W upał jeżdzimy na 15-16 godzine . Konie wbrew pozorom znoszą to lepiej niż ludzie. Dajemy im wodę w zasadzie co chwilę i modlimy się żeby byl ruch bo poza rynkiem jest zwykle całkiem przyjemnie i normalnie. 😀 Zdjęcia są akurat z soboty nie bylo wtedy zbyt upalu co widac po naszych strojach 😉
My też pracujemy🙂 Cobrinha tak jak pisała enklawa, na rynek wyjeżdżamy na 15🙂 Jak łapiemy kursy tak do 18/ 19 to jest o wiele lepiej bo w trasie chłodniej🙂 Jak nie ma ruchu to konie odpoczywają i dostają częściej wodę a my narzekamy na upały, bo na rynku naprawdę jest duszno 😜
Pisze z prosba do osob posiadajacych bryczke na signla. Potrzebuje dokladne zdjecia dyszli zapiecia do bryczki czy san, mocowania itp. Nie wiem jak fachowo sie to nazywa ale te dyszle wygiete gora i zakrecone w U dolem.
Jesli jest jakas zyczliwa dusza ktora udostepni mi te zdjecia to bede wdzieczna: [email protected]
Od czerwca tego roku przyuczam moją klacz do bryczki. Pierwsze kilka razy chodziła w parze, a potem już w singlu. Zaprzęgam kobyłę w ten sposób, że wiążę ja do muru i od tyłu najeżdżam bryczką. Koń rusza spokojnie stępem, jest spokojna i rozluźniona. Problem pojawia się gdy chcę się zatrzymać, bo robi to na 2 sekundy i rusza z impetem do przodu. Czy możecie mi podpowiedzieć jak ją nauczyć stać w miejscu - zatrzymywać się na dłużej? Koń chodzi również pod siodłem i tam nie mam takiego problemu. I jeszcze jedno, mianowicie jak powinny być wyregulowane dyszołki, ponieważ w kłusie zdarza się, że gdy jadę po nierównościach to zaczynają bardzo mocno podskakiwać (może mam je za szeroko? w tej chwili są w odległości ok 15cm od boku konia - moja bryczka to maraton treningowy z wygiętymi dyszołkami)
Nauczyć konia stać w zaprzegu to najtrudniejsze zadanie. Coś o tym wiem bo nasze muszą spokojnie stać nawet kilka godzin czasem. Łatwiej będzie kiedy się zmęczy bo wtedy poprostu stanie chcąc odpoczać i to chyba najlepszy sposób po jakimś czasie koń łapie o co biega i stoi nawet gdy nie musi odpoczywać. Można próbować za innym zaprzegiem za innymi końmi lub przy koniu dobrze stojacym w parze. My robimy tak, że stajemy ile się da i odjeżdzamy po czym jak koń się przejdzie stajemy znów i tak coraz dłużej. Dobrze jest też jak koń reaguje na komendy głosowe wtedy można sobie pomóc. Trzeba poświecić trochę czasu i być cierpliwym. Powinieneś mieć też kogoś do pomocy może trzymanie za uzde pomoże.
Nasza Bunia też długo, dłuuugo nie stała spokojnie. Miałam wiecznie siniaki na biodrze od wskakiwania w biegu. A już jak Treser usiłował zapalić "papirosa" pod wiatr... No nie było szans. Ale dzięki temu mogę startować w sztafecie bo musiałam podjeżdżać moją Tanią i papieros przechwycić, zapalić i oddać. Teraz jest już z tym staniem w miarę dobrze, ale powtarzaliśmy setki razy . Upierdliwe i niebezpieczne jest też nagłe cofanie się konia. Bo nie bardzo można skutecznie zadziałać.
No ze staniem jest przegwizdane...Z naszym ostatnim adeptem było tak ,że chodził super nie bał się niczego ale skrzyżowania to był horror... O ile na postoju w Rynku zawsze można odjechać tak na drodze nie. W końcu jak regularnie chodził i był już ruch w rynku zrobił kilka objazdów po mieście jeden po drugim to osiadł na zadzie i skumał ,że stanie jest fajne bo nie trzeba iść... 😀 Zajęło nam to dwa miesiące systematycznej jazdy co drugi ,trzeci dzień,tyle ,że chodzi w parze w singlu zacznie dopiero tej zimy.
Też miałam kiedyś taki problem.Konik chodził w singlu ładnie tylko problem był ze staniem w miejscu.Bardzo mu się spieszyło.Jak trzeba było na skrzyżowaniu stanąć to jak nie mógł do przodu to cofał się.Pod siodłem zatrzymany stał jak długo chciałam a w bryczce nawet w parze cały czas w ruch.Pomogła marchewka! Zatrzymywałam go na drodze a pomocnik podchodził przytrzymywał go i gdy koń chwilę stał spokojnie skupiając się na komendzie prrr dostawał kawałek marchewki i pochwałę ,,dobry konik".Po kilku wyjazdach zatrzymywał się nawet z kłusa i stał a dostawał tylko pochwałę.Metoda przekupstwa ale dobrze podziałała ,bo do dzisiaj jest utrwalona. lukasyjeśli dyszelki ci podskakują to może twoja uprząż nie posiada tych pasków do stabilizacji.Powinny być wszyte w popręg na dole i zapięte do pętli dyszlowych po obu stronach.
😀 tak nic nie jest w stanie przesłonić żarcia. Ja zwróciłam uwagę właśnie na to ,że jezdzisz bez okularów.To już rzadki widok.Co prawda okulary w parze pomagają w pobudzaniu jednego konia tak aby drugi nie widział itp. kiedy wymaga się precyzji .Natomiast uważam ,że okulary nie chronią przed strachami.Ja w singlu w ogóle nie używam okularów i jakoś koń przyzwyczaja się do każdego obiektu i jest pewniejszy. Moi znajomi jeżdżą swoim koniem jakieś 8lat z okularami oczywiście.Nadal zdarzają im się sytuacje,że koń się wystraszy i na ślepo wali w bok do rowu,do kanału...a bryczka kołami do góry. Nie potrafię ich przekonać żeby spróbowali bez okularów. Na twoich zdjęciach enklawo piękny powóz,piękna,elegancka powożąca i piękne konie,które zerkają mądrym okiem-widok do namalowania obrazu .
Bez wątpienia okulary pomagają w parze i gdybym jeździła sportowo to bym stosowała. W moim wypadku nie potrzeba aż takiej precyzji a zamykanie koni na swiat na cały dzień nie przemawia do mnie. Co do bania się bardziej się straszą jak nie widzą co się dzieje i nagle im wyskakuje coś przed nosem. Odgłosy są też mniej straszne gdy wiadomo od czego pochodzą 😉 Bardzo dzięki za mile słowa i zapraszam w odwiedziny... 😀
Zgadzam się z tobą w całości 😀 Chętnie bym odwiedziła Was na krakowskim rynku jednak mieszkam daleko i wiadomo jak ma się własną stajnie to trudno się wyrwać gdzieś dalej.Ja zachęcam do odwiedzenia Muzeum Powozów w Galowicach www.muzeumgalowice.pl .
Od ostatniego postu sporo wody w rzece... temat też inny dlatego pisze kolejny post 🙂 Dwie Felinki podczas hubertusowego wyjazdu w wolnej chwili postanowiliśmy odkurzyć brykę...