Jakiś rok temu,jak jeszcze jeździłam w szkółce jeździeckiej,zdarzyła się taka sytuacja : na hali odbywa się lekcja jazdy,ja wraz z innymi rodzicami usadowiłam się na widowni.Nagle przychodzi jakiś starszy facet i usiłuje poprawiać instruktorkę,mówiąc,że on wie lepiej.W końcu pani gładko mówiąc wkurzyła się jego zachowaniem i zwróciła się do niego na oczach wszystkich : - Przepraszam bardzo,czy ja prowadzę jazdę,czy pan?! - Noooo oczywiście,że pani,ale ja... - To w miarę możliwości proszę PRZESTAĆ mnie pouczać,bo to ja mam papiery instruktorskie i ja tu pracuję i ja się znam na jeździectwie. Na co ten facet zaczął jej tłumaczyć,że on wie lepiej na temat jazdy,ponieważ jak to ujął - w starej książce znalazł zdjęcie tego ośrodka z lat 50,a że jego córka tu jeździ to on wie lepiej,bo on ten ośrodek z tego zdjęcia rozpoznał 🤔 W tym momencie przeszło mi na myśl,że ten gościu może jest pijany,bo takie bzdury gadał,że to się w głowie nie mieści (a szkoda,że nie pamiętam dokładnie,co wymyślał) 🤔wirek: niestety (albo stety) był całkowicie trzeźwy.Na szczęście lekcja jazdy konnej chwilę po tym się zakończyła 😁
Wiedzieliście, że jak koń opuści głowę i parsknie to jest gotowy do zbierania? 👍 albo standard o hackamore: Przecież koń nie ma nic w pysku, to łagodne jest! 😀
cieciorka,katija, może i tak, ja całej RV nie czytam 😉 bo i nie chodziło mi o lisa, a o wypowiedzi tego chyba motocyklisty - na przykład: djRideOnUnlashed Ja p***e szacun dla lisa. Manewrujesz jak motorem, robisz ich jak chcesz, jakie wy tam predkosci osiagacie?? Podoba mi sie, też zacznę jezdzic!
Jakiś czas temu czytałam ogłoszenie o sprzedaży koni: "Koń zdrowy, spokojny, daje nogi, brał udział w imprezach..." hahaha...chodziło o to, że woził dzieci na lonży podczas imprez 🙂
A już standardem jest, jak ktoś przychodzi na jazdy i pytam: - jeździ Pan/Pani ? - tak, oczywiście - a jak często ? - no tak na festynach, z trzy razy siedziałem...:/
ja ostatnio słyszałam o ogłoszeniu "sprzedam toronta" sama mieszkam na wsi ale tarant zamieniający sie w "toronta" brzmi dość ciekawie bo domniemam ze właśnie o maść chodziło;p
A może chodziło o to miasto Toronto, a pan jest bogaczem, który ukrywa się przed mafią? 😁 Mój sąsiad chciał kiedyś nazwać klacz Casanova. No bo kończy się na a, więc żeńskie. 🤔wirek: Ale ktoś mu to w końcu wybił z głowy i koń ostatecznie nazywa się Elza. Może to nie za bardzo pasuje do działu o laikach, ale nie wiem, do jakiego wątku nadaje się nadawanie klaczy męskiego imienia. 😵 btw, z kolei kobyła kolegi nie uniknęła niestety zmężczyźnienia i ma na imię Shepard. ja nie wiem, czy dla ludzi to bez różnicy, czy koń ma imię żeńskie czy męskie? 🤔wirek:
Ja kiedyś do szkoły przyniosłam ŚK - numer z października 2009. Nie chciałam mówić chłopakom, że jestem na jednym ze zdjęć ale hmm.... Gdy jeden gwizdnął mi tę gazetę bo jak to okreśił - chciał pooglądać ładne konie. Oki dałam mu nie przypuszczając, że będzie oglądał je tak dokładnie. Po jakichś 20 minutach religii: Kolega M. - o kur... Agnieszka jest na zdjęciu! Kolega Sz.- gdzie?! Kolega K. - O pokaż! pokaż! Reszta klasy zbiegła się do do chłopaków i podziwiali ten kawałek mnie. Po chwili: Kolega M.- Znasz tego konia? Ja- a czy gdybym nie znała to trzymałabym uwiąz i wogóle stała przy nim na zdjęciu? Kolega Sz.- u-w-i-ą-z... yyy... A nie smycz? Ja...<śmiech> Nie! 🙂 Na innym zdjeciu: Jakiś tam kolega- dlaczego ten koń nogi krzyżuje? Ja- Bo robi ciąg w kłusie.. 🙂 Kolega- Nie prościej powiedzieć ''biega bokiem'' ?
Graba., no może i racja, ale ja bym się raczej dziwnie czuła wołając na "moją" kobyłę Shepard. 👀 Jak moje zdjęcia były kilka razy w Koniu Polskim, to na nk i facebooku miałam pełno wiadomości z gratulacjami, co najmniej jakbym trafiła na okładkę. 😁
Ja nie musiałam być na zdjęciu, żeby wszyscy wiedzieli, że to o mnie chodzi w artykule 😁 3/4 końskich oczywiście znajomych 😉 W SK był artykuł o Bischofie i o mnie wspominka była 😎
Dziś zabił mnie mój luby... Szarperony to takie zimnokrwiste konie , czarne ze szczotkami ... Chodziło o fryzy 😵. Pewnie skojarzyło mu sie ,że jak pociągowy to perszeron a ,że zwykle myli nazwy... 😁 Popłakaliśmy się oboje ze smiechu.
To i ja coś powiem. Dawno, dawno temu, gdy moje 182 było jeszcze źrebięciem ledwo odsadzonym od mamki było czyszczone codziennie namiętnie w boksie. Pewnego razu poszła ze mną mama moja. Młody się trochę zestresował i zaczął nerwowo kręcić, popychając mnie i nie zwracając uwagi na mnie. W związku z czym mama moja się wystraszyła, że coś się stanie i wykrzyczała do mnie: KASIA! Wyjdź z tej klatki i zamknij te uliczki! (Nie wiem jak u Was, ale u mnie na klatkę mówi się boks, a na uliczki drzwi 🙂😉
zaspana odbieram telefon: - co to jest: interaktywna pasta dla koni? - eeeeeee 🤔 ??? - no INTERAKTYWNA pasta dla koni, stezenie (jakiestam). - jaka interaktywna pasta? (przypominam ze jestem obudzona dopiero) interaktywna pasta dla koni? skad ty to wziales??? - no mam tu napisane na kartce- interaktywna pasta dla koni... - eeeeee... (oswiecenie!) przeczytaj jeszcze raz, dokladnie ten wyraz na i. - no czytam... I-WE-RME-KTY-NA... iwermektyna... hmm no nie interaktywna. 😵