Zefira

Konto zarejstrowane: 12 października 2015

Najnowsze posty użytkownika:

Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: Zefira dnia 14 grudnia 2015 o 15:23
[quote author=Zefira link=topic=74.msg2465763#msg2465763 date=1450102294]
[quote author=pokemon link=topic=74.msg2465753#msg2465753 date=1450101472]
Ależ kobieta nie przechodzi żadnej histerektomii!!!! Chrystepanie ale Ty pierdolety pociskasz.


  😲
http://www.ptmp.com.pl/png/png5z3_2012/PNG53-01-Rajewski.pdf

To jak nazywa się zabieg usunięcia macicy w takim razie?
[/quote]

że niby z dzieckiem?!?

a ten lekarz, to co zawołany z wrażenia się poci? no błagam...

[/quote]

Jakim dzieckiem? O czym Ty mówisz? Jak nazywa się procedura usunięcia macicy, która nie chce się się obkurczyć po wydobyciu dziecka i krwawi niekontrolowanie?

Gillian, jezu, cofnij się kilka stron i poczytaj o zagrożeniach dla dziecka po CC, bo mi nie chce się już powtarzać. Podobnie wypowiadałam się w kwestii rodzenia naturalnie dużych dzieci.
Ja podałam argumenty przeciw CC, same ocenicie ( chyba już oceniłyście...) ich sensowność. Wasze brzuchy, krocza i dzieci, ale naprawdę, nie wmawiajcie ludziom, że sn to zło, a cc to samo bezpieczeństwo. Dopóki ja się nie odezwałam nikt nawet nie wspomniał o złych stronach cc, a dobrze by było, żeby decydujące znały WSZYSTKIE za i przeciw.
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: Zefira dnia 14 grudnia 2015 o 15:01
To prawda, siedzi w dyżurce i robotę odwalają położne i pielęgniarki. Ale jak tylko coś zaczyna się dziać jest wołany i wtedy ma okazję się spocić.
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: Zefira dnia 14 grudnia 2015 o 14:41
Ależ nikt przy dużym dziecku w stosunku do wąskiej miednicy nie namawia do SN! Geniuszem nie trzeba być, żeby przewidzieć, że taki poród naturalny może być katastrofą. A jak już wspominałam, lekarze i szpitale są różne - poród SN to zawsze więcej roboty dla lekarza i większe nerwy. A jak coś nie wyjdzie to nikt nie zastanawia się czy to wina lekarza, tylko od razu leci do sądu... 🙄
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: Zefira dnia 14 grudnia 2015 o 14:11
Ależ kobieta nie przechodzi żadnej histerektomii!!!! Chrystepanie ale Ty pierdolety pociskasz.


  😲
http://www.ptmp.com.pl/png/png5z3_2012/PNG53-01-Rajewski.pdf

To jak nazywa się zabieg usunięcia macicy w takim razie?
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: Zefira dnia 14 grudnia 2015 o 13:54
Diakonka, faktycznie - za dużo generalizacji było w tym moim stwierdzeniu. Nie myślę, że kobieta, która decyduje się na CC jest egoistką. Ale czy wszystkie kobiety liczą się z możliwymi konsekwencjami CC i dla dziecka i dla matki? Każda ma w głowie wyobrażenie kalectwa dziecka przy trudnościach z SN, ale nikt nie mówi o jakże ogromnych zagrożeniach CC! Dlatego tak o tym trąbie...rety, ja nikomu nie chcę wmówić, że jest be, bo zdecydował się na to, a nie tamto. Chcę pokazać, że cesarka, która staje się coraz częstsza wcale nie jest obarczona mniejszym ryzykiem od SN.
Sytuacje, o których wspomniała bazylka - spóźnienie się z cesarką - nie są zgodne ze sztuką lekarską i nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie kazał kobiecie rodzić przez 10 godzin i szprycował ją co chwilę oksytocyną. Ale pamiętajcie też o tym, o czym wspominałam wcześniej - jeżeli dziecko zeszło już do miednicy to nie ma już możliwości wykonania CC. Wiele sytuacji, o których mówi się, że lekarz zwlekał z decyzją o CC są właśnie takimi przypadkami. Oczywiście, że istnieją szpitale, gdzie wiadomo, że część lekarzy minęła się z powołaniem, ale o takich szpitalach w kręgach zainteresowanych jest głośno, nie ma rejonizacji, więc nikt nas nie zmusza rodzić w szpitalu z kiepską opinią.
faletta, ja naprawdę nikomu nie mam zamiaru krwi psuć, jeżeli mój ton wypowiedzi jest obraźliwy, to przepraszam, nie miałam takiego zamiaru. Ze względu na swój zawód obracam się w kręgu lekarskim, a tematy ciąży są mi bliskie, bo sama jest w ciąży, wprawdzie nie pierwszej, ale mam nadzieję, że w końcu szczęśliwie donoszonej. Rozmawiam z ginekologami na trochę innej stopie niż pacjent-lekarz i wiem od nich rzeczy, których nie mówi się głośno. Dlatego jak przeczytałam Twoje pytanie o cesarkę na życzenie, to musiałam się odezwać, nie z chęci pognębienia, ale z chęci uświadomienia. Prawda jest taka, że mało kobiet, które zgłaszają się do lekarza na CC zna wszystkie za i przeciw takiego zabiegu. A potem jest płacz i zgrzytanie zębami, bo przecież miało być bezpieczniej niż SN, a w efekcie dziecko ma problemy, kobieta przechodzi histerektomię i pozostaje żal. Mam nadzieję, że mimo wszystko naprawdę dobrze przemyślisz swoją decyzję znając także argumenty przeciwko CC. W razie czego - też jestem z Wrocławia, chyba nawet w podobnym ,,wieku'' ciąży, służę radą i pomocą.
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: Zefira dnia 14 grudnia 2015 o 12:06
Diakonka, adriena - nie ma chyba kobiety, która nie bałaby się ( w mniejszym lub większym stopniu oczywiście ) porodu. Każdy normalny człowiek na myśl o kilku godzinach bólu, potu i krwi dostaje gęsiej skórki. Jestem nawet skłonna zgodzić się z występowaniem zjawiska tokofobii u niektórych kobiet. Ale! Większość lęków przed porodem naturalnym bierze się z braku wiedzy, rozmowy i akceptacji (!) tego, że poród i w ogóle macierzyństwo zmienia ciało i psychikę kobiety już na zawsze, czy tego chcemy czy nie. Mnóstwo kobiet widzi w TV co chwilę super-hiper dzielne kobiety, które już na drugi tydzień po porodzie pozują na ściance z brzuchem bardziej płaskim niż Cindy Crawford w latach swojej świetności, burzą włosów, świetlistą cerą i uśmiechem na ustach. Potem w telewizji śniadaniowej słuchają jak panie ,,ekspertki'' wypowiadają się w temacie seksu po urodzeniu dziecka i z ich przesłania jasno wynika, że zgięta w pół z bólu, ale zakładaj stringi i pręż się przed mężem, bo nie możesz doprowadzić do sytuacji, w której partner poczuje się odrzucony po pojawieniu się dziecka, przecież on też ma swoje potrzeby. I w tle tego wszystkiego Chodakowska na swojej stronie wrzuca zdjęcia dzielnych mam, które w jednej ręce mają hantel, a w drugiej bobasa i z uśmiechem ćwiczą, bo przecież każda może ćwiczyć, wystarczy tylko samozaparcie! No to jak to wszystko czyta i ogląda przyszła mama, a potem ogląda na youtubie poród naturalny i poczyta jeszcze, że koleżanka x po porodzie naturalnym to ma pochwę szerszą niż stara skarpetka, brzuch jej obwisł, rozerwało ją aż się ściany szpitala zatrzęsły, a y po CC to raz, dwa wstała, bliznę ma malutką i śliczną...no to co wybierze? A przy okazji w wiadomościach zatrąbią o kolejnym lekarzu, przez którego umarł niemowlak podczas SN. I potem idzie się do swojego ginekologa i nie pyta o opinię specjalisty, tylko czeka aż on sam zapyta - woli Pani CC czy SN? Czy ktoś umawia się z położną, żeby ona opowiedziała nam o swoich doświadczeniach? Nie. Wolimy zapytać na forum.
Dlaczego mając świadomość konsekwencji, jakie wiążą się z ogromną większością porodów CC dla naszego dziecka ( trudności z oddychaniem, gorszy rozwój, etc etc ) nadal młoda kobieta decyduje się na tak poważną operację? Czy naprawdę uważacie, że fair w stosunku do tego małego człowieka, jest narażanie go na to wszystko w imię lęku przed bólem? Każda chciałaby mieć wzorową ciążę, śliczny brzuszek, ślicznego różowego i zdrowego niemowlaka, z którego wyrośnie lekarz, prawnik, światowy jeździec lub wielki aktor. Ale poród, który od zawsze był i będzie częścią macierzyństwa i od zawsze był bolesny i ciężki...no nie, to nie pasuje, najlepiej, żeby go nie było. Ludzie zrobili się piękni, idealni i wygodni i nie masz już w życiu miejsca na ból, fizjologię i nieidealność.
P.S. Czasy mamy takie, że jak faletta będzie chciała zrobić cesarkę, to ją zrobi, najwyżej więcej będzie musiała w łapę dać.
deksterowa - znam paru lekarzy pracujących w dużym szpitalu wojewódzkim w moim mieście, którzy też zrobią cesarkę na życzenie jak ich odpowiednio wynagrodzisz. Czasami moralność lekarzy z małych miejscowości jest większa, niż tych z molochów. Każdy z nich jednak Ci powie, że SN jest lepsze. Lekarze, ginekolodzy, neonatolodzy, pielęgniarki pracujące przy niemowlakach, położne - to są dla mnie specjaliści, u których warto zasięgnąć opinii.
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: Zefira dnia 14 grudnia 2015 o 09:59
faletta, zacytuję fragmenty z wklejonych wcześniej artykułów odnośnie powikłań u dzieci urodzonych metodą cc:
,,Dla dziecka "cesarka" to przede wszystkim częstsze ryzyko chorób układu oddechowego, a także dalekosiężne skutki, wynikające z faktu, że kobietom po cesarskim cięciu trudniej przychodzi karmienie piersią i częściej dzieci są karmione sztucznie. Istnieją badania, z których wynika, że dzieci urodzone przez cesarskie cięcie w dorosłym życiu częściej zmagają się z próchnicą, chorują na zawał lub nowotwory.''
i
,,Cięcie cesarskie na życzenie, w porównaniu z porodem drogą pochwową, zwiększa 2–3-krotnie ryzyko wystąpienia powikłań oddechowych u noworodków. Wykonanie cięcia cesarskiego przed wystąpieniem naturalnego porodu, a zatem przed osiągnięciem maksymalnej dojrzałości płuc płodu, może się przyczyniać do tego zjawiska. Zaleca się wykonywanie elektywnego cięcia cesarskiego dopiero po ukończeniu 39. tygodnia ciąży i tylko w przypadku dokładnej znajomości czasu trwania ciąży. Nie oznacza to jednak gwarancji bezpieczeństwa, gdyż każde dziecko ma swój indywidualny profil wzrostu, i poród w 40. tygodniu ciąży w przypadku niektórych z nich jest porodem „przedwczesnym” o 1–4 tygodni. Część badaczy uważa, że elektywne cięcie cesarskie należy wykonywać dopiero po rozpoczęciu się samoistnego porodu.''
i
,,Coraz więcej danych wskazuje na zwiększone u dzieci urodzonych cesarskim cięciem ryzyko wystąpienia astmy w dzieciństwie, choroby trzewnej (celiakii) i cukrzycy typu 1.''
i
,,Z kolei u dzieci urodzonych przez cięcie cesarskie na życzenie obserwuje się częściej powikłania ze strony układu oddechowego. Wykazano też związek między tą metodą porodu a wyższym ryzykiem autyzmu, astmy oskrzelowej, cukrzycy typu 1, alergii pokarmowych oraz alergicznego nieżytu nosa u dziecka. Ponadto część badań wskazuje, że po cięciu cesarskim pojawiają się częściej trudności w karmieniu piersią.''

Jeszcze jeden link znaleziony na szybko:
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100961,14944643,Porod_naturalny_czy_cesarskie_ciecie_.html

Powtarzam - choroby matki i płodu, urazy, późny wiek, złe ułożenie dziecka, jakiekolwiek wątpliwości co do bezpieczeństwa porodu naturalnego - CC jest najlepszym rozwiązaniem i po to zostało stworzone. Ale czemu młoda, silna kobieta, która na nic nie choruje nawet nie chce spróbować zasięgnąć wiedzy u specjalistów w temacie porodu naturalnego versus CC? Czy ktoś jest mi w stanie podesłać jakieś opracowania i opinie neonatologów, ginekologów i położnych o wyższości CC nad porodem naturalnym, prócz historii koleżanek i znajomych, którym poród SN nie udał się?
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: Zefira dnia 13 grudnia 2015 o 17:06
Nie wiem, czy ktokolwiek przeczytał wklejone wcześniej przeze mnie linki, ale wrzucę kolejne dwa:
http://ciaza.mp.pl/aktualnosci/74451,epidemia-ciec-cesarskich
http://ciaza.mp.pl/wywiady/116640,w-bolu-bedziesz-rodzila
Są naprawdę fajnie napisane, merytorycznie.

I gwoli ścisłości - każda kobieta zrobi to, co będzie uważała za słuszne. Ja siłą nikogo z sali operacyjnej wyciągać nie będę, ale dorabianie ideologii do fikcji, jest dziwne, zwłaszcza, że to o zdrowie naszych dzieci chodzi. Zdaję sobie sprawę, że każda kobieta zastanawia się co będzie bezpieczniejszą opcją dla niej i malucha i przez głowę mogą jej przechodzić myśli na temat CC, ale naprawdę wystarczy przeszukać internet, pogadać z ginekologami, zasięgnąć opinii specjalistów i na tym budować bazę do dalszych decyzji. W każdym medycznym czasopiśmie, na każdej medycznej stronie internetowej trąbi się o złym zjawisku wzrostu CC. Jaki interes mieliby wszyscy ludzie z medycznego środowiska odmawiając kobietom CC?
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: Zefira dnia 13 grudnia 2015 o 14:14
falletta, to zajrzyj do linków, które podesłałam to może zrozumiesz skąd moje podejście.
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: Zefira dnia 13 grudnia 2015 o 11:50
To, czy CC jest pod narkozą, czy po znieczuleniu zewnątrzoponowym jest decyzją lekarza i czasami pacjentki. Jak są wskazania, to się robi w znieczuleniu ogólnym. Nikt nie będzie ryzykował CC z zzo pacjentki po ciężkim urazie kręgosłupa np.

nika77 - to dobrze, że masz takie poczucie humoru 😉  z pustego Salomon nie naleje, to, że NFZ daje za mało kasy i na koniec roku brakuje punktów, to całkiem co innego w zderzeniu z kwestiami dobrych chęci lekarzy. Dziwi mnie, że z takim brakiem zaufania do lekarzy nie zdecydowałaś się rodzić w domu, tylko oddałaś się w ręce ,,białej mafii'', jak to mówią o lekarzach.

deksterowa - naprawdę fajnie ( naprawdę, bez żadnej uszczypliwości ), że u Ciebie po CC wszystko gra, ale to nie jest reguła. Co do szpitali - każdy ma jakieś minusy, w jednych dokarmiają sztucznym mlekiem, w drugim brutalnie obmywają dziecko po porodzie, w trzecim położne są nie tak, ale w moim mieście nie słyszałam o szpitalu, w którym po normalnym porodzie każą leżeć 24 godziny i dostaje się dziecko po dwóch dniach. Jak dajesz radę to wstajesz i idziesz do malca i tyle.
A CC na życzenie w państwowych szpitalach to trochę jest sprawa innych ludzi, a nie tylko rodzącej, bo jak coś zaczyna się dziać podczas porodu naturalnego i jest decyzja o CC, a okazuje się nagle, że jedyny anestezjolog znieczula właśnie Panią, która sobie zażyczyła CC....no to nie jest wesoło, uwierz mi. Moja mama omal tak nie straciła, swojego syna, a mojego brata.

I tak już ogólnie, bo dyskusja nabiera chyba niepotrzebnej zaciętości: nie jestem wielką fanatyczką SN w każdych okolicznościach, mimo problemów i w imię natury. Ale przesłanki do CC w stylu: bo x dzieci rodzi się z problemami, upośledzeniami - no kurczę, x dzieci też wywróci się na rowerze i rozbije głowę, x dzieci po szczepionce będzie miało niekorzystne konsekwencje. Można mnożyć w nieskończoność. Większość kobiet jest z natury przystosowana do porodu naturalnego, kilka lat temu, gdy nie było CC na życzenie, kobiety nie mając alternatywy po prostu rodziły.

Edit: link dla zainteresowanych: http://ciaza.mp.pl/aktualnosci/show.html?id=125572
http://ciaza.mp.pl/porod/72059,ciecie-cesarskie-na-zyczenie
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: Zefira dnia 13 grudnia 2015 o 10:47
galopada - oczywiście, że istniały, ale problem był o wiele mniejszy, chociażby ze względów, o których tutaj napisałaś - teraz gorzej jemy, mniej się ruszamy. We wszystkim jest cukier, dbamy o siebie aż do przesady w ciąży - witaminki, zero ruchu i zadyszki, bo coś się dziecku stanie. Jak spytałam moją ginekolog, czy mogę w ciąży jeździć na rowerze, to popukała się w czoło i zaczęła coś pleść o złych wstrząsach. Mój mąż, który jest lekarzem, jak to usłyszał to ją wyśmiał 🙄, bo bardziej mną trzęsie w miejskim autobusie.
Kwestia wieku - nikt nie ukrywa przed kobietą, że im jest starsza, tym dla niej gorzej - i ciążę gorzej znosi, i poród. Chociaż tutaj też można się spierać - aktywna, wysportowana kobieta po 30 lepiej zniesie poród, niż mało ruszająca się 20-letnia kobieta. Ja sama nie skończyłam jeszcze 30-stki i od zawsze wiedziałam, że dziecko chcę mieć wcześniej niż później, właśnie ze względu na kwestie zdrowotne. Natury nie da się oszukać, jeżeli kobieta z różnych przyczyn decyduje się na późne macierzyństwo, to musi mieć świadomość konsekwencji. Jeżeli do szpitala przychodzi 38 letnie kobieta, która ostatnie 5 lat poświęciła na starania się o dziecko, ma kiepskie wyniki z racji wieku, no to wiadome jest, że nikt nie będzie ryzykował i zastosuje CC. Ale tutaj ukazuje się głębszy problem - późnego macierzyństwa i wszystkich konsekwencji z tym związanych - temat rzeka 😉 Gdy rozważania na temat CC snuje młoda, zdrowa kobieta - to jest coś nie tak.

Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: Zefira dnia 13 grudnia 2015 o 10:31
[quote author=galopada_ link=topic=74.msg2465081#msg2465081 date=1449997743]
Dla tych piszących, że jakby lepiej było przez cc, to natura by to tak wymyśliła. weźcie pod uwagę jak zmieniły się ,,normy" dla wagi dziecka. Szerokie widełki:2,5-4,0kg. Sto, dwieście lat temu NORMĄ była waga w okolicach 2,5 kg, aktualnie nikogo nie dziwi, że większość dzieci jest zbliżona (a często przekracza) 4 kg.
[/quote]

200 lat temu ludzie byli sporo niżsi, więc i waga dziecka była proporcjonalnie mniejsza. Druga sprawa jest taka, że dzieci teraz rodzą się większe bo istnieje coś takiego jak cukrzyca ciążowa, a pożywienie jest tak pełne cukru, że to dziecko ma z czego nabijać masę w łonie matki.

Żaden normalny ginekolog ( nie mówię o patologiach ) nie będzie ryzykował powikłań/śmierci dziecka/matki przez odwlekanie CC, zwłaszcza w kraju, w którym ginekolodzy i ortopedzi są najczęściej pozywanymi do sądu specjalistami. Mam w bliskiej rodzinie ginekolog, która otwarcie mówi, że jak tylko coś zaczyna iść niezgodnie z planem to wysyła się z automatu kobietę na cesarkę, bo nikt nie chce się potem sądzić. Ludzie w zderzeniu z ogromną tragedią, jaką jest upośledzenie lub co gorsze, śmierć dziecka nie dopuszczają do siebie myśli, że lekarz chciał dobrze, zrobił wszystko zgodnie ze sztuką lekarską, ale z racji tego, że poród jest naprawdę bardzo skomplikowanym procesem, który jednocześnie przebiega bardzo szybko - nie da się przewidzieć wszystkiego i czasami niestety zdarza się, że historia się źle kończy. Naprawdę, lekarze to nie są potwory, które nie rozumieją, że ludzie czekają na ten mały cud i że bardzo pragną tego dziecka.
Po drugie, nie da się przeprowadzić CC w przypadku, gdy dziecko jest już w miednicy a coś zaczyna się dziać niedobrego. Jak jest już nisko to po prostu NIE DA SIĘ, i lekarze muszą przyjąć poród naturalnie. To nie jest fanaberia lekarzy, że coś idzie nie tak, a oni nam biednym każą rodzić naturalnie. CC jest możliwe tylko w początkowej fazie porodu.
Po trzecie - tak, dzieci urodzone z CC zaplanowanego są słabsze. Powie Wam to każdy doświadczony ginekolog. Jak już zaczyna się akcja porodowa i maluch dostaje sygnał, że coś zaczyna się dziać i wtedy zostanie wykonane CC to jest to lepsza sytuacja, niż gdy śpi sobie spokojnie w brzuchu mamy, aż tu nagle trach-ciach, zimno, głośno - dziecko nie jest przygotowane na takie nagłe wyjęcie i to widać po tych dzieciach - są po ,,urodzeniu'' mniej ruchliwe, bardziej apatyczne, bardziej śpiące. Odzywały się tutaj mamy starszych dzieci, które twierdzą, że ich duże dzieci rozwijają się normalnie mimo CC - to naprawdę bardzo dobra informacja, ale to są wyjątki, niestety.
Po trzecie, CC nawet zaplanowane jest i tak bardziej ryzykowne niż poród naturalny i jego możliwe przykre konsekwencje. CC to jest operacja pod narkozą, to jest przecięcie powłok brzusznych, macicy. To nie jest bułka z masłem, może stać się wszystko mimo miliona badań przed, trzeba potem wszystko zszyć, zdarza się uszkodzenie pęcherza, jelit, zszycie nieopatrzne narządów ze sobą, nie wspominając o tym, że blizna lubi się babrać. No i niestety, ale większość kobiet po CC długo dochodzi do siebie. Jak po każdej innej operacji, po prostu. To, że wstają szybko z łóżek to instynkt, która mimo bólu każe im wstać i zająć się malcem. Jakby miały wycinany wyrostek, to by dłużej leżały na sali.
Podsumowując - nie jestem fanatyczką porodu naturalnego w każdym wypadku, masz medyczne przeciwwskazania - jak najbardziej CC, ale jeżeli kieruje tobą tylko strach ( nie znam kobiety, która by się nie bała porodu, zresztą to normalne ) no to trzeba się zastanowić...argument, że poród naturalny może w przyszłości pogorszyć nasze życie seksualne, możemy mieć nacinane krocze - a uszkodzeń pęcherza i macicy przy CC się nie boicie? Nie działa na was fakt, że nie macie praktycznie szans na urodzenie drugiego dziecka naturalnie? Że blizna może się okropnie goić? CC to tylko pozornie bezpieczniejsza i wygodniejsza forma porodu. Wszystkie kraje europejskie po początkowym zachwycie CC odchodzą od tego, tylko Polska jak zawsze w tyle. Nikt nie mówi, że poród naturalny to motylki w brzuchu, cudowna chwila i w ogóle jednorożce. To nic przyjemnego ani ładnego, ale to część życia kobiety, jak każdej innej żyjącej samicy, wydającej na świat potomstwo.
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: Zefira dnia 12 października 2015 o 09:26
Nie rozumiem z jakiej racji wyprzedzają prawą stroną? Obowiązują ich jakieś inne przepisy drogowe?

Wyprzedzają prawą stroną, bo mają do tego prawo. Kodeks Drogowy dla rowerzystów: Rozdział 3: Ruch pojazdów: Oddział 6: Wyprzedanie: 12. Kierujący rowerem może wyprzedzać inne niż rower powoli jadące pojazdy z ich prawej strony.

Mieszkam we Wrocławiu i dojeżdżam z jednego końca miasta na drugi rowerem do pracy. Zdarza mi się też być kierowcą auta. Jak jest ścieżka dla rowerzystów to nią jadę, jak jej nie ma to jadę jezdnią. Dlaczego mam łamać prawo i narażać się na mandat ( policjanci we Wrocławiu robią regularne ,,polowania'' na rowerzystów na chodnikach, zwłaszcza w centrum ) pchając się na chodnik, bo kierowcom wydaje się, że są królami szos? Gdyby kierowcy stosowali się do obowiązujących przepisów ( 50 km/h w terenie zabudowanym i odstęp od drugiego auta dostosowany do prędkości ) to nie byłoby problemów z wyprzedaniem rowerzystów. We Wrocławiu auta na dużym skrzyżowaniu w centrum ( Plac Dominikański ) przejeżdżają z prędkością minimum 70 km/h, bo wszyscy chcą zdążyć jeszcze na ,,pomarańczowym'', oczywiście za ogonem auta przed.
Ja rozumiem, że można dostawać szewskiej pasji stojąc w korkach, ale prawda jest taka, że wina leży po stronie kierowców. Ja zastanawiam się czasami, gdzie to ubóstwo i brak pieniędzy, o których się tak szumnie mówi, bo aut z roku na rok jest coraz więcej. Na każdą rodzinę przypada minimum jedno auto. A w prawie każdym aucie siedzi tylko jedna osoba. O co chodzi? MPK się spóźnia, bo stoi w korkach, które tworzą głównie auta. Są zawody, które wymagają mobilności, posiadania auta, ale cała reszta?
Chcę odciążyć miasto, zadbać o zdrowie, trochę się poruszać. Wybieram rower. Jeżdżę zgodnie z przepisami, do tego stosunkowo szybko, a i tak powoduję jakiś niewyjaśniony wkurw u kierowców. Wiem, że masa ,,rowerzystów'' powoduje zagrożenie na drodze, bo nie stosuje się do przepisów, ale podejrzewam, że podobny odsetek dotyczy kierowców aut, którzy nie respektują przepisów. Ostatnio trenując poza miastem przy prędkości 38 km/h i przy pustej drodze wyprzedził mnie jakiś idiota najnowszym BMW, po czym przyhamował tuż przed nosem, powodując mój upadek, bo ratując się przed stłuczką zahaczyłam o pobocze. Nadmienię, że nie jechałam środkiem pasa, tylko na prawym skraju jezdni, tuż przy białej linii. Nic mi się nie stało, rower też cały, ale kurna, skąd tyle agresji? Może gdyby większość ludzi trochę rano zmęczyła się na rowerze to by im trochę pary zeszło?
Ktoś tu wcześniej pisał, że lubi jeździć na rolkach i dlatego wybiera ścieżki rowerowe, bo najczęściej mają fajny, równy asfalt. Teoretycznie rolkarze nie mają prawa jeździć po ścieżce dla rowerzystów, ale WYOBRAŻAM SOBIE, że ciężko jest jeździć na rolkach po kostce brukowej więc jak widzę, że ktoś taki sunie sobie po ścieżce rowerowej, to nie wyklinam go i nie spycham go z drogi tylko z uśmiechem wyprzedam. Trochę życzliwości, wyobraźni i postawienia się w sytuacji drugiego człowieka. To nie boli.