widać na zdjęciach, że trzymasz kurczowo rękę (ręka prawie na udzie i powyginane nadgarstki) i na siłę prubujesz konia zganaszować... trochę mija się to z celem.
Pracuj nad tempem, impulsem, dokładnością wykonywanych ćwiczeń,elastycznością chodów, a pysk zostaw w spokoju, na niego przyjdzie pora. Powinnaś teraz jeździć na miękkim i delikatnym kontakcie, kiedy koń poczuje, że jest gotowy (w równowadze, idący w regularnym rytmie, z dobrą energią)sam przyjdzie Ci do ręki i z pewnoscią będzie to lepsze nić siłowanie się z nim...
Ciekawa jestm jak on by wyglądał bez nachrapnika, zapewne miałby rozdziawioną paszczę.
Wiem, że nie jest łatwe zachęcić konia, aby szedł nisko i okrągło, kiedy on wcześniej tego nie robił. (lonżujesz go? na czym?) ale musisz się postarać i to zrobić, ale nie przyjdzie to z dnia na dzień, ale z miesiąca na miesiąc powinno być lepiej. Pod 1 warunkiem-że zostawisz pysk.
Daj koniowi trochę luzu, żeby szedł do przodu, bo na zdjęciach wygląda, jak by miał sie zaraz zatrzymać. Najbardziej chyba podoba mi sę ostatnie zdjecie, mimo że widać, ze zaczynasz już coś kombinować z pyskiem. Koń idze, choć mógłby robić to bardziej energicznie i nie jest na siłe trzymany za pysk.
Widać, że gdybyć oddała wodzę koń od razu uciekłby do góry, a powinien chwilę zostać a potem zajść na dół (chyba nie pomieszałam? w każdym bądź razie nie powinien uciekać do góry). Rób takie testy, na początku w stój, zatrzymujesz się, jeśli koń już stoi ładnie nie wiercie się jesd na 2 wodzach itp. oddajesz wewnętrzną wodzę, jeśli koń nie skręcił głowy do wewnątrz-poklep, jeśli skręcił coś jest nie tak.
Cwicz dużo łuków, wolt, drążków, kavaletków, przejść (ale muszą być miękkie i elastyczne, nie może być to na siłę). Wykonuj elementy bardzo dokładnie i staraj się jeździć na miękkim kontakcie, absolutnie nie ściągaj koniowi glowy na siłę! a niech sobie idzie wyryjony! co z tego? ważne żeby szedł w rytnie regularnie i energicznie! Po jakimś czasie sam zobaczy, ze wygodniej jest na dole, zobaczysz, tylko daj mu czas.
Cały czas patrzysz na szyje konia, siodło ewidentnie nie jest do ciebie dopasowane i nie jestem pewna czy do konia tez, nie leci czasem na przód? Na prawie każdym zdjecie ciałem jesteś pochylona do przodu, a łydka ucieka ci do tyłu.
Ja myślę, że Nirv nie ma szans na "lżejszą rękę", póki nie poradzi sobie ze swoim widłowym dosiadem. Nie "siedzi", nie ma równowagi takiej ze środka, więc ciało "samo się" łapie czego się da - łydki boków konia, ręce wodzy. Jedną z możliwych dróg byłoby zabranie tych punktów oparcia, np. spokojna (żeby nie zmuszać ciała do bronienia się) lonża bez wodzy, strzemion. Stęp na oklep od czasu do czasu też IMHO nie byłby zły (wydaje mi się, że tu nie ma ryzyka szybkiego wpadnięcia w drugą skrajność i dosiad fotelowy, do czego czasem jazda na oklep kusi).
Skrócenie strzemion jak najbardziej. I nie przejmuj się, Nirv, że jest niewygodnie. Bardzo możliwe, że to jest to dobre niewygodnie. Twoje ciało zapisało sobie Twoją aktualną pozycję jako normalną i będzie protestować przy próbach zmiany tej normalności na inną. Postaraj się o zdjęcia, jak będziesz jeździła z krótszymi strzemionami, będzie łatwiej stwierdzić, czy to daje dobre skutki. A do przodu lecisz nie "ot tak", tylko przez uciekającą nogę. Więc warto od tej nogi zacząć, od przywrócenia jej na właściwsze miejsce. Strzemiona skrócić, piętę odstawić od konia. Ja bym poćwiczyła półsiad, żeby poczuć trochę więcej oparcia w strzemieniu. I łydkę sprowokować do pójścia do przodu. Tylko to musiałby być prawdziwy półsiad, a nie robienie "Małysza". Czyli środek ciężkości pozostaje nad stopami, tyłek się cofa (można sobie na ziemi poćwiczyć - chodzi o to, żeby się "złożyć", ale nie przenosić ciężaru na palce czy pięty).
już pisałam, mam krzywy kręgosłup, to też po części dlatego się pochylam, ostatnio, gdy koleżanka mi robiła zdjęcia pytam się czy siedze prosto, ona mówi, że się pochylam, a ja faktycznie czułam się wyprostowana, baa, nawet, przechylona. ale mówie, próbuje, staram się, tak czy siak jest już lepiej, pokazała bym zdjęcia, ale to by była za duuża kompromitacja 😵 siodło jest za bardzo na przodzie - po przeriw koń mi spadł strasznie, wcześniej było okej. myśle, że kwastia rozdziawionej paszczy, to chyba problem z zębami raczej. może ma to jakieś powiązanie z 'tym czymś na podgardle', czego wet nie potrafił zdiagnozować. mam zamiar wezwać innego. obecnie jadną jazdę miałam na ogłowiu bezwędzidłowym, było spoko, no, ale jest jeden problem, bo koń strasznie, ale to strasznie pędzi, nie możne mu dać luźnej wodzy, tak jak radziła mi koleżanka-instruktora. a ręka, hmm, nie jest trzymana kurczowo, to, że jest tak a nie inaczej ułożona iw takim miejscu to niestety brak instruktora przez 2, 3 lata i wcześniejsi instruktorzy mówiący: no to już zakłusuj/zagalopuj, tylko popręg podciągnij, kilka azd miałam z wspaniałym instruktorem, ale prowadzi jazdy gdzie indziej teraz.
na szczęście - moje i konia, już niedługo będe jeździła co najmniej raz w tygodniu pod okiem doświadczonej osoby 🙂
Nirv, czyli to cały wszechświat sprzysiągł się przeciw Tobie, biedaczce? 😂
Mówiłam Ci już coś kiedyś o kręgosłupie. Ja jako osoba, która miała w bliższej lub dalszej przyszłości wylądować na wózku, też się długo zwodziłam, że "to wszystko przez kręgosłup". Jedna, wielka bzdura. Wszystko da się wypracować.
Jakaś stara fotka, sprzed roku chyba. I tak dupcia nie siedzi jak powinna, a ja przez patrzenie sie w grzywę nie jestem prawidłowo prosta. Ale to da sie wypracować. oczywiście jeśli się CHCE, A NIE ZNAJDUJE SAME WYMÓWKI.
Nirv Ty jesteś prosta-prosta w plecach, ale i tak pochylona 😎 sprubuj trochę rozluźnić łopatki i odchylić się do tyłu, ale nie przeprostowywać się w plecach poróbuj jakieś ćwiczenia przed jazdą, gimnastyka itd, może będzie Ci łatwiej
Strzyga, a czy było tak, że jednego dnia siedziałas powykrzywiana,a następnego dnia pomyślałaś 'będe siedzieć prosto' i tak od tak siedziałaś? chyba nie... to trzeba wypracować i nie robi się tego w kilka dni.
korsik - wg mnie jestem przeprostowana w odcinku ledzwiowym. zreszta idantycznie pochylona i powyrzywiana chodze. ok, spróbuje, zdam relacje w sobote, bo dopiero wtedy będe w stajni.
Nirv Zgadzam się ze wszystkimi przed(po)mówczyniami - poza Tobą 😀iabeł: Skro idziesz "w zaparte" to napiszę, czego chciałam oszczędzić 🍴: siedzisz tak, jakbyś chłopcom pewnej czynności wykonywanej na stojąco pozazdrościła 😲 Siądź na pupie, nie na udach! edit: A jeśli tak samo chodzisz 😕 to... Damy w ten sposób nie chodzą 🤔
fin Fajnie, że się, odezwałaś 🙂 A mogłabyś trochę więcej o ostatnich swoich czasach napisać? Jak konkretnie doszło do tego, że jeszcze niedawno "baty" zbierałaś - a teraz "just magic" - fajnie się patrzy? Że w głowie się zmieniło, to napisałaś, ale tak bardziej szczegółowo?
Nirv, ale bez przesady, pisałaś o tym za pierwszym razem, piszesz teraz. Weź się uczciwie do roboty, a nie zasłaniasz się kręgosłupem. Mój jest w strasznym stanie, nie ma dnia, ani nocy bez bólu, ale albo się jeździ i się coś ze swoim ciałem robi, albo się odpuszcza.
A zasłanianie się tym, że kręgosłup to, że koń to, że siodło to, że zęby to, na pewno Ci nie pomoże w pracy nad sobą. Trzeba uczciwie spojrzeć na to jak się jeździ i do czego człowiek chce dążyć, bez taryfy ulgowej.
Nirv Nie migaj się kręgosłupem, bo chyba większość z nas ma z nim problemy i po prostu trzeba się zaprzeć i walczyć z tym a nie traktować jako wymówkę!
Wygląda to jakby ktoś na siłe wsadził Cie na tego konia, a ty z przymusu noo... jakoś tam jedziesz 😉 Podnieś rękę, zegnij ją w łokciach, postaw kciuki, złap wodze krócej i jak dwa kubeczki z wodą tak, żeby ta woda sie nie wylała ani razu 😉 Masz całą rękę zablokowaną od dłoni po same barki! A wygląda na to, że nawet i szyje! Cała wyprostuj się i siądz dumnie w siodle z głową w górze, patrzącą przed siebie (czasami nawet fajnie pooglądać chmury na niebie, a nie grzywe konia 😉 ), no i wrzuć na luz w ramionach. Opuść je luźniutko w dół. No i pilnuj się sama cały czas. Pamirowi daj spokój z tym ganaszowaniem. Myślę, że najlepiej skup się narazie na sobie, a u konia pilnuj jedynie rytmu i impulsu.
rewir :kwiatek: byłaś pierwszą osobą, która (mimo, że tego otwarcie nie przyznałam) przemówiła mi do rozumu jeszcze na innym forum. Przyznaję Ci racje - liczy się praca, a nie ładne pady anky i ściągnięta na dół głowa 🙄
halo głowa przede wszystkim. Podejście - zamiast: koniu, musisz!, jest: chodź, zrobimy to razem 🙂 pracujemy z Okwiat nad stabilnym kontaktem, robimy, tak jak radziłaś, przejścia, różne kombinacje woltowo-ósemkowe, ja staram się pilnować dosiadu cały czas. Tamta jazda była wyjątkowo rewelacyjna, ale ogólnie z treningu na trening jest lepiej. Sama się dziwie, skąd po miesiącu taka zmiana 😉 pytajcie Okwiatki :kwiatek:\
Widać wielkie problemy z łydką-piętą, ale nad tym teraz będę najbardziej pracować 😀
z galopem jeszcze są problemy, ale poprawimy, poprawimy!
próbuję też pracować nad zaufaniem (może w głupi sposób, ale od tamtej pory przestałam się bać bryków w galopie) 😁
dzięki wielkie za przemówienie mi do rozumu i "sprowadzenie" na lepszą drogę :kwiatek:
[fotki wycięlam, ciekawscy mogą kliknąć w link do postu i tam obejrzą fotki 😉 - c.]
nad czym mam się skupiać?
z tego co ja widzę, to dalej mam problem z nogą/łydką i rękami...
wyciagam ten post, bo z ciekawości zaczęłam przeglądać ostatnie zdjęcia fin i jestem w tzw. pozytywnym szoku 🙂
a teraz do rzeczy - moim zdaniem w tym siodle będzie ci bardzo ciężko poprawić nogę. to nie jest wyłącznie kwestia zrotowania uda, ale przede wszystkim tego, że poduszka kolanowa "odbija" ci noge. i nie jest to twoja wina, bo jak na takie "niesprzyjające okolicznosci" radzisz sobie całkiem nieźle, ale tak długie klocki kolanowe i za długa jak dla ciebie tybinka po prostu ci nie pomagają a raczej odwalają "krecią robote". żeby noga ułozyła się bardziej poprawnie trzeba byłoby żebyś puściła nogi w dół już od samej pachwiny. ale - tak jak można "na siłę" zrotować udo, tak "puścić" uda na siłę sie nie da. moim zdaniem to z jednej strony kwestia "fizyczna" - trzeba się porzadnie porozciągać, a z drugiej - psychiki - bo trzeba siąść naprawdę w rozluźnieniu. ogolnie rzecz biorąc - współczuję, bo sama borykam się z takim samym problemem 😉
ale z drugiej strony chciałabym docenic to, że nie wydłużyłaś strzemion na maksa, zeby było profi i żeby noga zwisała równo wzdłuż klocków 😉 dobrze, ze zachowałas zdrowy rozsądek i masz strzemiona na wyskości pozwalającej ci miec na nich oparcie.
i na koniec zasłużone brawa - za zmianę w twojej głowie 👍 wreszcie miło się na twoje fotki patrzy 🙂
Nirv, a co, jeśli to wszystko nie z winy konia [bo zęby, bo coś między ganaszami, bo jeszcze coś...] to co wtedy? Bo wiatr powiał nie z tej strony i temu koń zaczął pędzić? Ktoś mi kiedyś powiedział, że jazda konna jest w głowie, nie w nogach, rękach, brzuchu, kręgosłupie...etc. Znam osobę, która ma problemy z chodzeniem, a zawzięła się w sobie i nauczyła się jeździć konno, potrafi "zapracować" dosiadem, utrzymuje równowagę w siodle, nie trzyma konia za pysk i po prostu jeździ. Owszem, może się zdarzyć kontuzja, choroba czy inna niedogodność fizyczna, która wykluczy z jazdy konnej, ale Ty wydajesz mi się osobą na tyle zdrową, by spokojnie móc nauczyć się dobrze jeździć, nic "fizycznie" Cię nie ogranicza, więc skorzystaj z tego. Masz naprawdę fajnego konia z tego co widzę, więc może warto zainwestować w jazdy z instruktorem/trenerem, może wyjechać na jakieś szkolenie, obóz doszkalający, cokolwiek, a nie inwestować w nowe komplety czapraków i owijek, które nie kosztują 20 zł.... [sorry, nie umiałam się powstrzymać] Oddychaj kobieto i przeczytaj tutaj wypowiedzi moich poprzedniczek, które Ci naprawdę dobrze radzą. :kwiatek:
obecnie jadną jazdę miałam na ogłowiu bezwędzidłowym, było spoko, no, ale jest jeden problem, bo koń strasznie, ale to strasznie pędzi, nie możne mu dać luźnej wodzy, tak jak radziła mi koleżanka-instruktora. Konia nie znam, sytuacji nie znam. Ale pędzić koń może z różnych powodów: również z powodu tracenia równowagi pod jeźdźcem, który ma z nią problem. Kiedy się pochylasz, to jakby zmuszasz konia do "gonienia" środka ciężkości. Koń może też "uciekać" spod spiętego jeźdźca, już nawet niezależnie od pochylania się. Od spiętego i czysto fizycznie, i "w głowie" (choć to w sumie nierozplatalne spaghetti). Może odpowiadać na łydki, które wyglądają na stale przyciśnięte do boków konia. Nie twierdzę, że należy w takim przypadku puścić wodze i zdać się na żywioł, ale masz pole do eksperymentowania... Co zrobić (ze sobą), żeby koń nie pędził mimo braku na stałe włączonego hamulca.
Co do tych pleców - jedno, to ich kształt, drugie to ułożenie w przestrzeni, czy są bardziej pionowo, czy pod kątem. W ich kształt nie wnikam, dramatu nie widzę. A samo pochylenie to już bardziej problem miednicy niż pleców (nie, że w ogóle coś z nią nie tak, tylko o miejscu, gdzie się sypie mówię). Chyba, że z jakiegoś powodu nie możesz w ogóle usiąść na tyłku, z tułowiem prostopadłym do podłoża? Boli, a może są przeciwwskazania? Tylko czy w takim razie jazda konna jest w ogóle sensowna ze zdrowotnego punktu widzenia? Może to sport nie dla Ciebie?
BTW jeśli problemem jest "przeprostowanie" w lędźwiach (tak zrozumiałam), to nie ma jak pancerzyk z mięśni brzucha i grzbietu! Mięśnie brzucha pomogą podtrzymać kość łonową, żeby nie opadała w dół. Bo teraz to kość łonowa jest nisko, a kość ogonowa wysoko. A należałoby je wypoziomować.
Edit: Fin, chyba nowe perspektywy 🙂 Choć na takie bryki i hasania to może by jednak kask? Żeby się dłużej koniarstwem (i nie tylko) cieszyć 😉
fin, jeszcze raz WIELKIE GRATULACJE, wreszcie jesteście na dobrej drodze! Trzymaj się tej Okwiat i słuchaj uważnie bo coś myślę, że jeszcze wiele dobrego, może do Waszej pracy wnieść. No i gratuluję przełamania, pamiętam jak ciężko u Ciebie było bo bałaś się kobyły, bałaś się jeździć, a teraz? Bryki bez ogłowia! Baaardzo się cieszę.
Nirv, czytalam Twoje wypowiedzi tutaj i na gronie, i ciagle piszesz ze chcesz cos zmienic - stajnie ("bo kon sie za pewnie poczul"😉, instruktorow (zaden, ktory dojezdzal do Slupna Ci nie pasowal), oglowie... a mi sie wydaje, ze jesli naprawde chcesz cos zmienic, to chyba czas na zmiane nastawienia! przestan szukac winy w zlym kierunku wiatru, stanie zdrowia konia (myslisz ze kon ma problem z zebami? to czemu do jasnej ciasnej nie obejrzal ich jeszcze wet?), swoich "problemach" z plecami (a ktory koniarz ich nie ma? wiesz ilu forumowiczow ze wzgledu na plecy w ogole nie powinno jezdzic?), tylko WEZ SIE KOBITO DO UCZCIWEJ ROBOTY! zapomnij o glowie tego konia a zajmij sie zadem, ktory ma kroczyc! a nie dreptac. rozluznij siebie i jego, daj mu czas, konia nie zmienia sie w tydzien. znajdz jakiegos dobrego instruktora i przestan wybrzydzac, ze wszystko jest przeciwko Tobie, tylko pracuj. fin, swietnie!! jestes doskonalym przykladem na to, ze praca poplaca! Voltowicze powinni o Tobie napisac w watku dla Puchaczy 😎
Nirv- tak uspokoiłaś tego konia, że teraz zaczyna się tutaj, a kończy trzy dni później. Nie można uśpić zadu, nawet koniowi najbardziej elektrycznemu- nic nie wypracujesz z ciężkim przodem. Poza tym: też mam krzywy kręgosłup, jakoś żyję i daję radę się w miarę ogarnąć jak się przyłożę. Serio.
Choć na takie bryki i hasania to może by jednak kask? Żeby się dłużej koniarstwem (i nie tylko) cieszyć 😉
Zdecydowanie! Nie pojmuję szpanu, polegajacego na jezdzie bez kasku. O ile do pewnego stopnia moge to zrozumiec w przypadku bardzo doswiadczonych jezdzcow dosiadajacych dobrze ujezdzonych koni, to kompletnie nie pojmuje po co słabsi i mniej doswiadczeni jezdzcy tak ryzykują.
już pisałam, mam krzywy kręgosłup, to też po części dlatego się pochylam, ostatnio, gdy koleżanka mi robiła zdjęcia pytam się czy siedze prosto, ona mówi, że się pochylam, a ja faktycznie czułam się wyprostowana, baa, nawet, przechylona. ale mówie, próbuje, staram się, tak czy siak jest już lepiej, pokazała bym zdjęcia, ale to by była za duuża kompromitacja 😵 siodło jest za bardzo na przodzie - po przeriw koń mi spadł strasznie, wcześniej było okej. myśle, że kwastia rozdziawionej paszczy, to chyba problem z zębami raczej. może ma to jakieś powiązanie z 'tym czymś na podgardle', czego wet nie potrafił zdiagnozować. mam zamiar wezwać innego. obecnie jadną jazdę miałam na ogłowiu bezwędzidłowym, było spoko, no, ale jest jeden problem, bo koń strasznie, ale to strasznie pędzi, nie możne mu dać luźnej wodzy, tak jak radziła mi koleżanka-instruktora. a ręka, hmm, nie jest trzymana kurczowo, to, że jest tak a nie inaczej ułożona iw takim miejscu to niestety brak instruktora przez 2, 3 lata i wcześniejsi instruktorzy mówiący: no to już zakłusuj/zagalopuj, tylko popręg podciągnij, kilka azd miałam z wspaniałym instruktorem, ale prowadzi jazdy gdzie indziej teraz.
na szczęście - moje i konia, już niedługo będe jeździła co najmniej raz w tygodniu pod okiem doświadczonej osoby 🙂
Nirv moze wcale to nie musi byc kregoslup, moze dlatego lecisz do przodu bo masz za male siodlo. Kilka misiecy temu przemierzalam jedno siodlo 17', siedzialo mi sie dobrze, ale wszyszcy kto mnie obserwowal mowil ze lece plecami do przodu, jak sie staralam odrzucic ramiona do tylu. Na filmach tez bylo bardzo widac. Jak patrze na twoje zdjecja na koniu to na kazdym z tych zdjec siedzisz na kosci lonowej.
a ja z tym kręgosłupem wierzę Nirv - mam powiększoną lordozę, przez co tyłek mam bardziej "wypięty", kiedy chcę się wyprostować prostuję plecy pod kręgosłup czyli wychodzi pochylenie... oczywiście można walczyć i próbować, ale jeśli kręgosłup "nie puszcza" to naprawdę ciężko jest to skorygować!! sama walczę i czasami wytrzymam naprawdę prosto przez jakiś czas ale zaraz znów bezwiednie zaczynam lecieć górą do przodu bo tak mnie kręgosłup ustawia... oj ten kto nie miał takiego problemu nie wie jak to jest trudne!
Dlatego nikt nie wymaga od jeźdźców książkowego dosiadu, bo każdy jest inny. Podobnie koni nie da się wszystkich wpasować w jeden szablon. Niemniej jednak warto pracować na rozluźnieniem i prawidłowymi pomocami, bez tego się po prostu nie da jeździć.
[quote author=Teodora link=topic=107.msg251068#msg251068 date=1242072362] Choć na takie bryki i hasania to może by jednak kask? Żeby się dłużej koniarstwem (i nie tylko) cieszyć 😉
Zdecydowanie! Nie pojmuję szpanu, polegajacego na jezdzie bez kasku. O ile do pewnego stopnia moge to zrozumiec w przypadku bardzo doswiadczonych jezdzcow dosiadajacych dobrze ujezdzonych koni, to kompletnie nie pojmuje po co słabsi i mniej doswiadczeni jezdzcy tak ryzykują. [/quote]
Zgadzam się, to była głupota... jedna z moich dwóch jazd bez kasku na tym koniu w życiu 🤬
Breva, ale ja właśnie napisałam, że ja stojąc naturalnie wyglądałabym jak brazylijska gwiazda porno. wiem jak to boli, borykam się z tym całe życie. Dodatkowo ze skrzywieniem bocznym kręgosłupa, lumbalizacją kręgów, żeby jeszcze było fajniej, mam o pół cm jedną nogę krótszą i bardzo krzywo ustawioną miednicę. Taki mały połamaniec.
Ale dla mnie nie jest to żadna wymówka! Tylko taka, że ktoś jest leniwy i chorobą próbuje to zamaskować.
Nie twierdzę, że nie jest ciężko. Mi o wiele ciężej niż na jeździe, jest w codziennym życiu. Ale skoro zostałyście zdiagnozowane, to chyba lekarz powiedział wam co z tym zrobić. Nie zostawił was od tak sobie, co?
Na kręgosłup jest wiele ćwiczeń, wzmacniający mięśnie pomagającego go utrzymać. Jasne, że jak nie macie mięśni, to będzie ciężko. Dlatego należy je odpowiednio wzmocnić. Same z powietrza się nie pojawią. Szalenie ważna jest też postawa w jakiej stoicie, siedzicie, chodzicie. Ja moją staram się wypracować od 12 lat. Czasem o tym zapominam, ale ogólnie staram się dbać o moją postawę. Ludzie się śmieją, że często stoję przed lustrem i koryguję wygięcie kręgosłupa i wypięcie pośladków, poziomuje ramiona, ściągam łopatki. Może to i śmieszne i dziwne, ale tylko dzięki dyscyplinie i pracy, normalnie chodzę, jeżdżę konno i odczuwam ból, który jest tylko dyskomfortem, lecz nie uniemożliwia mi normalnego życia.
Tak jest niestety zbudowany świat, że od samego mówienia jeszcze nikomu mięśnie się nie wzmocniły, ani też nikt nie nauczył się jeździć, dlatego moim zdaniem mniej wymówek, a więcej uczciwej pracy.
Strzyga - ale ja to wszystko rozumiem! I wcale nie twierdzę że się nie da, zgadzam się z tym co napisałaś w 100%! po prostu część osób która tego nie doświadczyła nie wie że to naprawdę może być przeszkoda i spore utrudnienie! To nie była obrona Nirv, ot głos w dyskusji😉 więc chill out😉
a ja niestety zdiagnozowana przez masażystę, jeszcze nie dotarłam do lekarza..:|
Cóż, mnie lekarz zostawił samopas: podobno wada postawy już nie powinna się pogłębiać, mam się nie schylać, nie robić ćwiczeń, po których mnie boli (tym sposobem zostałam zwolniona z w-fu 😀 ) i wzmacniać mięśnie kręgosłupa- basen najlepiej kilka razy w tygodniu, konie też mogą być. Brak jeżdżenia- czyli codziennego ćwiczenia mięśni przy kręgosłupie- dla mnie oznacza ból skutecznie uprzykrzający życie; najpierw z bólu nie umiem spać, a potem stopniowo dochodzi do nieustannego, całodobowego bólu. Życie. Też, podobnie jak Strzyga, uważam, że wada postawy to żadne wytłumaczenie. Po prostu trzeba więcej pracy.
Ja mam duże skrzywienie boczne na wysokości łopatek i dwa razy rehabilitowaną kość krzyżową 😎 Jedziemy dalej? Może cały wątek "Klubu uszkodzonych kolan..." 😀iabeł: Koniec OT proponuję.