Mnie jest już mniej o 13kg i chyba nie chcę już więcej, bo obojczyki przebijają się przez skórę, kości sterczą na ramionach i przy każdym ruchu widać mięśnie pod skórą. Nogi dalej mi się nie podobają, ale ograniczam się do modelowania ich bieganiem dziennie po 10 km+konie i rower. Nic nie zmieniłam w diecie, ciągle jem tak jak wtedy, kiedy się odchudzałam, bo panicznie boję się przytyć.
jogurt grecki 1 opakowanie (fajny do sosów bo gęsty ) czosnek ze 3 ząbki zioła prowansalskie odrobina soli i pieprzu
Czosnek wyciskam ale to co zostanie w całości też do sosu wrzucam. Najważniejsze dla smaku jest to żeby go zostawić na godzinę dwie aż się przegryzie, i wtedy jest mocno czosnkowy 🙂 jak nie mam czasu na przegryzanie to daję kostkę czosnkową knora, sama chemia i sól ale smakuje dobrze 🙂
jak wasze diety dziewczyny? ja miałam dwa dni z wpadkami. Waga stoi mi w miejscu tak jak na liczniku. Liczę, że w koncu ruszy, bo zostało tak niewiele do celu 😉
Ja po tygodniu na diecie a`la ElMadziarra mam - 1 kg 😅 2 ostatnie dni miały małe wpadki, bo nie byłam u siebie, ale od dzisiaj ruszyłam znowu pełną parą. Czyli w ciągu tygodnia powinno być kolejny 1 kg mniej. Mam nadzieję. 🏇
Ja dalej dzielnie trzymam się SB. 🙂 Pomimo tego, że już od 2 tygodni jestem znów na I fazie, bo pogrzeszyłam przez głupią sesję ( najadłam się ciastek;p ), a teraz w trakcie tych 2 tygodni też z raz czipsy, innym razem ciastka, dzisiaj truskawki, ale... Panicznie boje się przytyć 🙁 Dalej mam tak jak miałam , z - 4 kg, widać po ubraniach, brzuszek płaski jak kiedyś 🙂 Jeszcze z kg, dwa i już więcej nawet chudnąć nie chcę.
O subaru2009 cieszę się, że się spodobało i skutkuje. Ja się dawno nie ważyłam, ale po ciuchach czuję, że coś musiało spaść. Też zaliczyłam kilka wpadek, ale ponieważ mój organizm natychmiast się buntuje przy innym sposobie odżywiania, to są to tylko pojedyncze odstępstwa.
Edy 😵 kilka ostatnich stron - to między innymi moja opowieść o kopenhaskiej.
btw kopenhaskiej: jestem miesiąc po, aktualnie jem 1200 kcal dziennie i lekko ćwiczę, w ciągu miesiąca po kopenhaskiej schudłam 2,5 kg stopniowo zwiększając ilość kalorii, więc wydaje mi się, że można między bajki włożyć to że zatrzymuje ona metabolizm, i ogólnie zabija. Chudnę dalej, teraz stawiam na trening, żeby się trochę wrzeźbić. Wiadomo, kto zaraz po tych 13 dniach zacznie jeść 2000 to za dwa tygodnie będzie miał z nawiązką, ale racjonalne podejście do tego pozwala ustabilizować efekt. Jestem wręcz pewna, że dalej stopniowo zwiększając limit, jedząc produkty pobudzające przemianę materii będę chudła a potem utrzymywała wagę.
Dodatkowo zdarzyły mi się 3 czy 4 dni gdzie zjadłam grubo ponad 2000 kcal i nic się nie stało.
waga leeeeci dziś np 67,5 😅 jem 1000 jak mam leniwy dzień i 1200 jak jeżdżę/ ćwiczę na siłowni czy coś innego aktywnego 😉 na kolację tylko białko i wreszcie rusza, a metabolizm mam wrażenie też się podkręca, bo przestałam mieć ciągle zimne ręce i nogi 😉
ja znowu startuję... koniec z lenistwem i obżarstwem 😉 no dobra, może nie obżarstwem ale totalnym niepilnowaniem się.
Zaczynam z czymś a'la oczyszczenie wątroby - czyli warzywa, owoce, soki, minimum mięsa. Białko potem dołożę... Małe porcje ale często. Zobaczymy 🙂 No i metoda pod tytułem spisywanie tego co się zjadło może przyniesie jakieś rezultaty 😉 Lista wisi na lodówce i powoduje wyrzuty sumienia hihi 😉 Całe szczęście, że chwilowo upały = chce się pić, a nie jeść 😉 Plus owoce i warzywa w dużej ilości i pyszne.
Ad. cellulitu - jak ja ograniczam do minimum/zera tłuszcz i cukier to cellulit idzie w diabły w 2 tygodnie 😉
edit: halo halo - nikt się tu już nie odchudza? 😉 ja z powerem zaczęłam 3 dzień bez grzechów słodyczowo/cukrowo/różnych 🙂 yeah!
Ja się odchudzam, robię podejście numer 10578 😉 Ograniczyłam słodycze (pozwalam sobie tylko na lody), jem mniej- dzięki upałom nie jest to trudne, no i piję więcej wody. Dodatkowo zaczęłam być bardziej aktywna, codziennie ćwiczę z Ewą Chodakowską (skalpel albo killer, na zmianę- killer już jest dostępny z magazynem Shape) albo na orbitreku. Póki co nie chudnę, ale sylwetka się zaczęła fajnie rzeźbić.
No i jutro idę na Pola Mokotowskie na jogę, może też mi pomoże w schudnięciu 🙂
Ja dalej się odchudzam, z tym ze chwilowo w wyniku stresu prawdopodobnie zrobil mi się burdel hormonalny i zatrzymuję hektolitry wody 👿 ale diety pilnuję i jestem bliźej niz dalej co widac na liczniku.. Przy 65-63 wrzucę jakies zdjęciowe porownanie 😉
mnie waga pokazuje wody ok 45%. spuchnięta się nie czuję i ważę tyle co zwykle. a bez soli żyć nie umiem 😉
generalnie aktualnie przerzuciłam się w jakichś 60% na warzywa, pewnie 30% to białko i z rana czasem jakiś chleb albo inny węglowodan. No i odkryłam absolutny szał czyli oliwę w atomizerze - minimalna ilość - 2-3 psiknięcia - bardzo dużo daje potrawie - a nie czyni jej mega tłustą 😉
a ja nie jem 😵 Siedzę w stajni po 8h dziennie, jeżdżę, ciągle coś robię i mam tylko przerwy na wodę + papierosa w między czasie. Nie myślę o jedzeniu, nie mam na nie czasu i ochoty. Jedyny posiłek jaki zjadam to jakaś kanapka o 21, najgorzej jak może być 👿 Nie wiem kompletnie co z tym zrobić.
Tulipan, przestaw sie na soki warzywne, albo jogurty do picia jak jestes w stajni, nie zaburzasz rytmu dnia, a tez nie jestes pelna, jak po normalnym obiedzie 😉
Moje szalone zatrzymanie wody poskutkowalo przyjsciem spoznionego o prawie dwa tyg okresu. Dla mnie jedynym sposobem na odpuchnięcie jest picie jeszcze większej ilosci wody ale cięzko się zmusić :/
Tulipan - mam podobny problem w pracy bo nie mam przerwy na jedzenie więc popijam jogurt i jakos daje rade 🙂