W instrukcji i danych technicznych flexineb jest napisane że 70% cząsteczek jest mniejsze niż 5 mikronów, nie ma nic o rozmiarze 2 mikronów, a na stronie podlinkowanej przez Rudzik jest napisane że do dolnych dróg oddechowych potrzeba wielkości 2 mikronów.
Inhalatory końskie są ultradźwiękowe - nebulizuje się ludzkie leki w ulotkach których jest wyraźnie napisane aby nie podawać ich inhalatorem ultradźwiękowym a pneumatycznym.
To tyle z rozbieżności. Są opisane przypadki wyleczenia konia zarówno ludzkim jak i końskim wiec myślę, że trzeba tu zachować zdrowy rozsądek poprostu.
Ciężko jest kwestionować zdanie wetow, z drugiej strony w Polsce tylko jedna firma ma inhalatory końskie i ma na nie monopol. Na ile są faktycznie lepsze a na ile to wyłudzenie kasy? Nie wiem ale kilku tysięcy nie miałam wiec zaryzykuję.
Nie wiem też czy w połowie kuracji nie zmienię inhalatora na taki z mniejszymi cząsteczkami. Wtedy na logikę wylecze i górne i dolne drogie oddechowe. Nawet kupując dwa inhalatory ludzkie o różnych parametrach nadal będzie to ponad 7x taniej niż koński. Do którego po 3 miesiącach użytkowania trzeba dokupić nowy nebulizator za 700...
Edit: rudzik znalazłam ten sam ci wrzucilas tylko sporo taniej
http://www.wapteka.pl/produkt.html.11670?ceneo_spo=trueCiekawa ta regulacja cząsteczek może się na niego skuszę