lusia722, bo często je pierzesz 🙂 ja teraz też całkiem nieźle daję radę dobrać ogon jakimkolwiek szamponem. Myje go jakoś raz na tydzień /10 dni. Ale po zakupie siwego naprawdę się namęczyłam żeby przestał być żółty. Teraz tylko irytuje mnie że ma w ogonie włosy różnokolorowe (ma włosy białe, czarne, szare, i ciemnobrązowe). I one nieraz dają złudzenie niedopranego ogona.
anai Tylko Książę ma regularnie myty ogon i grzywę, bo jak przeplatam to najpierw go odgruzowuję. Reszta jest kąpana praktycznie tylko przed zawodami. A są padokowane. Co do kolorowego ogona, to ja zdecydowanie wolę taki niż jednolity biały.
lusia722, uwierz mi że "tylko przed zawodami" to i tak dużo częściej niż niejeden koń ma ogon myty. Kolorowy ogon jest fajny, o ile nie ma w nim włosów brązowych. Te mi psują humor 😉
lusia722, - jak konie są padokowane i masz na padokach barwiącą ziemię/oblepiającą gline to niestety, ale jasne ogony się odbarwiają. Kiedyś mieliśmy czwórkę regularnie starujących izabeli - myte po każdym treningu, ogony prane co tydzień, ale chcąc, nie chcąc przed prawie każdmi zawodami trzeba było odbarwiać farbą ogony, bo raz, ze wstyd, dwa, że punkty za wrażenie ogólne przy ujeżdżeniu byłyby ciachnięte jak nic, bo ogony były po prostu brązowe. Chyba jeszcze pół roku po zmianie stajni wytrzepywałam tą rdzawą ziemie z rzeczy, wiecznie w niej wszystko było 🤔 Przy bardziej normalnych piachu na padoku nie dzieje się nic - jak kiedyś taką jedną siwule jeździłam, to chodząc po padoku była czystsza, niż mój pseudo-kary koń (chodziły razem). W zasadzie spłukiwałam ją po jeździe, umyłam może z raz, a ogon czyściutki był.
Nareszcie dorwałam 5* Leovetu. Szczęka mi opadła, po niedużej ilości preparatu ogon można rozczesać dwoma ruchami szczotki, rozczesanie jest 10/10. Przy tym ogon jest dalej przyjemnie sypki jak po Rokale Glafell, bez klejenia czy cięzkości- leciutki i sypki. Lśnienie muszę zobaczyć w lepszą pogodę, niestety koszmarnie śmierdzi- równie paskudnie jak YYH, tylko na szczęście nie aż tak mocno.
Jedwab spoko, choć większość jest na alkoholu i wysusza. Za to olejek arganowy jest przesuper! Fajnie mi się też sprawdza odżywka z Glisskura Oil Nutritive (taka w sprayu, praktycznie same olejki), używam po praniu konia i całkiem fajny ten ogon teraz mamy. Tzn. fajny był i przedtem (długi i gęęęsty), ale teraz mi się bardzo podoba, jak wyglądają włosy. Mogłyby być jeszcze delikatniejsze w dotyku, ale chyba muszę się z tym pogodzić, że takie nie będą - taki typ włosa, że są bardziej sztywne niż lejące. 😉
Ja jestem bardzo zadowolona z Sheena Absorbiny. Miał być Leovet 5* ale kupiłam jednak absorbine i to był dobry wybór. Włos super się rozczesuje, ogon ładnie wygląda, błyszczy się. Jedyne co, to nie pasuje mi zapach 😉
To mnie zawsze zastanawia, dlaczego te psikacze, odżywki, szampony itp. mają tak intensywne zapachy?? Kurde, skoro nawet dla większości z ludzi są one zbyt intensywne, to co dopiero ma powiedzieć taki wypryskany koń, przecież ma wrażliwszy węch... 🙄
A dla mnie ta odżywka dwufazowa z Black Horse to straszny badziew. Tylko na początku ogon wygląda dobrze a potem jest zmatowiony i lepki. Szampon nawet sympatyczny, ale żółtych plam nie dopiera na kucyku. OverHorse dla mnie nadaje się tylko do zaplatania na niego warkoczy. BTW ta moja Joanna porzeczkowa też go nie dopiera, tylko ta w srebrnym opakowaniu radzi sobie z jego sierścią 😉 Teraz szukam czegoś fajnie nawilżającego 😜 Muszę reanimować grzywę.
Odżywka z Joanny, z tej samej serii co fioletowy szampon, bardzo fajnie nawilża. Ja ją bardzo lubię do swoich włosów, końskie też są po bardzo przyjemne w dotyku 🙂
[quote author=_Gaga link=topic=1060.msg2546613#msg2546613 date=1463984627] Moona, przede wszystkim znajdź przyczynę wypadania włosów z ogona. Może dieta nie teges? Może brakuje cynku, miedzy, biotyny? Może białka za dużo? Samo zaplecenie cudu nie zdziała Ponadto wydaje mi się, że zaplecenie niszczy włos. A i koń nie ma się jak odganiać zaplecioną kitą... [/quote] Żeby domknąć historię: we krwi wszystko ok, poza eozynofilami (przekroczona norma) i selenem (poniżej normy). Sytuacja z wypadaniem się uspokoiła, jest lepiej, choć nie jest to wciąż stan w pełni zadowalający.
Jak myć brudną grzywę (długa), żeby jej podczas mycia wypadało jak najmniej? Rozczesać najpierw skrupulatnie?
Pierwsze wrażenie bardzo dobre. Konsystencja szamponu gęsta taka żelowa przez co jest bardzo wydajny i dobrze się go rozprowadza. Zapach chemiczny, ale całkiem przyjemny i nie drażniący, nie zbyt intensywny. Dobrze się pieni. Z plamami na kucyku poradził sobie bardzo dobrze, ale mogło być lepiej. Niestety często wspominam o tym, że kucyk ma bardzo trudną do oczyszczenia okrywę. Odżywka ma konsystencję nieco rzadszą, lekki, przyjemny zapach. Nakłada się ją dobrze, nie spływa z grzywy. Efekt po pierwszym użyciu bardzo fajny. Grzywa jest miękka i nie jest taka napuszona. Ciekawa jestem czy widocznie wpłynie na poprawę stanu grzywy po dłuższym czasie.