Fidelity
Konto zarejstrowane: 07 kwietnia 2016
Najnowsze posty użytkownika:
Aborcja - dyskusja
autor: Fidelity dnia 15 kwietnia 2016 o 08:49
Chciałabym żebyśmy wszyscy ew. dokonując decyzji o aborcji, zdawali sobie sprawę co właściwie robimy.
O tym właśnie pisałam w kontekście edukacji. Poszanowanie życia idzie za edukacją. Napomknę, że Kościół jest przeciw edukacji seksualnej. Skąd więc ludzie mają uczyć się szacunku dla życia? Zakaz niczego nie załatwia, bo jak już pisała jujkasek zakaz nie powstrzyma popędu, czego jakoś Kościół nie chce przyjąć do wiadomości.
Ubodło mnie słowo "komfort". Można to było ująć inaczej. Np. "nie powiększać traumy". Ale upieram się, że w całym zagadnieniu (aborcji) komfort życia ma masę do powiedzenia, a jakoś jest to skrzętnie ukrywane.
W całym życiu ludzkim chodzi o komfort, czy to Cię boli? Czy prywatnie leżysz krzyżem w kaplicy kilka godzin dziennie i umartwiasz ciało dietą i biczowaniem? Człowiek dąży do zaspokojenia własnych potrzeb, także potrzeby komfortu, a urodzenie okaleczonego / ciężko upośledzonego dziecka to jest koniec tego komfortu do końca życia. Nie wszyscy będą świętymi i nie wszyscy chcą nimi być. Chociaż niektórzy udają. Jak niektórzy zacięci pro-lajfowcy w aborcją na koncie.
Jestem przeciwna temu, żeby to "chcę - nie chcę" decydowało o tym co właściwie zaszło, i o tym czym/kim właściwie jest "zawartość macicy". Jestem przeciwna temu, żeby wola decydowała o faktach i o rzeczywistości. Wola i potrzeba emocjonalnego komfortu. Nie pojmuję, jak to może być, w XXI wieku, że ta sama kobieta, wykształcona i "w ogóle", raz poleci opowiadać wszystkim jaki słodki dzidziuś itd., a raz "wywoła miesiączkę" (podobno modne są wieszaki). Nie "wywoła miesiączkę". Zabije zarodek, czy płód, zależnie od terminu. Ew. odmówi podtrzymywania jego życia, co dla niego będzie równoznaczne ze śmiercią.
Po to są przepisy prawa. Ustawę mamy, jaką mamy. Ktoś mądrzejszy od nas to wymyślił. Z Twoich wypowiedzi wynika, że traktujesz kobiety jak debilki. Rozumiem, że nie Ty, to wszystkie inne są głupie i tylko biegają, puszczają się i mordują jedno dziecko za drugim? Znasz ich tyle? Jeśli tak, to ciekawi mnie środowisko, w którym się obracasz.
No, a skoro kobiety są idiotkami, które mają takie hobby, że sobie wieszak pchają w macicę, to trzeba zakazać, nieprawdaż.
A pomyślałaś, jak bardzo zdesperowana jest kobieta, która jest w stanie włożyć sobie kawał drutu w jedną z najwrażliwszych części ciała? Czy potrafisz sobie wyobrazić, że to boli (nie wiem, choć przypuszczam), czy umiesz wykrzesać w sobie odrobinę empatii dla osoby, która krwawi w łazience, byle zdążyć, zanim ktoś ją przyłapie na tym, co robi, zaciera ślady, a potem z sercem w gardle myśli o powikłaniach?
Nie uważasz, że należy jej się pomoc, a nie wzgarda? Czytałaś artykuł, w którym była wzmianka o tym ośrodku, gdzie kobiety objęte opieką decydują się na aborcję nawet poważnie uszkodzonego, niedorozwiniętego dziecka o wiele razy rzadziej? (co też mogłoby być zresztą dyskusyjne z medycznego punktu widzenia jako przedłużanie agonii) Bo tam mają OPIEKĘ I PORADĘ, ktoś im tłumaczy, ktoś je trzyma za rękę, wspiera. Może państwo powinno zadbać, żeby takich ośrodków było więcej? Może Kościół się tym zajmie, skoro tak mu zależy na życiu poczętym? Ale najłatwiej wzgardzić i zgnoić prawda? Zniżyć do poziomu pospolitych morderczyń, egoistek, które dbają tylko o własny KOMFORT. A wszyscy "prawi", którzy na ogół są prawi niestety tylko dlatego, że problem ich nie dotyczy, albo jeszcze się z nim po prostu we własnym życiu nie zetknęli, będą owe egoistki i morderczynie trzymać za mordy i nauczać.
Uważam, że w XXI wieku to skandal, żeby dziecko przedwcześnie urodzone nazywać "płodem", jeśli ciąża była terminowana, a dzieckiem wtedy, gdy tragedia nastąpiła wbrew woli matki. To są takie same istoty! I, sory, traumatyczne uczucia matek nie powinny wpływać na to, co należy się tym istotom.
Z tym raczej pretensje do współczesnej medycyny, ale na pewno ma to także podłoże emocjonalne. dla jednych określenie "płód" ułatwi rozstanie z nienarodzonym, ciężko chorym dzieckiem przy terminacji ciąży, innych zaboli głęboko. Może przydałoby się szkolenie dla lekarzy i pielęgniarek w tej kwestii, czyli kiedy i co można powiedzieć rodzicom w trudnych sytuacjach?
Ach, chwila. Tobie nie chodzi o delikatność przy zabiegu. Przecież "traumatyczne uczucia" matek są Ci obojętne. Czy do życia tym rodzicom wejdziesz z butami głębiej i zdecydujesz, że mają pracować na dwa etaty, nigdy więcej nie pojechać na wakacje, nie sypiać i do końca życia każdy grosz wydawać na utrzymanie ciężko upośledzonego dziecka, bo jemu się należy? A im nic się nie należy, bo mieli tego pecha, łajzy, że takie spłodzili, trzeba się było nie mnożyć jak króliki, żyć w umartwieniu i powstrzymywać. Pewnie też się nie modlili, to "ich pokarało". I niech każe do śmierci.
Takie decyzje to prywatny dramat, powinno się tym ludziom pomóc jak najwięcej ale bez tej pychy, która nam szepce, że możemy za tych ludzi podjąć decyzję. Bo to oni będą z tą decyzją żyć, nie my.
Aborcja - dyskusja
autor: Fidelity dnia 08 kwietnia 2016 o 21:10
Nie dam rady odpisać wszystkim po kolei 🙁. Skupię się nad tym co powyżej. Kto tu oszalał? Zajście w ciążę JEST obarczone ogromnym ryzykiem, a sama ciąża potężnym stresem. Ryzykiem też. Także utraty życia. Śmierci. Każda(!) ciąża. Co ma do tego ustawa???
To, ze do ryzyka i stresu niejako naturalnie występujących dochodzi fakt, że w przypadku poronienia zainteresuje się kobietą prokurator i to bynajmniej nie w celu pocieszenia. Nie wiem, jak Tobie to lepiej wyjaśnić. Ja bym się chyba PANICZNIE bała zachodzić w ciążę w takim (wyżej wzmiankowanym) stanie prawnym.
Aborcja - dyskusja
autor: Fidelity dnia 08 kwietnia 2016 o 16:40
No przecież teraz też to samo obowiązuje, czyli aborcja nie podlega penalizacji jeżeli jest zagrożone życie i zdrowie matki. Tak jak mówiłam, kto by się tam szczegółami przejmował 😉
Co do Chazana, w Polsce nie ma prawa zmuszającego lekarza do wykonywania aborcji, nad czym zapewne boleją niektórzy, dlatego wszystkie postępowania wobec niego zostały umorzone. Tak samo aborcji odmówił tej kobiecie przecież słynny proaborcjonista i aborcjonista Dębski, tylko z innego powodu. Miał prawo i z niego skorzystał.
Obowiązuje, natomiast w projekcie zagrożenie życia matki będzie musiało być bezpośrednie:
"Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 i § 2, lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego."
Kto by określał, kiedy niebezpieczeństwo jest bezpośrednie? Popatrz ile tu możliwości do różnej interpretacji, ile okazji do nadużyć? Jeśli w chwili obecnej zdarzają się sytuacje takie, jak u Chazana, kiedy utrudnia się komuś korzystanie z przysługującego mu prawa, to co by było, gdyby weszła nowa wersja? "Lekarz w sumieniem" obudzonym po latach skrobanek. Ja to odbieram jako czystą niegodziwość, mam wrażenie, że to polega na poczuciu władzy nad drugim człowiekiem, a nie na dbaniu o tego nienarodzonego.
A zdrowie? O zagrożeniu zdrowia mowy nie ma - kto by się tam zdrowiem przejmował, baby są od tego, żeby rodzić! 🤔
Druga sprawa. Ilu lekarzy zdecyduje się zakwalifikować ciążę jako spełniającą znamiona kwalifikowalnej do terminacji, przy takim zapisie w ustawie: "Kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5." Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby wielu się pchało w takie ryzyko.
Sprowadza się to do tego, że zajście w ciążę w ogóle byłoby w trakcie obowiązywania tej ustawy obarczone ogromnym ryzykiem, a sama ciążą potężnym stresem, nawet zdrowa. Bo co, jeśli trafi się poronienie? Śledztwo w sprawie, czy aby nie było wywołane sztucznie? A może, głupia, wybrałaś się nieopatrznie na rower? Berek!
No i w końcu fakt, że w ustawie nie ma słowa "kobieta" jest tylko "matka dziecka poczętego" - najwyraźniej tylko tyle kobieta znaczy dla pomysłodawcy, ile urodzi. I te dokładnie rozpisane kary za spowodowanie śmierci owej "matki" - nieważne, ze kodeks karny określa "widełki" za nieumyślne / umyślne spowodowanie śmierci. Dla "matki dziecka poczętego" i sprawcy jej (obojga?) śmierci widełki będą inne, bo ona już nie jest człowiekiem, matką jeno.
Mnie to wygląda na zwykły, acz przerażający bubel prawny.
Z tym, że wydaje mi się, że w tym wszystkim nie chodzi o uregulowanie tematu, znalezienie najlepszego wyjścia, że nie chodzi tu nawet o ochronę życia poczętego. Tak jak pisałam, mam wrażenie, że chodzi tylko i wyłącznie o władzę nad każdym aspektem ludzkiego życia, totalnym zamordyzmem. Kościół tęskni do czasów średniowiecza, a dzięki przychylnej władzy może sobie przypomnieć kapkę swego złotego wieku.
Aborcja - dyskusja
autor: Fidelity dnia 07 kwietnia 2016 o 22:54
Z drugiej strony rozumiem argumenty pro-choice że i tak podziemie aborcyjne było, jest i będzie, więc może lepiej jednak zalegalizować aborcję, bo dzięki temu można by właśnie wprowadzić obowiązek wizyt u ginekologa, rozmów u psychologa, omawiania wszystkich dostępnych opcji. Kto wie, może w ten sposób więcej dzieci jednak się urodzi, bo matka po rozmowie z psychologiem i analizie rozwiązań jednak zrezygnuje - a gdyby się udała do podziemia, to nikt by dwa razy nie pytał czy na pewno chce usunąć. Wg mnie to by było znacznie lepsze dla społeczeństwa jako całości, mimo że może przez to jednak by jakaś śmierć płodu się przydarzyła od czasu do czasu, i to jeszcze całkiem na legalu. Uważam też, że jednak zdecydowana większość kobiet NIE wykona aborcji "bo tak", czytałam wiele takich artykułów gdzie ktoś nawet był pro-choice, ale zaszedł w niechcianą ciążę i nie usunął, bo jednak nie był do tego zdolny - w tym wątku też się to potwierdza, np. u pokemon. No i bez przesady z tymi nastolatkami, jak jakaś jest patusem, to pełnoletniość nic w tym nie zmieni, a jak nie jest patusem, to wg mnie już jako nastolatka ma jakiś osąd i jakąś moralność.
Pierwsze, moim zdaniem, powinno iść rozwinięcie edukacji seksualnej i przyzwyczajania młodych ludzi do regularnych wizyt u urologa, ginekologa, badań.
Nauczenie szacunku dla własnego ciała i zdrowia, edukacja na temat chorób wenerycznych, antykoncepcji. Nauczenie rozmów bez wstydu o dolegliwościach dróg rodnych i korzystania z pomocy seksuologa. Lepiej zapobiegać, niż leczyć, czyż nie?
Dopiero po kilku latach takich zabiegów, uważam, można by było rozważyć wprowadzenie tabletek poronnych na rynek, żeby nie były używane jak dropsy (bo szczerze mówiąc pamiętam jeszcze, jaką byłam głupią siksą i uważam, że nie tylko nastolatki, które nie mają wsparcia w ciasnym, katolickim światku małych miasteczek i wiosek, a nawet u własnych, niewyedukowanych rodziców, ale i niektóre dorosłe kobity byłyby do tego zdolne) czy właśnie legalną aborcję poza przypadkami obecnymi w ustawie w tej chwili, chociaż wzdragam się przed takim wyjściem. Ale rozumiem, że bywa potrzeba - chociaż idea niszczenia zdrowego życia, kiedy na świecie brakuje szacunku dla życia w ogóle, mierzi mnie, i chciałabym żeby świadomość społeczna wzrosła na tyle, żeby niechcianych poczęć i decyzji o aborcji było jak najmniej, pomimo dostępności owego zabiegu. Obecna niewiedza, brak edukacji i pomocy dla ciężarnych / matek niechcianych dzieci i zakazy to nie jest wyjście.
P.S. Czytam sobie, co piszecie i cieszę się, że jest tyle osób, które myślą, rozważają i rozmawiają. Ja sama nie planuję w najbliższym czasie "zaciążenia". Gdyby się zdarzyło - bring it on, wychowałabym najlepiej jak umiem, ale nie wiem, po prostu nie potrafię powiedzieć, co bym zrobiła, gdybym się dowiedziała, że moje nienarodzone dziecko będzie ciężko upośledzone. I nie uważam, żeby ktokolwiek miał prawo narzucać decyzję, która zmienia całe życie, innemu człowiekowi.