Zu ciii jeszcze trochę mi zostało Dyra informuj jestem ciekawa i pamiętaj, że na początku to te sałatki jedz do bólu czyli np cała miskę potem zejdziesz do miseczki tak łatwiej oszukać organizm i marchewki długo gryźć tak aby mózg myślał, że długo jesz.
Ps. wadą schudnięcia jest: wymiana całej garderoby, ( pożyczam na razie ubrania bo kupowanie spodni co 2 miesiące mało opłacalne) i zmiana stanika o 3 rozmiary 😕
Dzięki zielona33 za wskazówki będę się stosować. No niestety takie uroki odchudzania z tą wymianą garderoby, jedynie co pozostaje to u mnie na pewno bluzki zostaną ale ze spodniami to zawsze problem.
nie strasz, jak ja spadnę 3 rozmiary ze stanika to wskoczę w ujemne 😁 w takim razie już się zachwycam po cichu, pochwaliłam się Tobą przed wszystkimi domownikami i biorę się w garść 🙂
[quote author=zielona33 link=topic=13578.msg1347487#msg1347487 date=1332496682] i zmiana stanika o 3 rozmiary 😕
nie strasz, jak ja spadnę 3 rozmiary ze stanika to wskoczę w ujemne 😁 w takim razie już się zachwycam po cichu, pochwaliłam się Tobą przed wszystkimi domownikami i biorę się w garść 🙂 [/quote]
Kiedyś proszono mnie o wstawienie zdjęć sprzed diety, znalazłam przed chwilą jak wazyłam 64 kg. Dla porównania wstawiam fotę z czasu dietowania się (-8kg) później spadło mi jeszcze 5-6 kg, ale przestałam się pilnować i w końcu trzymam wagę 57kg.
yga właśnie o tym pisałam, że dopiero będę dumna jak minie minimum 5 lat od diety a ja utrzymam wagę, bo niestety tak jak z nałogami jak się wraca do normalnego jedzenia organizm od razu robi zapasy, bo była bieda, więc albo zmieniamy jadłospis do końca życia albo mamy efekt jojo 🍴
Myślę, że z tą zmianą jadłospisu nie jest aż tak źle. Pewnych rzeczy owszem, brakuje, ale nigdy nie można mieć wszystkiego 😉 Wprawdzie ja dopiero półtora roku funkcjonuję w wersji "zmienionej", ale jak na razie nie narzekam. Czasem to trochę uciążliwe w podróży, ale można. Podwyższony poziom samoakceptacji wiele rekompensuje.
Z ciekawostek - ostatnio zjadłam kawałek pieczonego ziemniaka ( pierwszy od 1,5 roku ) i on był dla mnie strasznie słodki 🤔wirek: Zupełnie nie wiem, dlaczego...
ja się zawzięłam w sobie i zrobiłam już pierwszy tydzień szóstki 😅 nigdy dalej niż do 3 dnia nie doszłam 😂 hulam hopem, pogoda ładna to od jutro odkurzam rower i jadę do stajni, od kwietnia planuję siłownię. zobaczymy na jak długo mi starczy zapału ale póki co jest dobrze 🙂 diety jakiejś specjalnej stosować nie zamierzam, bo u mnie nie jest problemem waga tylko centymetry 😵 po prostu mniej żreć i wybierać raczej lekkostrawne posiłki, zawsze po jedzeniu niemiłosiernie wywala mi brzuch 🙄 no i podjadanie.. 😤
a ja dziś po raz pierwszy od jakiś 2óch tygodni pozwoliłam sobie na kawę z bitą śmietaną i łyżeczkę (no może 2 😁 ) szarlotki od koleżanki, boże jak zaczyna się doceniać takie rzeczy, kiedy ich nie wolno 😁
U mnie po miesiącu Dukana na minusie 4,5 kg. Jeszcze 7,5 i jestem w domu. Dzisiaj o 4 byłam tak głodna i w dodatku siedziałam w aucie pod McDonaldem, że nie wytrzymałam i pobiegłam na stacje po kanapke 👿
U mnie super, waga systematycznie jedzie w dół, w sumie to nawet coraz mniej jem, bo nie potrzebuję(latem będę się chyba zmuszać do jedzenia :love🙂. Niestety paniczny lęk wzbudza we mnie Wielkanoc - kolejne święta, znowu tyle pyszności, zwłaszcza ciast...
O siebie się w ogóle nie boję, bo przeszłam ze stanu podniecania się ,,O matkomatkomatko ten sernik ma takie namiętne rodzynki" w stan, w którym słodycze mną nie rządzą i traktuję je ze spokojem i odpowiednią rezerwą. Po prostu żarcie w potyczce ze zdrowym rozsądkiem nie ma już żadnych szans. Na to nałożył się nie tylko korzystniejszy widok w lustrze, ale wiele czynników fizyczno/psychicznych. Jestem po prostu o wiele zdrowsza, a jak wiadomo zdrowie najważniejsze i trzeba dbać.
Bardziej martwię się o swoją kondycję psychiczną po wielogodzinnym truciu dupy ,,czemu nie zjesz tego a tego, no przecież nie można być tak rygorystycznym". Nienawidzę tego i każdą osobę, która drąży temat mojego odżywiania się(a ze zdecydowanym odmawianiem piwa i wódki jest jeszcze 100 razy gorzej!) zazwyczaj traktuję z buta. W przenośni oczywiście.
Ja jak miałam parcie na odchudzanie to na takie gadanie się uodporniłam, jednak było to męczące więc raz, a porządnie powiedziałam, że nie życzę sobie więcej takich uwag i jest to dla mnie denerwujące. Ucichło, choć nie do końca 😉 Tym razem jest gorzej, bo wiem, że nie będę sobie odmawiać. Silnej woli nie mam ani za grosz, więc nikt nawet nie będzie musiał mnie namawiać do jedzenia.. 🤔
Z ciekawostek - ostatnio zjadłam kawałek pieczonego ziemniaka ( pierwszy od 1,5 roku ) i on był dla mnie strasznie słodki 🤔wirek: Zupełnie nie wiem, dlaczego...
Lena ziemniak mógł byc przemarzniety, wtedy ziemniaki sa słodkie....
A ja schudłam duzo teraz-86-63-90 Z 91-68-93 jem tak jak do tej pory,ale ruchu mam baaaardzo duzo.
Feno, powodzenia i stalowych nerwów życzę 😉 Ja się już w życiu nasłuchałam tylu uwag i żartów na temat swojej diety (nie tylko odchudzającej, ale takie ogólnej, bo generalnie nie jem mięsa, słodyczy, fast foodów itp), że teraz najzwyczajniej w świecie latają mi one koło ogona 😉 Moje jedzenie, moje życie, moje zdrowie.
A przed chwilą właśnie przytachałam do domu wagę, jutro rano wiekopomna chwila- pierwsze ważenie od hmm.... baaardzo dawna. DO 25 kwietnia muszę/chcę zrzucić ok. 5-6 kg tłuszczu (piszę "około", bo jutrzejsze ważenie zweryfikuje tę wartość)- jak myślicie, uda się?
Tjaa, skądś znam temat jedzenia i alkoholu, tudzież jego odmawiania. Mam zasadę - grzecznie odmawiam raz, w dalsze dyskusje się nie wdaję, tylko się uśmiecham. Asertywny ignor na ogół działa, ale jeśli nie - cóż, to nie mój problem. 95% znajomych potrafi zaakceptować moją decyzję bez fochów.
5 kg mniej 😅 😅 🏇 odstawiłam słodycze, pozwalam sobie ew. tylko w weekend. Nie jem po 18.00. Nie jem pieczywa, ziemniaków, makaronu i ryżu. Nie słodzę herbaty i kawy. Jeżdżę konno, ostatnio nawet 2 konie.