Edytka zazdraszczam takich miłych skojarzeń z jakąkolwiek vet school (pozytywnie oczywiście);D ja ze swojej wyniosę chyba tylko nerwicę i wrzody żołądka;/ (no i papierek mam nadzieję).
edytka, koniecznie za te 12 tygodni daj znac jaka odpowiedz! Trzymam kciuki bo cos czuje ze poszlo Ci super! W ogole jaka fantastyczna sprawa, chcialabym wziac udzial w takiej rekrutacji nawet gdybym byla pewna na 100% ze nie mam szans 😜
czy ktoś z was miał do czynienia z kierunkami geografia/gospodarka przestrzenna/oceanologia ? Ogólnie mało się orientuje w tym, ale na czym polega studia te w.w? Niby google cos tam wyszukuje ale nie do konca to czego szukam, oraz to jaka praca po tych studiach jest dostepna. Te 3 kierunki są n UG, czy na geografii można sobie wybrać kierunek np. meterologia? Czy to jest jakis ogólny?
Słyszałam od Angoli, że weterynaria jest bardzo ciężka, ale dla osób, które to mówiły wszystko jest trudne 😉 Strasznie zazdroszczę
a myślisz, że jest łatwa?? ja słyszę prawie codziennie i widzę po około 800 twarzach mijanych codziennie, że JEST ciężka. Stopień tej ciężkości zależy tylko od własnej pracowitości i chłonności umysłu i czasem cech mniej od nas zależnych.
Hija,Alvika ja już kończę właściwe studia 😉 prawo bardzo lubię, najchętniej bym pracowała w dzień w IMFie/World Banku/ WTO, a po godzinach siedziała w własnych gabinecie okulistycznym 😁
sienka tak samo do tego podchodzę. nawet jak się nie dostanę/ nie zdecyduję, to przynajmniej bardzo fajnie spędziłam ten jeden dzień 🙂
ikarina mnie tam nic nie zdziwi. Anglicy mieli problem z działaniem 50x60, a podczas interview babka mowiła, że preliminary year jest ciężki, egzaminy są trudne itd. wróciłam do domu, zobaczyłam co robi się na pierwszym roku, a tam: Atomic structure, Atoms, moles and equations, Chemical bonding and structure, Periodic table, Redox reactions, Organic compounds, Cell Structure itd. generalnie wiedza na poziomie gimnazjum 🤔wirek: ale vet w UK jest znacznie przyjemniejsza niż w Pl, cały czas ze zwierzętami, od rana do wieczora. masę praktyk i placementów, a z tego co się dowiedziałam nie ma zajęć w rzeźni 😅 no i Nottingham Vet School ma własne stajnie, które koszują £160 za miesiąc (warunek jest taki, że koń musi się nadawać na 'królika doświadczalnego', tzn będzie stał grzecznie jak będę na nim ćwiczyć pobierania krwi, gastroskopie, zakładanie sond itd)
pracujac w klinice bedacej wakacyjna baza jednego z uni w UK nigdy bym konia nie oddala do takiej stajni...a poziom studiow w uk..no coz🙂 dzieki temu polscy weci sa tam baaardzo a nawet bardziej cenieni. ale jamesa herriota moge czytac caly czas choc takich przypadkow nie mialam w uk za wiele😀
no i mam pytanie ktos moze polecic studia dziennikarskie w Wawie? platne, zaoczne ale na porzadnym poziomie zadna wyzsza szkola lansu i bansu imienia tego tamtego, wańkowicz i różne bzdety katolickie tez odpadają🙂 :kwiatek:
[quote author=Karla🙂 link=topic=132.msg511406#msg511406 date=1267909384] ale jamesa herriota moge czytac caly czas choc takich przypadkow nie mialam w uk za wiele😀 [/quote]
ja tez, chociaz nie mam nic wspolnego z weterynaria 😉
papier mi potrzebny😀 i chce troche warsztat jezykowy poprawic🙂 poza tym dziennikarzem amatorem to juz troszenke jestem...tak tyci tyci i chcialabym sie rozwijac, niestety w red. z ktora jestem zwiazana nie mam od kogo sie uczyc... moj znajomy jeden z najlepszych dziennikarzy sportowych od boksu w PL Janusz Pindera nie konczyl dziennikarstwa😉 ale chcialabym miec papiorek dziennikarski
Karla rozumiem, czyli papierek 😉 Mogę zaryzykować stwierdzenie, że 90% dziennikarzy nie jest po studiach dziennikarskich. Potrzebny jest talent, wiedza, coś i trochę szczęścia... Tak samo jest w drugą stronę. Wiele osób z papierkami nie pracuje w zawodzie - bo nie ma predyspozycji.
niestety u nas w branzy kupa ludzi jest z przypadku..czesc nawet ze srednim wyksztalceniem nie potrafiaca poslugiwac sie jezykiem polskim🙁, w innych branzach tez wiekszosc osob z przypadku, bez pojecia, ale ze znajomosciami... dlatego szukam czegos co mocny nacisk stawia na warsztat🙂 a papierek- jak juz miec to z jakiejs porzadnej uczelni🙂 mozesz cos polecic?
Edytka, dziwisz się, jeżeli moja 11 - letnia chrześnica uczyła się w angielskiej szkole na matematyce... odmierzania zapałki centymetrem? 😵 W PL jesteśmy nastawieni na teorię, w UK najważniejsza jest praktyka i przez to często widac braki w podstawach wielu dziedzin (kto próbował pogadac z Angolem o geografii ,ten wie). Mimo, że zrobienie papierka za granicą jest bardzo mile widziane w wielu miejscach w Polsce , ja już dawno stwierdziłam, że gdybym zaszła w ciążę na Wyspach, to szybko uciekałabym do innego kraju, żeby dziecko otrzymało lepszą edukację podstawową. Ze studiami to jest tak, że niektóre dziedziny są, jak mi się wydaje, lepiej opracowane na Wyspach. Np. weci i lekarze - ich sposób pracy dużo bardziej mi się podoba niż w naszym kraju, dużo bardziej im ufam. Ale to moje skromne, przywatne zdanie
[quote author=Karla🙂 link=topic=132.msg511406#msg511406 date=1267909384] pracujac w klinice bedacej wakacyjna baza jednego z uni w UK nigdy bym konia nie oddala do takiej stajni... [/quote]
Karla, rozwiniesz trochę? :kwiatek: na mnie akurat stajnia w Nottingham zrobiła całkiem dobre wrażenie. boksy angielskie, czyste, wszystko nowiutkie (postawione w 2005 czy 2006). stajnia wprawdzie DIY, ale jak widzi się ją z okna akademika to żaden problem wpaść posprzątać czy nakarmić 🙂
Ikarina mi się podoba angielski system nauczania- dużo praktyki, studenci medycyny od pierwszych dni siedzą w szpitalu, studenci weterynarii od samego początku w klinikach itd. chociaż osobiście podniosłabym jednak poziom teorii, szczególnie w edukacji 'podstawowej'. ja na dzień dobry odrzuciłabym osobę, która nie potrafi policzyć 50*60 😂 (chociaż równie niski poziom matematyki widziałam w liceum w Finlandii, gdzie byłam na wymianie) wetów nigdy w uk nie widziałam, z lekarzami miałam trochę do czynienia. i tak jak szpitale wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie (ale to były 2 szpitale należące do mojego uni, może takie 'normalne' są całkiem inne), to nie lubię idei GP. jak ktoś jest od wszystkiego to jest do niczego
czy ktoś z was miał do czynienia z kierunkami geografia/gospodarka przestrzenna/oceanologia ? Ogólnie mało się orientuje w tym, ale na czym polega studia te w.w? Niby google cos tam wyszukuje ale nie do konca to czego szukam, oraz to jaka praca po tych studiach jest dostepna. Te 3 kierunki są n UG, czy na geografii można sobie wybrać kierunek np. meterologia? Czy to jest jakis ogólny?
conieco o geografii wiem, wiec mozesz pytac smialo. gospodarka jest prowadzona przez ludzi z geografii, wiec mysle ze podobnie jest. ja mialam jeszcze system 5-letni, wtedy od 3 roku byly specjalizacje, m.in. meteo, a raczej klimatologia. Moon za to (jesli sie nie myle) jest na oceano. co do pracy.. nie wiem co robi wiekszosc ludzi z roku.. wiem ze jedna osoba pracowala na sciance wspinaczkowej 😉 kilka osob w instytucie morskim, ktos poszedl na stacje pomiarowa na helu. ja nic z geografia zwiazanego nei robie i raczej nie mam zamiaru.
A ja sporo do czynienia z wetami w UK, i teraz w Danii - jeden z naszych głównych wetów też jest wyedukowany na Wyspach. I zawsze robią na mnie bardzo dobre wrażenia, przede wszystkim podoba mi się to, że zawsze poświęcają sporo czasu, żeby wszystko dokładnie przedyskutować z właścicielem czy opiekunem konia. Niby to normalne, ale w Polsce często miałam wrażenie, że weci patrzą na ludzi z góry i jakiekolwiek wyjaśnienia traktują jak zło konieczne. Pozostałe plusy to może różnica w sprzęcie, i często samej dostępności do pomocy weterynaryjnej w PL = wielka łaska, że trzeba przyjechać i konia zobaczyć (a może to ostatnie spostrzeżenie wywodzi się z totalnej czarnej dziury na mapie dostępności do normalnej pomocy wet. w mojej okolicy, nie wiem).
no popatrz ikarina...ja pracujac pod B-gham z przerazeniem patrzylam jak w stosunku do klientow odnosil sie szef klinik edytko dlugo i namietnie pooopowiadam na torwarze, a jak nie tam to na jakiejs kawie po🙂
o, ale sprzeczne opinie 👀 ja ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że jednym z elementów wymaganych podczas aplikację na weterynarię jest właśnie wykazanie się umiejętnością obcowania z ludźmi. mam wrażenie, ze szukają studentów, którzy nie będą 'zimnymi' wetami, ale bedą rozmawiać z właścicielami, a nie skupią się wyłącznie na zwierzakach. co więcej, dużo ludzi odpada, bo nie potrafi funkcjonować w społeczeństwie, nie potrafi okzywać współczucia 🙂
Karla, może ten szef to był właśnie taki wyjątek potwierdzający regułę?
ja musiałam się wykazać, że mam/jestem (kilka przykładów, bo tego było na 6 stron): ...good communication skills (listening and speaking)
...good communication skills (writing)
...good hand-eye coordination, dexterity, and motor skills
...are caring
...have a sense of social responsibility
...can empathise with other people's points of view
PS. w takim razie niecierpliwe czekam na Torwar i pogaduszki! 😀
Edytko...niestety sporo wetow z jakimi przyszlo mi wspolpracowac zarowno w UK, Niemczech czy Kanadzie bardzo podobnie traktowalo wielu wlascicieli.Nie raz dostalam po uszach jak po emergency call pedzilam do auta ladowac sprzet i leki a dr zapalal papierosa, wstawial wode na herbate i opier..mnie, ze spokojnie poczekaja, klienta trzeba sobie wychowac... 🤔 jedna rzecz mi sie za to bardzo podobala- jak kon byl pojeb, nie wychowany itp. i nie bylo komu go trzymac itp. odjezdzalismy inkasujac normalna stawke, nikt nie wyzywal weta nie bluchal i nie odmawial placenia. Jedna osoba nie zaplacila raz... poszla szeroka informacja i final byl taki, ze ZADEN z okolicznych 13 wetow od koni nie odwiedzil owej pani az do ponownego info, ze rachunek uregulowany. No i cennik tez mi sie baaaardzo podobal 😎
OMG! Dostałam się! 😲 dzisiaj przyszedł list, raptem tydzień po interview. co oznacza, że zaakceptowali mnie już pierwszego dnia, nawet nie musieli myśleć czy chcą mnie czy nie 😲
Karla, tu już chyba taka przypadłość 🙁 w każdym kraju są niesympatyczni weci, którzy w nagłych sytuacjach zamiast od razu przyjechać to sobie ucinają drzemkę, w Polsce też na takich trafiłam a tak z ciekawości: piszesz, ze należało od razu uregulować rachunek. a czy była możliwość płatności w ratach? bo jednak czasami koszty leczenia, szczególnie koni są bardzo wysokie...
raty byly tylko w przypadku ET za ktory wychodzilo okolo 1000 funtow w calosci z pensjonatem itp., ale tez dla stalych klientow generalnie procedura byla taka, ze w ciagu tygodnia od wizyty jesli nie bylo placone gotowka wysylano rachunek, 2 tyg. na zaplate, jesli nie to ponaglenia, jesli nie to sprawa do sadu🙂 pilka krotka, bardzo mi sie to podoba gratulki :kwiatek:od poczatku mowilam ze Polacy bija na glowe pare lub parenascie😉 dziesiat😉 przyglupich narodow😉, brawo Edytka!
Karla🙂, 1000Ł to nie aż tak dużo. Moja szefowa dostała kiedyś rachunek na 5000, a konie (sztuk dwie, terapia stawów i takie jakieś kwiatki) były w klinice tylko 2 dni (plus ileś zastrzyków później). Jak otworzyła list z rachunkiem to aż usiadła, na szczęście wszystko pokryło ubezpieczenie.
Lotnaa wystawialam rachunek na Em.Call na 7500 na dwa pokopane konie:] 6km od kliniki😉 za sam cena ktora podalam ET czyli 1 plukanie szukanie zarodka i umieszczenie w biorczyni to sporo...ale co tam, ja sie ciesze🙂