Forum konie »

Czemu "naturalsi" wzbudzają tyle kontrowersji?

edzia69, poważnie?
uhhh ale po co temu panu śniurek? to gadzeciarstwo, tak jak kask
Gdyby koń miał założone ogłowie i wędzidło, a gość byłby posadzony w siodle przez pomocnika -byłoby wszystko OK. A tak - sam kantar, gość wskakuje  - i jest wszystko źle. Nawet widzicie, że krzywo siedzi i pewnie złamie koniowi kręgosłup. A może nawet naciągnie ścięgna w nogach bardziej obciążonych. I kopyta wykrzywi.
Zaczynacie popadać w jakąś paranoję. Albo oszołomstwo. Albo wręcz -w histerię. Przerażające! 😲
.
rzepka, mnie raczej to edzi rozbawił
bo kobyła po żrebaku!
... I w dodatku 6-letni, a jeszcze nieujeżdżony... W kasyce koń musi być ujeżdżony, jak skończy 3 lata, bo inaczej -do pierdla z właścicielem 🤣
A za brak ochraniaczy przy wskakiwaniu na konia - to prokurator i kara grzywny lub zamiennie więzienie zgodnie z ustawa o ochronie zwierząt...
Sznurka, czy to dzieci piszą? Bo nie mogę uwierzyć, że dorośli...
I nie ma znaczenia, czy to klasyka- czy naturalizm!! Ja zajeżdżałam konie klasycznie bez ochraniaczy. W latach 70- tych nie było naturalizmu, nie było też ochraniaczy, najwyżej bandaże elastyczne na nogi . Przeżyły wszystkie 😁
chciałam przypomnieć ,że konie służą do jeżdżenia na nich.Chyba , że Wy wolicie je tylko oglądać.
aaaa, dzięki - najlepszy dowcip jaki słyszałam w ciągu ostatnich kilku dni 😁 😜
W kasyce koń musi być ujeżdżony, jak skończy 3 lata, bo inaczej -do pierdla z właścicielem 🤣


dobrze że my sznurkowi bo by pozostało o zawiasy się modlić

rewir, no co ty;]
edzia69, poważnie?
uhhh ale po co temu panu śniurek? to gadzeciarstwo, tak jak kask

Sznurek nie wiem, mam zdjęcia jak rzuca ten sznurek,pewnie niedługo przyjedzie na jakimś bez.
nie wiem jak on to robi, ale robi, konie nie protestują, nie wieją na jego widok, współpracują.
Ciężko Wam dogodzić, jak koń ma 3,5 roku i skakał metr  to lincz,że biedny zamordowany źrebaczek, a jak klacz ma 6 lat i dopiero po odchowaniu źrebięcia jest brana do pracy to też jest źle, jeszcze dziwniejsze,że nie dostaje szału pośrodku stada. Co do jednostronnego obciążania kręgosłupa. Bardzo podoba mi się jazda konna po damsku. Wydaje mi się [bo nie wiem tak na prawdę], że tam również ciężar nie jest całkiem równo rozłożony. Nie spotkałam się jak dotąd z innymi jak entuzjastyczne i pełne podziwu wypowiedzi na temat pań uprawiających ten styl jazdy.Co z końmi używanymi do woltyżerki, na nich jeździ po kilka osób na raz.Wiele pytań i pewnie wiele tu się posypie odpowiedzi.
W latach 70- tych nie było naturalizmu, nie było też ochraniaczy, najwyżej bandaże elastyczne na nogi . Przeżyły wszystkie 😁


To jest zaprawdę poważny argument.
W latach 70-tych konie stały w stanowiskach przyczepione na stałe do ściany - i też zgonów nie zaobserowano.
Podobnież w latach 70 na padoki nikt nie miał fanaberii koni wypuszczać. Skoro nie padały, wnioskujmy zatem, że to było taaakie dobre...
Ba, kiedyś konie chodziły WKKW bez ochraniaczy - skoro przeżywały, to tokiem myślenia rzepki, na crossie ochraniacze pewnie też są zbędne.

Tak, kiedyś ochraniaczy nie było, więc używało się bandaży, albo niczego. Ale teraz ochraniacze są bez problemu dostępne wszędzie i kosztują grosze. To naprawdę takie śmieszne i infantylne, minimum troski o konia?
Kiedyś nie było wielu rzeczy, które dziś są na porządku dziennym i trudno bez nich działać.

edzia69, mnie naprawdę nie dziwi brak "dostawania szału pośrodku stada". Ja się też tego szału nie spodziewam. Ale stado to nie miejsce na zajazdkę i tyle. To zupełnie jak jazda bez pasów samochodem. Jednak większości ludzi się żadne wypadki nie przytrafiają, to po co każdy ma zapinać pasy? Czy w ogóle ktokolwiek, wsiadając do samochodu, spodziewa się wypadku?

Dalej, powołujesz się na jazdę po damsku - polecam zapoznać się bliżej z siodłem do takiej jazdy. Właśnie cały myk  polega na tym, że siedzisz równo, na środku konia, brzuchem do przodu  ❗, a nie w bok  ❗. Po to, żeby ciężar jeźdźca był rozłożony symetrycznie. Przy okazji - do tego typu jazdy używa się dorosłych, doświadczonych koni, przygotowanych wcześniej pracą pod jeźdźcem o tradycyjnym dosiadzie, nauczonych równowagi. A nie surówek, którym w ten sposób demonstrujesz ideę żywego bagażu na plecach.

OK, skoro już padły tezy, że ochraniacze to fanaberia i łąka w stadzie jest najlepszym miejscem na pierwszy dosiad młodego konia, to czekam jeszcze na kogoś, kto mi ładnie wytłumaczy wyższość wskoku z impetem na koński grzbiet, zamiast delikatnego wsiadania z podwyższenia. Bo już się naprawdę przekonałam - ochraniacze wyrzucę, skoro koń bez nich "przeżyje", no i zamiast jeździć po bezpiecznym wygrodzonym placu, przeniosę się na przykład na trasę stajnia-dom, ileż to czasów zaoszczędziłby człowiek na dojazdach...

I serio, ja naprawdę nie jestem jakaś szczególnie anty-naturalna. Każdy rodzaj koniarstwa - naturalny, klasyczny, platoniczny, czy co tam jeszcze, może być fajny, ale absolutnie każdy musi być robiony z głową.
Każdy rodzaj koniarstwa - naturalny, klasyczny, platoniczny, czy co tam jeszcze, może być fajny, ale absolutnie każdy musi być robiony z głową.


zamiast platoniczny przeczytałam patologiczny i jakos mi wcale nie zazgrzytało;]




Dalej, powołujesz się na jazdę po damsku - polecam zapoznać się bliżej z siodłem do takiej jazdy.
nie powołuję się, napisałam wyraźnie WYDAJE mi się,że nie jest równomiernie rozłożony.
A POLECAĆ to wybacz , ale sobie możesz.... no wiesz dostukaj sobie co tam chcesz na klawiaturze.
Robi na mnie wrażenie, kobieta w damskim siodle, sama nie odważyłabym się tak jeździć z obawy przed połamaniem nóg w razie upadku. Jakby na sprawę nie patrzył, to nie wydaje mi się technicznie możliwe idealne rozłożenie ciężaru . Być może bardzo się mylę.

Qantanamero -zapewniam Cie, że darzę wielką troską moje zwierzęta -konie, psy, koty -po przejściach, azylach, itp.
I jestem juz na tyle dużą dziewczynką, że rozumiem -że skoro coś teraz jest w sklepie, czego dawniej nie było -to znaczy, że MOGĘ  sobie to kupić i uzywać. I wcale nie znaczy, że MUSZĘ. I wcale to nie oznacza, że brak mi minimum troski o konia.
Moja klacz ma 18 lat, nigdy nie chodziła w ochraniaczach -a nogi ma takie, że pozazdrościć! Jedynie z kopytami jest problem -dlatego specjalnie poszłam na kurs naturalnego strugania Larsa Palo -żebym w ramach "minimum troski" sama  mogła leczyć jej kopyta prawidłowym werkowaniem. W zeszłym roku była na rajdzie na Turbaczu(1310 m. n.p.m.),  wróciła cało i zdrowo. Bez ochraniaczy.
Sa sporty -np skoki, gdzie ochraniacze muszą być z powodu dużych obciążeń. Ale w rekreacji, ujeżdżeniu -na konkursach -juz nie ma, i wcale nie jest to brak troski. Kiedy trzeba -to trzeba. Kowboje zajeżdżają konie bez ochraniaczy, a potem jadą na nich tysiące mil. Zapewniam,Cię, że tez kochają swoje konie. Mnóstwo ludzi zajeżdża konie bez ochraniaczy. I jeździ bez ochraniaczy.
Więc nie wpadajcie w histerię, drogie Panie!!
nie rozchodzi sie o to czy w czy bez ochraniaczy, podków. ja tez bez jeżdżę.

Rozchodzi sie o ogłupiające koni i ludzi  metody zwane PNH.
(...) W zeszłym roku była na rajdzie na Turbaczu(1310 m. n.p.m.),  wróciła cało i zdrowo. Bez ochraniaczy.
Sa sporty -np skoki, gdzie ochraniacze muszą być z powodu dużych obciążeń. Ale w rekreacji, ujeżdżeniu -na konkursach -juz nie ma, i wcale nie jest to brak troski. Kiedy trzeba -to trzeba. Kowboje zajeżdżają konie bez ochraniaczy, a potem jadą na nich tysiące mil. Zapewniam,Cię, że tez kochają swoje konie. Mnóstwo ludzi zajeżdża konie bez ochraniaczy. I jeździ bez ochraniaczy.
Więc nie wpadajcie w histerię, drogie Panie!!

Jasne, a dasz sobie głowę uciąć, że wszystkie konie jeżdżone bez ochraniaczy obywają się bez kontuzji? 😎 Czy to tylko właściwość tych mitycznych kowbojskich rumaków? Podążając dalej tą logiką, możemy potraktować ochronę głowy jako durną fanaberię. Kowboje przecież jeżdżą tysiące mil po prerii, a jakoś łepetyny mają całe... Bez histerii więc, po co kask?
Ta niechęć do zmniejszania ryzyka wystąpienia urazu w razie zaistnienia sytuacji ekstremalnej (bo do tego sprowadza się istnienie kasku i ochraniaczy) ma jakieś poza ideologiczne uzasadnienie?

A POLECAĆ to wybacz , ale sobie możesz.... no wiesz dostukaj sobie co tam chcesz na klawiaturze. Akurat właścicielka forum ma moc sprawczą, by różne rzeczy użytkownikom polecać.
Grzegorz, a gdzie zasugerowałam, że "WSZYSTKIE konie jeżdżone bez ochraniaczy  obywają się bez kontuzji"??? Przecież napisałam -"że kiedy trzeba, to trzeba". A kowboje -to tylko przyklad, jak tysiące innych, bez specjalnego znaczenia. Ot, przykład,że tak tez można. Umiesz czytać? Ile masz lat,  chłopczyku? ( już teraz wiem, dlaczego oświata polska leży 🤔).
Ela tez jeździ bez ochraniaczy. Jak się człowiek nie wygłupia na koniu, albo nie jeździ WKKW i skoków -to nic sie nie dzieje. Dajcie już spokój.
A ogłupianie ludzi -jest wszędzie, i w klasyce, i w naturaliźmie i w polityce.... To głupi ludzie ogłupiają, nie sama idea. Uważam, że kiedy małolata kupuje sobie carrot sticka i linę i przegania  zdziwionego konia po padoku - bo wyczytała, że tak trzeba -to tez szczyt idiotyzmu. Czy Wy tego nie rozumiecie? Nie rozumiecie różnicy, między błędami ludzi, a dobrym treningiem i uczciwymi zasadami rozumienia, "słuchania" koni? Czy to takie głupie?

pierwszy z brzegu- po wpisaniu hasla cutting- filmik, na ktrym zobaczylam konie. i o dziwo! wszystkie konie na tym filmie maja ochraniacze, a to przecie kowbojskie konie pracujace. i jesli mnie wzrok nie myli, nawet te konie z wstawek jeszcze czarno-bialych, maja cos na nogach zalozone.
Katija, niedobrze mi się robi. Przepraszam .
Ja tez znalazłam i będziemy tak sobie szukać... do kiedy???




Jestem klasykiem. Wszyscy naturalsi- to durnie 😁 Szkoła natural -to kupa tępych, ograniczonych idiotów 🤣. Wszyscy, którzy jeźdźą na sznurkach -to niedorozwinięte osobniki 😅.
Czy teraz jest dobrze? Mogę jeździć bez ochraniaczy -jako KLASYK?? 😂
Pełne neopreny najczęściej zobaczysz na nogach westowców. Sama mam takie Prof-Choice do s-stopów, całkiem przez przypadek mi się kupiło 🙂
rzepka, to powyżej to nie do Ciebie, tak ogólnie tylko, wiem o co Ci chodzi 🙂 kiedy trzeba, to trzeba 🙂

A tak jeszcze na marginesie dla mnie argument "bo koń w naturze..." nie zawsze znajduje zastosowanie. Jakbyśmy sie nie starali, to i tak konie zyją z nami nienaturalnie i tyle więc pewne rzeczy trzeba kompensować. Gdyby się tak uprzeć na 100000 % to naturalne (czytając literalnie) koniarstwo polegałoby na polowaniu na dziko zyjące konie a nie na jeżdżeniu na nich eh dlatego, gdy z kims rozmawiam lubię wiedzieć, jak ta osoba rozumie pojęcie i jak go używa, żeby nie myśleć, że różniczka to wyniczek odejmowanka 😉 (bo tak nazwa wskazuje)
Nie rozumiecie różnicy, między błędami ludzi, a dobrym treningiem i uczciwymi zasadami rozumienia, "słuchania" koni? Czy to takie głupie?

rozumiemy. dlatego wybieramy takich trenerów, takie książki, taki przekaz by przekaz był klarowny, zrozumiały logiczny i by za chwile nie usłyszeć: oj, tak, to bylo złe bo nie wiedziałem tego teraz wiem więc trzeba to zminić o 180 stopni. albo: oj tak: oni źle robią bo tego mojego przkazu nie rozumieją. Jak większość opacznie rozumie przekaz to cos jest nie tak z przkazem a nie z osobami co nie rozumieją.
Ela napisała: "Jak większość opacznie rozumie przekaz to cos jest nie tak z przkazem a nie z osobami co nie rozumieją."

No tak. Dlatego ludzi, dla których ganaszowanie = zebranie jest maleńki margines.

Ostatnio mnie rozwaliły dwie młodociane, które radoście skakały "na własną ręke" na koniach bardzo nie ładnie i mało bezpiecznie zawiniętych (o owijki mi chodzi). Zwróciłam uwagę, że bezpiecznie i lepiej by było do skoków jednak ochraniacze. I co usłyszałam?? "Przecież na re-volcie wszyscy używaja teraz owijek!". 
Żeby było jasne, to nie zarzut do r-v, tak zwyczajnie niestety jest.
co tu wyjeżdżasz z jkimis malolatami i ich ignorancją i nieuctwem jeździeckim. Zapewne w swoim życiu nic nie przeczytały ani nikt sensowny z nimi nie pracował.

Mi się rozchodzi o przekaz pochodzący od nauczyciela(nauczycieli). Który to przekaz ma być jasny, klarowny, spójny, logiczny, uczący pozytywnych zachowań itd.  Wtedy jest szansa że przekaz taki przez większość będzie prawidłowo zrozumiany. Również dla koni przekaz ma być zrozumiały.

Umiesz czytać? Ile masz lat,  chłopczyku? ( już teraz wiem, dlaczego oświata polska leży 🤔).
Kultura aż bije, tego też chyba niektórych w szkole nie nauczyli.

Co do samych naturalnych, cóż, ani mnie to ziębi ani grzeje. Gro z tych osławionych, naturalnych technik to coś, czego klasycy używają od dawien dawna i jest to dla nich tak normalne, że nawet nie przyszło im do głowy tego nazwać, bo to coś co się przy okazji z koniem robi i osiąga.
Ale skręca mnie taka pani powyżej, która uważa, że jak koń chodzi na munsztuku, to na pewno został założony, żeby szczękę połamać, a jak są ostrogi to też na pewno, żeby konia nimi dźgać do krwi.
Dlatego naturalni wzbudzają kontrowersję, bo we wszystkich patentach widzą zło wcielone obliczone tylko na zadawanie bólu, bo klasycy to przecież sadyści którzy tylko codziennie planują jak swoim koniom ból sprawić. -.-
dla mnie przekaz jest bardzo jasny. Większych kłopotów ze zrozumieniem nie miałam.
Grzegorz, a gdzie zasugerowałam, że "WSZYSTKIE konie jeżdżone bez ochraniaczy  obywają się bez kontuzji"??? Przecież napisałam -"że kiedy trzeba, to trzeba". A kowboje -to tylko przyklad, jak tysiące innych, bez specjalnego znaczenia. Ot, przykład,że tak tez można. Umiesz czytać? Ile masz lat,  chłopczyku? ( już teraz wiem, dlaczego oświata polska leży 🤔).
Ela tez jeździ bez ochraniaczy. Jak się człowiek nie wygłupia na koniu, albo nie jeździ WKKW i skoków -to nic sie nie dzieje. Dajcie już spokój.
A kto decyduje o tym, kiedy trzeba? Masz zdolności prekognicyjne, wykupiłaś abonament w stacji "Co zdarzy się za pięć minut.tv"?
Może i nie potrafię czytać, ale logiką władam od ciebie lepiej. Skoro nie wszystkie jeżdżone bez ochraniaczy konie obywają się bez kontuzji, to lepiej by koń je na swych kończynach posiadał. Bo swoją obecnością zmniejszają ryzyko kontuzji. Podobnie jak kask na głowie.
Zresztą, czekam na wyjaśnienie, jak fakt iż rzekomo "kowboje sobie jeżdżą i tym koniom nic nie jest" (ciekawe na jakim opracowaniu statystycznym bazowałaś?), przekłada się na zdrowie innego konia... Mój ciapuś będzie zdrowy, bo mustang Johna jest zdrowy? 🤣 Moja głowa jest bezpieczna, bo Asia jeździ już pięć lat bez kasku i żyje?
Jaki jest więc racjonalny powód, by zwiększać prawdopodobieństwo wystąpienia urazu przy ewentualnym nieszczęściu? 😎

Tak swoją drogą, ja jakoś widziałem kulawizny podczas tego "bezpiecznego" według ciebie ujeżdżenia - koń bez ochraniaczy na przednich nogach wpieprzył się w płotek na rozprężalni, a rozpaczliwe próby oswobodzenia się, skończyły się kulawizną. Dziewczyna poszła po przeglądzie z koleżanką popaść koniki na trawkę - kopniak w niezabezpieczoną nogę i koniec zawodów. Pewnikiem panie też wiedziały "kiedy trzeba" ochraniacze zakładać. 🙂
Chłopczyk ma tyle lat, by móc cieszyć się młodością - sprawnym ciałem i niezmąconym upływem czasu umysłem. Nie musi w związku z tym prosić o fory w dyskusji ze względu na wiek... 

Nie załamujcie mnie proszę, sami na prawdę dążycie do tego, żeby naturals postrzegano poprzez pryzmat "róbmy wszystko byle jak, bo po co się starać", a później się o to obrażacie >___>
Sorry, ale jeżeli sadza się dupsko na koński grzbiet, obowiązkiem człowieka jest zapewnić mu maksimum bezpieczeństwa.

W latach 80. profilaktyka AIDS nie istniała, czy to oznacza, że mamy się kochać z przygodnie spotkanymi ludźmi bez zabezpieczenia, a kiedy już zachorujemy, mamy się nie leczyć? Bo kiedyś też ludzie chorowali, a leków nie było?  

Ja zakładam ochraniacze, nawet kiedy chodzę na spacerek na stępa, dlaczego? Bo konie to dość płochliwe zwierzątka, a jak się spłoszą, zazwyczaj niezbyt uważają, gdzie biegają. Jak taki konik w takim galopie dostanie w kość kamieniem, nie jest mu radośnie i miło, jak sobie przylutuje podkową w ścięgno, też nie
Ochraniacze nie sprawiają koniom dyskomfortu, nie kosztują fortuny ( w decathlonie można kupić jakieś  ochraniacze za 30 zł, dajcie spokój), a chronią nogi zwierzaka. Nóg konikowi nie wymienisz. Kręgosłupa z resztą też nie. Ale jak widać nie jest to najważniejsze >___>

Zaraz dojdziecie do tego, że ochraniacze są potrzebne 24 godziny na dobę 🙂 bo lepiej tak niż roządnie podchodząc do sprawy wiedzieć "kiedy trzeba" 🙂

ps. sama używam ochraniaczy nawet na spacer do lasu w ręku (nie mogę teraz wsiadać 🙁 )
Cejloniara, jeżeli ktoś nie ma zdrowego rozsądku, koń mu się przekręci, nawet jak będzie w ochronnej kuli, ale wydaje mi się, że bycie w stosunku do konia fair jest ważne. Abstrahując od naturalsów w tym momencie. Uważam, że należy mu zapewnić bezpieczny boks, dobre żarcie i dopasowany sprzęt. I podchodzić do niego z głową. Zwłaszcza, jeśli potem na niego wsiadamy i obijamy mu nereczki, albo ciągniemy za twarz. Ale co ja się tam znam...
Strzyga, ani na milimetr nie zakwestionowałam tego, co napisałaś. Nie uważam także, że się nie znasz. Piszesz zupełnie rozsądnie i logicznie moim zdaniem i zgadzam się w zupełności 😉
Cejloniara - akurat to nie jest moim zdaniem rozsądne:
Jak się człowiek nie wygłupia na koniu, albo nie jeździ WKKW i skoków -to nic sie nie dzieje. Dajcie już spokój. 😉
Ok Grzegorz 🙂 poniałam, przyjmuje przekaz 🙂 ale ten złoty środek zawsze będzie dyskusyjny tak, jak kwestia czy padokowanie koni sportowych jest niebezpieczne i kontuzjogenne, czy nie 🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się