Forum konie »

naturalna pielęgnacja kopyt

na blogu Wiwiany [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url] . dyskusje o wplywie zywienia na kopyta [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty) . roznice miedzy szkolami [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url] . buty, a la buty [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url] . sprzet (tarniki, noze, inne) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url] _________________________________________________________________ . artykuly j. polski [url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego Koniec z chorobą linii białej Zrozumieć podeszwę j. angielski Articles by Pete Ramey Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick [url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url] _________________________________________________________________ . przydatne strony j. polski [url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany Naturalne kopyto czyli rzecz o bieganiu boso j. angielski Swedish Hoof School Lars Pala Marjorie ANHC all-natural-horse-care The Naked Hoof Iron Free Hoof Case Studies Oskar’s hooves HealthyHoof _________________________________________________________________ [url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url] _________________________________________________________________ kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania?  planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie. BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów. fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
Wydaje mi się że mówienie na forum o tym że powinno się ciąć podeszwę jest trochę ryzykowne, pewnie jakieś 80% osób przeglądających ten wątek nie ma ani odpowiedniego doświadczenia ani wiedzy aby się to zrobić i więcej może z tego wyjść problemów niż korzyści.
Większość osób zaczyna strugać konie nie wiedząc tak naprawdę jak to się robi i nie odróżnia żywej od martwej podeszwy ani też nie ma odpowiedniego wyczucia w ręku aby ciąć "po trochę".
Trzeba pamiętać że wiedzę i doświadczenie zdobywa się z czasem, z kolejnymi końmi/kopytami za sobą. Ktoś kto robi od pół roku czy nawet od roku jednego konia nie będzie posiadał ani wiedzy ani doświadczenia by to zrobić.
Moja kobyła ma w tej chwili masę martwego (miejscami chyba z centymetrowa warstwa), tak naprawdę to dopiero jak mam na kopycie widoczną i nową (żywą) podeszwę i starą (martwą) to jestem w stanie powiedzieć że wiem jak wygląda martwa podeszwa, wcześniej tego nie wiedziałam a i tak widząc wyraźnie gdzie jest jaka podeszwa uważam za zbyt ryzykowne cięcie nożem (co najwyżej odcięcie tego co już jest podważone kopystką tylko trzyma się w jednym miejscu).
Z jednej strony nie powinno się może rozmawiac o cięciu podeszwy, bo są tu osoby początkujące - z drugiej strony są tez te bardziej zaawansowane, które chcą rozwiać swoje wątpliwosci. Ja nie chcę nie pisać o tym co robię, tylko dlatego że jakiś początkujący może zrobić coś swojemu koniowi. Każdy ma swój rozum i za siebie odpowiada... Dla mnie cięcie podeszwy to chyba najbardziej skomplikowany temat, bo w całym naturalnym struganiu chyba własnie kwestia podeszw jest najważniejsza, albo jedną z najbardziej ważnych. I to czy ciąć czy nie ciąć i jeśli tak  to kiedy, jest kluczową sprawą. Więc ja musze o tym dyskutować 😉 
Ala_WR -  :kwiatek:  :kwiatek:  :kwiatek: Ja już to mówiłam piętnaście tysięcy razy, i mam dość powtarzania się trochę... Czuję się jak jakas stara, marudząca baba (którą pewnie jestem hehehe, czas się pogodzić z faktami). Fajnie, że ktoś myśli podobnie.

Wg mnie dlatego SANHCP/Ramey nadaje się dla początkujących, że jest to bardzo BEZPIECZNA metoda. Jak się nabierze doświadczenia, to można rozwiązać uparte problemy, przyspieszyć rehabilitację, ale jako baza - naprawdę jest dobra bez modyfikacji. Wiele problemów rozwiązuje "w stanie czystym". Czyli:
- przygotowanie kopyta kopystką/szczotką drucianą
- ściana kopyta do poziomu podeszwy
- dopilnowanie, żeby żadna flara nie wystawała ("robienie na grubość"😉
- zaokrąglenie przedniej części ściany
- oszczędne!! wycięcie farfocli ze strzałki (wykrawanie strzałki w ładniutki trójkącik też nie jest wspierane)
- ściany wsporowe mają się schować  - choćby nieznacznie - w misce kopyta, podobnie przód i środek strzałki. Tył - można spytać konia, ale lepiej żeby też za dużo nie wystawało...


A jak ktoś wie więcej i może robić więcej, to będzie to wiedział bez zachęty ze strony forum.

IMHO: Cięcie żywej/twardej podeszwy - don't try this at home [TM] 😉

OK, branka, tylko proszę rób zastrzeżenie i patrz komu radzisz. Osoba której radziłaś ostatnio, o ile się orientuję, zastanawia się, w którą stronę nóż trzymać. Lepiej zostawić pół centymetra podeszwy więcej, niż wyrypać za dużo. Tym bardziej jesli nie wystaje ponad płaszczyznę kopyta. Taka niewystająca - jeszcze się nie spotkałam z tym, żeby ugniatała! Najwyraźniej spotykamy i "obrabiamy" dwie zupełnie różne populacje koni - chociaż obie patologiczne 😉  :kwiatek:

EDIT: Rameyowy artykuł o podeszwie jest w końcowej fazie obróbki, niedługo zawiśnie na hipologii i wszyscy chcący się nieco dowiedzieć i stwierdzic, jak niewiele wiedzą, będą mogli poczytać 🙂

EDIT2: monia, przede wszystkim leczyć strzałki! Rowek środkowy "tradycyjnie" bardzo wysoko sięga. Samym struganiem raczej nie da rady. Powtórzę litanię: ARMEX do moczenia, trbiotic+clotrimazol do wstrzykiwania (jak najczęściej! dopóki się nie otworzy i nie wypłaszczy ten rów)
Pewnie masz rację 😉 Będe w takim razie ostrzegać, gdy będe pisac kontrowersyjny materiał.

Ale wiesz co mozliwe, że to, że ja mam inne doświadczenia może wynikać z faktu, że jednak trochę inaczej robimy i kopyta trochę inaczej odpowiadają. i choć koniec końców efekt jest podobny, to droga może trochę inna? Ja w sumie nie byłam na kursach Larsa, choć staram się chwytac każda informację co i jak jest w ich szkole. Mnie uczył Kuba i ja strugam podobnie jak on, a on sam mówi, że robi to trochę inaczej niż SANHCP. To trochę tak jak z innymi strugaczami - są tacy co mówią, że robią trochę inaczej niż Ramey czy SANHCP a jak pokazują zdjęcia kopyt to wyglądają jak te robione w wymienionych przeze mnie szkołach.
Też tak mysle, że jest więcej niż jedna droga. Dotyczy to wielu tematów, nie tylko kopyt. Najlepiej pracować taką metodą, którą rozumiemy i czujemy najbardziej...

A teraz wrzuta z barefoothorsecare - tak zupełnie zmieniająca temat, bo mi się ciekawa wydała. Padło pytanie - co może wpływać na osłabienie listewek? I odpowiedź, która być może się komuś przyda, szczególnie, jeśli ma konia z kopytami "uciekającymi do przodu" i płaskimi...

[quote=barefoothorsecare]Diet too high in sugars and simple carbs
Zinc & copper imbalances
Compromised gut health (ulcers, parasites,
IR or Cushings disease
Too much iron in diet and water
Other systemic health issues that could negatively affect hoof health[/quote]

[quote=tłumaczenie]
Za dużo cukrów i prostych węglowodanów w diecie
Dieta niezbalansowana pod kątem cynku i miedzi (przyp. dea: zwykle chodzi o niedobory tych dwóch, ale moze też być kwestia propocji)
Problemy z kondycją przewodu pokarmowego (wrzody, pasożyty)
Insulinooporność lub choroba Cushinga (przyp dea: szczególnie kuce - zwrócić uwagę na nadmierne tycie!)
Za dużo żelaza w pożywieniu i wodzie (bardzo popularny problem w Polsce, jak widziałam kilka wyników badań wody to najczęściej problemem były przekroczone dawki żelaza)
Inne ogólne problemy zdrowotne, które mogą wpłynąc negatywnie na stan kopyt[/quote]

Pomijając ostatni, dosyć ogólny punkt, możemy wykluczyć naprawdę sporo, jeśli zajmiemy się pozostałymi. Mówiąc "dieta" nie myslimy tylko "cukry" - myślimy też "minerały" (szczególnie te wymienione), obecność pasożytów wpływa negatywnie nie tylko na ogon (wytarty 😉) ale też ogólnie na sierśc i kopyta. To widać. Czasami może pomóc podanie probiotyku, zwiększenie ilosci włókna w paszy. Przebadanie wody pod kątem żelaza też może się przydać...
O zarobaczeniu nie wiedziałam, pomimo że wydawało mi sie, że znam treść strony barefoothorse   Żelazo to też duży problem niestety, ale trudno mu zaradzić:/ We Wrocławiu woda ma bardzo dużo żelaza.
Jeżeli jesteś my już w temacie żywienia to pozwolę sobie zapytać czy jeżeli mój koń nie liże solnej lizawki /żadnej/ to po prostu nie potrzebuje żadnych zawartych w niej składników czy po prostu nie lubi? 🤔
Może nie lubi, moja np najbardziej lubi sól himalajską, a ona ma z tego co pamiętam dużo żelaza 😉 Na dodatek jej taką teraz kupiłam 🙄  Różowej w kostce moj anie chce lizać, ale białą całkiem lubi, choć ma okresy kiedy nie liże jej wcale, a ma takie że codziennie, zazwyczaj po karmieniu.

A jak sa upały i jeździsz sporo to też nie liże?
Nie liże właśnie  🤔
Dziś było pierwsze własnoręczne tarikowanie kopyt.
Wiecie, że miałam stresa na poczatku.
Ogolnie to... wcale tak łatwo nie jest trzymać końską nogę i machać skutecznie i precyzyjnie tarnikiem.
Żadnych cudów nie robiłam. Wyskrobałam kopystką martwą podeszwę i spiłowałam resztę do jej powierzchni. Naprawdę dosłownie pare milimetrów. A na koniec mustang roll... próbowłam robić bo przekonana do tego czy mi wyszedł na 100% nie jestem.
Jeśli jutro koń nie będize miał śiwerzych odprysków to znaczy, że źle nie było.
kotbury powodzenia dasz rade;] za kilka werkowań będziesz się z tego śmiała 😀 NA pewno wszystko poszło dobrze

Sama jestem ( pod troskliwą opieką dea i tunridy ) początkującym ;] ale przyznam że  jakoś chyba idzie mi to wyprowadzanie młodej z flar, mustang -roll itp ;]  pamiętam moje pierwsze ścinanie ( spiłowywanie betonu) ,,stoczków".. jak trzęsłam się że coś robię nie tak. A już schować strzałkę musiał mój men.. bo ja ryczałam że ją potnę, zatnę i pozbawię nogi 🙂 hahah 🙂 jestem po 3 akcjach robienia kopyt 😀 i przyznam że coraz bardziej mi się to podoba 😀 Najgorsze że młodej szybko wszystko odrasta i nim człowiek zdąży zapomnieć ile potu mu ciekło po brodzie, ile się namachał tarnikiem....  znowu trzeba brać się za kopyta.  😜
A ja tam lubię sobie podstrugiwać  😀 zawsze jak czyszcze kopyta to wyskrobuje martwą jak już widzę że ściany jest za dużo to "trach" za pilnik. Ci co zaczynają dopiero strugać to zobaczycie wasze zdziwienie/wątpliwości jak się kopyta będą zmieniać, ja robię od września i do tej pory oczom nie wierze jak kopyta się zmieniają. Niesamowite. Teraz wziełęm kuca pod swoje skrzydła. Chyba każdy kto zainteresuje się kopytami swojego konia dostanie jobla na punkcie końskich paznokci i będzie trząsł się na widok kopyta bez mustang rolla  😁
Teo - na pewno przy za długich kopytach jest wleczenie i "zostawianie nogi", przy cofaniu wręcz dramatyczne. Nie wiem czy przy czymś jeszcze. Może być tak, że piętka jest za niska w stosunku pazura (albo pazur urósł i uniósł się za bardzo) => ustawienie czubkiem kości kopytowej do góry. Miałam tu już jakiś czas temu wrzucić foto konia, który na mojego "czuja" to miał (załącznik). Kreska została zasugerowana na grupie barefoothorse. Przedłużenie linii koronki u zdrowego konia powinno "wcelować" poniżej NADGARSTKA przedniej nogi. Do tego zwykle przednia ściana jest wypukła w takiej sytuacji. Takie ustawienie wpływa na wiele ściegien i mięsni powyżej....
Z opóźnieniem, bo i odwiedziny u rzeczonego konia się odciągnęły w czasie. Kopyta obejrzałam jeszcze raz, choć nie super dokładnie niestety. Na pewno mooocno zawężone (i oczywiście wszystkie 4 strzałki gniją). Dość strome, nie pazurzaste. Koń od dłuższego czasu (dawniej, niż jest pod opieką obecnych właścicielek) ciągnie zadnimi kopytami. Zdiagnozować na 100% przyczyny się nie udało, ale w sumie jest lepiej. Teraz ciągnie lub nie w zależności od podłoża - czyli, że jest w stanie tego nie robić. Źródło problemu pewnie jest wyżej, ale podejrzewam, że kopyta mogą być jedną z przeszkód w powrocie do normalnego wzorca ruchu. Chyba niemożliwe, żeby przynajmniej tyły (nieokute, bo przody w podkowach) nie bolały przy pogniciu strzałek. Ciekawe, co by się zmieniło przy zmianie sposobu prowadzenia kopyt. Jak dużo/mało?
I deszczyk jednak na coś sie przydał, wreszcie coś sie ruszyło w "moich" kopytach, jak jest sucho to kopyta są jak z kamienia. Mam tylko nadzieję że strzałki się znów nie sypną całą zimę z nimi walczyłam i jestem w szoku jak ładnie się zaleczyły.
Ja za to odkryłam dziś dziurę w strzałce, wygląda jakby coś sie tam wbiło ale nie wiem, koniowi to nie robi róznicy, chodzi normalnie. Poza tym jestem mega zadowolona, bo przez zimę kąty wsporowe były ciut za wysokie, a teraz się dały ładnie obniżyć i jest fajnie 🙂 Ściany wsporowe też wreszcie zostały opanowane(nie wiem czy pamiętacie, że ktos mi zwrócił uwagę, chyba piglet, że się rozlewają na podeszwę, potem kąty zaczeły się dziwacznie zawijać, teraz wszystko wygląda elegancko.
Za to biała linia nam się juz posypała(konie zaczeły wychodzić na trawkę).

Wczoraj miałam zabawę ze struganiem kuca poochwatowego, ale chyba nie będe go robić dalej bo własciciele nei stosują się do mouch zalecień(dieta jest jaka była i za mało ruchu). Za to pojawiła się opcja strugania koni w jednej dużej stadninie, głównie młodziaków by kopyta im rosły zdrowe:P ruchu mają dosyć, żarcie też ok, miałabym robic w weekendy tyle ile dam radę, najlepiej kilkanaście. Muszę się zastanowic co na to moje plecy by powiedziały....
Branka, jak nie umieją stać i trzymać nóg (a do tego są poprzerastane), to nie zawracaj sobie głowy, bo przy kilku(nastu) koniach dziennie zajedziesz się fizycznie.
Przerabiałam ten temat...
Konie są grzeczne. Większość stoi, a te co by nie stały zostawałyby dla kowala. Niemniej tak czy tak to wysiłek fizyczny. Za to jakie doświadczenie i kasa:P
Co ile będziesz strugać te młode? Ja znajomemu, którego kuca będę robić, mówiłam że raz w miesiącu, żeby się nie natyrać.
Planowałam co 2 tyg, bo mam też innych klientów no i swojego konia dla którego jednak chcę miec czas. Ale chyba musze się skonsultowac z moim lekarzem czy nie zepsuje sobie czegoś na amen w kregosłupie, bo nie chce go zajechać w moim wieku 😉 Ale jakbym nawet miała robic po kilka tych koni to już by było fajnie.
Ja po swoim jednym robionym często umieram, muszę się co chwile prostować itp. Odkąd zawisłam na okserze plecami nie mogę być długo schylona. Kiepsko.
Ja mam uszkodzony krąg szyjny 😉 i skrzywienie kręgosłupa. Mimo wszystko jeśli koń dobrze stoi robię tak, że plecy mnie nie bolą po struganiu. Grunt to ćwiczyć mieśnie pleców 🙂 (heh zupełnie jak u konia). Tak samo jeździć się z tym nauczyłam, choć przy jeździe szczerze mówiąc plecy bolą mnie bardziej niż przy struganiu 😉  najgorzej jak koń się szarpie, ale wtedy staram się by szarpał się z moimi nogami(jak mam kopyto między kolanami), a jakoś pleców daję radę nie spinać. Ta kobyła co jej zdjęcia wrzucałam jest jedynym koniem, którego robie/robiłam który się szarpie i wcale nie czuję by mi to bardziej w kosc dawało, niż struganie każdego innego konia. 
Ja w zimie dawałam radę po 4 konie ciągiem zrobić. Czułam to w zmęczeniu, ale dało się przeżyć. Teraz, jak się róg zrobił letni-twardszy, po trzech "kompletach" wymiękam  😲 Jak dasz radę machnąć kilkanaście w ciągu jednego dnia, to masz mój najszczerszy  👍, branka...

I mówię raczej o przeciętnie grzecznych potworach i rutynowym werkowaniu co max 4 tygodnie, na nawracanie nowych zostawiam sobie zwykle pół dnia 😉 bo jakoś nie wiadomo kiedy 3 godziny na dwa kopytka schodzą. Raz, że zachowanie nie zawsze do końca gra, dwa, że jak rozpoznaję kopyto, to mu się dłużej przyglądam, podskrobuję, podważam... chyba ze kopyto naprawdę proste i bezproblemowe, tylko skąd takie brać :/
Ja mam rotację dysków, lordozę i skrzywienie L4 na prawo- czyli istny sajgon.
Dopiero wdrażam się w naturalne werkowanie kopyt  - wogóle jakiekolwiek werkowanie 
Niestety ( dobrze dla niej) od 4 miesięcy ma lepsze żywienie i pachruście z betonu.  Wszyscy ze mnie łacha drą jak  ,,jadę" tarnikiem  i pomagam sobie kolanem 🙂
Ktoś dodatkowo musi mi te kopyto przytrzymać.. sama nie dam rady ;] przy 2 wymiękam ;] kregosłup jest w stanie krytycznym i bez ketonalu sie nie obejdzie. Ale warto kiedy widzi się że samemu wyprowadza się konia z flar, młoda ,,nagle" cudownym sposobem zaczyna chodzić od piętki... to napawa dumą.
Jestem od ponad roku na re-volcie i jednego czego żałuję że nie wlazłam na ten wątek i nie zaczęłam prędzej się uczyć co i jak... We wrześniu młoda kończy 3 lata. NA jesień zaczynamy po mału zabawę z jeźdzcem. Mam nadzieję że zdąrzę przez wakacje wyprowadzić jej szkity na swoje miejsce. Z powazniejszych spraw to obniżenie piętki w  lewej tylnej ( reszta na miejscu) i wyprowadzanie z flar.  Trzymajcie za nas kciuki.
zabeczka17-"i jednego czego żałuję że nie wlazłam na ten wątek i nie zaczęłam prędzej się uczyć co i jak".
Zdecydowanie. To jeden z najwartościowszych wątków na forum.
Ja mam niewielką dyskopatię, a mimo tego nie wyobrażam sobie pracy przy kopytach w wiecznym pochyle. Ja siedzę tyłkiem na ziemi ( a dokładnie to na swojej nodze) najczęściej jak mogę. I tylko dzięki temu jestem w stanie robić konia swojego i koleżanki.

Za to coraz więcej ludzi pyta o to co robię w kopytach, czemu tak i czy to działa. I coraz więcej osób chce się uczyć.  😅 To bardzo budujące. Ludzie się zarażają. Do tej pory wiedza o kopytach zdawała się tajemną wiedzą znaną TYLKO kowalom. Kiedy jednak widzą, że piłuję sama zaczynają pytać i interesować się kopytem.
Ja w zimie dawałam radę po 4 konie ciągiem zrobić. Czułam to w zmęczeniu, ale dało się przeżyć. Teraz, jak się róg zrobił letni-twardszy, po trzech "kompletach" wymiękam  😲 Jak dasz radę machnąć kilkanaście w ciągu jednego dnia, to masz mój najszczerszy  👍, branka...

I mówię raczej o przeciętnie grzecznych potworach i rutynowym werkowaniu co max 4 tygodnie, na nawracanie nowych zostawiam sobie zwykle pół dnia 😉 bo jakoś nie wiadomo kiedy 3 godziny na dwa kopytka schodzą. Raz, że zachowanie nie zawsze do końca gra, dwa, że jak rozpoznaję kopyto, to mu się dłużej przyglądam, podskrobuję, podważam... chyba ze kopyto naprawdę proste i bezproblemowe, tylko skąd takie brać :/


TO jest właśnie problem o którym pierwotnie nie pomyslałam - w jakim stanie są te kopyta. Te konie chodzą bardzo dużo po ogromnych padokach i pastwiskach, wiecie jak to jet w stadninach czy hodowlach... ale nie oznacza to, że będa mieć super kopyta na wstępie. Nie pomylałam tez o tym, że robi się sucho i róg jest twardy.

W ogóle była u mnie znajoma z Chile i mówiła mi sporo ciekawostek z ich kraju(wiecie oni tam mają pół dzikie konie które sie same strugają w wiekśzosci 😉 ), ale tez mówiła ciekawostki z kursów jakie ma w ramach swoich studiów jeździeckich w Niemczech(raz na kilka miesięcy musi przyjechac na tydzień na kurs do tej szkoły, zamiast tydzień w tydzień studiować). Teraz mieli żywienie i pokazywali im wyniki najnowszych badań odnoscie przyczyn ochwatu, odnoście żywienia itp.
Nie miała mi czasu powiedzieć wszystkiego co bym chciała, ale z ciekawostek zbadano, że w porannych godzinach jest największe stężenie fruktanów w trawie. A fruktany mają wpływ na połączenie listewkowe. Dlatego nie można wypasac koni narażonych na ochwat, a najlepiej w ogóle żadnych, zaraz po świcie - a do tej pory przecież mówiono, że wypas wcześnie rano jest w miarę bezpieczny, bo cukrów prostych w trawie jest mniej. Do tego okazało się, że to nie jest takie proste, że cukrów najwięcej jest po południu w słoneczne dni, bo owszem tak jest, ale oprócz tego trawy mają cykle dobowe niezależne od tego czy jest słońce i np dosyć bezpiecznie jest ok 12 w południe, a najbezpieczniej o 12 w nocy(dla koni narażonych na ochwat jedyny wypas jaki można zaakceptować to od godziny 12 w nocy do świtu po kwitnieniu traw...).

Oprócz tego mówili im np o czymś takim jak 'zadowolenie z przezuwania'. Chodzi o to, że koń ma wykonać ileś tam ruchów dziennie przeżuwających - wiecie chodzi o gryzienie zębami żarcia. I ma to wpływ oczywiscie na zeby, na resztę układu trawiennego, ale także na samopoczucie konia(robili jakies badania behawioralne u koni, które miały ok 100% satysfakcji z przezuwania i u koni sportowych u których wyszło, że jest to ok 20%-30%  i były duże róznice np w tym jak chętnie szły do pracy, jak reagowały na człowieka itp - niestety szczegółów nie zdążyła mi powiedzieć, ale może uda mi się do niej pokserować kiedyś materiały z tego kursu, bo ona teraz jest w Polsce i będę ją widywać).
branka, liczę, że uda Ci się skserować z kursu materiały - szczególnie o fruktanach. Mam nadzieję, że wyjaśniają to bardzo dokładnie, bo same stwierdzenia nie wystarczą.
Ja w ogóle nie bawię się w skrobanie 😉 jak jest sucho i twardo to nic sie nie będzie wykruszać i dac podważyć, a martwe zbierać się będzie zbierało, chyba że koń chodzi po kamieniach 24h na dobę. Normalnie się wtedy tnie, tylko trzeba się nauczyć odróżniać martwe od żywego i ciąć bardzo płasko, po cieniutkim 'plasterku' by nie wbić się do żywego 😉


Doszlam do tego samego wniosku.

W zeszlym tygodniu nachetałam się jak nie powiem kto, wyskrobałam martwą podeszwę, ścięłam ściany i bylam przekonana, że odwaliłam taki kawal roboty, że będą mogła na  trochę odkleić sie od kopyt. Tymczasem po trzech dniach widzę, że znowu podeszwa cała w martwych łuskach. Zaczęlam skrobać, ale nic nie szło, więc zlapalam się za nóż i powycinalam. Efekt: okazało się, że mam ok. 4 mm zbyt wysokich ścian. W zeszłym roku o tej samej porze mialam  sytuację identyczną.  Ale wtedy nie wycinałam, a tylko wykruszałam kopystką i czekałam. Mogłam tak czekać ....  Koń zaczął się potykać, bo ściany były mocno przerośnięte, a potem popękały.

Teraz skrobaniu jako głównej metodzie usuwania martwej podeszwy mówię "nie". Może Lars ma tyle sily, zeby wyskrobać. Ja nie mam i będę ciąć.  Zrobiłam rachunek zysków i strat: skrobanie - usuwam tak niewiele, że mamy flary lub odłupujące się ściany; cięcie - usunę martwe, a jeśli niechcący zahaczę o żywe, to i tak będzie to mniejsze zło niż zbyt długie ściany.  Na kursie "psucie podeszwy" wymagało czasu i wysilku, nie wyobrażam sobie, żebym mogla przez przypadek zrobić jakąś trwałą krzywdę. Wolę "nadgryzioną" podeszwę niż rozerwane listewki. 

Przepraszam a jak sobie dajecie radę bez kowalskiego podnóżka- czy jak to się zwie, na co kowal koniowi noge kładzie przy werkowaniu.
U mnie za podnózek  do przodów posłuzyło uwaga... moje kolano. Nieststy małemu zdarza się "przykimać" przy tym pedicure i wtedy robi się niebezpiecznie ciężko.
Z tyłami mam problem - nie wiem jak chwycić.
Tyłów nie podpiłowałam i dziś były odpryski.
Przody piekne i po moim tarnikowanu podeszwa się pieknie zaczeła wykruszać w miejscach, które jeszcze wczoraj były wybrzuszeniami twardymi w misce.
Przepraszam a jak sobie dajecie radę bez kowalskiego podnóżka- czy jak to się zwie, na co kowal koniowi noge

ja mam lekkiego i małego konia (xx, ok. 156 cm)  😁 i mogę oprzeć jego kopyto na swoim kolanie gdy kucnę, albo w ogóle nie opierać i też da się.
ale przy innych, np. ślązaku 168 mojego męża - o nie, nie dałabym rady bez podnóżka. więc nawet nie próbuję

Teraz skrobaniu jako głównej metodzie usuwania martwej podeszwy mówię "nie".



No.. wreszcie coś drgnęło  😀

Nie tylko zużywa się  mniej siły, ale dużo szybciej idzie usuwanie martwej podeszwy nożem.
Czyli w efekcie dużo efektywniej .
Wystarczy tylko przyłożyć  nóż pod odpowiednim kątem i nie wbije się nim w żywą podeszwę.
I pięknie wszystko schodzi , odsłaniając przerośnięte ściany, czy kąty wsporowe.
😀
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się