Cieszę się bardzo, że Wam się podoba.
Dorotheah - 😅 jakiś się w końcu musiał znaleźć, pokaż koniecznie swoje prace.
Masz rację, z koniarzami i modelarzami różnie bywa. Albo jest koniarz zbierający/malujący konie, albo modelarz znający się na mundurach i mający hopla na punkcie szczegółów, który za to konia na żywo nie widział i figurki tworzy i maluje tak, że ja jako koniarz patrzeć na to nie mogę.
Gniady tak naprawdę nie jest malowany, tylko pastelowany. Jakiś czas temu znalazłam instrukcję na Youtube, spróbowałam i działa, każdą warstwę trzeba tylko zabezpieczyć werniksem i już. Ja uczyłam się na filmach tego użytkownika
http://www.youtube.com/user/SaturnineStudiosZa aerograf się nie zabieram, bo to za dużo papraniny jak na mój gust. Co do zabezpieczania, to albo nie zabezpieczam, albo psikam werniksem, ważne tylko jest, żeby psikać raczej z daleka i robić kilka cienkich warstw. Gruntuję albo bardzo rozwodnioną farbą akrylową, albo farbą akrylową w sprayu, np firmy Idea. Jest sporo stron modelarskich, ale oczywiście większość ich użytkowników konia widziało tylko na obrazku. Sporo fajnych technik i pomysłów znalazłam na stronach o figurkach do gier bitewnych, może to dziwne, ale mają ciekawe pomysły i często robią konwersje. Kilka przykładowych linków:
http://figurki.org/http://www.chestofcolors.com/cofc-postnuke/index.php?name=Sections&req=listarticles&secid=4http://www.destroyerminis.com/eyes.php link o koniach
http://www.riorondo.com/books/cft/index.htmlO malowaniu koni najwięcej informacji znalazłam na Youtube - trzeba wpisać Breyer albo model horse i pojawie się mnóstwo filmów o malowaniu. Niektóre są po prostu niesamowite i ceny takich przerobionych figurek też są powalające.
Z cieniowaniem to w ogóle jest zabawa, bo każdy ma inną teorię, Moja brzmi - maluj, maluj, aż wyjdzie i będzie się podobać. Pewna malarka (pani prowadząca warsztaty ze sztuki ogólnie) powiedziała mi, że figurka ma swoją fakturę i nie trzeba jej tak cieniować, jak np obrazu, bo ona i tak ma już swoje cienie. Podoba mi się też teoria mówiąca, że trzeba sobie wyobrazić, gdzie jest słońce i to pokazać na figurce.
Figurka Nafcia to składanka z firmy Historex (
http://www.historexagents.com/shop/hxshop.php). Oryginalnie był to pasący się koń, ale ... ucięłam jej szyję i ze spinacza dorobiłam nowy kręgosłup, szyję, profil łba, brzuch dorobiłam przy pomocy Green Stuff (kolejna fajna rzecz podpatrzona od graczy bitewnych, dwuskładnikowe coś, po wymieszaniu robi się zielona i można w niej rzeźbić, a po wyschnięciu twardnieje), poprawiłam też proporcje tułowia (przecięłam i dodałam 4 mm). Historex ma mnóstwo części, z których można złożyć konie w najróżniejszych pozach. Są to bardzo znormalizowane konie, dlatego upodabnianie do konkretnego konia wymaga poprawek, cięcia i dodawania, jak u Nafcia, sporej warstwy tłuszczyku. Breyer, którego będę robić, to zdaje się Abdullah, upolowany na ebay za kilka dolarów. Figurka w stanie takim sobie, po dotarciu do mnie przeszła wstępną obróbkę i teraz czeka na wykończenie, (miłośnicy figurek niech nie oglądają zdjęcia poniżej, ale obiecuję, gdy z nią skończę będzie śliczna).

Co do samego Nafcia, Dorotheah :kwiatek: dzięki za miłe słowa, jutro mu przekażę. Chłopak dobrze mi się trzyma i po dwudziestce zdaje się lekko odżył, nawet ostatnio galopnęliśmy sobie citukę 😅 Naf to tak naprawdę skrót od Navarino, ale wołanie go pełnym imieniem trwa tak dlugo, że wszyscy w stajni wołają na niego Naf. Mimo to może jednak łączy nas pokrewieństwo,
http://www.allbreedpedigree.com/navarino7asds - tak jakby, kupuje się zestawy do sklejenia i malowania, to są albo wypraski plaskitowe, albo odlewy żywiczne, o takie

Sankarita , naciau - nigdy nie malowałam na komercyjne zamówienie, więc trudno mi jest powiedzieć co i jak, na kiedy i za ile, poza tym, tak jak pisałam, cierpię na chroniczny brak czasu. Pamelfa była pierwsza i to będzie mój projekt doświadczalny, zobaczymy jak się zachowa moja wena twórcza mając taką motywację. Będę zdawać relacje z postępów i wniosków i zobaczymy, jak mi pójdzie.
Ufff, niegdy chyba nie napisałam tak długiego posta 🙂