Forum konie »

Lonżowanie

anil22 tak, na samym kawecanie. Wtedy nawet nie jeździłam, bo szukałam siodła. To była lonża połączona z straightness training (straightnesstraining.com - tu jest to opisane, są tez organizowane szkolenia, m.in. w Polsce, regularnie, 2x w roku). I to nam dało największe efekty, potem dokładałam dragi, ale cały czas bez patentów 🙂
julka177 a jak zachęciłaś konia do zejścia w dół i rozluźnienia?
Zaczęłam od pracy w reku, czyli od ww straightnessu. Są to ćwiczenia, na początku robione w stępie, które uczą konia poruszać się w pożądanej przez nas pozycji. W zgięciu, z aktywnym zadem i grzbietem, w dole. Rozciągamy go i rozluźniamy oraz prostujemy  dzieki temu.
Wg tej metody lonża na początku nie ma większego sensu, bo koń nie potrafi poruszać się odpowiednio, ale ja musiałam lonzowac bo tylko tak wtedy mogłam zapewnić mu ruch. Więc lonzujac pilnowałam aktywnego zadu, wysyłałam naprzód i robiłam ręka polparady, sugerując drogę w dół. I oczywiście dużo chwaliłam głosem i odpuszczeniem presji na kawecanie gdy koń zareagowalł.

Efektów nie ma od razu, pierwszego dnia, tak jak w momencie założenia patentu, tutaj potrzeba czasu 😉. Na początku moja kobyła schodziła w dół na krok, może dwa, potem zostawała w dole dluzej i dluzej 🙂.

I podstawa jest praca w ręku, gdzie możemy przypilnować każdego kroczku 😀

Potem robi się zady do wewnątrz, łopatki, ja robiłam tez ustępowania, wszystko co konia rozluźnia i uczy używania zadu 🙂
Dołączam się do Julki - my też od roku "straightnessowe" i efekty są rewelacyjne. Co prawda jeszcze nie doszłam do regularnego lonżowania w trzech chodach, na razie tylko w stępie, ale koń idzie luźny, od zadu, poprawnie wygięty, do tego robienie w ręku łopatek, zadów do środka i ciągu naprawdę baaaardzo przekłada się potem na jazdę. Być może gdyby ktoś robił te ćwiczenia regularnie, codziennie, to efekt byłby jeszcze lepszy, ja robię tak około 3 razy w tygodniu przez 20 minut.

Reyline - myślę, że dla Twojej emerytki (jeśli dobrze pamiętam) to byłyby super ćwiczenia, nie tak obciążające jak lonża, a uczące konia używania całego ciała i to krok po kroku, co i dla konia jest mniej stresujące niż założenie patentów i heja!, a i dla człowieka łatwiejsze i przyjemniejsze. W razie czego służę różnymi poradami 🙂

Co do podlinkowanego wyżej patentu, chciałam kiedyś wypróbować zachęcona pozytywnymi opiniami i niestety szybko z niego zrezygnowałam - koń wyraźnie protestował, wcale nie chciał iść naprzód, wędzidło cały czas było podciągane i majtane w pysku, gdy lonżowałam na kawecanie i kantarze kobyłka też się bardzo wkurzała i pokazywała, że jej się to nie podoba. Wtedy zrezygnowałam całkiem z patentów (wcześniej próbowałam jeszcze wypinacze trójkątne, czambon - też była bardzo zła reakcja konia na niego oraz taki holenderski patent podobny do wypinaczy trójkątnych - je koń akceptował jako tako, ale też bez rewelacji).
Alik ja mam i regularnie stosuję ten system do lonżowania który wstawiłaś. Bardzo go lubię 🙂 Pracowałam na tym z dwoma końmi z różnymi problemami i w obydwu przypadkach bardzo się to sprawdziło. Najpierw wypróbowałam na folblucie po wyścigach, który chodził z mega zadartą głową, z odwróconym, bardzo spiętym grzbietem i dzięki tym linkom nauczył się bardzo szybko i chętnie że warto opuszczać głowę, rozciągać grzbiet, podstawiać zad a nie koniecznie zasuwać do przodu ile da radę. zaczął też w końcu szukać kontaktu na wędzidle, bo wcześniej była masakra... Pracuję też na tym regularnie z moim czterolatkiem u którego bardzo pomogło to przede wszystkim na poprawę równowagi i rozciąganie grzbietu przy jednoczesnym zaangażowaniu zadu. Na początku nie za bardzo rozumiał co to takiego, ale po dwóch trzech lonżach sam znalazł prawidłowe rozwiązanie. Pracujemy w tym nad przejściami, na kawaletkach i obecnie wszystko robi w jednym tempie, nie zadziera głowy przy przejściach, nie usztywnia się przed drągiami - i to wszystko przenosi się również na efekty pod siodłem, więc osobiście mi się to bardzo podoba, no i jest łatwe i szybkie w montażu 🙂
Generalnie moje odczucie jest takie, że ten system bardzo ułatwia koniom znalezienie odpowiedniej sylwetki - pomaga, a nie twardo narzuca, dzięki temu konie szybko same łapią, że warto pracować w dole i zaokrąglać grzbiet, a nie kombinują jak tu uciec od patentu który je mocno trzyma. Myślę więc, że warto to wypróbować, może mogłabyś pożyczyć sobie od kogoś na kilka dni żeby sprawdzić czy w Twoim przypadku to działa?
julka177, fanelia, to ciekawe, weszłam tylko na chwilę na tę stronę o ST, tam jest opisane jak ćwiczyć czy trzeba być na szkoleniu? 
A coś więcej o tym?
Zaintrygowałyście mnie, Dziewczyny.
ja też jestem bardzo zainteresowana tym straightness training. Prosze o więcej informacji😀 🙂
Jest duzo filmików odnośnie ST i innych szkol pracy w ręku, ale zawsze lepiej pojechać na szkolenie. Ja tez duzo w ręku pracuje i bardzo to lubię 🙂 bylam kiedys na szkoleniu z instruktorka ST, bardzo fajne. Choc osobiście pracuje troche innym systemem - najpierw lonza i dopiero potem praca w ręku. Szkol jest zreszta masa, ale suma sumarum chodzi o to samo. Cele te same co w jeździe.
Właśnie, szukam fajnych szkoleń, żeby nie były za miliony monet (poniżej 1000) lonżowania w górnej połowie polski. Tak od gdańska, do warszawy 🙂
Wiadomo, najlepiej być na szkoleniu 😉. Ma się wtedy przegląd koni (i ludzi) na różnym poziomie zaawansowania, a więc i ćwiczeń, no i wg mnie zawsze lepiej coś zobaczyć na żywo, zadać ewentualne pytania. Teraz 18.08 będzie szkolenie, dłuższe niż zwykle, bo trwa 3 dni 😀. klik

Na stronie ST można wykupić sobie programy, są dwa "Home Study" i "Mastery", oczywiście "Mastery" jest bardziej zaawansowany i droższy 😉, ale dostęp do nich jest bez ograniczeń. Myślę, jednak, że ze szkolenia można też bardzo dużo wyciągnąć, nawet jako słuchacz.
Na stronie są również opisane poszczególne ćwiczenia, tu np. zad do wewnątrz (KLIK), są też filmiki i można ściągnąć e-booka przetłumaczonego na polski 😉
Ja wykupiłam program Home Study i byłam na dwóch kursach (raz jako słuchacz/obserwator i raz jako uczestnik z koniem). Co prawda Home Study dużo mi pomogło i nadal pomaga (są tam filmiki, coś a la live chaty z Marijke de Jong, różne artykuły, zdjęcia, materiały szkoleniowe), ale dopiero na kursie instruktorka mnie trochę pokierowała i pokazała, co robię źle, za słabo itd. Dużo daje też nagrywanie i pokazywanie filmików w obrębie grupy osób w tym siedzących, zawsze ktoś coś podpowie 🙂 Niestety kurs jest dość drogi (ale warto). Myślę, że taki system, że raz w roku kurs z poprawkami i potem próbowanie w domu jak najbardziej się sprawdza. Cały system ST jest bardzo prosty, logiczny, wszystko jest łopatologicznie wyjaśnione krok po kroku, wszystko w efekcie składa się w jedną całość. Mimo to uczestnictwo z koniem dużo mi zmieniło, bo dostałam jasny obraz, gdzie mogę jeszcze dokręcić śrubkę a gdzie powinnam trochę odpuścić 😉

Dla mnie system ST jest super, bo: mam i pracę z ziemi, i lonżowanie, i pracę na wolności, i pracę w siodle, a wszystko pozbawione nawiedzonej naturalsowej otoczki, sama konkretna wiedza i wyjaśnienia, dlaczego tak. Bardzo fajnie to się sprawdza także podczas np. zimy czy deszczy, bo nie muszę wsiadać, a koń ma porobione koła, proste, łopatki, zady i ciągi 😉 (i jeszcze ma frajdę, moja klacz uwielbia ST).
Moona jak mówiłam wstawiam film. Jakość jest jaka jest,ale powinno być widać jak lonża jest przepięta.
Wiem,że film jest bardzo krótki i mało wyraźny,ale może ktoś wypatrzy jakieś błędy,które należy skorygować? Jesteśmy na dość wczesnym etapie 'treningów'. Także obie jeszcze się uczymy.



Kurcze,te szkolenia o których mówicie bardzo mnie zainteresowały. Materiały po angielsku,więc niestety odpada,bo jestem kompletną miernotą jeśli chodzi o języki. Czy te szkolenia,które odbywają się u nas, w Polsce, są po polsku?
Dzięki Reyline, wygląda lepiej, niż to sobie wyobraziłam po Twoim opisie.
Nadany przez Ciebie rytm jest dla tego konia o wiele za szybki. Musisz poszukać jego naturalnego rytmu i tempa. Tak jak teraz, to zapitala usztywniony do przodu, porusza jedynie nogami, nie używając grzbietu w ogóle. Pobaw się tempem, poobserwuj jak to wpływa na konia.
Zad będziesz mogła popchnąć do przodu dopiero, jak koń odnajdzie rytm, rozluźni się i zacznie Ci wchodzić na pomoce. Tak samo jak pod siodłem  🙂
Reyline jest tłumaczone na język polski 😉
Moona filmik jest z samego początku pracy. Obie się jeszcze uczymy. Koń po jakichś 10 min i częstych zmianach tempa trochę się uspokaja i idzie całkiem ładnie(spokojnie),może uda mi się zrobić film. Konina ma niestety tendencje do dość nerwowego i szybkiego tempa na początku pracy. Ale krok po kroku będziemy nad tym pracować. Dziękuję za sugestie 🙂

julka177 wiem,że pytanie było może głupie  😡 ale dziękuję za odpowiedź 🙂
Nie wiem czy w dobrym wątku ale skoro o lonżowaniu mowa to chyba tak 🙂


Szukamy kogoś, kto zna się na lonżowaniu, robi to naprawdę dobrze i chciałby takie małe szkolenie poprowadzić dla kilku osób w stajni pod Krakowem.


Ktoś coś??  :kwiatek:



Reyline nie ma problemu, zawsze lepiej się spytać, szczególnie ze opis szkolenia jest po angielsku 😉
Reyline, chodzi o to, żebyś nie czekała, aż koń się uspokoi. Im szybciej Ty jej pokażesz w jaki sposób ma kłusować, tym większy ta lonża będzie miała sens. Ja bym w ogóle nie robiła zmian tempa do momentu, w którym koń nie znajdzie swojego rytmu. To jest naprawdę ważne, żeby NAJPIERW znaleźć rytm. Jak będzie biegła za szybko/wolno, to nie będzie w stanie poprawnie używać swojego ciała.
Chciałam się zapytać o radę. Moja kobyła, folblut lat 9. Na lonży bez wypięcia chodzi bardzo dobrze, reaguje na głos i w miarę na półparady.  (jak dla mnie, nie jestem bardzo dobra w lonżowaniu, przyznaję to bez bicia) 

Problem mam taki, że nie mogę jej wypiąć na nic, bo staje dęba od najdłuższego, najlżejszego wypięcia. Próbowałam ją wypinać na trójkąty, ale jest to dla mnie strasznie bez sensu, bo przez dobre 20-30 minut odsadza się od wypięcia, gna galopem, albo bardzo sztywnym, szybkim kłusem.

Ponieważ wiem, że ja nie lonżuje bardzo dobrze, to lonżowała ją tez moja instruktorka. Ta sama sytuacja, tłukły się ze soba bardzo długo, a efekt mizerny. Za każdym razem jak już było nieźle i miały kończyć Otylia od nowa się nadziewała, dębowała i gnała do przodu. Okropne.

Nie wiem czego to kwestia, bo pod siodłem nie dębuje, nawet jak się ją trzyma, szarpnie i w ogóle ma sie dziadowską rękę (opisane ekstremalnie,staram się tak nie robić, ale wciąż się uczę i jeżdżę z fachową pomocą z ziemi  :kwiatek: )  Ma problemy z kontaktem, ale bardziej się chowa albo w skrajnych przypadkach trzyma. Albo idzie dobrze.

Wracając do mojego problemu. Otylia ma mizerne mięśnie na plecach i zadu, teoretycznie dostałam informacje, że bardzo by jej się ta lonża w treningu przydała, żeby się nabudowała i poprawiła swoje problemy z kontaktem. Mam teraz problem, bo nie pali mi się do tego, żeby się z nią szarpać na tej lonży, żeby szarpała się z nią moja instruktorka, bo zanim ona poprawi sobie jakiekolwiek mięśnie albo cokolwiek to się zabije, albo zabije kogoś niechcący  🤔

Do czego zmierzam. Najchętniej w ogóle bym jej nie lonżowała. Albo nie lonżowała na wędzidle, bo to w tym chyba jest problem (a raczej nacisku, który wywiera wypięcie na jej pysk). Czy jest takie wypięcie, którego nie trzeba podpinać do wędzidła? Czy w ogóle jest sens takiej szarpaniny? Usłyszałam, że to po prostu kawał szmatławca i prędzej czy później musi się nauczyć chodzić na wypięciu i przestanie to robić. Niezbyt mi się to podoba, czy treningiem z siodła można zastąpić pracę na lonży?  🙁

zęby miała robione ostatnio, weterynarz ją oglądał przy zakupie. Będę ją jeszcze masowac niedługo, może jednak jest jej coś o czym nie wiem. Choć po tym co robi, wydaje mi się, że po prostu boi się o pysk (moim laickim okiem).

Wypowiedź jest trochę chaotyczna, bo nie mogę ładnie tego zebrać w słowa. Będę wdzięczna za jakieś mądre słowa  :kwiatek:
A kawecan?
Przyznam szczerze że nie mogłam znaleźć żadnej mądrej informacji na ten temat. Czy ktoś mógłby mi przybliżyć jak to działa?  😡  :kwiatek:
Kawecan działa na kość nosową, nie na wnętrze pyska jak wędzidło, może Twojej klaczy akurat będzie to pasowało. Dodatkowo przypięcie lonży na "czubku" nosa pomaga/ułatwia koniowi poprawne wygięcie i ustawienie na kole oraz powiedzmy sugeruje opuszczenie głowy i trzymanie nosa w pionie (ciężar kawecanu). Sama nie używam, ale wiem, że niektórzy przypinają do kawecanu również patenty do lonżowania, tylko tu musiałby się wypowiedzieć, ktoś kto takiego wypięcia używa.
Ja albo na samym kawecanie  - mój reaguje baardzo fajnie, największy progress był po dóch wizytach Marii Soroko



albo najpierw x lonży na czambonie przypiętym do kawecana i potem sam kawecan
- 15 latek po rekreacji w Jaszkowie, 11 lat uczony jazdy na wykręconej głowie na zewnątrz (żeby szedł po śladzie) z głową w chmurach (ledwo mógł oddychać) jakiekolwiek próby wytłumaczenia mu na początku bez czambonu że głowa to w dół ma iść były zupełnie bezsensowne. Całkowite odpuszczenie przyszło po join-upie, dalszym lonżowaniu na wypięciu, wizycie masażystki i teraz już śmiga bez.

Tylko nieumiejętna praca na lonży - bez tempa, źle dopasowany sprzęt etc i tak zrobi więcej złego niż pożytku, może warto wybać się na kurs lonżowania do DOBREJ i zaufanej osoby (nie oceniam po bezowocnej walce z koniem ale po tym że nie podsuneła ci innego rozwiązania) 🙂
ps sprawdź zęby, może patenty źle dopasowane, może jest zbyt obolała. Ja bym zaczeła od weta, potem fizjo, potem żywienie i w międzyczasie ogarnąć dobrze teorie i kogoś dobrego do praktyki i potem się dopiero w to bawić. Bo koń ewidentnie mówi, że coś jest nie halo 🙂
A ja wypinałam do kantara, najlepiej było na gumach ale nie mam zdjęć, tu jest na wypinaczu
Ollala🙂, zaczęłabym od lonżowania na chambonie (lub jak kto woli czambonie), to jest teraz już chyba trochę zapomniany patent, który moim zdaniem wspomoże mięśnie pleców, pomoże się koniowi rozluźnić a nie jest tak inwazyjny jak wypinacze.

Ja akurat na tym nie lonżuję, bo moja kobyła akceptuje absolutnie wszystko włącznie z pessoa i w tym wypadku wolę pessoa, ale gdybym miała taki problem jak Ty - wzięłabym czambon na pierwszy ogień. Wydaje mi się że działanie czambonu jest dość dobrze opisane u Paalmana.
Dzięki wszystkim za pomoc  :kwiatek: postaram się dorwać gdzieś kawecan i wypróbować. I z czambonem też jak gdzieś dorwe.


drabcio zeby robione kilka dni temu, weterynarz ja oglądał przed miesiącem cała przy kupnie. Będę jeszcze ja masować niedługo choć problem jest przy pysku chyba... mozesz mi przybliżyć jeszcze jaki jest aspekt żywienia? Na razie dostaje 2x2 miarki owsa gniecionego i raz 1.5 miarki tegoż. I siano 5 razy dziennie.


Ollala🙂, jeśli chodzi o kawecan, to jeśli masz własnego konia - bardzo polecam zakup tego sprzętu (tylko jakąś porządną wersję). To powinna być standardowa część wyposażenia, taka jak bat czy lonża, tym bardziej że mogą Ci się zdarzyć sytuacje, kiedy po prostu nie będziesz mogła koniowi włozyć wędzidła do pyska i zostanie Ci tylko lonżowanie na kawecanie.

Do kawecana można przypiąć wypinacze. Ja generalnie fanką wypinaczy, trójkątów czy gum nie jestem. Jak masz znarowionego konia i sama problemy z lonżowaniem, to są akurat te patenty mogą jeszcze pogorszyć sprawę. Również każdy inny patent, który ustawia koniowi głowę w pewnym zakresie. Poleciłam Ci czambon, bo on wywiera nacisk na potylicę, mimo, że przypina się go do wędzidła i w zasadzie pozostawia głowę w zakresie wędzidła swobodną.

Dobrze byłoby, gdybyś usystematyzowała sobie wiedzę o lonżowaniu jakąś literaturą, bo musisz wiedzieć jak i w którym momencie masz reagować, żeby z tym koniem ćwiczyć. Latanie naokoło Ciebie konia, nawet pozapinanego w patenty nic koniowi nie da.
Tusia, strasznie sztywny ten twój patent  😲. Tzn. nie daje koniowi żadnej opcji ruszenia głową, jedynie wymusza ustawienie. Czy się myle?  👀
Zorilla Tak, sztywny, już tak nie lonżuję, to były pierwsze próby ściągnięcia głowy w dół. Potem wypinałam na gumy a ostatnio chodziła na trójkątnych wypinaczach
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się