Ale zacznijmy od początku... Miałam przyjemność poznać się wczoraj osobiście z naszą forumową wistrą. Było świetnie (i nie piszę tego dlatego że będzie to czytała). Znam kilku hodowców różnych zwierząt i ciężko. Głównie rozmowy ile ich zwierzęta nie wygrała, jakie są ą i ę. U wistry tego nie było. Tematy przewijały się jak burza. Koty, konie, ogólne sprawy. No i towarzyszące nam KOTY. Genialne stadko. Przesympatyczne zwierzaki. Skradły moje serce, gdy ledwo po przekroczeniu progu miałam jedną na plecach "oj tak schylony człowiek to świetny mostek łączący ziemię z wyższą kondygnacją 🤣 " Naprawdę widać że kociska szczęśliwe. Już się nie mogę doczekać kolejnych odwiedzin i młodych koraciątek 😀
Tunrida, a nie chcesz sprobowac zaprzyjaznic ich ze soba, dopoki kocio male i niegrozne? Poytem to rzeczywiscie moze byc tak, ze male sersciuszki beda kusily aby na nie zapolowac..
Tunrida- moje koty mialy od malenkosci stycznosc z ... lysa mysza. Traktowaly ja jak domownika, kiedys nawet 'teleportowaly' ja z klatki (do dzis nie wiem jak- klatka na miejscu, zamknieta, a mysz nagle... w przedpokoju pod czujnym okiem kota, ktory myszy nie dal zlapac tylko sam wzial w paszcze i nawial do lazienki- w koncu 'odbita' dzielnie przez mame mysza okazala sie cala i zdrowa i zyla jeszcze dlugo po tym incydencie).
zelka2303, no przykro mi bardzo, ale nie zamierzam podejmować walki z kotem o to, żeby jadł. Testowałam puszki róóóżnych firm - tanich i bardzo drogich. Jedna z kocic nie dotyka nic, poza "sosikiem" czy tam inną galaretką. Nawet przegłodzona. Druga ma 17 lat i nie jada większości puszek w ogóle - nawet nie tyka. Nie zamierzam walczyć z kocią geriatrią (14, 15 i 17 lat), która zresztą ma w większości super wyniki (poza jednym syjamem - ale on jest chory i to niestety nie od karmy...) - a 17-letniej kotce nikt nie daje lat, które ma. Jedzą suche dobrej jakości + raz dziennie po ok. 50gram wołowiny mielonej. I po walkach o lepsze jedzenie i nieprogramowanemu chudnięciu kota (bo odmówił jedzenia puszek) pozostanę jednak przy swoim. Chrupki są stale w miskach i widzę, że mimo sporej ilości wołowiny, którą uwielbiają, to pochrupać przychodzą także.
Próbowałam je do siebie zbliżać, ale ..musiałybyście widzieć tego kota. Nie ufam mu za grosz.`To nie jest taki kot, co się mizia, tuli i jest milutki. On cały czas łowi i biega. Jak nie śpi. Nie zaryzykuję
tunrida, jak wiekszosc kociakow 😉 moje fruwaly po firankach, polowaly na siebie i wszystko inne i w ogole fruwaly na wysokosci lamperii. A teraz to stateczne panie koty 😉
🙂 mam nadzieję, bo nas wykończy 🙂 No ....ale zastanawiam się na ile na tą łowność mają wpływ też geny, temperament. To tak jak jedna osoba puszcza konia luzem po lesie, a druga nie może puścić wodzy z ręki. I nie tylko chodzi o kwestię przyzwyczajenia i nauczenia czegoś, ale właśnie tego temperamentu, bystrości, poziomu płochliwości. Nie odważę się tego kota oswajać z gryzoniami,
ChemiK no to pijona, jest nas dwie 😀 ja uwielbiam wizyty tam, koteły to jedno, ale Ewelina i Piter to fajni ludzie po prostu 🙂 będziemy obydwie bujać koty 😀
A ja jednak zamowilam to Brit Care, polecone przez wistre, przyjdzie we wtorek, zobaczymy jak bedzie smakowac. Zwirek na razie bedzie z marketu, drewniany, przez 2 miesiace.
Jeden z moich kotów nie przepada za tym Britem (ja mam akurat wersję z dziczyzną) ale jak widzi, że nic innego nie ma to zjada... Jest jakaś przyzwoita karma w podobnej cenie, której warto by było spróbować? Kupowanie różnych karm dla dwóch kotów jakoś mi się nie widzi, a mam ten komfort, że Joker wmiecie absolutnie wszystko więc nie muszę się martwić, że z kolei temu jakaś karma nie podejdzie.
Czy Encorix (czy jakos tak sie nazywa ten lek, nie mam przed soba) mozna rozkruszac i wymieszac z mokra karma? Nie wiem na co to jest, mam podawac kotu, ktorym sie zajmuje do jutra wlacznie, wczoraj z podaniem nie bylo problemu, dzis caly sie zaslinil i wypluwal. Mieszka niedaleko mnie, wiec w razie co jeszcze dzis podejde i podam. Palce prawie stracilam tak gryzl a do tego plul.
Bischa, na 99.9% kot wyczuje to w zarciu i zarcia nie ruszy. Ja bym tabletke otoczyla maslem, serkiem, czymkolwiek nadajacym poslizg i niwelujacym pierwsze wrazenie ze to tabletka= trucizna i taka kulke wepchnela w gardelko, koci lepek do gory (kot miedzy kolanami unieruchomiony na ile sie da oczywiscie) jedna reka trzyma za kark, druga masuje gardlo dopoki kot nie polknie. Powodzenia!
On sie nie szarpie, wiec o tyle jest fajnie, warczy, pluje, slina po pas i tabletka bokiem, a na probe wsadzenia do pyska gryzie. A musi codziennie zazyc.
pokruszyć, wymieszać z masłem i po troszkę do dzioba, rozsmarować na języku.
Ja i tak wszystko wciskam do gardła, ale chwyt wyćwiczony (nawet wet przy RTG pytał, gdzie uczyłam się tak trzymać koty do podawania czegoś dopaszcznie)
Bischa, wiec masz ulatwione zadanie, ale jak pisalam wyzej - wez go sobie miedzy kolana, zlap za kark i wowczas bez problemu i w miare bezpiecznie otworzysz mu pysio, przy sprytnym uchwycie tak troszke wyzej za kark mozesz skierowac pyszczek ku gorze co ulatwi wrzucenie tabletki glebiej do gardla - masleko da ladny poslizg 😎, zamykasz pysio aby nie wyplul i trzymasz wciaz skierowanypyszczek ku gorze az poczujesz przelkniecie. Malo ktory kot potrafi po takim zaaplikowaniu tabletki wypluc ja skutecznie. Z pogryzieniem palcow tez maja przy takim trzymaniu pewien problem =^.^=
No to nie jest moj kot, wiec nie musze normalnie tego robic 😉 Moja Luna nie da se nic zrobic, weterynarzowi najchetniej by sie do gardla rzucila, od poczatku, choc zlych doswiadczen nie miala, bo mam ja od kociaka 🤣 A do tego ow slynny chwyt na nia nie dziala 😎
Nie, cos krotszego, podalam z maslem to co zostalo z tabletki, udalo sie! Ale nazwy zapomnialam zapisac, a zapamietac nie moge 😡 Jutro zapisze. E: Enroxil