szczerze Wam cos powiem. Zaczynam przez moja prace nienawidzic ludzi. Po prostu ksiazki mozna pisac o tym co robia, co mowia i jak sie zachowuja, o braku szacunku i innych odpalach. A najsmieszniejsze jest to ze jak zaczynalam prace mowili "szybko znajdz cos lepszego bo wsiakniesz" i wiecie po ponad 2 latach dopiero to rozumiem ale ciezko mi cokolwiek znaleźć co nie byloby podobne, ale jednoczesnie chociaz troche zwiazane z konmi. Kurcze a po kazdym dniu czuje sie zle psychicznie, czasem tak sponiewierana , a czasem po prostu wykonczona nerwowo...
jeszcze nie. wlasnie dlatego chce jutro pogadac z szefowa. potrzebuje jeszcze troche czasu, zeby skonczyc licencjat(wlasnie mialam tydzien wolnego w tym celu), spytac sie o umowe o prace. jak nic nie przejdzie, to jednak bede musiala sie z nimi pozegnac, bo wykształcenie chyba dosc wazne...
moja mina wygladala tak: 😲 a zaraz potem tak 🤔zok: a skonczylo sie na takiej 🤔zczeka: kiedy moja Szanowna Pani Dyrektor oswiadczyla, ze ona mi KAZE kontynuowac studia, a nie konczyc na licencjacie(o czas na pisanie ktorego wlasnie walcze). nie myslalam, ze to kiedys powiem, ale moja szefowa okazala sie Czlowiekiem... rozbawilo mnie tez to, ze sama stwierdzila, ze dla mnie ta praca malo satysfakcjonujaca 😉 zobaczymy co dalej bedzie, bo powiedziala, ze maja mi cos do zaoferowania, ale czekamy na Prezesostwo...
a ja postanowiłam w koncu zrobić sobie wakacje i bach.. zwolniłam sie 🥂 teraz mi troche dziwnie bo tyle wolnego czasu nagle sie zrobiło... no i jakby nie patrzec kasy o wiele mniej ...
Najbardziej drażni mnie to, że nikt w ogłoszeniach nie podaje pensji, jakiej można się spodziewać na danym stanowisku. Nie mam pojęcia, czy wysyłając cv aplikuję o pracę za 1276zł czy 2500 Będzie ciekawie...
taa, to jest w Poslce jakiś dziwny zwyczaj. Ciągają czlowieka po 10 razy no bo to każdy widać chce porozmawiać, ale nikomu jeden dzień i ta sama gadzina nie pasuje, potem jeszcze mus testy zrobić, najsamprzód merytoryczne a potem jeszcze psychologiczne. I na sam koniec pada pytanie "ILE PAN/PANI CHCIAŁABY ZARABIAĆ?"
I się okazuje że owszem zarabiać to każdy by chciał co najmniej tyle ile w poprzedniej pracy - ale ta nowa praca np. oferuje np. jakąś głodową pensję.
I każdy się rozchodzi w swoją stronę. Po tylu spotkaniach i po tylu godzinach zmarnowanych na przesłuchania, testy, rozmowy.
Nie wiem, czy im czasu nie szkoda? Czy nie lepiej od razu już w samym ogloszneiu napisać że płaca będzie tyle a tyle wynosić?
Ogólnie to jakas totalna głupota dla mnie takie coś. Jakiś taki "trynd" się zrobił.
W najbliższym czasie mam zamiar robić kurs barmański by sobie dorabiać w weekendy. Czy któraś z was robiła sobie taki kurs i może powiedzieć jak on wygląda czy są potem jakieś egzaminy itp. Czy trudno znaleźć prace jako barman ? 😉 Chętnie wysłucham wszelkich doświadczeń na ten ten temat. 🙂
Jeśli chodzi o prace barmana/barmanki (a nie kelnerki), to w Warszawie BARDZO trudno znalezc, jesli oczywiscie nie masz doswiadczenia w zawodzie (min. rok). Ale za to kelnerek szukaja wszedzie, a i czasem zarobki maja wieksze, wiec kurs barmanski sie chyba nie oplaca, chociaz jest dodatkowym atutem.
Ja nie czekałam nigdy do kolejnej rozmowy w pracodawcą z pytaniem o zarobki. Ja wiem, że zawsze się mówi, że to pracodawca powinien zacząć rozmowę o płacy, ale jeśli sam tego nie robi? Dlaczego mam marnować swój czas i kasę np. na dojazdy dla kogoś u kogo nie zamierzam pracować? Oczywiście zawsze jest to moje pytanie na koniec rozmowy, jeśli sam pracodawca nie wychyli się. Uważam, że oboje jesteśmy ludźmi i szacunek należy się w obie strony. Co niestety nie zawsze ma miejsce w rzeczywistości. W mojej pierwszej pracy, gdzie dyrektorem był człowiek z czasów "komuny" miałam z tego powodu ciągłe utarczki. Bo on uważał, że może do pracowników po imieniu mówić, pomiatać, bluzgać w naszą stronę.... i moje koleżanki na to latami pozwalały. A ja pyskowałam. Brudzia z nim nie piłam, swoje prawa znam i nie zamierzam się tłumaczyć z wyjścia do WC. Ale dzięki temu NIGDY nie miałam problemów z nierozliczonymi nadgodzinami. 🏇
mam dwojaki ogląd na sprawe pracy - jako pracownik i od niedawna pracodawca... i naprawdę mega-cieżko znaleźć kogoś do pracy... nie wiem, albo to pokolenie netu jest tak "debilne" bez własnych pomysłów, trzeba je prowadzić za rękę... mówić wszystko od a-z co mają robić... zero inwencji własnej... teraz przedłużam na stałe 2 osobom po okresie próbnym... i jak to dyskutowałam ze wspólniczką... "przedłużamy"?? = "co robić, nie mamy wyjścia"... bo nie są to wybitne osoby...
albo co mam zrobić z facetem... (dodam, ze umowa na stałe jak zresztą wszyscy) chciał 3 tyg urlopu (ślub, podróż poślubna.. przygotowania)... OK - dałam (pomimo, ze ja miałam 1 dzień na ślub) ale OK, jego prośba... urlop podpisany... a facet na 2 tyg przed przynosi zwolnienie na 2 tyg - dokładnie do dnia urlopu - dzienw nie? niby kręgosłup go boli... znaczy nie ma go 5 tygodni... 😲 😲 😲 diodam, ze wydaję miesięczniki - i kurde ma to cykl wydawniczy i brak jednej osoby jest problemem!! ale OK... po czym dowiaduję sie od jego koleżanki z pokoju... że to ściema (niech żyją donosy - ale to inna sprawa - rozumiem była wkurzona bo musiała wziąć jego pracę) że on sie PRZEPROWADZA...
"przypadkowo" pojechałam na jego nową chatę i jakoś noszenie mega-ciężkich kartonów nie obciąża mu kręgosłupa... Ów wraca w poniedziałek i nie wiem czy jeszcze u mnie pracuje - bo nie podjęłam takiej decyzji...
Co do zarobków... zawsze mamy ustaloną kasę za stanowisko... ale pytamy... i ludzie na ogół chcą mniej... to dajemy MNIEJ - znaczy tyle ile chcą... 😉
Dodo a zrobiłaś zdjęcia jak nosił te kartony? Ja bym go wezwała, zaproponowała że podpisuje wypowiedzenie bez okresu umownego albo zgłaszasz sprawę i narobisz kłopotów jemu i lekarzowi. Też teraz stoję z drugiej strony, ale ponieważ mam specyficzną branżę to nie zatrudniam na umowy o pracę. Ale i tak dają popalić :/. Ostatnio mam takiego orła, co jeszcze nie przystąpił do pracy a już wołał o "zaliczkę". Tłumaczył, że musi amortyzować swoje koszty. Po 4 dniach, choć robota mu szła wolno (bo pół dnia wisiał na telefonie i mnie wkurzał) dostał połowę sumy, o którą prosił. I co? Weekend nieźle balował a w poniedziałek przyszedł znów o kasę, bo tamtą rzekomo zgubił. Ale jestem twarda 🏇
bera7, on mnie widział bo podjechałam do niego i mu powiedziałam, że sie cieszę, ze czuje sie lepiej. 😀iabeł: 😀iabeł: 😀iabeł: był mega-spłoszony...
nie chcę sie bawić w sądy, komisje lekarskie itd... bo co - spytają mnie czy widziałam ile waży karton? a może był pusty itd...
najważniejsze jest to, że można mu obciać premię - bo jest ona uznaniowa... i naprawdę czesto jest duża (np. 2tys zł na miesiąc)... po prostu przez kilka miesięcy "nie uznam" że jest godzien premii i już albo w poniedziałek sie porzegnam
Hihi, ja też kiedyś robiłam zdjęcie jak koleś w niedzielę na targu majtki sprzedaje, kiedy to oficjalnie był obłożnie chory i nie mógł przyjść do pracy. Nie wiem czy sąd pracy by to uznał, ale rodzice zaryzykowali i dali mu dyscyplinarkę. Inna sprawa, że w końcu zdecydowali się zamknąć firmę, bo stwierdzili, że nie ma już z kim pracować 🙁
Dodo nie ważne czy spełnisz groźbę, ważne czy on na to przystanie 🙂. A większość ludzi, którzy mają coś na sumieniu raczej nie staje okoniem. A pomysł z premią świetny 🙂.
Byłam na wielu rozmowach i raczej zawsze mówili mi jaka kasa. Niektórzy naprawde myślą, że jeśli jest studentem, to będzie się pracować za marne grosze. Sorry, ale to jest Europa i kto będzie tyrał za 3/4 zł za godzine? Ciężko jest z pracą dla studentów... naprawde. Juz mam dosc, a musze cos znalezc na gwałt
Co do zarobków... zawsze mamy ustaloną kasę za stanowisko... ale pytamy... i ludzie na ogół chcą mniej... to dajemy MNIEJ - znaczy tyle ile chcą...
no to jest jasne i oczywiste że pracodawca czeka na jelenia którego marzeniem jest zarabiać kwotę ktora wynosi o wiele mniej niz firma jest gotowa zapłacić.
To jest jakże typowe dla krajów takich jak Polska. Jakby to bylo dzie indziej to taki pracodawca w obawie przed np. oskarżeniem o dyskryminację płacową (bo niby czemy dwie osoby pracujące na dokładnie tym samym stanowisku mają mieć różne zarobki tylko dlatego że jeden powiedział że "chce zarabiac ileśtam" co było np 1/2 kwoty tego drugiego) już z góry mówił o tym ile na danym stanowisku wynosi płaca.
tylko właśnie - jak wybrnąć z takiej podpuchy jaka jest pytanie "ile by pan chcial zarabiać?"
A ja dzisiaj trochę się rozmarzyłam po pewnym telefonie z Polski. Hm, nie wiem czy cokolwiek z tego wyjdzie, ale jeśli by się udało byłabym w siódmym niebie :pijacy:
" no wie Pan.. w poprzedniej pracy zarabiałam xxx zł... ". I tu podajemy kwote dosc wysoką
no tak, to jest jakieś wyjście.
A może Dodofon albo ktos inny, w sensie pracodawca, by coś podpowiedział.
Jak zagaić potencjalnego pracodawcę już na 1-szej rozmowie by wydobyc od niego tą skrzętnie skrywaną tajemnicę dot. planowanego wynagrodzenia i by jednoczesnie nie być jeleniem sprzedającym się za 50% tego co pracodawca planowal wydać.
" no wie Pan.. w poprzedniej pracy zarabiałam xxx zł... ". I tu podajemy kwote dosc wysoką 🤣
😂no cóż... to proszę zostać w poprzedniej pracy... tyle Pan/pani zarabia i chce zmieniać??
Elu zgadzam sie z Tobą, że może to prowadzić do różnic płac na podobnych stanowiskach. Duże firmy mają to określone i już przed spotkaniem na ogół wie sie co proponują. W małych - jestem za premiami, które to wyrównują. Poza tym - podobne stanowiska. Mam u mnie 2 redaktorów naczelnych - każdy do innej gazety. gazeta x robi obrót xx, a gazeta y robi obrót 3x mniejszy niż x... - dla mnie to logiczne że nie zarabiają tak samo - skoro sa odpowiedzialni za tytuł.
Poza tym naprawdę tylko jakiś mega-lemur nie zada sobie trudu i nie wywie się ile sie zarabia na danym stanowisku. A jeśli tego nie potrafi sie wywiedzieć, to do bani taki pracownik, ktory nie drąży tematu i nie jest wnikliwy.
Jeśli przychodzi do mnie lala po maturze i na wejściu mówi, ze jako "asystentka" chce zarabiać 7tys zł... to chyba nie wie gdzie trafiła. Może i asystentka w koncernie ma 7tys - ale zna biegle 2-3 języki, prowadzi całe biuro, robi raporty, prezentacje i ma odpowiedzialnosc większą niż nie jedna osoba. Za odbieranie telefonów i lizanie znaczków nie sądze by ktoś dał wiecej niż 2tys.
Ludzie często sie bardzo cenią - i to jest chwalebne - ale tak naprawde nie mają CZEGO zaoferować.
Z tym że jesli mówimy o dokładnie takich samych stanowiskach urzędniczym w jednej i tej samej firmie - to nie widzę powodó by jeden zarabiał mniej tylko dlatego że się "sprzedał" na rozmowie za mniej.
Dodo: masz jakies ciekawe rozwiązania, sugestie co do trudnej jak widać kwestii dopytywania sie o płace?
Ja mam teraz nowego pracownika. Nowego, niedoświadczonego. Dostaje pensję minimalną. Ale właśnie do tego dochodzą "inne rzeczy". Np cała obsługa wet 3 psów, które ów osobnik posiada za fri - czyli dużo. Łącznie z karmą RC. Do tego zasponsorowanie za pracę w nadgodzinach sympozjum + nocleg+przejazd (jakieś 700 zł)+miłe towarzystwo szefowej (to bezcenne 😁 ). Ktoś przyszedłby do mnie pytać się ile zarobi - dowiedziałby się, że minimalna i kropka. Nikt Wam nigdy nie powie, że do tego będzie jeszcze to czy tamto, przynajmniej ja. Mój pracownik okazał się cierpliwy i wytrwały, to i prawie 650 zł premii też wygrzebałam 😎 Edytuję, bo to trzeba uścislić. Minimalna - bo to pierwsza praca, człowiek świeżonka, a te "prezenty", to za ostatni miesiąc tylko. Ale się sprawdza. Najlepszy gość, jakiego miałam, więc takiego trzeba trzymać za wszelką cenę.
ElaPe, Dobre rozwiazanie to oficjalne widelki placowe, tylko że to sporo kosztuje i dlatego mogą sobie na to pozwolić tylko duże firmy - jak słusznie zauważyła Dodofon.
Ja pracuję w korporacji, mam u siebie w departamencie ponad 100 osób - wię ewentualne urlopy, zwolnienia, macierzyńskie itd "giną w tłumie", bo nie wpływają istotnie na spadek wykorzystania mocy produkcyjnych, czyli tzw. utylizację. Natomiast w małej firmie brak jednej osoby to dramat, byłam, widziałam, przeżyłam.
Ale ja się nie patyczkuję, jak ktoś się obija, kombinuje i robi przeprowadzki na zwolnieniu - były takie przypadki - to dostaje do podpisania papier za porozumieniem stron. Nie widzę powodu, dla którego przez jednego cwaniaka cały zespół ma się demotywować.
Elu, poza tym ja też robię sobie w głowie takie tzw. widełki - że mogę dać za dane stanowisko pomiedzy np. 2500-3000. Ale jak ktoś mi mówi, ze chce 2500, to nie proponuję mu 3tys. A jak pisałam "kumaty" człowiek orientuje się ile płacą w danym województwie, na danych stanowiskach.
Zawsze warto na pewno powiedzieć "wyceniam swoje umiejętności na xx zł" ale jestem chętny do negocjacji, lub chciałbym zarabiać docelowo tyle po okresie próbnym itd.
jeszcze dodam, ostatnio przyszła dziewczyna, (nie zajmująca się reklamą) i powiedziała, ze w tym miesiacu sprzedała reklam za x zł, i chciałaby za to prowizję - tak jak w dziele sprzedaży (sprzedawanie nie należy do jej obowiązków) i ta prowizję dostała - bo wydaje mi się to ucziwe.
pokemon 😂 u mnie dodatki poza pienieżne to: karmy dla psów i kotów, akcesoria, sprzęt, nawozy, kosmetyki, alkohole... wsztstko to co przysyłają firmy by tylko zaistnieć w gazecie - rozdaje pracownikom ;-)