Mnie też nie stać w sumie, będę się ubiegać o wszystkie dostępne stypendia, jak już się dostałam to jakoś przeżyję 😀 może uda się trochę popracować gdzieś. A tak to się zobaczy, jestem optymistką 😀
Dzisiaj rozstałam się z chłopakiem, znajomych tam na pewno poznam nowych, poza tym nikt nie mówi, że z obecnymi muszę tracić kontakt
No i bardzo dobre podejście- na początku tez chciałam zostać w Gdańsku, bo znajomi itp. ale oni w większości tez wyjeżdżają wiec nie ma co sie dostosowywać, chociaż chce mi sie płakać jak pomyśle ze już nie będziemy spędzać tyle czasu ze sobą. Jak myślicie co będzie lepsze akademik czy mieszkanie? Na początku chciałam tylko i wyłącznie mieszkanie, ale spędziłam trochę czasu na campingu z ludźmi z pracy i zobaczyłam jakie to fajne
nikinga mi też chce się płakać jak pomyślę, że muszę wszystko zostawić. Mam nadzieję, że ludzie w Szczytnie będą w porządku i szybko znajdę nowych znajomych.
I też mam ciężki wybór akademik/mieszkanie :/ Szczytno w sumie słynie z całego mnóstwa pokoi i mieszkań do wynajęcia. No nie wiem, jeszcze chwila na zastanowienie jest.
Jeśli nikogo nie znasz w tym szczytnie to lepiej akademik 😉
Ale z drugiej strony nie chciałabym w jakąś sobotę wracając z imprezy spać pod bramą hehhe A mieszkań i pokoi do wynajęcia w Szczytnie jest pełno, poza tym swoją grupę na zajęciach i tak poznam. Ciężki wybór 😤
Ja tak trochę nietypowo, ale to chyba najlepszy wątek. Poszukuję kursów maturalnych z wosu i z polskiego w Warszawie. Polecacie coś, albo ktoś z waszych znajomych korzystał? I od kiedy zazwyczaj startują takie kursy? :kwiatek:
infantil, a nie wolisz wydać tych pieniędzy na korepetycje? Dla mnie Sikora był zawsze za drogi i przereklamowany, więcej się nauczyłam na o połowę tańszym kursie na SGGW niż moi znajomi z klasy na Sikorze (ale ja chodziłam na biologię i chemię).
Ciężko mi powiedzieć co wolę, bo nie jestem w temacie 😡 Maturę zdaję za dwa lata, potrzebuję rozsz. wosu, historii, polskiego. Jestem na wos-hiście i o ile z historii nauczyciel mnie przygotuje, bo mamy bardzo wysoki poziom, tak z wosu przez rok nie zrobiliśmy... nic 😵 Próbowaliśmy zmienić nauczyciela - nie da rady. Chyba, że kosztem historii, a tego nikt z nas nie chce. Polskiego rozszerzonego nie mam na profilu. Dlatego potrzebuję "czegoś" (kurs, korepetycje, nie wiem co się najbardziej sprawdzi) co w największym stopniu zastąpi mi lekcje.
Infantil, matura z polskiego to tylko wypracowanie, chyba że coś się u was zmienia? Na Twoim miejscu nie wydawałabym pieniędzy na korki, tylko we własnym zakresie przeczytała lektury z rozszerzenia i opracowania do nich (chyba Biblioteka Narodowa ma przyzwoitą serię, nie korzystałam, ale moja polonistka polecała). Mogłabyś ustalić z nauczycielką, żeby sprawdzała Ci wypracowania maturalne i tyle. Nie będziesz miała w trzeciej klasie fakultetów? O wosie się nie wypowiem. Wybierasz się na prawo? 😉
Od 2015 roku matura z polskiego się podobno mocno zmienia i robi się ogromna przepaść między podstawą a rozszerzeniem. I będąc na podstawie na pewno jej nie zdamy 😉 Tylko tyle o tej nowej maturze wiem, od nauczycielki zresztą. Od września pewnie pojawią się konkretne wymagania i zakresy. I polski jest mniejszym problemem, bo może uda nam się wynegocjować +3 godziny, wtedy może obejdzie się bez pomocy 'z zewnątrz', a jak już to tylko w 3 klasie. Wiadomo, lektury mam zamiar nadrabiać od zaraz i porządnie się za to wszystko wziąć. Największym problemem jest ten nieszczęsny wos... Szczególnie, że to tylko pozornie łatwa matura. A ja potrzebuję porządnego wyniku. Tak, z założenia idę na prawo, ale baaaaaardzo czarno to widzę 😉
Ja byłam na Sikorze i jeśli masz braki to nie polecam. To jest kurs dla ludzi, którzy chcą tylko powtórzyć i usystematyzować wiedzą. Dużo lepsze są kursy w Collegium Novum (na chemię tam chodziłam w 2 klasie) i do tego połowę tańsze. Moi znajomi byli też na WOSie i geografii sobie chwalili.
aaga84, ja z kolei mam porównanie (co prawda innych przedmiotów) na Sikorze i CN i uważam że CN dało mi... nic 😉. Fakt faktem, że na kursach trzeba naprawdę chcieć się nauczyć, ale to chyba jak wszędzie 🙂
Pewnie dużo też zależy od wykładowcy. Mi np biologia na sikorze prawie nic nie dała. Ale wiem, że jest tam wykładowca dużo lepszy niż mój, tyle nie miałam jak sie przenieść niestety.
infantil, mój kolega dawał korki z wosu i historii maturzystom i on robił tak, że zadawał im prace do napisania i potem sprawdzał, spotykał się ze swoimi uczniami raz na tydzień-dwa i coś tam razem rzeźbili, oprócz tych wypracowań. Dużo tez zależy od Ciebie, to znaczy jak Ty się uczysz. Kursy są raczej dobre dla osób zdyscyplinowanych i umiejących pracować samemu - ja z koleżanką chodząc na chemię postanowiłyśmy, że będziemy robić wszystkie zadania domowe, które zada pani prowadząca kurs - jak któraś nie zrobi to stawia piwo drugiej (tak się motywowałyśmy do samodzielnej pracy w domu). Jednak w takim systematycznym pilnowaniu dobry jest korepetytor 🙂
Trochę nie w temacie, ale dyby któryś maturzysta był zainteresowany to mam do sprzedania sporo książek (głównie z biol i chem przygotowujących do matury)za niewielkie pieniądze... chce się po prostu tego pozbyć 😉
Orientujecie sie jakiś próg był 18 sierpnia na niestacjonarną wete na SGGW? Nie zmienił mi sie status, w tabeli na stronie nie ma wpisanych punktów a jak w końcu sie dodzwoniłam to odebrała jakaś wredna baba, która stwierdziła, ze pewnie sie nie dostałam i mam jej głowy nie zawracać. 😵 Cały czas jestem jako zarejestrowana na studia stacjonarne. O niestacjonarnych nic nie ma. Zawsze przy kolejnej turze status sie zmieniał a teraz nic..
Poleciłby ktoś jakieś naprawdę dobre vademecum z biologii do starej matury (tej do 2014)? Dla kogoś kto uczy się od "zera" tj, miałam niby podstawę z biologii ale i tak nic z tego nie wyniosłam, a teraz chcę zdawać jednak roz. = żeby nie było tam błędów, bo się nie zorientuję.
Mogę polecić "Słownik biologia" Żarnowskiej, taki jak ten: Nie jest przeznaczony do nauki stricte do matury, ale mi bardzo podpasował. Wbrew tytułowi jest to repetytorium, bardzo przystępnie i dokładnie wytłumaczony chociażby metabolizm, bardzo dobre ilustracje. Mało znana, ale świetna książka, szczególnie jeśli uczysz się od zera. Mi bardzo pomogła łopatologicznie opisana fotosynteza, czy podwójne zapłodnienie u okrytonasiennych. 😉 Standardem jest vademecum Operonu, nie musi być najnowsze, oby od 2012 roku. Jeżeli nie masz podręczników Operonu do rozszerzenia, to polecam, bo na maturze często pojawiają się obrazki z tego wydawnictwa. Szału nie robi, ale do szybkich powtórek jest dobre. Taka esencja tego co konieczne. 🙂 Grega raczej nie polecam, bardzo chaotyczne i trafiają się błędy.
Ja korzystałam z podręczników Operonu, vademecum Operonu z 2010r. i tablic biologicznych wyd. Podkowa, te ostatnie są super i polecam. Mają świetne schematy, dzięki tej książce udało mi się ogarnąć fotosyntezę i metabolizm. Wszystkiego chcę się pozbyć, bo nie będę poprawiać matury, więc wiesz 😉
Grega nie polecam też, korzystałam mocno sporadycznie 😉
kto poprawiał maturę poza macierzystą szkołą? mam liceum pod wydziałem, więc akurat wyskoczyć na egzamin, a nie jeździć tam a wewte, przez co ze dwa dni mi z nauki akademickiej wyskoczą 😉 nie wiem jakie papierki na to trzeba załatwić, bo nie mogę znaleźć informacji
Można poprawić podstawową matmę 🤔 Niby w "procedurach" na stronie CKE pisze, że "Absolwent może podwyższyć wyniki części pisemnej egzaminów obowiązkowych z języka polskiego, języka mniejszości narodowej lub matematyki na poziomie podstawowym." ale z drugiej strony - u mnie w szkółce mówili, że nie 🙄 jest na r-v może ktoś kto taki myk zrobił? I, czy jakbym hipotetycznie poprawiała tą maturę i nie poprawiła - to liczyłby się wyższy czy niższy wynik? Kurde, mam zagwozdkę miesiąca a przydałoby się dzisiaj już zdecydować i tą deklarację już wypełnić żeby mieć z głowy (i mieć większą motywacje do męczenia bioli i chemii) 😵
o, sorki dopiero przeczytałam - ale i tak wpadłam 😀
Gniadata, ja chcę poprawiać z matmy podstawy (chyba że zdołam się nauczyć rozszerzenia, ale większe szanse mam na maksa z podstawy niż na 80 z rozszerzenia przypuszczam :P )