... tak mi sie wydawało, dosłownie dwa machnięcia tarnikiem... a dziś krwiaki na podeszwie w tamtym miejscu - wniosek- mamy mega cieńką podeszwę..
Wciąż nie mamy callusa widocznego ani z przodu ani gdziekolwiek indziej...
Zastanawiam się czy jednak nie przestawić konia na inne podłoże (ta lniana ściółka)... na słomie pomimo tego, że ja sprzątam codziennie i tak jest syf.
Muszę chyba robić kopyta co 4-5 dni a nie co 2 tygodnie = 2 razy więcej czasu w stajni...mąż się ze mną rozwiedzie.
Mam mały kryzys. Pocieszam się tym, że: 1. Pierwszy raz od kiedy mam tego konia (ponad 2 lata) poszedł prawidłowym kłusem na hali (twarde podłoże). Od 3 jazd koń się odblokował i mam po 5 do 10 minut (tak wczoraj dobre 10 minut jazdy) porawnym roboczym kłusem bez tuptania. 2. Od jakiś 2 tygodni (= 3 naturalne werkowania) koń zagalopowuje i galopuje. wcześniej nie lubił zagalopowywać i sam gasł (ja myślałam, że to upór, debilizm konia a jego po prostu nogi bolały) 3. Kon się rozluźnił i pracuje na wędzidle, bo pracuje grzbietem, bo może poprawniej nogami tylnymi iść
co nie zmienia faktu, że po dzisiejszym werkowaniu nie wiem co mam delej robić. to co się wydwało "koń tego potrzebuje dlatego to rośnie" zaczyna wyglądac demonicznie, no i koń nie stoi na podeszwie.... ... czyli troche dupa...
kotbury czy twój koń wychodzi na padok na parę godzin? Dobrze jest oczyścić strzałki odkazić i wypuścić konia na śnieg to dobrze robi, po za tym to co ma odpaść pięknie się wymacza na śniegu 🙂 Parę godzin mam na myśli np. od 10 do 17 w tym jakiś terenik
A ja tylko na chwilę, bo niestety ostatnio zupełnie nie wyrabiam z czasem żeby was tu dokładniej poczytać, a co dopiero coś napisać 🙁
Do zdjęć wstawionych na poprzedniej stronie przez tajnaą - w ramach dyskusji, więc się w sobie nie zamykaj 😉 - nie uważacie, że watro by spróbować trochę bardziej "radykalnego" cięcia? W tej chwili kopyto wygląda zupełnie płasko (szczególnie drugie zdjęcie) - czy to nie zaburza jednak jego działania? Mnie szczególnie kolą te ściany wsporowe - nie wiem, czy to tylko zdjęcia, ale wyglądają na równe ze ścianą kopyta. Osobiście zastanowiłabym się nad próbą ich wyraźnego obniżenia, skoro takie ich trzymanie przynosi nie do końca zadowalające efekty. Może to one "trzymają" podeszwę w tyle kopyta? Co sądzicie? Pytam, bo jakoś nikt o tym chyba nie wspomina - i nie wiem, czy dobrze kombinuję. Albo może była gdzieś już o tym dyskusja, tylko przegapiłam? Bo naprawdę ostatnio trochę po łebkach mój ulubiony wątek przeglądam 😡
koń stoi na tych podpórkach bo wystają mocno ponad poziom podeszwy.
Jeśli widzisz u konia dyskomfort w chodzeniu to jest problem ale jeśli koń chodzi po jak przed to ja bym sie nie martwiła tym zbytnio.
Nie umiem ściągnąć flary na obwodzie- tzn. nie wiem ile powinnam. Ciągle mi się wydaje, że za mocno to zrobię... z drugiej str. za słabo to pewnie nic nie daje.
ja zawsze robie tyle ile koń mi pozwala 🙂 czyli robie trochę i przechodzę sie z koniem ( możesz nawet przekłusować jak masz możliwość) jeśli jest ok to piłujesz jeszcze trochę ( jak sie boisz to trochę weź za machniecie tarnikiem z góry na dół ) i znowu spacer w reku jak wszystko ok to jeszcze trochę. Jeśli sie boisz to poczekaj i rób kopyto etapami, czyli najpierw nabuduj podeszwę 3-4 miesiące i rób lekko na grubość po tym czasie koń powinien unieść więcej ciężaru na samej podeszwie dzięki czemu możesz zebrać więcej ze ściany.
Na przodach aby 'dokopać się' do czystej linii białej na ścianach przedkątnych pojechałam minimalnie poniżej poziom podeszwy... tak mi sie wydawało, dosłownie dwa machnięcia tarnikiem... a dziś krwiaki na podeszwie w tamtym miejscu - wniosek- mamy mega cieńką podeszwę..
tutaj ja nie wiem jaki wniosek wyciągnąć ale czy to kopyto jest białe, że widzisz tego krwiaka? I pytanie do mądrych głów czy możliwe jest że przez jeden dzień zrobił sie tam widoczny krwiak?
Wciąż nie mamy callusa widocznego ani z przodu ani gdziekolwiek indziej...
Ale to chyba dobrze?
to co się wydawało "koń tego potrzebuje dlatego to rośnie" zaczyna wyglądać demonicznie, no i koń nie stoi na podeszwie.
Nie wiem co Cie tak przeraża w tym co mu tam urosło 😀
morwa ja się z tobą zgadzam. Gdzieś tam nawet napisałam, ze rozważyłabym radykalniejsze zrobienie, jeśli przez tak długi czas nie ma efektu.
Ale z drugiej strony bazujemy tylko na zdjęciu i łatwo nam pisać - na żywo często widać pewne rzeczy, których zdjęcia nie oddadzą... potrafią też sporo przekłamywać.
Wiwiana - miałam ci wcześniej odpowiedzieć na zadane przez siebie pytanie. Kopyta Kasza wyglądają super, szczególnie jak sobie przypomnę te płetwy po rozkuciu, ale zaciekawiło mnie, że nie widzę, byś usuwała flary z zewnątrz na przedkątnych na tych zdjęciach - chyba, że ich tam nie ma, ale raczej wydaje mi się to mało prawdopodobne, szczególnie w tym kopycie z położonymi piętkami. Chodzi mi o coś w tym stylu: może nawet nie konkretnie u Kasza, ale w ogóle, jak masz flarę to piłujesz ją tak wysoko?
Heh, zdaje mi sie, czy znajome kopytko?? 🙂 A'propos flar to ja tez wlasnie sie boje mocniej ciachnac. Wczoraj walczylam z kopytami Volviaka i na prawym przodzie, od chyba zewnetrznej jest meeeeeega flara, ktora zreszta widac tez znakomicie od spodu, bo linia biala jest w tym miejscu rozciagnieta na prawie 1 cm, zapackana i w ogole syfiasta... Poza tym widze jakies podkrwienia na tym akurat kopycie i boje sie poszalec, a widzialam, ze konina jednak gorzej na ta noge chodzi, co jest o tyle zadziwiajace, ze ostatnie poltora roku kulal na druga...
morwa Szkoda, ze to wszystko nie jest takie proste. Może mój koń tak po prostu ma? Kopyta się wypłaszczyły jak zmieniłam stajnię, poprzednio poruszała się tylko po miękkim podłożu - miała miskę jak się patrzy. Teraz porusza się tylko i wyłącznie po twardym terenie lub bardzo twardym /ubita, mało sprężysta ziemia/ no chyba, że jedziemy na plażę ale to bardzo rzadko - nie lubię. Jeżeli chodzi o płaskość podeszw - nie jest tak jak myślisz, zdjęcia przekłamują, wokół grota strzałki jest rów głębokości ok 1,5 cm, niedawno część podeszwy się wykruszyła w okolicy pazura więc "miska" jest, tylko nabudowana podeszwą. Co do obniżania radykalnego - mocniej-głębiej ścinam ściany wsporowe i póki co to daje jakieś tam efekciki plus skracanie pazura. Musi to wystarczyć, póki co kopyta ciągle się zmieniają - to znaczy, że coś się dzieje, koń chodzi pewnie po twardym, kamienistym podłożu, nie ma krwiaków, linia biała jest w dobrym stanie a nadmiar podeszwy się wykruszy. Nie widzę tragedii. LT
Branka, zazwyczaj nie piłuję flar aż tak wysoko - chyba, że mam tam masakrycznie grubą ścianę, wtedy piłuję "na grubość" i wychodzi wyżej. Kaszek jest o tyle miłym koniem, że pokazuje gdzie jest za długo 😉 - przy ostatnim struganiu (foty się obrabiają właśnie) przedkątne okazały się wykruszone, więc tylko strugnęłam po nich kosmetycznie, żeby wyrównać zadziory. Dodatkowo mam go u siebie i kopyta mu czyszczę codziennie rano 😉, więc na bieżąco czynię poprawki, jeśli jest taka konieczność.
ja mam doświadczenia z kopytami identycznymi jak u tajnej i sugeruję tego NIE WYCINAĆ bo to tylko opóźni proces przemiany i wszystko sie znów wypłaszczy...wiem to bo sama juz te kopyta wycinałam i efektów nie było a schetałam sie tak że malo mi łapy nie poodpadały bo ten typ kopyta jest bardzo mocny
sugeruję jeszcze czekać parę miesięcy i nawet nie obniżać tych ścian wsporowych - niech sobie będą na poziomie ścian puszki (wiem, ze to herezja ale to też już przerobilam)
trzeba czekać aż można będzie dodłubać się do żywej podeszwy na całej długości tego wąskiego rowu który jest pomiędzy ścianą kopytową a podpórką wokół strzałki...głębokość tego rowu będzie nawet ponad 2cm...w tym samym czasie podpórka wokół strzałki powinna rozpaść sie na 2 części: osobno będą ściany wsporowe a osobno ta podpórka która bezpośrednio otacza grot strzałki (to co jest pomiędzy dwoma częściami podpórki, wykruszy się)
podpórka przy grocie strzałki sama się wykruszy...można na to czekac przed cięciem całej reszty albo i nie czekać...nie mam zdania bo nie przeprowadziłam eksperymentu i nie wiem co będzie lepsze 😉
na tym etapie który opisałam powyżej kopyto będzie juz wyglądać koszmarnie ale trzeba czekać niestety
ściany puszki kopyta i ściany wsporowe w takim kopycie są bardzo grube i twarde, powierzchnia widocznej żywej podeszwy jest bardzo mała...może wogóle nie być widać podeszwy w sead of corn bo w tym miejscu zlewa sie tkanka grubej ściany puszki z grubą ściana ściany wsporowej i zakrywają one podeszwę w kącie wsporowym i sie ona tam nie wykruszy
i dalej:
jak już mam tę żywą podeszwę widoczną na całej powierzchni rowu plus podpórka rozpada się na 2 części( plus opcjonalnie podpórka wokół strzałki wykruszyła się ) - i w tym momencie koń stoi już na samych ścianach (puszki kopytowej i wsporowych) to wtedy WYCINAMY ściany według tego co wskazuje podeszwa...ja bym spróbowała takiej opcji żeby najpierw (trochę na ślepo) obniżyć pilnikiem piętki/kąty wsporowe(do poziomu podeszwy która zacznie być widoczna dopiero w trakcie tego zabiegu oraz kierując się głębokością rowków przystrzałkowych) a potem dopiero dociąć cęgami resztę czyli ściany przedkątne i pazur oraz sciany wsporowe skosem w gląb miski
nie wiem czy tajnaa cokolwiek z tego zrozumiała ❓ potem spróbuje zrobić jakieś rysunki do tego opisu
piglet :kwiatek: Ja już nie chciałam pisać, bo już chyba nikt mnie nie słucha, jak mówię nie ciąć, bo sie powtarzam... 😉 ale mam identyczne doświadczenia. Jak się wycina, to odrasta albo miska "siada" - never ending story. Jak się zostawi, czasem naprawdę na długo, to sie wykrusza i zostaje miska.
Jedyny powód, żeby ciąć, to jak koń wyraźnie mówi, że go boli (maca, kuleje). IMHO.
piglet Zrozumiałam i myślę, że masz rację. Kopyta są mocne i twarde jak cholera. Początkowo martwiłam się, że kopyta się ścierają za mocno w okolicach pazura - wyglądało to jakbym spiłowała ściane z kawałkiem podeszwy ale faktycznie kopyto nabudowało sobie tyle podeszwy aż to wypłaszczenie doszło do strzałki, został tylko rów wokół grota,
następnie podeszwa zaczeła się rozwarstwiać na kilka części - robiły się otwory:
Spękania się powiększyły:
połączyły się i część podeszwy w okolicy pazura odpadła zostawiając dziurę. Będe w stajni dziś to pstryknę coś. Nic nie wycinam - nie zamierzam nawet. Coś się dzieję, kruszy się, odpada to niech się dzieje, póki kobyła chodzi czysto po każdym podłożu nie ingeruje bardziej w kopyta.