jagoda, właśnie mam to samo, na tej samej drodze - koń się strasznie nakręca. Nic, wykręcam kółka, wyginam, jakoś próbuję, ale na razie nic to nie daje.
Na_biegunach, może to jest myśl? Żeby tak z 50 razy pojeździć tą samą drogą naraz, to może by odpuścił... 🙂
Druu, bo mamy wspólne znajome w takim razie 😀 Fajne uszaste zdjęcia 🙂 Źrebol boski!
My dziś znowu trochę spacerowaliśmy. Pogoda piękna, ale co z tego, jak koń mega nafukany... ja już chcę odwilż 🙁
Druu źrebol 😍 😍 😍 taki beztroski i radosny mega 🤣 My dziś z turbokulkiem też się poterenowaliśmy, dał chłopczyk radę był pierwszy raz w terenie po dłuższej przerwie i dopiero drugi raz sam Początek zapowiadał się dosyć ciekawie, zwierz dość wesoły, ale dawał się opanować, spotkaliśmy sporo sarenek z każdej możliwej str. 🤣 a później hmmm było ciekawie nawet za bardzo, ja to jednak czasami inteligentna inaczej jestem 🤔wirek: jedziemy sobie spokojnie przez las, a tam samochód, ok auto jak auto, jedziemy dalej a tam kolejny samochód, hmmm trochę dziwne dwa auta dosyć daleko w lesie ale co tam jadę dalej po chwili mijają mnie dwa auta terenowe, a chwilę później usłyszałam już tylko ujadanie bandy psów i w tym momencie i moja i końska odwaga powiedziały w nogi....... jakoś nie miałam ochoty sprawdzać czy moje podejrzenia odnośnie myśliwych i polowania są prawdziwe, ale co oni robili w lesie o 10 rano 🤔 najczęściej to nad ranem buszują 🙁 i tak jakoś przeszła mi ochota by na następnym koniowatym też się wybrać w teren, więc się polonżował chłopak 😀
Druu Super dzieciak i sposób wychowania! quintana Niezła przygoda. Tyle się czyta o psach 🙁 Bałabym się obcych myśliwych, że mi konia zastrzelą przypadkiem lub nie. Livia Mamy sprzeczne życzenia z odwilżą. Dopiero mi zakwasy przeszły 😉 Po ostatniej odwilży kobyłka poczuła wiosnę i odpaliła turbo-kucyka 🏇 Rozwiązane tą samą metodą. Droga do lasu (300 m?) tam i z powrotem 6 razy. Przy 4-tym już się jej średnio chciało galopować, potem już robiłysmy dodania. Przez resztę terenu nie było specjalnie problemów z kontrolą tempa. Prawie jak arabek na torze:
quintana nietypowe zjawisko, może to jakiś rajd albo coś w tym stylu ale tez odpaliłabym kopyta 🏇 Na_biegunach kobyła chyba z deka zaskoczona była ciągłymi nawrotami, na szczęście moja nie wraca na turbodoładowaniu a chciałabym czasami speedem do domu wrócić ale kobyła zawsze ze stoickim spokojem pokonuje ostatnie odcinki
quintana, brrr, zawsze się bałam polowań, na szczęście w naszym kawałku lasu "tylko" ścinki bywają 🙂
Na_biegunach, ale to tą całą drogę galopowałyście tam i z powrotem? Czy ona próbowała odpalać i za 4tym dopiero przestała? Jak będę miała trochę czasu to sobie przetestuję pomysł z ciągłym wracaniem 🙂
Dziewczyny nie wiem czy dobrze myślę, ale czy te powtórzenia powrotu do domu nie powinny byc stępem, żeby koń zrozumiał , że tak ma być? Jeżeli będziemy powtarzać galop to dajemy do zrozumienia, że to jest właściwe tempo.
Euforia, dlatego chciałam uściślić o czym pisze Na_biegunach - bo mnie też się wydaje bez sensu wracanie galopem, jak chcę konia nauczyć wracania stępem... Jak będę tego próbować, to tylko i wyłącznie stępem, bo o stęp mi chodzi końcowo.
Tego na drodze do stajni bym nie próbowała, bo jak widzę że kobyła nakręcona to nawet kłusować nie pozwalam.Ale krótka dróżka gdzieś w lesie to jak najbardziej.
Dziś też udało mi się wyjechać w teren, co prawda zimno, mokro i ogólnie brrrr, ale pojechaliśmy tym razem z kucykiem (ponad 180cm) i pojawia się pytanie jakie jest prawdopodobieństwo, że dziś też trafię na polowanie w tym samym miejscu, niestety 100% tylko dziś już byłam mądrzejsza i jak tylko zobaczyłam autka i w oddali usłyszałam psy, to już nie zapuszczałam się dalej w las tylko zostaliśmy z koniowatym na pobliskiej łące nie dało mi to jakoś spokoju i zadzwoniłam do znajomego, który też jest myśliwym i się dowiedziałam, że w najbliższym czasie faktycznie będą w tym miejscu polować, bo ......... coś tam, coś tam jakoś go nie słuchałam później uważnie, bo fakt zabijania niewinnych sarenek jakoś do mnie nie przemawia, coś mówił o populacji, że za dużo 🙁 chyba w najbliższym czasie nie wychyle noska poza padok, ewentualnie na pobliską łąkę przy jeziorze, tam na pewno nie będą polować
Kastorkowa, fakt dziś zerwała mi się szlufka, muszę mu tam jakąś gumeczkę założyć, niestety nie mam wpływu na sprzęt u tego konia, nie stanowi mojej własności 🙁
My dziś znów w teren, bo na placu dalej gruda :-/ Zmieniłam sobie konia, bo wszyscy mówili że się bardzo poprawił i chciałam sama to sprawdzic, więc tym razem na srokaczu. I gleba zaliczona.
Bea1 fajnie! Ja już pisałam wcześniej, że chętnie sama bym takiej aktywności spróbowała. Płasko dupcią i niech sanie jadą. 😜 Livia miałam w innym wątku zadać to pytanie, ale tu też mogę zatem... skąd masz ten pad? Fajnie się koń w nim prezentuje, pasuje wam. widzexxcie dobrze, że jesteście cali! Parę lat temu skończyłabym podobnie, ale koń się wyratował i ja również. A mówi się, że tylko kłusem...
widzexcie, ale miałaś "atrakcję"... Dobrze, że tobie ani koniowi nic się nie stało...
maluda, dziękuję bardzo 🙂 Co do padu, to jest dokładnie ten: http://horsepassion.pl/kon-jezdziec/siodla-osprzet/pady?product_id=712, mogę szczerze polecić - kosztuje sporo, ale ma wkładkę wspomagającą dopasowanie siodła do grzbietu konia 🙂 (Szkoda tylko, że słabe wzornictwo, ale to jest przypadłość każdego padu westowego :hihi🙂
Czy z koniem tak do konca w porządku dowiemy się jutro, na pierwszy rzut oka nic mu nie jest. Nie kuleje, nogi sprawdzone -żadnych ran czy cieplejszych miejsc. Jednak mógł coś ponaciagac i kulawizna się dopiero pojawi. Choć mam nadzieję, że nie.
Coś tu czytam o polowaniach. Chyba sezon jakiś, u nas tez w lesie strzały słychać i spotkaliśmy juz myśliwych.
widzexxcie ostatnio śledzę poczynania myśliwych, w tv tez ostatnio dużo mówią o ich zwyrodnialstwie w stosunku do zwierząt. Jeżeli usłyszysz taka groźbę jeszcze raz powiedz im, że zgłosisz ten fakt na policji i kole łowieckim, bo w takiej sytuacji co opisujesz to oni nie maja prawa strzelić do psa. Właśnie przed chwilą mówili w tv o psie, którego myśliwy zastrzelił nie wysiadając z auta. Po prostu myśliwi czują się bezkarni i za dużo sobie pozwalają w stosunku do ludzi i zwierząt.
Wracając do twojego upadku, dobrze, że jesteście cali! Mnie taka sytuacja przydarzyła się w lipcu i niestety od tego czasu walczę z moimi strachami. Tym bardziej, że zaliczyłam jeszcze dwie gleby. Mam nadzieję, że będzie dobrze! trzymam kciuki 😀
Galopowalismy powolutku brzegiem lasu, naprawdę podloze się do tego nadawało. I nagle tylne nogi odjechały i bum lezymy na boku. Pierwszy mój upadek w tym stylu razem z koniem. I naprawde nie wiedziałam, że to tak ogromna siła, wyleciałam z siodla i wstając byłam dobre dwa metry od konia.
Pozwolę sobie skrobnąć dwa słowa, choć zwykle tylko czytam, przyczajona... 😁
Ciesz się, że Cię z siodła wyrzuciło, ja miałam mniej szczęścia. Jechaliśmy kłusem po śniegu i nagle kobyle lewa tylna podjechała pod kłodę i runęłyśmy jak długie. Z siodła niestety nie wypadłam a kobyła grzmotnęła jak długa na lewy bok - prosto w moje kolano, bo nogi nadal miałam w strzemionach. Zalała mnie taka fala bólu, że pomimo otwartych oczu nic nie widziałam. Miałam jednak wiele szczęścia, bo poza mega stłuczeniem - spuchniętą nogą i wybroczynami od kolana do kostki - nic sobie strasznego nie zrobiłam 😎
fialar O kurcze. Nie strasz jeszcze bardziej. Bo się obawiam, że psychicznie się zablokowalam i znów będzie walka o rozluźnienie ciała w niektórych sytuacjach 🙄 Teraz chyba mi psychika odpuszcza. Już wiem na co poszła siła uderzenia. Mówili że bark, ale jednak biodro. Do tego nie wiem czy głową nie walnelam trochę- oczywiście kask był. I teraz pytanie czy to strach i nerwy czy objawy uderzenia. ( stawiam na pierwsze, ze mnie hipochondryk typowy) Objawy uderzenia powinny być natychmiast prawda? I
Kurcze a tereny są tak super. Niech ta pogoda się ogarnie w końcu.
Filar - uwierz mi, że czasami złamanie jest lepsze od mega stłuczenia. Ja podczas czyszczenia kopyt konia dotknęłam pastucha (myślałam, że wyłączony), prąd przeszedł po mnie do konia i odruchowo klaczka bardzo energicznie odstawiła nogę trafiając w moją kostkę. Byłam w stanie przejść 50 m do bramy, tam zawołałam męża i jak widziałam, że do mnie idzie to zemdlałam. Kostka nie była złamana, ale gigantycznie obita, lekarze na pogotowiu przecierali oczy ze zdziwienia, że chodzę (kostkę miałam wielkość małego arbuza). Wsadzili mi nogę w gips i kazali przyjść do kontroli po tygodniu. Z noga było coraz gorzej. Zrobili usg kostki i okazało się, że mam wielkiego krwiaka, który za nic nie chce się wchłonąć. Lekarz ortopeda na żywca przeciął mi skórę i próbował wycisnąć krew jak jakiegoś syfa - krzyczałam podobno tak głośno, że ludzie wychodzili z kolejki. Nie udało mu się zmniejszyć obrzęku i miałam przyjść ponownie za dwa dni. Nie przyszłam. Poszłam do chirurga i tam już profesjonalnie się mną zajęli. Pod znieczuleniem, na stole operacyjnym otworzyli mi kostkę, a krew siknęła jak fontanna. Lekarz powiedział mi że lepiej dla mnie byłoby gdyby mi złamała nogę. Zdarzenie miałam w lipcu, a do dzisiaj nogi nie mam sprawnej w 100% niestety.
fialar O kurcze. Nie strasz jeszcze bardziej. Bo się obawiam, że psychicznie się zablokowalam i znów będzie walka o rozluźnienie ciała w niektórych sytuacjach 🙄
Nie straszę. Już dwa lata minęły od tamtych 'atrakcji'. W tereny nadal jeżdżę - zimą też. Mam nadzieję, że jutro się uda 😀 Moje stłuczenie nie było aż tak spektakularne jak kaktusowej - ot noga spuchła i zrobiła się wielokolorowa, kulałam ze trzy tygodnia, ale po ok 6 tygodniach znowu na konia wsiadłam. Nogę przebadałam - miałam USG i RTG i oba badania wykazały, że noga zdrowa, choć do dziś czucie mi na czubku kolana nie wróciło.
A żeby nie robić mega offtopa, to wrzucam jedną naszą fotkę z mglistego terenu na jesieni i drugą z końca lata 🏇