Ja też chcę przekazać met i Naszej Szkapie gorące podziękowania za wszystko, co robią :kwiatek: dziękuję za to, że macie siłę stawić czoła tym wszystkim zwierzęcym dramatom. Ja niestety nie mam nawet odwagi, aby czytać kolejne informacje o kolejnej krzywdzie, a co dopiero zobaczyć to na własne oczy. Dlatego będę dalej oddawała 1% podatku na znane mi fundacje i organizacje i namawiała do tego rodzinę i znajomych, i wspomagała chociażby skromnymi przelewami. Równie ciepłe słowa uznania chcę przekazać Dominikowi z Przystani Ocalenie i Czarkowi z VIVY oraz wszystkim wolontariuszom tych organizacji Dzięki Wam świat jest lepszy
Pewnie nieładnie tak skomentować program z Metką, ale ponieważ nie oglądałam musiałam zdać się znów na relację Tresera. I teraz rozumiem czemu burczał najeżony , że "jakiś pijak dostał pieniądze dla koni" . I nic opowiadać nie chciał tylko po kątach smarkał w rękaw.
SiwulkaB jest na mnie obrazona. nie mam pojecia, jak mam z nia rozmawiac. Siwulka: klamstwa to zuoo
ekscytacja byla, ale musielibyscie zobaczyc to od kulis - finalny dzien - wiele godzin czekania, w koncu nagranie. a podczas czekania rozmowy z innymi uczestnikami. poznalismy wielu wspanialych ludzi. pozniej 'wyrok' jakos tak przestal byc istotny. wracalismy do domu z usmiechami na twarzach, chociaz wymeczeni totalnie. te doswiadczenia, mozliwosc spotkania tych ludzi cenie w zupelnie inny sposob niz zlotowki. i chociaz pieniedzy nigdy dosc, to tym razem stracily na znaczeniu. zwlaszcza jak wzruszyl sie 'nasz recydywista' 😉
met dziwisz się ? ! : o Wjeżdżasz nie na swoja posiadłość z przekonaniem ' co to ja nie jestem ' robisz chlew i sceny ' o zadzior na kopycie' u zadbanego 🙂 ODKARMIONEGO konia 😉 to Było komiczne nie powiem ,i o wiele innych mało ważnych rzeczy . Mogłybyśmy opisać tutaj sposób w jaki potraktowałaś siwulke , i całą obsadę stajenną . ;] Pokazałaś swoje dwa oblicza;] tu milutka prezesowa , a za chwilę bezczelna gówniara . Pokazałaś na ile Cie stać ;] , następnie wykluczyłaś Siwulke z umowy adopcyjnej i przekazałaś konia do osób które miały '' na pół'' z Siwą go utrzymywać , do płatnej adopcji ;] JAK to wygląda? ?
wielka ' PANI' na pani ;] trzeba mieć wygląd i pieniądze.Agnieszko jakiekolwiek interesy z Tobą omijała bym szerokim łukiem ;] bo przecież następnym razem koń może mieć krzywo ściętą grzywę. Kolejny powód by odebrać konia i oddać do kolejnej adopcji.
Żałujemy że nie nagraliśmy Prezesowej , gdy była u nas w odwiedzinach ;] pozdrawiam.
jak zwykle klamstwa, lepiej napisac polprawde... a tego jak SiwulkaB potraktowala Pania Prezes, to juz nie warto napisac i jak caly czas klamala i oszukiwala..
a tego jak SiwulkaB potraktowala Pania Prezes, to juz nie warto napisac i jak caly czas klamala i oszukiwala..
oszukiwała ; ) Kłamała mała która teraz ma konia który stoi od dłuższego czasu w boksie . Ale tak lepiej było zgarnąć tysiaka na potrzeb NS . ; ) Jak ją Potraktowała apropo? Bo chyba nie zauważyłam . Widać bylo tylko Agnieszkę której nic nie pasowało , a to konie z rekreacji , a to to a to tamto . '' przez kolano i lać , z galopu do stój . '' dziewczyno gdzie tam stój było : | . Ktoś się spóźniał , nie z Winy Siwej , to wielkie halo zrobiliście. Ale Ktoś chyba u nas miał być o 9 rano a nie o 16 😉 po drugie już nie powiem o tym jak mieliście przyjechać po konia pod wieczór , a przyjechaliście w nocy i chcieliście go wywieść bez niczyjej wiedzy : o Pobudziliście ludzi o 2 w nocy , robiąc wyrzuty , dzwoniąc do Siwej , którą przypominam wykluczyliście z umowy ( której nie było ) ani z nią , ani z Nowym ''właścicielem '' konia . zostawiliście nie rozwiązaną sprawę a o skutki tego obwinialiście Siwą , która nie miala juz za dużo z wami wspólnego, przecież koń nie był jej , a To że nowy właściciel zmienił mu pensjonat nie należy do spraw Siwej , tylko Nowego właściciela i Agnieszki.
Mało ważne ;] przecież Jest do uśpienia ;] . (brzask )
Możesz opisywać sytuację z waszej strony ;] mnie to nie interesuje . Byłam tam i wiem jak to wyglądało . Bardzo nieładnie ' dorosłe kobietki ' Trochę kultury a może inaczej by się ta sytuacja zakończyła .
Nie wpadł tysiak do NS ? To Ciekawe do kogo poszedł , bo z Tego co informowali nas nowi właściciele podpisali z wami umowę adopcyjną , której koszt wynosi właśnie 1 000 polskich złotych.
Met Chodzi mi o to że nie poinformowaliście ludzi ze stajni że przyjedziecie w nocy (jednak ) , z jakichś tam powodów . zresztą nie wypada po nocach obcym ludziom włazić z buciorami do domu ? ;] heh kulturka. a pobudziliście dlatego ,że konia nie było na stajni 😉 !
opis wizyty adopcyjnej do szymocic dojechalismy ok 15:50, Met, kierowca i ja. O godz 16 miala byc osoba, ktora chciala wspoldzierzawic konia wraz z rodzicem. Wjezdzajac na teren stajni zastalismy przywiazaniego konia do plotu, obok stala adoptujaca i osoby towarzyszace. Dylan byl bardzo niespokojny, wiercil sie, nie umial ustac w miejscu. ogolny stan konia byl(mysle, ze nadal jest) bardzo dobry, kon wyczyszczony, lsniacy. Ubrany w kantar eskadrona. Nastepnie zostaly sprawdzone kopyta. Na lewym przodzie byl dosc spory zadzior, a kowal byl i robil kopyta(to dlaczego zostawi kopyto z zadziorem?). w trakcie rozmowy, nagle kon sie zawiesil na uwiazie. SiwulkaB zaczela szybko go odpinac ze slowami, ze znowu to zrobil. W tym czasie minela godz 16, a osoby zainteresowanej wspoladopcja nie bylo. SiwulkaB wziela konia na lonze. By ubrac siodlo musiala isc do boksu, z inna osoba, bo sama nie potrafila sobie poradzic. Koń sie wiercil, byl niespokojny. Gdy zostal ubrany i zaprowadzony na plac, adoptujaca chciala podciagnac popreg. Przy tej czynnosci byly potrzebne 3 osoby. Nastepnie dziewczyna rozpoczela lonzowanie. Po kilku minutach zapiela wypinacze( miala problem z zapieciem ich na odpowiednia dlugosc, prosila o pomoc inna osobe). Kon szedl rozwleczony, nie sluchal osoby lonzujacej. Dopiero gdy podeszla Pani instruktor wałach zaczął pracowac. Wiec SiwulaB miala od kogo sie uczyc, ale jak widac nie chciala z tego skorzystac. Po lonzowaniu kon zostal od razu oddany kolezance, ktora stepowala go w rece. Oczywiście wspoladoptujaca z rodzicem nie dotarla. SiwulaB caly czas przy nas "dzwonila" do tych osob. Totalnie nas ignorowala, nie raczyla powiedziec czy juz jada czy nie. Wolala zapalic papierosa i rozmawiac z osobami ze stajni. Co do samej stajni bardzo nam sie podobalo, zachwycil nas kucyk, ogolny stan stajni, porzadek, zadbany osrodek. Ale wrocmy do SiwulkiB. Twierdzila caly czas, ze dzwoni do przyszlej wspoladoptujacej i/lub rodzica. Co chwile byly inne informacje o godz ich przyjazdu. Mielismy juz dosc. Zaczela sie robic niedobra atmosfera. Pani instruktor zadzwonila do rodzica. Odebral ojciec i po kilkudziesieciu minutach wraz z corka byl w stajni. Gdy przyjechal byl bardzo zdziwiony, nie wiedzial o co chodzi. Okazalo sie, ze SiwulkaB nie dzwonila do nich. Rodzic nie wiedzial, ze ma byc wspoladoptujacym. Adoptujaca wiedziala, ze ojciec i corka nie moga przyjechac do stajni o godz 16, bo w tym czasie ojciec byl w trasie, a corka u lekarza. Z tych oto powodow kon zostal odebrany adoptujacej, poniewaz nie mozna tolerowac takich klamst i checi podrobienia podpisu na umowie adopcyjnej. SiwulaB wraz z koleżanka adoptujaca innego konia miala uiscic zaplate umowy adopcyjnej, ktora obowiazuje wszystkich, ktorzy biora zdrowego konia, w karmie dla zwierzat(fundacja otrzymala 2 worki otrab, wedzidlo, wytok i sznurek jako rownowartosc 2000zl). Rowniez fundacja nigdy nie dostala zwrotu umowy adopcyjnej Gdyby SiwulaB mowila prawde, załatwila wszystko tak jak trzeba, nie zostalby jej odebrany kon.
aha, jeszcze kwestia nocnych przyjazdow po konia. siwulaB wraz z kolezanka po brzaska przyjechala rowniez w nocy i nikt nie robil im z tego powodu problemow
A ja mam takie pytanie skąd pewność ,że nie dzwoniła? oO do ojca i córki ... 💃 pojechałam tam osobiscie po tą dziewczyne po waszych wielkich wywodach o rzekomych kłamstwach wówczas SiwulkiB , i minęłam się wtedy z nimi dosłownie pod ich domem... Po 1 Paulina ponad tydzien wiedziała o wizycie , dziwne też ,że jej mama wiedziała a ojciec nie oO Paulina żeby wybrnąć z sytuacji i nie być "spalona " w oczach ojca wolała skłamać. Skąd to wiem? Bo wszyscy dobrze wiedzieliśmy o Waszej wizycie , dużo wcześniej , także to niemożliwe ,że owa dziewczyna nie wiedziała . A czemu jej ojciec nie wiedział? O to wystarczy zapytać Pauline... Dylan zaczął się wiercić dopiero w momencie kiedy wy byliście obok , co prawda bardzo dziwne... Akurat pech chciał ,że Dylana widziałam nie raz jak stał na uwiązie przy SiwulceB i jakoś defakto nie robił nic . 3 Osoby były potrzebne do podciagania popregu?:o dziewczyno nie umiałaś konia trzymać , to helou :o Jakoś jak jedna podeszła i go przytrzymala to tragedii nie było ..., co do lonży nie zawsze wszystko wychodzi prawda? Ale nie ,wg was wszystko powinno być cacy i najpiękniej jak tylko możliwe. Dla mnie to co się działo, jak się odzywaliście to była wielka porażka. Ciężko było Met usłyszeć ojca dziewczynki? Tak ,bo to SiwulkaB powinna była robić. I dzwoniła oO Stało się jak stało🙂 ale zapraszamy ponownie w odwiedziny , bo w sumie chyba będzie tym razem większy cyrk 🙂 ...
Atos widziałam Twoje poczynania z Dylanem ; ) Nie potrafiłaś nawet dobrze złapać konia żeby się nie wiercił więc wybacz ;] dopiero dziewczyna z Naszej stajni podeszła i pokazała Ci jak go złapać ;] zresztą stała i się nic nie działo .
tak Dylan wcześniej , odkąd był u nas raz powiesił się na uwiązie.. Drugi raz .. nieco dziwny gdy koń stoi jak to ujęłaś przywiązany do ''płotu'' : ) i nic nie robił od godziny 9 rano , czekając na Was.
co do zadziora na kopycie 🙂 kochana koń w każdej chwili mógł zrobić sobie zadzior 😉 przy tym jak stoi np . z nudów 😉 bądź gdy idzie też się może zdarzyć.
a Met , nie obsmarowuję Cię tu ; ) Tylko piszemy Jak było .
; ) Met z czytaniem widzę też masz problemy ;] A prokuraturą to Ty sobie dzieci strasz . i mam Nadzieje że już nigdy nie będziemy mieć z Tobą nic wspólnego. z mojej strony to tyle . ; ) !
Więc tak drogie Panie, cały hałas o zadzior na kopycie puszczę mimo uszu bo nie jest wart nawet komentarza. Met powiedziała, że koń nie był strugany z rok przy czym ja go miałam trochę ponad pół roku, ale to i tak moja wina. Był strugany regularnie i jakiś tydzień przed wizytą Met. Ciężko jest od razu naprawić takie kopyta z jakimi Dylan do mnie przyszedł. Na uwiązie powiesił mi się 2 razy, pierwszym razem jak się wystraszył więc nie sądziłam, że mogłoby to być odsadzanie i wiązałam go dalej zwracając na niego większą uwagę i od tamtego czasu nie zdarzyło mu się to ani razu. Ale jak już mówiłam za pierwszym razem się wystraszył za drugim Was zobaczył więc mniemam, że może to mieć ze sobą jakiś związek :] Ale nie o tym, co tam dalej pisze Atos? O godzinie 16 osoby zainteresowanej współadopcją nie było, a no nie było a być miała ale jak to w życiu często gęsto bywa najzwyczajniej w świecie nie miała jak dojechać. O wizycie Met była poinformowana, ba nawet dzień wcześniej była o tym gadka na stajni. Wzięłam konia na lonże i musiałam iść z nim do boksu bo nie umiałam sobie z nim poradzić. Ot co! Na stajni zrobił się duży ruch, Dylan nie należy do "osiołków" a raczej do koni z charakterkiem, do tego jest młody. Ile ma dokładnie lat nie wiem, najpierw słyszałam, że 4, później że 5 lub 6 (bo paszportu szkapowy niestety nie posiada) no mniejsza z tym, koń młody, charakterny, na stajni szum i duży ruch to chyba logiczne, że lepiej zaprowadzić go do boksu i bez stresu ubrać na spokojnie niż stresować go w tym harmiderze no ale może to moje błędne myślenie - nie wiem, człowiek się uczy całe życie. "Koń się wiercił, był niespokojny" A JAK SIĘ ZACHOWUJĄ MŁODE KONIE?! Wasze młodziaki pewnie jak się urodzą to już wszystko potrafią, są zrównoważone i spokojne. 🙄 [quote="Atos"]adoptujaca chciala podciagnac popreg. Przy tej czynnosci byly potrzebne 3 osoby.[/quote] Co za bzdura, byłaś tam na pewno ? Koleżanka konia przytrzymała, ja podpięłam popręg i tyle. :|
[quote="Atos"]Po kilku minutach zapiela wypinacze( miala problem z zapieciem ich na odpowiednia dlugosc, prosila o pomoc inna osobe)[/quote] Poradziłam się trenerki, jak zawsze w sprawach dotyczących Dylana. Pani Trener mi pomagała i co w tym złego? Popadacie w paranoje, już nie wiedziałyście czego się doczepić to chyba logiczne, że lepiej się konsultować z osobą wykwalifikowaną niż robić coś na siłę ale samemu i wyrządzać przy tym krzywdę zwierzęciu. Wypinacze nie były zapięte po kilku minutach tylko po 25 z zegarkiem w ręku i nie chrzań mi tu proszę Met, że wypinam nierozgrzanego konia.
[quote="Atos"]Dopiero gdy podeszla Pani instruktor wałach zaczął pracowac. Wiec SiwulaB miala od kogo sie uczyc, ale jak widac nie chciala z tego skorzystac.[/quote] Pozwól, że pominę w cytacie tą wzmiankę o tym, że koń mnie nie słuchał. Jeśli np. wielokrotne przejścia ze stępa do kłusa z kłusa do galopu i w drugą stronę są objawem nieposłuszeństwa to faktycznie ja się na tym w ogóle nie znam. Ja nie chciałam korzystać z pomocy Pani trener? Masz jakieś rozdwojenie jaźni kobieto ja wręcz sama o nią zawsze prosiłam ;|
[quote="Atos"]SiwulaB caly czas przy nas "dzwonila" do tych osob.[/quote] nie "dzwoniła" tylko DZWONIŁA, wykaz połączeń Ci przesłać ? ;]
Ignorowałam Was ? Powiedzcie mi jak sens ma rozmowa z kimś kto wciska Ci w żywe oczy jakieś bzdury o tym, że koń z galopu przeszedł do stój a tak przecież nie wolno ;] Z kimś kto ma pretensje o to, że konia lonżuję na mostku przy zwykłym, raz łamanym wędzidle gdy koń w pysku ma łamane podwójnie. Z kimś kto po prostu na siłę szuka problemu. Więc wybacz, że nie chciałam tam stać koło Was i wysłuchiwać tych głupot - wolałam sobie zapalić. ;]
Co chwilę były inne informacje o godzinie przyjazdu zainteresowanej współadopcją, jak to mówisz, z Ojcem bo najpierw mi powiedziała, że zaraz będzie a później, że nie może się dodzwonić do taty i nie wie jak ma przyjechać. Po krzykach, pretensjach i wyrzutach Met do mnie o to, że ich jeszcze nie ma (co oczywiście było moją i tylko moją winą! <bije się w pierś> ;] ) Sommer zaofiarowała się, że pojedzie po ZAINTERESOWANĄ. W między czasie przyjechała zainteresowana z tatą. I teraz uważaj, rodzic nie wiedział, że Met przyjeżdża na wizytę bo mu o tym córka nie powiedziała i nie wciskaj tu takich kitów, że nie wiedział nic o współadopcji jak narazie to chyba Ty mało wiesz albo masz spore problemy ze słuchem lub z pamięcią.
[quote="Atos"]Adoptujaca wiedziala, ze ojciec i corka nie moga przyjechac do stajni o godz 16, bo w tym czasie ojciec byl w trasie, a corka u lekarza.[/quote] Kolejne kłamstwo i kolejne... a to niby ja tu kłamię tak? Nic nie wiedziałam ani o jednym ani o drugim. Dzwoniłam do zainteresowanej i sama powiedziała, że przyjedzie ale nie ma jak bo nie wie gdzie jest tata i nie może się do niego dodzwonić a o tym, że był w trasie dowiedzieliśmy się wszyscy dopiero wtedy gdy Pani Trener udało się do niego dodzwonić więc jak nie pamiętasz dobrze albo najzwyczajniej w świecie nie wiesz to się po prostu zamknij i nie odzywaj bo już mi działasz na nerwy tymi pseudo faktami wyssanymi z palca.
[quote="Atos"]Z tych oto powodow kon zostal odebrany adoptujacej, poniewaz nie mozna tolerowac takich klamst i checi podrobienia podpisu na umowie adopcyjnej.[/quote]
JAKIEJ CHĘCI PODROBIENIA PODPISU NA UMOWIE?! O czym Ty w ogóle kobieto mówisz, masz Ty rozum? Po co miałabym podrabiać jakiś podpis ? Co by mi to dało ? Wytłumacz może bo widzę, że Ty wiesz więcej o moich planach i zamiarach niż ja.
Z tych oto powodów które same sobie wymyśliłyście konia mi odebrano, odkarmionego i zadbanego, niczego mu nie brakowało ale Met najwidoczniej brakowało kasy. Nie było żadnej mowy o płaceniu za konie NS, umowa była inna ale oczywiście o Samuelu wszyscy zapomnieli. O tym jak miesiąc spałyśmy na stajni pilnując go dzień i noc, opiekując się nim i ratując mu życie. Nawet za niektóre leki nie musiałaś płacić, kroplówki kupowaliśmy na własną kieszeń i tak mi się teraz odpłacasz? Swoją drogą niezły interes sobie kręcisz, dajesz naiwniakom konie wychudzone na odkarmienie potem wbijasz na stajnie jak bosu i odbierasz konia bo nie wiem, ma krzywo grzywę ściętą czy coś, a to wszystko po to by zaraz dać go do płatnej adopcji. Fajnie bo w sumie za odkarmienie i doprowadzenie konia do normalnego stanu nic nie płacisz a potem tylko zyskujesz. Kiedyś się zastanawiałam czemu Dylan był już w tylu domach adopcyjnych... no to teraz już wiem. :]
[quote="Atos"]fundacja otrzymala 2 worki otrab, wedzidlo, wytok i sznurek jako rownowartosc 2000zl[/quote] Daruj sobie tą ironie bo żałosna po prostu jesteś, to nie była żadna równowartość bo jak sama Met mówiła konie mamy za pomoc przy Samuelu, w tamtym czasie za wiele nie miałyśmy więc dałyśmy przynajmniej to co mamy. Była to forma prezentu.
[quote="Atos"]Rowniez fundacja nigdy nie dostala zwrotu umowy adopcyjnej[/quote] A to ciekawe jakiej umowy bo ja takiej nawet na oczy nie widziałam, Met coś się ociągała z wysłaniem jej chociaż dane swoje jak i Karoliny przesyłałyśmy jej ze 3-4 razy jak nic. Więc oświeć mnie o wszystko wiedząca jak można coś odesłać, zrobić jakikolwiek zwrot czegoś czego się nie ma ? hm ?
Kwestia przyjazdu w nocy, bardzo zasadnicza różnica - Met była bardzo dobrze poinformowana, że przyjeżdżamy a w tej sytuacji niby poinformowała o tym właściciela stajni który tak czy inaczej nic do Dylana nie miał, koń nie był jego więc może wypadało zadzwonić np. do mnie? (a nie mojego chłopaka który głęboko w d. ma Twoje przyjazdy w nocy, w dzień i jakiekolwiek inne; tu się Caress pomyliła bo nie dzwoniłaś do mnie a do Daniela mimo tego, że mój nr miałaś ;] ) Do zainteresowanych współadopcją ? No ludzie złoci... A nie wbijać się na stajnię o 2 w nocy, budzić ludzi z domu na przeciwko którzy mieli do sprawy tyle co piernik do wiatraka, o 2 w nocy wydzwaniać po wszystkich i dziwić się, że nikt nie odbiera? Ja pierd.le... Gratuluję pomysłu! Pewnie wszyscy mieliśmy się zerwać w nocy i czym prędzej pośpieszyć do stajni bo przecież Szanowna Pani Prezes przyjechała! Ach tak, mogliśmy jeszcze urządzić przyjęcie powitalne z orkiestrą. 💃
Pomijając już, te wszystkie problemy Wasze wyssane z palca wyjaśnij mi Met jak to jest, że ja Dylana ukradłam co? Bo to mnie najbardziej ciekawi 😀 Powiedziałaś tak Tacie zainteresowanej, że ja konia ukradłam i że niby nigdy Ci nie mówiłam o zmianie miejsca pobytu malucha i za każdym razem dowiadywałaś się o tym od osób postronnych. 😵 Biję Ci pokłony kobieto ja bym nie potrafiła mieć tyle siły i mocy w sobie żeby wymyślać takie bzdury, mam nadzieję, że wiesz co to zniesławienie i stawianie fałszywych oskarżeń.
W całej sprawie pomijając oczywiście to, że odebrano mi konia z którym zdążyłam się zżyć, najbardziej boli mnie to, że ja naprawdę wierzyłam we wszelkie fundacje działające na rzecz zwierząt ale Met właśnie mi pokazała, że sprawy się mają całkiem inaczej. Ja nie mówię, że nie pomagasz zwierzętom bo pomagasz i wszystko jest pięknie ładnie tylko nie rób tego kosztem ludzi którzy chcą Ci pomóc. A teraz złap za telefon i zadzwoń do wszystkich których wymieniłam w poście żeby czasem czegoś nie przegapili ; )
Nie pozdrawiam Cię, żegnam się i mam nadzieję, że już nie ujrzę Twej fałszywej facjaty nigdy i nigdzie.