Forum konie »

Czemu "naturalsi" wzbudzają tyle kontrowersji?

[quote author=Julie link=topic=11961.msg573697#msg573697 date=1272828874]Teodora: Co to jest RWYM?
Krótko - uczenie człowieka techniki jazdy konnej (co ma robić ze swoim ciałem, jak je organizować, jak używać). Ogólnorozwojowe, nie "naturalsowskie". I w tym rzecz: jak ktoś z "naturalsów" dołoży szkolenie dosiadu, to się odnaturalizowuje przez to? Jak oceniać jego jazdę? Jak zgadywać, co się z czego wzięło, co jest czego zasługą? I czy to ma sens.

(Rozwinięcie skrótu: Ride With Your Mind.)
[/quote]

A kto na porządnym poziomie jeździeckim jeździ without a mind?
Klara: Jesteś dla mnie jednym z niewielu "guru" znanych mi internetowo.
Masz ogromną wiedzę teoretyczną (o wiele większą od mojej) i ogromne umiejętności.
Jestem zdania, że jeśli się jeździ, ale tak naprawdę jeździ, to "natural" może być tylko miłym, pomocnym dodatkiem.
Niczym więcej.
Żadną sztuką samą w sobie.
Co Ty na to?
Przepraszam szanownych modertorów za post pod postem, źle mi się nacisło, proszę połączyć.

A jakie znaczenie ma czy ustępowania od nacisku nauczymy konia za pomocą ostrogi czy karota czy np. gumowej kaczki? Myślę, że konikowi to wisi. Ważne, żeby postępować zgodnie z naturą konia, bo prędzej czy później rozwiązania "siłowe' mszczą się na nas samych (tyczy się zarówno pseudoklasyków nadużywających bata jak i pseudonaturalsów nadużywających liny).
Żeby nie było nieporozumień sam siebie zaliczam do pseudoklasykoseminaturalowca



I za to Cię kocham  😍
Wyobraziłam sobie założenie takiej nowoczesnej szkoły, w której uczy się konie ustępowania od nacisku przy pomocy gumowej kaczki, nakręcenie poważnych filmów, i sprzedawanie tych filmów i gumowych kaczek za jedyne 399,99 zł  😂 Bo oczywiście gumowa kaczka oferowana przez nas jest inna od tej zwykłej ze sklepu zoologicznego, bo jest wykonana z lepszego materiału i wydaje z siebie bardziej zrozumiałe dla konia "kwa"!  🏇
Ja też wkleiłam (podobnie pominięte później milczeniem) fotki pary naturalnej, która porusza się z rosnącymi sukcesami w harmonii (koń szkolony od zera PNH). Julie, jesteśmy z jednego regionu, mogłabyś znać tę osobę 🙂 No ale skoro jeździec tej pary kiedyś jeździł w szkółkach i był na obozach jeździeckich, to już jest klasyczny, prawda? :P Ja też jestem klasyczna, cholera, żebym nie wiem co zrobiła, bo jeździłam kiedyś w szkółkach 🙂 no i jestem naturalna, wtedy kiedy stoję obok konia na ziemi albo kiedy nie mam sukcesów 😉 Normalnie jak przed urzędem skarbowym, interpretuje się fakty tak, żeby było mniej korzystnie dla rozmówcy 🙂

A co do tego, że każdy pogalopuje na gołym koniu po łące...  😂 sorry, ale chyba żyjemy w innych rzeczywistościach. Chcę zobaczyć te stada golasów galopujących po łące! wręcz przeciwne mam wrażenia, jak widze foty z hubertusów, gdzie większość koni ma zaciągnięte ręczne na ryjach. I żeby nie było niejasności - ja nie twierdzę, że to (jazda goło) jest esencja naturalu, szczególnie impressive albo cel sam w sobie, po prostu nie przesadzajmy, że zrobi to każdy. Może ludzie nazywający siebie klasykami mają lepsze rzeczy do roboty (podobnie jak "naturalni" mają lepsze rzeczy do roboty niż hopsać przez pasiaste kolorowe patyczki - chociaż też niektórzy to lubią), ale faktem jest, ze mimo wszystko większość znanych mi jeźdźców z tym zadaniem sobie nie poradzi.

Bezsensowne szukanie podziałów na siłę i tworzenie stereotypów. Jeździectwo jest dobre i złe, nie naturalne i klasyczne. Jedyne co jest sensowne, to wszechstronny rozwój i wszechstronna praca nad sobą w obojętnie jakim sensownym programie. Jest więcej niż jedna droga - nie gramy w przygodówkę z lat osiemdziesiątych. Kropka. No to miłego dnia.
My nie jesteśmy zwolennikami żadnej "sekty", ale czasem tez sobie tak jeździmy
A co do tego, że każdy pogalopuje na gołym koniu po łące...  😂 sorry, ale chyba żyjemy w innych rzeczywistościach.


Każdy dobrze wyszkolony jeździec, na każdym dobrze wyszkolonym koniu. Oczywiście, że nie na hubertusie, w całym stadzie koni, tego nie miałam na myśli.
Powtórzę: Nie znam dobrze jeżdżącego "naturalsa" i nie znam dobrze wyszkolonego wyłącznie naturalnie konia.
Nie wiem o kogo może Ci chodzić.
I powtórzę, że nie potępiam "naturalnych" metod pracy z koniem, mogą być przydatnym dodatkiem.
dea: masz całkowitą rację!
Tak wbrew pozorom do " naturalnego stylu jazdy " nie trzeba mieć tyle pojęcia co w tym normalnym, powszechnym.  👀

Ale to fajna forma zabawy  🏇

http://wd1.photoblog.pl/lvp1/201003/D0/60220150.jpg  😉

" Nie wiem czy już ktoś tego nie wspomniał, nie czytałam wszystkiego  🤣 "

Powtórzę: Nie znam dobrze jeżdżącego "naturalsa" i nie znam dobrze wyszkolonego wyłącznie naturalnie konia.


Czyli .. jeśli czegoś nie znasz, to takie zjawisko nie istnieje 😲 🤣
Znakomita większość fizyków ( o ile nie wszyscy)  nie wie, co to jest prąd - a jednak prąd ma się całkiem dobrze 😀

Tak na marginesie - ilu znasz dobrze jeżdżących "klasyków" i dobrze wyszkolonych klasycznie koni ?
Mam na myśli procent  dobrych jeźdźców wśród ogólnie tak jeżdżących  
  To samo dotyczy dobrze wyszkolonych koni. 😀
Bezsensowne szukanie podziałów na siłę i tworzenie stereotypów. Jeździectwo jest dobre i złe, nie naturalne i klasyczne. Jedyne co jest sensowne, to wszechstronny rozwój i wszechstronna praca nad sobą w obojętnie jakim sensownym programie. Jest więcej niż jedna droga - nie gramy w przygodówkę z lat osiemdziesiątych. Kropka. No to miłego dnia.
gucio prawda i chyba zacznę bardziej wprost artykułować komunikaty. dlaczego Dea chodzi z koniem na spacer do lasu w ręku zamiast w siodle?dlaczego jeździec, na okoliczność końskiej niesubordynacji, woli być w siodle, a nawiedzony jeździecki laik woli stać na ziemi?
możesz Deo jeszcze raz wkleić zdjęcia tego adepta który dla ciebie jest dowodem że PNH uczy jeździectwa...bo ja jakoś tylko mogę znaleźć jeźdźca połamanego w każdej płaszczyźnie i siedzącego w siodle, ale nie na koniu.
dea chodzi na spacer z koniem w ręku, bo koń jest po kontuzji nogi i ma takową rehabilitację zaleconą. Po zdjęcia przejrzyj historię moich wypowiedzi w tym wątku, wroteczku  :kwiatek: względnie poślij jakiegoś swojego zwiadowcę. Na pewno się dokopiesz. Gugiel is jor frent 🙂

Znakomita większość fizyków ( o ile nie wszyscy)  nie wie, co to jest prąd - a jednak prąd ma się całkiem dobrze 😀


😵
kontemplacyjny spacer do lasu to może zalecić, ale raczej lekarz medycyny specyficznej specjalizacji, weterynarze zwykle zalecają marsz po twardej albo miękkiej nawierzchni, a jeżeli las to już raczej w siodle, jako rozruch po kontuzji.
...jakoś żadne zdjęcie w tym wątku nie pokazuje rajtra w całym tego słowa znaczeniu.
Ale tak odnośnie tych spacerów - może to być fragment pracy z ziemi. A praca z ziemi moim zdaniem jest elementem jeździectwa.
Ja jakiś czas miałam kiedy spacerowałam, jak to wrotki nazywasz, kontemplacyjnie i to jeździectwem trudno nazwać, ale potem przekształciło się to w konkretniejszą pracę z ziemi i teraz na wiosnę jak zaczęłam wsiadać, sama jestem zdumiona jak dobrze pracuje mi się z moim koniem. Owszem nie jest różowo, bo koń miał 2 lata przerwy od pracy(do tego ze mnie nie jest żaden super jeździec), ale jest dużo lepiej niż myślałam, ze będzie i jestem przekonana, że gdyby nie praca z ziemi, byłoby dużo trudniej. A częścią pracy z ziemi były np spacery stępem i kłusem na 2 linach i smiem twierdzić, że co nieco to dało, szczególnie w przypadku akurat tego konia.
Także też bez przesady, że jak coś nie jest z siodła to nie jest jeździectwem, bo to czasem nie jest takie proste 😉 Spacer stepem spacerowi stępem nierówny.
a skąd to przekonanie Branko?...jakaś próba kontrolna?...panel wcześniejszych, innych doświadczeń?
...na dobrą sprawę, biegłym słowotokiem, można uzasadnić każdą, najbardziej nawet absurdalną bzdurę.
Doświadczenie z tym konkretnym koniem pokazało mi, że warto było spędzić czas na pracy z ziemi(stępowanie na 2 linach w to wliczając) i że procentuje to teraz pod siodłem 😉 Takie same mam obserwacje w przypadku innych koni, z którymi pracuję. Jednak jest zupełnie możliwe i na pewno nie będe się zapierać, że nie - że to kwestia moich umiejętności jeździeckich - może gdyby były większe miałabym inne zdanie.
QED  😉
a co to QED jest?

A praca z ziemi moim zdaniem jest elementem jeździectwa.

zalezy co nazywasz "pracą" z ziemi.

poza tym jak już wielokrotnie było wspominane praca z ziemi nie nauczy samego jeźdźca jeździć.

cbdu = QED
świetnie - tylko co to  cbdu jest w takim razie?

co było do udowodnienia
Quod Erat Demonstrandum - co było do udowodnienia;
praca z ziemi nie nauczy jeźdźca jeździć, ale konia - lepiej go rozumieć (przynajmniej tak mi się wydaje)
Owszem, praca z ziemi pomaga lepiej rozumieć reakcje końskie , jego ruch - czyli lepiej jeździć.

Przecież w tym celu korzysta się z "oka naziemnego" w postaci instruktora, trenera.
Bo konia widać w całości tylko z ziemi, a nie z siodła.

I jak chce się samemu i potrafi obserwować , to koń może stać się znakomitym  nauczycielem.
Choć oczywiście samej techniki nie nauczy , ale czasem ona jest mniej ważna niż  "czucie" konia.

Owszem, praca z ziemi pomaga lepiej rozumieć reakcje końskie , jego ruch - czyli lepiej jeździć.

naprawdę, gdyby tak było, byłoby pięknie!  😜
Wrotek jak zwykle wie lepiej, od weta-rehabilitanta też  😎 Uwielbiam ludzi z syndromem miszcza śfiata  😎 Życzę (szczerze) wielu sukcesów i satysfakcji z jeździectwa. Nie będę zaliczać bezsennych nocy z takiego to powodu, że nie truchtasz ze swoimi końmi na sznurkach (widzę, że Ty zaliczasz takowe z mojego powodu, trudno się mówi). Podobnie nie potrzebuję odpychać swojego poczucia własnej wartości od stwierdzenia, że jestes gorszy - Ty najwyraźniej potrzebujesz udowodnić moją gorszość, zeby poczuć swoją wartość. Miłego odpychania tedy <podstawia wygodny kamyczek w swoje miejsce i idzie zrobić kawę>

Spokojnie, zaraz wrócę, będziesz mógł odpychać się dalej :kwiatek:
[quote author=guli link=topic=11961.msg577655#msg577655 date=1273134819]
Owszem, praca z ziemi pomaga lepiej rozumieć reakcje końskie , jego ruch - czyli lepiej jeździć.

naprawdę, gdyby tak było, byłoby pięknie!  😜
[/quote]

Spróbuj sama, a może przestaniesz wyzłośliwiać się. 😜
Czego serdecznie życzę 😀
próbuję, próbuję.. może za mało - bo na jakość się to mojego jeździectwa nie przekłada 😉

na jakość jeździectwa przekładają się niestety tylko i wyłącznie dupogodziny pod okiem sensownego szkoleniowca.
wszystko inne może rozwijać w różnych kierunkach takich jak wiedza o budowie i psychice koniowatych, pogłębiać  kontakt ze zwierzęciem, pomagać w opanowaniu strachu..
i nie jest to złośliwość. cenię pracę z ziemi.
po prostu wyobraziłam sobie, jak wszyscy, którym brakuje warsztatu jeździeckiego po prostu hurmem wychodzą na parę godzin dziennie z koniem w ręku na plac/łąkę, a potem wsiadają i już lepiej jeżdzą..
byłoby super.
Myslę, dempsey, że dotknęłaś istoty problemu - gdyby wszyscy wiedzieli co do czego służy, to nie próbowaliby udowadniac, że grabiami się źle chleb smaruje 😉
Guli - bez względu na to ile razy i jakim tonem będziesz potwarzała to (przekonywującym i nie znoszącym sprzeciwu, objawiającym jedynie słuszne święte prawdy), to i tak nie masz racji.

Żadna ilość godzin poświęconych na pracę z ziemi z koniem nie polepszy umiejętności jeździeckich danej osoby.

Tylko i wyłącznie jazda na grzbiecie konia wyrobi te umiejętności. Najlepiej pod okiem kogoś z ziemi co pokieruje i powie co źle robi się, co trzeba poprawić.

na jakość jeździectwa przekładają się niestety tylko i wyłącznie dupogodziny pod okiem sensownego szkoleniowca.
wszystko inne może rozwijać w różnych kierunkach takich jak wiedza o budowie i psychice koniowatych, pogłębiać  kontakt ze zwierzęciem, pomagać w opanowaniu strachu..



Same dupogodziny  nie wystarczą, żeby jeździć z wyczuciem , czyli z korzyścią dla pary , a nie tylko dla człowieka.
Pogłębianie kontaktu z koniem to już duży krok do lepszej jazdy, znajomość psychiki to przecież podstawa nauki , czy treningu.
Aż trudno uwierzyc, że ktoś jeszcze pomija tak ważny czynnik w jeździe konnej.

A samo przebywanie z końmi nawet tylko na pastwisku pozwala często oswoić właśnie strach, a to pozwala jeździć w rozluźnieniu, czyli znowu wpływa na jakosć 😀

Już nie wspominając o  nauczeniu konia pewnych elementów z ziemi, które potem znakomicie wykorzystuje się z siodła.
To tez nie wpływa na jakość jeździectwa?
nie nikt rozsadny nie pomija
ale udzial "tych spraw" w tym, co się kryje pod pojęciem "jeździectwo" nie jest zasadniczy. istotny ale nie zasadniczy.
więc możesz się mniej bać, możesz więcej wiedzieć o ruchu konia, możesz lepiej zaobserwować rozluźnienie konia.
ale czy będziesz to umiała wykorzystać z siodła - no to już zależy własnie od tego, ile dupogodzin i jakiej jakości masz za sobą

ale udzial "tych spraw" w tym, co się kryje pod pojęciem "jeździectwo" nie jest zasadniczy. istotny ale nie zasadniczy.



Nigdy nie twierdziłam, że da się nauczyc jeździć konno nie wsiadając na konia 🤣

Ale praca z ziemi jest istotna, wpływa na jakosć jeździectwa ,  z czym przeciez zgodziłas się 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się