Forum towarzyskie »

Wybór kierunku studiów

[quote author=galopada_ link=topic=132.msg1517497#msg1517497 date=1347136715]
ja nie rozumiem ludzi, którzy idą na jakieś studia tylko dlatego ze wydaje im się to ciekawy kierunek/podoba im się to itp. Ja na ich miejscu sprawdziłabym jakie są szanse na dobrze płatną pracę. Ostatnio widzialam plakat KUL-u, na którym były m.in takie kierunki:

-muzyka kościelna,
-naukoznastwo,
-przyrodoznastwo,
-filozofia przyrody

i ludzie się pozniej dziwią, że mają mgr przez imieniem i nazwiskiem a pracy znalezc nie mogą  😵 😵 😵
[/quote]
mniej więcej coś w tym stylu napisałam na facebooku, zostałam zjechana za studentkę stomatologii za to, że nic w życiu nie osiągnęłam, wybieram się ambitnie ma medycynę, ale pewnie i tak się nie dostanę i skończę na marnej biologii. wyżywa się dzeiwczę, bo jej nie wyszło z lekarskimi i musiała się zadowolić stomatologią?  😁
ona najprawdopodobniej znajdzie pracę w swoim zawodzie, wielu humanistów - raczej nie (mówię tu o Polsce, nie wiem jak to za granicą wygląda). do muzyki kościelnej wystarczy pierwszy lepszy, który skończył gimnazjum i zadowoli go praca za grosze (potrzebne do życia), a absolwent studiów nie zadowoli się najniższą krajową, bo "nie po to studiował, żeby teraz marne grosze dostawał". więc kończą tacy na kasie w Tesco  🤣
Które kierunki nie są ,,kijowe"?

mniej więcej coś w tym stylu napisałam na facebooku, zostałam zjechana za studentkę stomatologii za to, że nic w życiu nie osiągnęłam, wybieram się ambitnie ma medycynę, ale pewnie i tak się nie dostanę i skończę na marnej biologii. wyżywa się dzeiwczę, bo jej nie wyszło z lekarskimi i musiała się zadowolić stomatologią?  😁


Dostań się SAMA na stomatologię, a potem śmiej się z osób które nie dostawszy się na lekarski na niej wylądowały. Swego czasu (3,4 lata temu) bywało tak, że więcej osób było chętnych na wydział lekarsko-dentystyczny niż lekarski.
I uwierz mi:  BARDZO ciężko się dostać na jedno i drugie. Zdasz maturę i sama zobaczysz czy to takie hop siup 😁
Które kierunki nie są ,,kijowe"?

pewnie tylko seminarium duchowne nie jest, bo praca będzie na pewno 😀 z tym że są drobne niedogodności z tym związane
joakul nie wybieram się na stomatologię (-; nie dostanę się, trudno, nie zamierzam się wyżywać na innych  🙄
Facella doskonale wiem na co się wybierasz, dwie strony wcześniej coś tam Ci nawet na ten temat napisałam. Stomatologia to też bardzo ciężkie studia, często traktowane po macoszemu w kontraście z medycyną. I sorry, że to napisze ale póki nie ma się  matury, nie powinno się wypowiadać jakie studia są kijowe a jakie nie. Będziesz studentką ambitnego kierunku- będziesz wydawać osądy.
W sumie to dziś studia trzeba podzielić na dwa typy: te dające uprawnienia do wykonywania "regulowanego" zawodu - i wszystkie pozostałe. A ten pierwszy typ: na potencjalnie lukratywne i pozostałe 🙂
[quote author=Fog link=topic=132.msg1517765#msg1517765 date=1347184584]
Które kierunki nie są ,,kijowe"?

pewnie tylko seminarium duchowne nie jest, bo praca będzie na pewno 😀 z tym że są drobne niedogodności z tym związane
[/quote]
Niedogodności niedogodnościami, ale kasa jest  😀


ja nie rozumiem ludzi, którzy idą na jakieś studia tylko dlatego ze wydaje im się to ciekawy kierunek/podoba im się to itp. Ja na ich miejscu sprawdziłabym jakie są szanse na dobrze płatną pracę. Ostatnio widzialam plakat KUL-u, na którym były m.in takie kierunki:
-muzyka kościelna,
-naukoznastwo,
-przyrodoznastwo,
-filozofia przyrody

Muzyka kościelna  😂, a co po tym można robić? Zostać organistą?
Orientuje sie ktoś jak jest z pracą po prawie, specjalizacji jako radca prawny?


Hehe, sorki, ale jakoś mnie to rozbawiło...
Nie ma takiej specjalizacji, musisz zrobić aplikację i zdać egzamin państwowy.
A wtedy - jak kto woli, albo własna działalność, albo jeden z trybików w jakiejś korporacji/kancelarii, możliwości jest wiele.
śmiejmy się śmiejmy z organistów, a każdy taki grajek po kilka stówek dostaje za każdy ślub, pogrzeb, chrzciny + pensja oczywiście  🏇
śmiejmy się śmiejmy z organistów, a każdy taki grajek po kilka stówek dostaje za każdy ślub, pogrzeb, chrzciny + pensja oczywiście  🏇

Czy ja się śmieję z organistów? pytam się tylko co można robić po kierunku muzyka kościelna  🙄
Będziesz studentką ambitnego kierunku- będziesz wydawać osądy.


Ale tez bez przesady, nieładnie wygląda student jakiegoś 'ambitnego' kierunku, który wyszydza inne kierunki 😉 Trzeba czasem umieć się też zamknąć i nie komentować kto co studiuje, bo może ten co studiuje tą wyśmiewaną socjologie czy europeistyke będzie miał lepszą prace niż ten po medycynie. Życie pisze różne scenariusze.

Mi to sie chciało śmiać w mojej wakacyjnej pracy, bo był koleś który przyszedł tam prosto po studiach, magister inżynier... po jakimś technicznym kierunku, bez żadnego doświadczenia. Lat 25. Kolesiowi kazali pakować w kartony coś, co produkuje ta firma (nieistotne co to 😉) a potem pozamiatać. To powiedział, ze on jest magister inżynier i on tego nie będzie robić! No bo jak to, po studiach to on chciał iśc na inny dział, on chciał być operatorem maszyny CNC! Niestety, nie potrafił poradzić sobie nawet z zwykłą, łatwą maszyną, ciągle robił coś źle. Operatorami tych duzych maszyn często są chłopaki bez studiów w ogóle, albo po samym inż, albo w trakcie studiów, w dodatku młodsi od niego, a radzą sobie super... Ja to nazywam ogarnięciem życiowym. Bez tego nawet po studiach będzie sie pół dnia zamiatać podłogę, bo nikt nic innego do ręki nie da... A mgr inż. pierwsze co zrobił pierwszego dnia na dziale maszyn, na który wreszcie przeszedł to wyrwał rure od kaloryfera wyjmując śmieci... Takich artystów tam sporo widziałam 😉
CricetidaeAleż ja mam to samo zdanie 😉
Wkurza mnie  jedynie jak ktoś krytykuje jakiekolwiek studia mając jeszcze tzw. mleko pod nosem, maturę przed sobą i brak pojęcia o pojęciu.
Jak już musi krytykować, proszę bardzo. Ale niech przy okazji JUŻ coś sobą reprezentuje.
joakul, tak, zgadzam się z Tobą 🙂
Pozatym nie wiem co miała na myśli Facella pisząc to: wyżywa się dzeiwczę, bo jej nie wyszło z lekarskimi i musiała się zadowolić stomatologią?
Tzn nie rozumiem, czy to celowo tak napisałaś Facella czy na serio tak uważasz?
I z pracy w Tesco po studiach też bym się tak łatwo nie wyśmiewała 😉
Może na stomę progi są minimalnie mniejsze, ale być stomatologiem (nie dla mnie, ja boję się krwi  :hihi🙂, jest chyba lepiej niż lekarzem.
Tzn. lepiej pojęcie względne, ale można pracować zaraz po studiach, praca mniej ryzykowna etc.
Medycyna jest bardziej obszerna, więc stąd większe zainteresowanie kierunkiem.


Facella, napisz maturę z biologii, chemii i fizyki na 90 proc, dostań się na stomatologię i pogadamy, czy to faktycznie takie dziadostwo.
galopada_ a ja jestem absolwentka kierunku ciekawego wlasnie. i to takiego, ktory bys uznala pewnie za zupelnie nieprzyszlosciowy i niepraktyczny.

a jakos generalnie daje rade utrzymac sie w Warszawie, trzymac konia w niezlej stajni i nie zrec przy tym vifonow.


mozna studiowac wszystko, nawet ta muzyke koscielna i jesli sie ma glowe na karku i pomysl na siebie, to ma sie przed soba dobra przyszlosc.

dla mnie skrajna glupota jest startowanie na wielce praktyczne studia typu administracja czy zarzadzanie, kiedy czlowieka takie cos w ogole nie interesuje, ale (jak twierdza studenci tych kierunkow) - praca bedzie. ehe, powodzenia.

a to, ze maturzysci najlepiej wiedza jakie kierunki sa najlepsze, najprzyszlosciowsze (😉 ) najbardziej oplacalne i w ogole the best of the best to chyba norma. przeciez zawsze sa to te kierunki, na ktore oni sami sie wybieraja.
kujka  jestem po administracji....magisterka z prawa gospodarczego. nie narzekam  😁
Ktoś, eno, przeciez nie mowie ze nie ma pracy 😉 chodzi mi bardziej o to, ze jak ktos idzie na studia z przeswiadczeniem "o. po tym to na pewno bez problemu dostane prace od razu" moze sie niezle przejechac. zwlaszcza jak wydaje mu sie, ze samo zdobycie dyplomu dodaje mu + 100 do zajebistosci... przy CV w ktorym jest tylko wyksztalcenie + ewentualnie doswiadczenie w pracy kelnerki w przyuczelnianej knajpie - moze nie byc tak rozowo i jednorozcowo.
Bo w dużej mierze to zależy od człowieka, o czym pisała Strzyga, ALE nie każdy ma predyspozycje, żeby zawalczyć o swoje, znaleźć pomysł na na siebie.

Człowiekowi pracowitemu, ale nieprzebojowemu łatwiej przyjdzie skończenie trudniejszych studiów i znalezienie pracy, która jest dostępna w łatwiejszy sposób,
niż robienie tysiąca kursów, uprawnień, żeby zawalczyć o dobrą pracę.

BTW Ja tam nie uważam, żeby administracja, a tym bardziej zarządzanie były studiami z przyszłością  😉
(Mam nadzieję, że mój facet tego nie przeczyta, bo jest na zarządzaniu  😁 , z tym, w jego sytuacji studia mają mu pomóc, a nie być drogą do sukcesu, więc on akurat nienajgorzej wybrał.)


kujka, mam kupe innych kursów i szkoleń, m.in z ISO i PM'u,ale wszystko to zrobiłam będąc już zatrudnioną w korpo...jest jeden haczyk - studiowałam zaocznie i pracuję tu od 2 roku studiów 😉

wrotki twierdzi,że m.in administracja to własnie kierunek dla karmiących matek  😂
kujka powiedzmy, że mocno stąpam po ziemi i nie lubię niepewności, a zawód który sobie wybrałam pozwala nie martwić mi się o pracę w przyszłości. Jakbym chciała studiować coś ciekawego i co kocham z całego serca to poszłabym na hipologię i jezdziectwo  😉
Nie rozumiem ogólnej tendencji do zadawania pytania 'po jakich studiach na pewno będzie praca'. Przecież - imho po żadnych.
Nikt nie pyta 'dla jakiego człowieka na pewno będzie praca' ...
Dela znasz bezrobotnego lekarza? bo ja nie
nie rozumiem tendencji do produkowania bezrobotnych magistrów, skoro rynek czeka z pieniędzmi na spawaczy, tokarzy i dobre kucharki? 🤔wirek:
[quote author=galopada_ link=topic=132.msg1518944#msg1518944 date=1347285772]
Dela znasz bezrobotnego lekarza? bo ja nie
[/quote]ale znam bardzo kiepskich lekarzy, którzy sfrustrowani kończą jako orzecznicy w ZUS
zgadzam się ze Strzygą, zresztą ona już parę razy pisała o tym w tym wątku.
kucyk, galopada,  to wszystko zależy od osoby. Ja niestety nie umiem żyć przeciwko sobie. Poszłam na prawo i byłam tam bardzo nieszczęśliwa. Teraz czuję, że to "time of my life". I szczerze? Nie myślę o przyszłości. Żyję chwilą, tak, że jeśli za tydzień czy rok walnie we mnie ciapong i umrę, nie będę żałowała, że niczego nie przeżyłam, bo ciągle czekałam aż zacznie się moje życie. mam 20 lat, jestem młoda i mam pełne prawo nie wiedzieć jeszcze do końca, co chcę robić w życiu. Zawsze mogę zacząć nowe studia, mogę rzucić te i zająć się tylko fotografią albo chcieć uczyć się u Buddy. i strasznie mi sie to myślenie podoba, choć przeszłam długą drogę, żeby do niego dojść.


I tak, myślę, że nie ma studiów bez przyszłości, są tylko ludzie bez pomysłu na siebie.

to było dwa lata temu, nie wiem jak jest teraz. 😉

mnie w domu nie rozumieją. że uparłam się akurat na taki kierunek. i to w dodatku artystyczny. i pewnie, będąc na biol chemie w dość dobrej szkoły mogę iść na jakieś bardziej przyszłościowe studia. tylko że nie chcę, nie mam planów na przyszłość, nie mam zamiaru budować życiowej fortuny czy czegoś w tym stylu. a jakbym poszła na coś co mnie nie interesuje i potem pracowała w tym zawodzie- to dla mnie, moje życie zawodowe byłoby porażką 😉
moje myślenie jest kompletnie nieżyciowe w dzisiejszym świecie  🥂

nie rozumiem tendencji do produkowania bezrobotnych magistrów, skoro rynek czeka z pieniędzmi na spawaczy, tokarzy i dobre kucharki? 🤔wirek:

bo panuje takie przekonanie, że jak studiów nie będzie, to pracy też nie.
galopada_, ale weterynarzy bezrobotnych spotkalam i to nie raz. a taaaakie to studia przeciez.

Dela, zgadzam sie z Toba. choc jak ktos wyzej napisal - po seminarium praca bedzie na pewno 😉

Ktoś, no to sama wiesz ze odbiegasz od tutejszej studenckiej normy 😉 teraz to juz musisz byc korpowyjadacz 😉
btw to ide w Twoje slady i mgr skoncze juz zaocznie.

jakos tak podobnie jak Dela mam alergie na pytanie "po jakich studiach bedzie praca". mam wrazenie ze zadaja je ludzie bez pomyslu na siebie. skonczyc bylejakie studia i kase trzepac? zbyt duzo czasu ze swojego zycia bede marnowac w pracy, zebym byla gotowa robic cos, co mnie nie interesuje i meczy.

edit: i absolutnie zgadzam sie z wrotki, za duzo magistrow z koziej dupy. jakies dziwne cisnienie na robienie studiow sie w Polsce zrobilo a nam naprawde, ale to naprawde brakuje wykwalifikowanych budowlancow, szewcow itd... a nie kolejnych (nie obrazajac nikogo) teatrologow i europeistow...
kujka nie mowiłam nic o lekarzach wet  😉

Dela znasz bezrobotnego lekarza? bo ja nie
osobiście - nie. Ale w ogóle znam dwóch czy trzech lekarzy. Za to osoba z mojej bliskiej rodziny pracuje w szpitalu psychiatrycznym. Do którego co tydzień zgłasza się przynajmniej kilku absolwentów medycyny z 'łysymi' cv-kami. I - przynajmniej tam - pracy dla nich nie ma.
Przy czym dużo rzadziej są to absolwenci UJtu niż np. UM w Białymstoku.

nie rozumiem tendencji do produkowania bezrobotnych magistrów, skoro rynek czeka z pieniędzmi na spawaczy, tokarzy i dobre kucharki?
Nagle wszyscy muszą mieć ten papierek...
Znajoma rodzina - chłopak skończył gimnazjum, dużym nakładem czasu i pieniędzy [np. korki] z względnie dobrymi wynikami. Pociągu do nauki najmniejszego, za to w wieku 13 lat potrafił samodzielnie rozłożyć motor do najmniejszej śrubki, coś tam podrasować i poskładać od nowa. Rodzice jednak uparli się pchać go do najlepszego liceum w okolicy. No i tam trafił... Potem, jak sami zapowiadają, zamierzają go 'usilnie namawiać' na studia. On się męczy, bo siedzenie nad książkami go nie kręci, rodzice się męczą codziennie go do tego zmuszając, ale gdy ktoś wspomni o technikum albo zawodówce następuje święte oburzenie.

Kujka - niestety teoretycznie dostęp do tego 'stuprocentowego kierunku' ma tylko ok. połowa społeczeństwa 🙁
ja się do niej nie zaliczam, więc będę musiała kombinować i się starać 😉
i absolutnie zgadzam sie z wrotki, za duzo magistrow z koziej dupy. to akurat prawidłowość banalnie prosta do wytłumaczenia. stanowcza większość państwowych urzędników pracujących w szkołach, już tylko z przyzwyczajenia nazywanych nauczycielami, buduje swoją pozycję na zdobyciu "tytułu" i jedyną kompetencją którą posiadają, jest właśnie ten tytuł i absolutnie żadnego warsztatu dydaktycznego, czy kręgosłupa światopoglądowego...nic dziwnego zatem, że robią dzieciakom wodę z mózgów, budując z wyższego wykształcenia swoisty fetysz.
madmaddie - dokładnie tak samo. Wiem, że mam studia, które nie zapewnią mi pracy w szpitalu, ale za to mam szeroko otwarte drzwi i tak naprawdę mogę robić wiele, wiele, wiele. Ograniczeniem jest tylko moja wyobraźnia.
Na razie działam w kołach naukowych i zrzeszaniach studenckich w których mamy fajne inicjatywy, poznaję ludzi, łapię kontakty, robię praktyki, kursy, szkolenia, uczę się języków. Patrzę, rozglądam się, szukam rzeczy, które mi się podobają. I powoli, powoli zaczynam obierać kierunek w którym chcę iść. I wiem, że jeśli starczy mi determinacji, wszystko będzie dobrze.

Jeśli byłabym w tej sytuacji jeszcze raz, postąpiłabym tak samo. Czy słusznie? Okaże się pewnie za jakieś 15 lat =) 
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się