Pauli, jaki sąd i za jaką zbrodnię skazał Cie na tak okrutna karę. Może jeszcze tego nie wiesz, ale to się nie zmyje!!!
Jak to nie zmyje się?? 🤔 Teraz to mnie zmartwiłeś, a miało być na miesiąć... 😵
🤔wirek:
Sierra :kwiatek: Moje szkice były średnie bo chodziło tylko o pomysł, wiedziałam że ktoś doświadczony zrobi to dokładnie tak jak sobie wymarzyłam 😉
Gratuluję tatuażysty, ale pod bawełnianą koszulką nic Ci się z tatuażem nie stanie, przecież nie tarzasz się w piasku, żeby go foliować. Ale jak wolisz.
Nie tarzam się, ale smaruję maścią, więc po 5 minutach miałabym ją na ubraniu zamiast na tatuażu 😉 Poza tym wyszłam założenia, że jeszcze ze dwa dni moja skóra wytrzyma, a ja będę miała czyste sumienie 😉
Tak jak pisałam wcześniej, staram się zdejmować folię np kiedy siedzę przed komputerem, zakładam koszulkę na ramiączkach i niech maleństwo oddycha 😉
Pauli - a nie obawiasz się różnych interesujących skojarzeń od ludzi, którzy nie znają genezy wybrania akurat dolara? No i podziwiam zdecydowanie w uczuciach - ja bym sobie nie wytatuowała imienia/podobizny żadnego ukochanego konia/kota/psa - obiekty uczuć się z czasem zmieniają, a tatuaż pozostanie. Wiem, to okrutne podejście, ale jakoś nie wierzę, byś na przykład za 30 lat nadal tak bardzo kochała Dolara, że chciałabyś go na swoich plecach.
Ale co ja tam wiem, Twoje plecy i Twoja sprawa - tym bardziej, że jeśli chodzi o jakość wykonania, to nie mam żadnych zarzutów - widać, że robił nie tylko tatuażysta, ale też artysta.
busch Brałam pod uwagę wszelkie możliwe skojarzenia i trochę mnie to martwiło, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że niewiele mnie obchodzi co inni pomyślą 😉 Imienia faceta na pewno bym sobie nie wytatuowała, imienia lub podobizny zwierzaka też raczej nie, a to jest po prostu ładny obrazek. Co do samego motywu, dla mnie to coś więcej niż tylko koń, to wiele pięknych wspomnień i cała historia. Nie będę się tu uzewnętrzniać, bo nie o to chodzi (jeśli trafi się ktoś zainteresowany chętnie opowiem więcej 😉 ). Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie będę się martwiła tym co myślą inni. Tatuaż zrobiłam tylko i wyłącznie dla siebie i wystarczy, że ja się orientuję o co chodzi 😉 No i zamierzam podtrzymywać swoje zdanie, że dorabianie ideologii do tatuażu nie jest konieczne.
Tatuażysta powiedział, że jak wygram w totka, mam wpaść się pochwalić, to on też sobie taki zrobi 😁
Tatuaż Pauli wymiata! Bardzo się cieszę, że go zrobiłaś 🙂 Ja bym się nie bała zrobić tatuażu z symbolem, który przypomina mi mojego konia tudzież innego zwierzaka. Jak można napisać, że obiekty uczuć się zmieniają. Moim zdaniem to dość przedmiotowe podejście. To, że Pauli będzie miała jeszcze duużo ''końskich miłości'' (i liczę na to, a najbardziej na tego jedynego 😉) to nie znaczy, że jej wspomnienia ulegną zmianie 😉 Tak ja napisała i sama jestem przekonana, że z tym koniem wiąże się historia, jakiś etap o którym będzie pamiętać zawsze. I to jest zdecydowanie lepszy wzór niż kolejny kwiat, chiński znak itp, czyli rzeczy, które nic nie znaczą i istnieją tylko dla samego faktu posiadania tatuażu.
Ja mam na nodze wydzierganą podobiznę mojego konia, robioną ze zdjęcia. To jest mój pierwszy koń w życiu, mam go odkąd skończył 3 miesiące, a teraz ma 14 lat i ma u mnie dożywocie. Tatuaż będę mieć do końca życia i nigdy by mi do głowy nie przyszło, że jak zdechnie to odrazu o nim zapomnę czy coś. Zresztą on już przeszedł na wcześniejszą emeryturę, nie jeżdżę na nim, kupiłam kolejnego konia który ma być numerem jeden, ale jakoś moje uczucia do starego nie wygasły i wielbię go tak samo jak przedtem. Aczkolwiek nie zmienia to faktu, że nie będę sobie tatuować każdego nowego konia.
Ja podobnie jak Bush, nie odważyłabym sobie wytatuować podobizny lub imienia mojego konia, pomimo że jest dla mnie wszystkim. Jest jedyną niezmienną radością w moim życiu, kiedy inne radości czy radostki przychodzą i odchodzą.
Powiem więcej, nie odważyłabym sobie wytatuować konia, jako konia-konia. To tak trudny i niewdzięczny wzór, że bałabym się otrzymać jakiś koszmarek: komiczny, karykaturalny, abstrakcyjny. Generalnie nieatrakcyjny.
Jednak nie wiem jak zniosłabym/zniosę odejście Czardasza, bo na dzień dzisiejszy jego odejście równa się końcowi jeździectwa i końcem ery koni w moim życiu. Nie wyobrażam sobie mieć jeszcze jednego konia, nie wyobrażam sobie mieć następnego konia. Po prostu. Zatem może będę chciała uczcić ten okres mojego życia, tą istotę, która przez ogromną część życia była dla mnie najważniejszą istotą nieludzką? Myślę, że wtedy na moim ciele przybył by tatuaż ku jego pamięci, żeby uczcić te wszystkie piękne chwile nie tylko z nim, ale z końmi w ogóle. Symbol, nie imię, nie podobizna...
Cierp1enie muszę ogarnąć aparat, bo jest w 3 częściach i każda leży gdzie indziej. Jak zrobię zdjęcie to prześlę ci na pw 😉 Sierra jak widać każdy się jakoś inaczej utożsamia. Jeden chce mieć, drugi niechce, trzeci jak zrobi to nie podobiznę tylko symbol, wszystko zależy od mentalności danej osoby. Najważniejsze mi się wydaje to jest to, że ten tatuaż robimy dla siebie tylko i wyłącznie i nie powinniśmy brać pod uwagę tego czy ktoś zrozumie jego przekaz czy nie.
faceta bym sobie nie wytatuowała w życiu. zwierzaka prędzej- ale raczej myślałabym o jakimś zapożyczeniu, nawiązaniu, tak jak w przypadku symbolu dolara. i nawet przyznam, że pomysł wplecenia jakiegoś motywu w całość innego wzoru nie wydaje mi się taki głupi.
Najważniejsze mi się wydaje to jest to, że ten tatuaż robimy dla siebie tylko i wyłącznie i nie powinniśmy brać pod uwagę tego czy ktoś zrozumie jego przekaz czy nie.
Podsumowując powyższą dyskusję powiem tylko, że każdy ma inny powód zrobienia tatuażu, wizji jest tyle ile osób i to moim zdaniem jest piękne w sztuce tatuażu 😉
bardzo podobają mi się te kwiaty wstawione przez Ygę. Swojego konia też mogłabym mieć wytatuowanego, ale na rok, dwa, dziesięć.. na całe życie to chyba jednak nie, w końcu każdy wzór by mi się znudził.
Jednak nie wiem jak zniosłabym/zniosę odejście Czardasza, bo na dzień dzisiejszy jego odejście równa się końcowi jeździectwa i końcem ery koni w moim życiu. Nie wyobrażam sobie mieć jeszcze jednego konia, nie wyobrażam sobie mieć następnego konia. Po prostu.
Przepraszam,za OT, ale nie moge sie powstrzymac: Sierra, jestem Ci cholernie wdzieczna za te slowa, poniewaz jestes jedyna osoba zwiazana ze swiatkiem jezdzieckim, ktora powiedziala dokladnie to samo co ja powiedzialam po smierci Rywala, w sensie,ze odejscie Czardasza bedzie dla Ciebie koncem jezdziectwa. Dla mnie odejscie Rywala jest koncem okresu zwanego "jezdziectwem". Przepraszam,ze tutaj, ze akurat w tym watku, ale jeszcze raz: dzięki za te słowa. Miło, ze ktos mysli tak samo jak ja, a nie mowi: "eee tam, jaki koniec. beda inne, zobaczysz".
Julie Co Cię powstrzymuje? 😎 Mogę zapytać gdzie robiłaś tego smoka?
Powstrzymuje mnie jedynie brak piniondzuf 😉 Powoli wychodzę z długów spowodowanych tym, że niedawno moje 3 z 4 koni były chore, teraz został już tylko 1 więc nie jest źle 🙂 A smoczka robiłam na Castle Party w Bolkowie - Adam "Szpila" z Jeleniej Góry ma (miał? bo nie wiem czy nadal) tam co roku stacjonarne studio.
Moim zdaniem te dmuchawce to żadna rewelacja, chociaż TEN pomysł mi się podoba 😉 I jeszcze jeden tatuaż, który zrobił na mnie wrażenie , chodzi mi bardziej o koncepcję niż wykonanie, chociaż od strony technicznej też jest moim zdaniem udany 😉 Oba zdjęcia pochodzą ze strony www.fredtattoo.pl . Dodam jeszcze, że prace wykonał autor mojego tatuażu 😉
A mnie zastanawia jedno, skoro robi się tatuaż tylko dla siebie to czemu tak czesto jest on w miejscu, w którym go nigdy na własne oczy nie zobaczymy za to wszyscy inni ludzie jak najbardziej 😉 Mam na myśli plecy, łopatki, lędźwie itd... 😉
Ze wszystkich ostatnich fotek podobaja mi sie jedynie kwiaty wstawione przed ygę, reszta zawiewa tandetą w moim odczuciu. Te dmuchawce to w ogóle porażka 🙂
A mnie zastanawia jedno, skoro robi się tatuaż tylko dla siebie to czemu tak czesto jest on w miejscu, w którym go nigdy na własne oczy nie zobaczymy za to wszyscy inni ludzie jak najbardziej 😉 Mam na myśli plecy, łopatki, lędźwie itd... 😉