Forum konie »

Czemu "naturalsi" wzbudzają tyle kontrowersji?

Mam wrażenie, że te naturalsowe konie to bardzo rozpuszczone zwierzaki, które korzystają z okazji do wchodzenia ludziom na głowę. I jeszcze są za to glaskane.
Strzyga, ale zrozum - ja nie mogę KAZAĆ mojemu koniowi komuś ufać, a już na pewno nie mogę kazać jej ufać wszystkim jak leci. Tak samo, jak nie mogę np. kazać jej dać się pogłaskać komuś, kto podchodzi do płotu pastwiska i chce sobie pomiziać konika, a ona się odsuwa poza zasięg jego rąk. To nie jest ufny i otwarty koń, zawsze taka była, wiedziałam o tym, jak ją kupowałam, bo mnie poprzedni właściciel o tym poinformował. Nie zmienię jej charakteru. Ona potrzebuje czasu, żeby się przekonać do człowieka, i to do każdego kolejnego człowieka po kolei.
Mogłabym coś zrobić, gdyby ona się zwyczajnie bała. Wtedy rzeczywiście, można by robić po prostu friendly z różnymi osobami w siodle i by się przestała bać.

Budyń pisałam o tym wiele razy, ale jeszcze raz. Ruda jest całkowicie bezproblemowa w obsłudze z ziemi i bardzo grzeczna w obejściu. Nie jest rozpuszczona, nie kwestionuje wyższego miejsca ludzi w hierarchii, nie kopie, nie gryzie, nie przepycha się itp. Nie wchodzi nikomu na głowę.
Murat-Gazon, wydaje mi się, że naturalsi w ogóle nie umieją niczego kazać. Oni tylko proszą i czekają czy koń zrobi czy nie. Jak zrobi, to jest ekstaza, jak nie zrobi, to się wymyśla powód dla którego nie robi i psychoanaliza i levele i zaufanie i lęki i zbyt wysoko postawione zadanie i brak psychicznej gotowości...
[quote author=Murat-Gazon link=topic=11961.msg2159013#msg2159013 date=1407835472]
Nie zmienię jej charakteru. Ona potrzebuje czasu, żeby się przekonać do człowieka, i to do każdego kolejnego człowieka po kolei. [/quote]
Ale co Ty za farmazony opowiadasz?! 😵
Każdy dobry, doświadczony trener przekona ją do siebie w kilka sekund/minut.
Poznałam w życiu takich arabów kilkanaście, na wylot. Są wrażliwe i inteligente. Potrafią bardzo szybko ocenić sytuację i osobę.
Strzyga tak, tak, tylko ciekawe, że poprzedni właściciel, klasyk z krwi i kości, powiedział coś w stylu "wie pani, bo to jest bardzo nieufny koń, ona do obcych to nawet nie podchodzi i nic z nią na siłę się nie da, dopóki się sama nie przekona". No dziwne jakieś, klasyk, co o naturalu nawet nie słyszał, a obserwacje przez trzy lata, jak była jego, miał identyczne jak moje.

Julie ależ zgadzam się z tobą. Jeśli ktoś wie, jak to zrobić, i chce to zrobić, to tak właśnie będzie. Ale jeśli przyjdzie ktoś z nastawieniem "ja nie znam ciebie, ty nie znasz mnie, ale kij, jesteś koniem, więc masz mnie wozić na grzbiecie i słuchać", to będzie miał mniejszy lub większy problem. Ewentualnie - konia posłusznego, ale ciągle zestresowanego i niedającego żadnej pewności, że jazda na nim jest bezpieczna.
A mnie przeraża to jak wielu klasyków nie jest w stanie zaakceptować tego że konie mogą być wrażliwe psychicznie, mieć problemy emocjonalne, które powinno się rozwiązać na spokojnie. Akceptują tylko negatywne zachowania koni: to normalne że koń atakuje, jest agresywny, dominujący itp. Takie problemy łatwo załatwić batem i ostrogą. Ale jak koń potrzebuje trochę czasu, trochę cierpliwości bo jest nieufny, strachliwy...? To po prostu nie do pomyślenia. Nie istnieje opcja poczekania na konia aż będzie gotowy. Jest jedynie przymuszanie, wymuszanie i zmuszanie.
Oblivion, oczywiście, że istnieje. I klasycy to przepracowują, a nie stwierdzają, że ten koń tak ma, więc nie będą poruszać tematu. Ten koń tak ma, że wozi tylko mnie, to niech tak będzie. Ten koń tak ma, że nie lubi po placu to nie będę jeździć na placu. Ten koń tak ma, że nie lubi chodzić na kontakcie, to będę jeździć na luźnej wodzy.
Klasyk sie zmierzy z problemem i tyle czasu poświęci ile trzeba, by konia nauczyć, że plac to nie zło, na kontakcie jest wygodnie a na poprawne pomoce się odpowiada. Nie koniecznie zostawiajac mu przy tym pręgi na dupsku i broczące dziury w bokach.

Dżizys...
A mnie przeraża to jak wielu klasyków nie jest w stanie zaakceptować tego że konie mogą być wrażliwe psychicznie, mieć problemy emocjonalne, które powinno się rozwiązać na spokojnie. Akceptują tylko negatywne zachowania koni: to normalne że koń atakuje, jest agresywny, dominujący itp. Takie problemy łatwo załatwić batem i ostrogą. Ale jak koń potrzebuje trochę czasu, trochę cierpliwości bo jest nieufny, strachliwy...? To po prostu nie do pomyślenia. Nie istnieje opcja poczekania na konia aż będzie gotowy. Jest jedynie przymuszanie, wymuszanie i zmuszanie.

Jak wielu? Twoim zdaniem. Jak wielu? Moim niewielu. Spotkałam za całe życie z 2-3. A długo żyję.
W takim razie spotykałaś na swojej drodze mniej pseudoklasyków niż ja  😉  Dla mnie to co pisze Murat - że jej koń musi po prostu poznać najpierw dobrze jakąś osobę zanim na niego wsiądzie, jest jak najbardziej normalne i do zaakceptowania.
[quote author=Murat-Gazon link=topic=11961.msg2158841#msg2158841 date=1407825399]
A to myślę, że wszystko zależy od tego, czy koń tę osobę zna i jakie ma z nią relacje.
No i zależy pewnie też od tego, po co właściwie na tę chwilę wsiada.

Jeśli się nie boi, ok. A co byś zrobiła, gdyby koń ci stanął na środku i odmówił ruchu ze strachu?
[/quote]

Ale jakie "zna"? Jakie "relacje"?
Relacja- hierarchia jest jedna. Człowiek na górze - lider, koń na dole (pod człowiekiem) - pracownik.
Wyłożenie koniowi tej relacji przez osoby dobrze jeżdzące klasycznie zajmuje chwilę. Wsiadam na ciebie więc dowodzę. Jesteś pode mną, więc dla mnie pracujesz. pracuj dobrze a będzie ci miło, bezpiecznie i nie minie cię nagroda. I nie trzeba stosować przymusu. Człowiek wsiada i jedzie - kilka półparad, czyli presja w negatywnym kierunku i odpuszczenie nagroda gdy jest dobrze i już hierarchia wyklarowana. Każda ze stron zadowolona (mówimy o zdrowym zajeżdzonym i ujeżdżonym koniu).

Zawodnicy wkkw wysokich klas często nawet własnych koni nie siodłają. Jednak te konie potrafią w pełnym galopie wagony skakać... serio ktoś myśli, że można obskakać cały kros 3* na koniu "pod przymusem".
kujka tylko że z tego, co napisałaś, wynika, że dowolną cechę / problem konia można przepracować i zlikwidować. A to nie jest prawda. Bo przepracować można zewnętrzne objawy pewnych cech, a nie cechy same w sobie. Przykład (oczywiście na dominancie, bo łatwiej) - jeśli koń jest dominujący z natury i dlatego ciąga za sobą ludzi na uwiązie jak mu się podoba, to można go nauczyć, żeby tego nie robił, ale nie można zlikwidować dominującej natury.
Jeżeli mój koń jest nieufny z natury - to zawsze będzie.
Jeżeli koń TheWuni jest lękliwy z natury - to zawsze będzie.
Można w mniejszym lub większym stopniu wyciszyć pewne zachowania z tego wynikające, ale nie można wymazać tych cech z charakteru koni, jakby ich tam nigdy nie było. Te cechy zaś wpływają na pewne indywidualne sposoby interakcji tych koni ze światem, sposoby reakcji na bodźce z otoczenia, które to sposoby również nie ulegną zmianie.
Gdyby dało się tak dowolną cechę przepracować i zlikwidować, to mielibyśmy na całym świecie miliony koni-klonów, ponieważ wszyscy oczekujemy od koni mniej więcej podobnych zachowań...
Murat, masz rację. Nie da się zmienić charakteru/natury konia, ale możesz nauczyć go myślenia i reagowania w inny sposób, PANOWANIA nad sobą.
Oblivion oczywiście, właśnie do tego dąży się w naturalu  :kwiatek:

kotbury to ciekawe, że bardzo wiele koni jakoś uważa, że hierarchia "siedzisz na mnie = rządzisz" nie jest wcale taka oczywista... I nie mówię o świeżo zajeżdżonych młodziakach, ale o tzw. starych wyjadaczach, które z upodobaniem to testują.
To może ja wrócę do pytań bardziej ogólnych:
- Jeśli człowiek jest zalękniony, niepewny to jak się buduje ta hierarchia?
Wiem, że już było to pytanie, ale nadal nie rozumiem. Jeśli tak jest to czy w trakcie procesu zabaw i budowania relacji - koń nie ma miejsca na uczenie się złych zachowań?
Murat, masz rację. Nie da się zmienić charakteru/natury konia, ale możesz nauczyć go myślenia i reagowania w inny sposób, PANOWANIA nad sobą.


dokladnie. i to sie wlasnie robi w klasyce.

jak mozesz Murat-Gazon, twierdzic, ze to robi natural, skoro sama przyznalas, ze unikalas jezdzenia po placu bo kofisia tego nie lubila?

znow mi sie totalnie to wszystko nie klei.
kujka dobrze prawi. W naturalu jest chyba zbyt duże przyzwolenie koniowi na pewne rzeczy. Bo on taki jest i już. U nas też był taki koń - walnięty i koniec. Wszyscy mówili, że koń morderca. Jak się bał to odpalał takie bryki, że zostawał po nim tylko chaos. Siebie też najchętniej by przy tym skrzywdził. I ja, będąc klasykiem i wcale nie mając ogromnego doświadczenia w pracy z młodymi (i rzekomo nienormalnymi) końmi, zauważyłam, że on się po prostu boi człowieka (uniesionej ręki itp.). I nie zrobiłam mu masy testów na osobowość, nie poprzeganiałam go na sznurkach, a po prostu zaczęłam pracować z nim jak klasycy z młodymi końmi. Koń bez problemu przyjmował wędzidło, ale popręg=śmierć człowieka. To też dało się przeskoczyć. Koń pracował normalnie, na wypinaczach, akceptował wszelkie moje pomysły. Tylko ja nie dorobiłam do tego teorii i tej magicznej mgiełki. Potem przyszło siodło, dał się nawet człowiekowi przewiesić bez stresu przez jego grzbiet. Czy to, że podeszłam do niego jak do normalnego konia oznacza, że miałam gdzieś jego problemy? Nie siedziałam przy nim godzinami i nie analizowałam każdej pie**oły, a koń i tak funkcjonował.

A i jeszcze jedna ważna rzecz. Zastanawiam się teraz jak to możliwe, że skoro przez kilka miesięcy zajmowałam się nim tylko ja, nie osiągnęłam "konia jednego człowieka". Wiadomo, przy mnie był luźniejszy niż np. gdy lonżowała go nowo poznana (przez niego) osoba, ale reagował na każde polecenie każdego człowieka, a po chwili znikała u niego też niepewność co do lonżującego. A zaznaczam, że koń był "po przejściach" i nie raz mu się niesłusznie oberwało od pseudoznawcy, a i charakter miał nie najlepszy (nieufny właśnie, ale jak kogoś poznał to zamieniał się w miśka). Z punktu widzenia naturalu po prostu trafiłam taki okaz, który akceptował wszystkich i już? Bo ciekawi mnie to niezmiernie.

EDIT: Murat, skoro natural dąży do tego, żeby koń zaczął panować nad sobą, to pozwolę sobie spytać czemu jeszcze nie przepracowaliście sytuacji pod siodłem i zachowania konia pod innym jeźdźcem? Bo jak dla mnie to Winea nie panuje jak sobą i swoim strachem, a akceptowanie jej "nie, bo nie" niewiele pomoże.
Taniu, jeśli człowiek jest zalękniony i niepewny, to ma poważny problem. Bo raczej nie zbuduje żadnej hierarchii z koniem, a jedynie tak, jak piszesz, będzie uczył konia złych zachowań (bo koń będzie wygrywał zabawy). Tutaj przydałaby się raczej praca nad sobą, nad kontrolowaniem własnych emocji, odczuć, zachowań. Konie nie szanują osób lękliwych, niepewnych, niekonsekwentnych, agresywnych, chaotycznych itp., więc jak ktoś ma tendencje do takich zachowań, to powinien się ogarnąć albo pracować z koniem bardzo powoli i kontrolować własne zachowanie.

Natural uczy ludzi kontrolować własne emocje, budować małymi krokami pewność siebie i stawać się opanowanym i cierpliwym.
W opisach zabaw, w materiałach szkoleniowych, są też informacje dotyczące emocji człowieka, jakie mogą powstać, i wskazówki, jak sobie z nimi radzić - co robić ze strachem, z agresją, z gniewem, z niecierpliwością itp.

Cyśka tak, nie wszystkie konie mają skłonności do "jednojeźdźcowości".  😉 Wydaje mi się, że to zależy od zestawu wrodzonych cech, które sprawiają, że albo koniowi jest potrzebna tak bliska relacja z jakimś jednym człowiekiem, albo nie.
A Winei na brak zaufania do obcego jeźdźca pomogłoby poznanie tego jeźdźca z ziemi i w pół godziny zapewne sprawa byłaby załatwiona. Moim zdaniem przekonywanie jej z siodła to zła droga, skoro ona nie czuje się dobrze z samym faktem, że ta obca osoba tam siedzi.

kujka nie pisałam (chyba) nigdzie, że unikałam, tylko że częściej jeździmy w tereny niż na placu. Bo żadna z nas nie lubi placu.  😉 Choć oczywiście teraz, jak mamy trenować, to nie ma znaczenia, czy lubimy, czy nie.
[quote author=Murat-Gazon link=topic=11961.msg2159077#msg2159077 date=1407839561]
Taniu, jeśli człowiek jest zalękniony i niepewny, to ma poważny problem. Bo raczej nie zbuduje żadnej hierarchii z koniem, a jedynie tak, jak piszesz, będzie uczył konia złych zachowań (bo koń będzie wygrywał zabawy). (...)

Natural uczy ludzi kontrolować własne emocje, budować małymi krokami pewność siebie i stawać się opanowanym i cierpliwym.
(...)
[/quote]
No właśnie. I tu pojawia się sprzeczność (jedna z wielu) . Bo ja mam wrażenie, że natural jest wręcz dedykowany ludziom, co sobie w zwykły sposób nie radzą. Sama pisałaś o eufemizmach, które mają rzecz oswoić  I proponuje się im postępowanie zarezerwowane dla odważnych i doświadczonych.
I zostaje przestrzeń dla generowania końskich dziwactw, nieposłuszeństw nazwanych w chwili desperacji "wyjątkową naturą" lub "więzią z wyjątkowym człowiekiem".
I ja bym na to dawno machnęła ręką gdyby nie głębokie przekonanie, że na tym cierpi na koniec koń.
Murat-Gazon, to już kompletnie nie rozumiem. Czyli jednak robisz coś, co koniowi sprawia dyskomfort psychiczny? A przecież tak się skupiacie w naturaliźmie na tym, żeby koń się z wami czuł komfortowo, pewnie itd itp...

Nic już nie wiem.
Zmusić konia do jazdy po placu, choć nie lubi - można.
Kazać mu chodzić pod innym jeźdźcem, choć nie lubi - nie można.

👍 👍
Tania nie zgadzam się z tym dedykowaniem osobom, które sobie nie radzą. Myślę, że nie ma jakiegoś specjalnego typu osobowości, dla której jest dedykowany. Jest natomiast jasno napisane, jak powinien się zachowywać człowiek, by koń uznał go za wyższego w hierarchii. Różnica między klasyką a naturalem jest jak dla mnie taka, że klasyka mówi: "jesteś miętkim leszczem? - spływaj, jeździectwo nie jest dla leszczy", a natural mówi: "jesteś miętkim leszczem? - przed tobą ciężka praca, będzie ci trudno i może ci się nie udać, ale jeśli chcesz, to spróbuj".

kujka na serio nie widzisz różnicy między:
"nie lubię placu" - bo mi się na nim nudzi, pogalopowałabym sobie, poszła dokądś, a tu się nic nie dzieje i jeździmy ciągle w kółko
a
"źle mi z obcą osobą na grzbiecie, nie znam jej i nie ufam" - czyli potencjalnie może mi się stać coś złego, bo nie mam przywódcy
Murat-Gazon, jak dla mnie w obu tych przypadkach to jest tylko i wylacznie brak checi podporzadkowania sie i jakas forma buntu/oporu. Skoro kon daje na siebie innej osobie wsiasc, to znaczy ze sie az tak nie boi. Ona - z  tego co pamietam - stoi jak wryta i ma w zadzie to, co dany jezdziec od niej chce. IMO w ten sposob pokazuje srodkowy palec, a nie wielce stres i histerie.
[quote author=Murat-Gazon link=topic=11961.msg2159092#msg2159092 date=1407840787]
(...) Różnica między klasyką a naturalem jest jak dla mnie taka, że klasyka mówi: "jesteś miętkim leszczem? - spływaj, jeździectwo nie jest dla leszczy", a natural mówi: "jesteś miętkim leszczem? - przed tobą ciężka praca, będzie ci trudno i może ci się nie udać, ale jeśli chcesz, to spróbuj".
(...)
[/quote]
No tak, OK. Niech i tak będzie. Jeśli to znaczy coś innego niż ja napisałam. Idąc dalej:
"jesteś miętkim leszczem? - przed tobą ciężka praca, będzie ci trudno i może ci się nie udać, ale jeśli chcesz, to spróbuj".
- co w tym czasie robi koń? Ma czas i przestrzeń do rozwijania złych zachowań. Nie rozumie ale sobie pozwala bo można.
I staje się dziwny, odstający i jeśli "leszcz" uzna , że jednak za trudno (lub za drogo sic!) to konia nikt nie odkupi lub będzie mozolnie ( lub w przykry sposób) odrabiał/oduczał. Co w tym koń winny? Za co mu się to robi?
kujka to znaczy, że jak jeżdżę po placu i koń jest absolutnie posłuszny, ale ma położone uszy, to też powinnam go za to ukarać, bo to bunt?
IMO w ten sposob pokazuje srodkowy palec, a nie wielce stres i histerie.

Tak, szczególnie jak koń robi się w kilkanaście sekund od znalezienia się w siodle obcej osoby mokry jak szmata od uszu do ogona, do tego stopnia, że pot spływa po bokach, to na pewno nie jest to efekt stresu i nerwów.

Taniu masz rację. Ale to niestety jest pytanie typu - za co koń trafia do nastoletniej kuniareczki uważającej, że kowal raz na rok mu wystarczy? za co trafia do chłopa zaprzęgającego go na łańcuchu rowerowym w pysku? za co trafia do osoby, która "dyscyplinuje" go, waląc sztachetą po grzbiecie? itp. itd. Koń nie ma wyboru. Nie może sobie wybrać dobrego, znającego się na koniach, ogarniętego właściciela, tylko ma takiego, jaki się trafi. To nie natural jest winien, że konia kupuje ktoś, kto nie powinien, tylko ludzki brak wiedzy i pokory. Tak samo konie kupują "nienaumiani" klasycy i westowcy, i tak samo te konie za to cierpią.
No tak, jednak u kuniarki to jest naganne i tyle a tu jest bardzo ubrane w słowa.
No tak, tyle że jak ocenić, czy "leszcz" się rozwinie w sensowną stronę, czy pozostanie "leszczem"? Toć on sam tego nie wie. Każdy kiedyś zaczynał, brakowało mu podstawowej wiedzy i umiejętności. Prywatnie zgadzam się, że na poziomie "leszczowatości" nie powinno się kupować własnego konia, ale tego zabronić nie można.
Ja uważam, że w tym temacie nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Bo jest on ściśle związany z nielubianym przez was pojęciem "więzi" i "relacji" z koniem. Bo dla mnie więź to co innego niż popylanie na kucyku, co jakiś czas szarpnięcie, ostre zakrety i wsiadanie w galopie. Umiejętności na poziomie wysokim, ale to nie ta bajka. Swoją drogą jakby to robiły konie na kantarach to pewnie byście pisali jakie to straszne dla ich ścięgien itp.
Ale jakie "zna"? Jakie "relacje"?
Relacja- hierarchia jest jedna. Człowiek na górze - lider, koń na dole (pod człowiekiem) - pracownik.
Wyłożenie koniowi tej relacji przez osoby dobrze jeżdzące klasycznie zajmuje chwilę. Wsiadam na ciebie więc dowodzę. Jesteś pode mną, więc dla mnie pracujesz.


A jak koń atakuje z ziemi osoby trzecie, np. dzieci?

...
(tak, pytanie jest retoryczne)
Bo dla mnie więź to co innego niż popylanie na kucyku, co jakiś czas szarpnięcie, ostre zakrety i wsiadanie w galopie. Umiejętności na poziomie wysokim, ale to nie ta bajka. Swoją drogą jakby to robiły konie na kantarach to pewnie byście pisali jakie to straszne dla ich ścięgien itp.

A skąd to wzięłaś? Ktoś podczas dyskusji podał Ci taki przykład? Jakieś strasznie hardkorowe obrazy wyciągasz z tej rozmowy...
Ja uważam, że w tym temacie nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Bo jest on ściśle związany z nielubianym przez was pojęciem "więzi" i "relacji" z koniem. Bo dla mnie więź to co innego niż popylanie na kucyku, co jakiś czas szarpnięcie, ostre zakrety i wsiadanie w galopie. Umiejętności na poziomie wysokim, ale to nie ta bajka. Swoją drogą jakby to robiły konie na kantarach to pewnie byście pisali jakie to straszne dla ich ścięgien itp.


do was naturalsow to jak grochem o sciane. POSLUSZENSTWO POD SIODLEM I W OBEJSCIU TO CO INNEGO NIC WIEZ. Ilez razy ja mam to pisac! ( i nie tylko ja)
!!!!

nie dojdziemy nigdy do ladu, bo nie bierzecie pod uwage, ze ktos inny moze miec racje...


niechec pracy pod obcymi to zwyczajna odmowa wykonania polecenia.
uproscmy wiec sytuacje. zeby bylo latwiej, podam jedna z autopsji. a nawet dwie, zeby miec pelniejszy obraz.

Budyn nie chcial stopowac. Nie chcial, bo sie bal i slizgu i reki (lek przed tym, ze sie szarpnie czanka, w efekcie stepil sie w stopach na pysku, paradoksalnie) czasami jak sam sie zablokowal w swoim przekonaniu, ze nie potrafi,robowal nawet straszenia, ze wywali sie z jezdzcem na plecy (nigdy ostatecznie tego nie zrobil. Zaznaczam, ze w lepsze dni stopowal na dobre 6 m z nosem przy ziemi.
Co robi w takiej sytuacji natural?? Jestem niezmiernie ciekawa. Potem napisze, co sie podzialo na treningach ale czekam na propozycje od naturalsow.

przypadek drugi: nie chcial spinowac. Nie, ze sie bal, czy nie potrafil czy cos go bolalo. To bylo i jest klasyczne: pocaluj mnie w du.... nie zrobie tego. W najlepszych sytuacjach konczylo sie wypadaniem lopatka, w najgorszym - capriolami pod sam sufit. W skrocie:  mocno niebezpiecznie.

W innych elementach konik 'na joistick'
I co robi naturals?


TheWunia. Jak tam dla Ciebie nie ma wiezi i wspolpracy miedzy kucykiem a dziewczynka, tylko surowy, bezuczuciowy trening, to prosze, zrob to na swoim koniu, z ktorym jak mniemam wiez masz.
Prosze, zeskocz w pelnym galopie, robiac nawrot wyciagnij chusteczke prosto spod jego fruwajacych kopyt a potem pozwol mu puscic sie galopem w odpowiednia strone i wskocz.
I to nagraj
nie dojdziemy nigdy do ladu, bo nie bierzecie pod uwage, ze ktos inny moze miec racje...


Aż by się chciało wstawić fragment "Dnia Świra"  😎 Dobrze, że ja tę dyskusje śledzę już naprawdę z daleka i z dystansem duuużym 🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się