Noo to masz odpowiedź 😉. Ja mam Wro - ostatnio porównywałam ze znajomą z okolic Kłodzka stawkę - taki sam silnik, takie same zniżki - różnica 450zł... I pamiętam, jeszcze jak sama sprzedawałam ubezpieczenia, że najwyższe stawki to była Wawa, a potem po równo Wrocław, Kraków, Katowice, Poznań i Trójmiasto.
Dokładnie, miejsce zamieszkania to ważna rzecz przy ubezpieczeniach, miastowi zawsze płacą więcej.
SzalonaBibi no z wrakiem i jego wyceną to tutaj też poszaleli, ich wycena okazała się o kant tyłka, bo najwyższa oferta kupna z aukcji to kwota 3.600 a TU wyceniło go na 7.800. No nikt tyle nie dał. Mało mnie to interesuje, muszą mi oddać różnicę. Na szczęście całość wycenili ok. Trochę musiałam ich przycisnąć, aby dali mi kontakt do potencjalnego kupca, powiedziałam, że jeśli nie pomogą mi go sprzedać to oddam na złom, bo do tego moim zdaniem tylko się teraz nadaje ... 🙁 No wiadomo, że dla TU to nie byłby korzystny wynik. Kupiec jest, przyjedzie po auto w przyszłym tygodniu. Hit sytuacji 😉 to auto najprawdopodobniej zostanie naprawione i sprzedane. Historia po Vin skończy się na mnie, pierwszy właściciel, polski salon, oryginalny przebieg, serwisowane w ASO, bezwypadkowe ... Przez to, że naprawa będzie garażowa, to nigdzie w dokumentach nie będzie mowy o moim dzwonie. Taki teleks sprzedał mi Pan w ASO ... I ja nie mam na to ŻADNEGO wpływu. Jeśli chodzi o wypłatę z tytułu uszczerbku na zdrowiu, utraty zarobków (etat i działalność) to będę się o to ubiegać, zwłaszcza, że te pieniądze płaci ubezpieczalnia, a nie sam sprawca. Nie mam w tej sytuacji skrupułów.
Trochę mam schizę w samochodzie, zwłaszcza przy hamowaniu. Mam wrażenie, że częściej patrzę w lusterko wsteczne niż do przodu 😉
Weźcie mnie nie straszcie z tym OC... Ja do tej pory płaciłam 2k za oc/ac w PZU, ciekawe, czy teraz wyjdzie 5? 🤔wirek: Dobrze przynajmniej, że do maja mam czas, by się na to przygotować...
Hiacynta, życzę Ci, żeby do maja to już się to uspokoiło, a nawet zmalało. Na razie, cóż... odblokowałam oszczędności i w piątek trzeba będzie zapłacić. 🙁
A dołek pracowy się pogłębia... Byle do 20 grudnia. 😉
Ja nie ogarniam kompletnie tego świata Mam 2 konie, które mają ze mną najlepiej na świecie. Super pasze, dobrana pod nie stajnia z osobnym pastwiskiem i osobnym pomieszczeniem stajennym. Codziennie sprzątam, chucham dmucham... Trener, suplementy, całowanie w tyłki... Stępowałam sobie w poniedziałek konie na hali w ręku. Jednemu cośtam odwaliło i odskoczył i ... przebił sobie staw pęcinowy (przwieże na wylot :ke🙂 od poniedziałku codziennie szukamy o co - wychodzi że o własny ogon chyba. W to się nie da po prostu uwierzyć - wiecznie coś :/ Niedawno ogarnęłam ostatnie długi po leczeniu jego matki (pęknięte rok temu oko) a tu znowu do cholery jasnej... Noga usztywniona, codzienne wizyty lek wet, zmiany opatrunku i od groma leków... Nie ogarniam, nie wierzę, to jakiś koszmar jest chyba? 😲 obudzę się, co nie?
"Co się źle zaczyna, to się dobrze kończy"... Rok się źle zaczął, więc już niedługo będzie tylko z górki, bo koniec roku, to będzie szał szczęścia. I tego się trzymajmy 😎
Cień na śniegu, rok temu się jakoś ten scenariusz nie sprawdził Mam wrażenie, że musiałam coś strasznie nabroić w poprzednim życiu, bo od kilku lat cały czas pod górkę - w to się na prawdę nie chce wierzyć 🤔wirek:
_Gaga rzeczywiście życie mocno Cię doświadcza. Człowiek dba, a i tak uniknąć kłopotów czasem się nie uda. Współczuję i mam nadzieję, że szybko chłopak się wyleczy bez komplikacji.
_Gaga, niektóre konie to chyba ściąganią na siebie nieszczęście. Mój niespełna 3,5 latek miał już ochwat na 4 nogi, uraz oka, przez który prawie oślepł, a teraz nabił sobie mega nakostniaka. Oszaleje! E: Czasami się zastanawiam czy on do dychy dożyje. Co tym razem będzie następne? 😵
No to w sumie ja się pożalę, jak już trafiłam na ten wątek 🙂
Bardzo dobrze się dogadywałam z właścicielką stajni, w której jeszcze trzymam mojego maluczka. Znamy się od 2 lat, jeździłam u niej wcześniej konie, jak postawiłam konia to jeszcze więcej robiłam (drobne naprawy, ogrodzenie, boksy, lonżownik, siodlarnię z pustego pomieszczenia, układałam młodą klacz pod siodło, jeździłam drugiego i trzeciego, jeszcze z kucykami robiłam - więc w sumie jak już jechałam do stajni to robiłam wszystko, włącznie z wypuszczaniem i karmieniem koni). Nie tak dawno pani właścicielka (około 50-tki) dowiedziała się od mojego byłego (z którym zerwałam za jego fałszywość) że jestem bi i mam dziewczynę.. no to wielka afera na stajni, że ona LESBY nie chce tutaj, bo wszyscy się będą z tego śmiać etc etc... No po prostu zostałam bez słowa. Kazała mi zabrać konia i iść w h.j jasny. Ja osobiście nic nie tracę... prócz miejsca które było idealne pod każdym względem dla mnie i mojego rosnącego konia, bo mogłam się tam rozwijać, już były nawet plany otwarcia małej działalności i prowadzenia takich jazd od podstaw dla niewielkiej ale myślę stałej grupki jeźdźców. Ona traci osobę która trzymała wszystko w "kupie", która właściwie za darmo poświęcała całe dnie na to żeby naprawić ogrodzenie, zrobić lonżownik bo nikogo do pomocy przy układaniu konia nie było, więc tylko tak mogłam sobie poradzić, która tchnęła życie w stajnię i codziennie robiła z 6 końmi + źrebak (uczenie chodzenia na uwiązie, podawanie kopyt i obycie z człowiekiem). Z jej ust słyszałam jeszcze, że my to się zawsze dogadamy..
Wiecie co w tym jest najlepsze? Mój były nakręca całą sytuację i wyszło jeszcze coś równie śmiesznego, mianowicie jeśli nie zabiorę konia do wyznaczonego terminu, on go wykupi ze stajni. Cała sytuacja śmiechu warta...
Przy okazji zapytam... zna ktoś kogoś kto ma przydomową stajenkę z jednym wolnym miejscem, w odległości max 10-15 km od Wodzisławia Śląskiego? Potrzebuję przynajmniej tymczasowego domu dla mojego malucha (ogierek, 1,5 roku, spokojny ułożony konik) później się wyczaruje coś konkretnego, teraz nawet głowy do tego nie mam w dodatku jestem w trakcie zmieniania pracy i ledwo po przeprowadzce.
Tworek, szok... strasznie mi przykro, że takie coś Cię spotkało i to jeszcze ze strony takich osób. Mam nadzieję, że ktoś z Twoich okolic się odezwie w kwestii stajni. Sytuacja mimo wszystko ma plusy, bo jak się okazało - były nie bez powodu jest byłym, a z osobami o poglądach właścicielki stajni, która dodatkowo nie dopuszcza Ciebie do głosu i daje się manipulować komuś z zewnątrz, która nie docenia Twojej pracy - nie chciałabym mieć nic wspólnego. Takie sytuacje dobrze weryfikują znajomości. Trzymam kciuki, żebyś się szybko ze wszystkim uporała, żeby były nie miał satysfakcji, że Ci zaszkodził, a właścicielka zorientowała się ile straciła oceniając kogoś przez pryzmat jego życia prywatnego. Swoją drogą nie wiem co to za ludzie, którzy potrafią tak radykalnie zmienić zdanie o osobie wyłącznie na podstawie tego, z kim jest w związku. Wstyd.
Tworek miałam podobną sytuację parę lat temu, ale tutaj kością niezgodny była kasa dla właścicielki, a raczej przemożna chęć jej zdobycia za wszelką cenę. Robiłam to samo, co Ty i skończyłam podobnie, ale z tym wyjątkiem, że prawie (nie zdążyłam od niej kupić) mojego konia nie zabrałam ze sobą. Ogólnie sytuacja niemiła, wkurzająca i pokazująca, że jak ma się z czegoś korzyść to tak długo się trzyma układ.
Tworek współczuje, naprawdę. Życie czasem pokazuje jacy ludzie są w rzeczywistości. Mam nadzieję i życzę Ci tego żebyś tylko zyskała na tej sytuacji. Znalezienie stajni może nie będzie łatwe, zwłaszcza gdy czas goni, ale to z pewnością prostsze niż przebywanie z takimi gnidami. Trzymaj się! 🙂
Powolutku mi się wszystko układa, właśnie wracam z rozmowy o pracę, od poniedziałku startuje 😅 teraz tylko maluchowi znaleźć miejsce i mogę spać spokojnie
ogólnie myślałam, że już wszystko powoli się układa. a tu krok w przód i dwa w tył...
ile razy chodziła, pytałam, mówiłam i prosiłam... że jak sprzedaje tego konia to jestem pierwsza w kolejce... nie znam słów które mogłyby wyrazić moje rozczarowanie i żal
1800 - za bezcen poszła w świat. Ja byłam w stanie dać dwu krotność tego. Nawet nie wiem, czy dalej żyje... ciężki dzień, jeszcze gorsza noc i kolejny dzień 🙁 stajnia się buduje, miejsce w niej zarezerwowane dla dwóch koni, tylko i wyłącznie tych dwóch które w trakcie 6 lat pojawiły się w moim życiu
Tworek - trochę nie rozumiem - koń był Twój + płaciłaś za box?? i Został on sprzedany? Czy opiekowałaś się nim i wywalono Cię ze stajni i konia sprzedano? Bo z postu nic nie wynika. Szukasz go i chcesz odkupić?
[b]Dodofon [/b] dzierżawiłam konia 4 lata, potem chciałam go kupić i kilkukrotnie mi odmówiono. Teraz facet myślał, że jak konia sprzeda znajomemu to ten koń tam będzie, a znajomy sprzedał handlarzowi, handlarz jak już się dowiedziałam wywiózł konia na Czechy
Tworek, nie możesz tu napisać finału? Ja na fb nic nie widzę. Bałagan w komentarzach, dużo podbić nic nie wnoszących.
Popieram, też nie przebrnęłam przez zachwyty, że się udało... No dobrze, że się udało tylko CO??? Zrozumiałam tyle, że wiesz gdzie koń jest i go ktoś odkupuje. Ale chyba dogadany jest "na gębę" więc nic tak naprawdę pewnego nie wiadomo. Jeśli źle pojęłam, to sorry...