Ircia pola fajne ale korzyści czerpię z większości dopiero po żniwach i gdy śnieg przysypie dostateczną warstwą. Na co dzień muszę zadowolić się ścieżkami których coraz mniej... Przez weekend narobię więcej zdjęć 😉 azzawa zazdroszczę takiego spacerku.Ja ze swoim jamnikiem i przerośniętym koniem wyglądałbym co najmniej dziwnie 🤣
gabb ale u was jesiennie 😀 A to moja dzielna kobyła, po powrocie z opisywanego wcześniej wigilijnego, morderczego terenu, podczas ktorego czułam się jak w filmie grozy. Pierwszy raz bałam się śniegu 🤔
Wyobraźcie sobie to moje biedne stworzonko, które brnęło przez zaspy sięgające piersi i brzucha 🙁 Na szczęście śnieg był sypki więc radziła sobie rewelacyjnie.
palemka[/b]- to druga fota bombowa. Mój miał takie coś, ale tylko na szyi i zadnich nogach. Twoja wygląda sto razy lepiej. 😀
Za to przypomniało mi się, jak w terenie mojemu koniowi zamroziło lodem wąsy. I taki z niego księciunio, że przeszkadzało mu to w jeździe. zamiast zająć się kłusem i patrzeniem jak i gdzie nogi stawia, to on międlił wargami i starał się chyba złapać te lodowe wąsy. Tak to komicznie wyglądało, że się w głos śmiałam. I co jakiś czas wychylałam sie z siodła żeby mu ręką ten lód z wąsów ściągać. Fajnie było. 😉
Ja miałam dzisiaj terem chyba najkrótszy w dziejach jeździectwa, 🤔 wyjechałam jak mżyło, dojechałam do łąki, jakieś 100 m od stajni, rozpadało się tak pięknie że zrobiłam koło galopem i jak najszybciej parkowałam w stajni, kurtka bryczesy i gacie miałam przemoczone, jeju jak ja nienawidzę takiej pogody 👿
Po ostatnim "długim" terenie, dzisiaj terenik całkiem udany, a już myślałam że nic z tego nie będzie, bo w nocy i rano padało, ale jak dojechałyśmy z koleżanką do stajni, wypogodziło się, wyszło słońce i było całkiem przyjemnie ja jak zwykle uszaste a z tyłu koleżanka ze swoim nerwusem 😉
Ja dziś też zaczęłam teren w ręce - strasznie wiało i koń mi trochę fukał. Poszła ze mną koleżanka z psem 🙂 A potem koń mi się na tyle uspokoił, że postanowiłam że spróbuję wsiąść na oklep - i resztę terenu już normalnie przejechałam. To był mój pierwszy oklepowy teren w życiu 🙂
(Wiem, nie mam kasku na tym zdjęciu. Nie przewidywałam wsiadania, więc go nie wzięłam. Normalnie w tereny jeżdżę tylko w kasku.)
Livia, no to sukces, ja pamiętam jak jeździłam na mojej oklepy, najczęściej jak miałam jakieś problemy, wsiadałam tak nią, i gadałam, gadałam , gadałam, całkowicie wyłączałam się, kobył szedł i szedł a ja po takim terenie byłam jak nowa. Niestety z moim koniem to tak jak ze starym winem, im starsze tym lepsze, teraz jazda na oklep zakończyłaby się bardzo szybko w jakiejś innej wiosce i niekoniecznie ze mną na grzbiecie 😁
Ja planuję teren jutro rano. O ile nie będzie za bardzo wiało i padało. Dziś wystarczająco zmarzłam będąc na zewnątrz, żebym miała jutro ryzykować chorobą ( zwłaszcza, że świńska grypa fruwa 😀iabeł: ) Tak czy inaczej mam zacięcie jutro ruszyć w las. Gaaaloopem w pizdu przed siebie. ( no chyba drogi już odtajały z tego lodu, co?) 😁
palemka,Livia, u nas bardzo jesiennie ostatnimi czasy było 😀 Momentami tylko można było leżący śnieg w lesie spotkać. Udało nam się nawet z Burzą dwa łosie w ostatni dzień grudnia zobaczyć! 🙂
A my dziś bylismy w składzie 3 osobowym. Konie dawno w terenie nie były tak daleko🙂 Było bardzo przyjemnie pojechać tak daleko na grzbiecie końskim i wrócić przy lekkim zmroku. Konie troche wydygane były ale pogoda całkiem fajna się zrobiła i w lesie było bezwietrznie🙂
Eeee..miałyście rację. Był przymrozek, wszystko znów pozamarzało. W lesie gruda i lód. Nawet stępem ciężko było. Zamiast drogami jeździliśmy przez las na przełaj. Do kitu. Galop w pizdu trzeba przełożyć na inne czasy.
hehe dobrze że i tak udało mi się uchwycić, ale ty z Toroncikiem pasujecie do siebie idealnie 🙂 Dzisiaj u nas plucha, pada ble , nie znoszę takiej pogody.