Fundacje,osoby ratujące zwierzaki -pytania,opinie
autor: sommer dnia 26 września 2010 o 16:48
A ja mam takie pytanie skąd pewność ,że nie dzwoniła? oO do ojca i córki ... 💃 pojechałam tam osobiscie po tą dziewczyne po waszych wielkich wywodach o rzekomych kłamstwach wówczas SiwulkiB , i minęłam się wtedy z nimi dosłownie pod ich domem... Po 1 Paulina ponad tydzien wiedziała o wizycie , dziwne też ,że jej mama wiedziała a ojciec nie oO Paulina żeby wybrnąć z sytuacji i nie być "spalona " w oczach ojca wolała skłamać. Skąd to wiem? Bo wszyscy dobrze wiedzieliśmy o Waszej wizycie , dużo wcześniej , także to niemożliwe ,że owa dziewczyna nie wiedziała . A czemu jej ojciec nie wiedział? O to wystarczy zapytać Pauline... Dylan zaczął się wiercić dopiero w momencie kiedy wy byliście obok , co prawda bardzo dziwne... Akurat pech chciał ,że Dylana widziałam nie raz jak stał na uwiązie przy SiwulceB i jakoś defakto nie robił nic . 3 Osoby były potrzebne do podciagania popregu?:o dziewczyno nie umiałaś konia trzymać , to helou :o Jakoś jak jedna podeszła i go przytrzymala to tragedii nie było ..., co do lonży nie zawsze wszystko wychodzi prawda? Ale nie ,wg was wszystko powinno być cacy i najpiękniej jak tylko możliwe. Dla mnie to co się działo, jak się odzywaliście to była wielka porażka. Ciężko było Met usłyszeć ojca dziewczynki? Tak ,bo to SiwulkaB powinna była robić. I dzwoniła oO Stało się jak stało🙂 ale zapraszamy ponownie w odwiedziny , bo w sumie chyba będzie tym razem większy cyrk 🙂 ...