43 lata, czy dam radę ?
autor: Cladin dnia 04 listopada 2018 o 11:54
Cladin jeżeli nie do końca odpowiada ci babiniec w stajniach typowo rekreacyjnych, a nie koniecznie masz czas, chęci i pieniądze na wysoki sport, aby uświadczyć trochę męskiego towarzystwa w stajni, to ja proponuję rekonstrukcję historyczną. Jest całkiem sporo grup rekonstruktorskich, ich główny skład to jeżdżący konno mężczyźni. Na facebooku jest grupa pod nazwą "SPIS GRUP REKONSTRUKCJI HISTORYCZNEJ" tam możesz się zapytać czy w twojej okolicy są jacyś rekonstruktorzy i czy robią coś ciekawego.
Drugą opcję jaką mogę polecić to turystyka konna ( ale to już jak zakończysz podstawową edukacje na lonży i będziesz poruszał się sam w podstawowych trzech chodach - stęp, kłus, galop). Zamiast jazdy raz w tygodniu można pojechać na weekend pojeździć w jakieś fajne tereny. Byłam niedawno na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, było super, można zabrać całą rodzinę, jest wiele atrakcji dla nie koniarzy i tych mniej aktywnych. Tanie noclegi, piękna okolica i w promieniu 15 km chyba z 10 stajni oferujących jazdy (okolice Ogrodzieńca) 🙂
Właśnie, właśnie...muszę mieć podstawy 🙂
Ze wszystkich wypowiedzi wynika, że za mało tej jazdy. A co do mojej przyszłości, to rzeczywiście, bardzo mi odpowiada turystyka konna, właśnie w tym kierunku chciałbym się szkolić. Mój dziadek przez lata hodował konie, być może gdzieś w żyłach mam miłość do tych zwierząt. Dla mnie ideałem i marzeniem jest pojechać do lasu, nie na quadzie, nie na rowerze czy też samochodem, ale właśnie konno... Cudowna rzecz, wszystkim którzy już to potrafią szczerze zazdroszczę.
Pozostaje mi się szkolić, szkolić i jeszcze raz szkolić... zacisnąć zęby i do dzieła. Tym bardziej, że mieszkam praktycznie w lesie, a w promieniu 5 km mam przynajmniej trzy małe stajnie, gdzie można korzystać z koni.
Dziękuje wszystkim za wasze słowa i pozdrawiam wszystkich serdecznie 😉
43 lata, czy dam radę ?
autor: Cladin dnia 03 listopada 2018 o 15:05
Witam wszystkich,
mam za sobą kilka, no może kilkanaście godzin w siodle, oczywiście na lonży.
Niestety, nauką jazdy zająłem się dopiero teraz, czyli w wieku 43 lat i dlatego zadam, może głupie pytania:
- Czy na koniach jeździ tak mało facetów w moim wieku ? Mam wrażenie, że ten sport uprawiają tylko kobiety i dzieci. Trenuję praktycznie z samymi dzieciakami, które dziwnie na mnie patrzą 🙁.
- Ile czasu będę jeździł na lonży ? Orientacyjnie oczywiście. Patrząc na innych, wydaje się, że to wszystko im tak łatwo przychodzi.
- No i najtrudniejsze dla mnie. Po jazdach, zaczęło boleć mnie prawe biodro. Czy po prostu musi się ułożyć ? Czy może jednak skorzystać z porady lekarza ?
Jeżdżę, raz w tygodniu, po 30 minut. Na więcej czas nie pozwala. Masakra... nie poddaję się, ale...
Liczę że ktoś tutaj wypowie się w kwestii pytań powyżej.
Pozdrawiam,