xaurora
Konto zarejstrowane: 23 marca 2015
Najnowsze posty użytkownika:
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: xaurora dnia 26 maja 2015 o 12:50
Szczerze mówiąc widziałam tu wiele takich pytań jak moje i nikt nie odpowiadał w tak niemiły sposób jak wy. Przepraszam, więc, ze odważyłam się do was napisać mając zepsuta klawiaturę gdzie niektóre funkcje po prostu ie działają i nie mam prawie żadnego polskiego znaku + niektóre klawisze po prostu nie działają wcale i muszę słowa poprawiać za pomocą kliknięcia na podkreślenie, bo oczywiście do tego tez musieliście dołożyć swoje pięć groszy i rozpocząć beznadziejna dyskusję. Jeżeli wypowiedź zachęca do pomocy, lecz jest w niej zawarta informacja o tym, ze jej autor jej nie potrzebuje; nic nie stoi na drodze, by sobie oszczędzić komentarzy.
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: xaurora dnia 26 maja 2015 o 03:12
Nie przesadzajmy z osadami na temat tego kto pozwolił i w jaki sposób, na to, ze kobyłka wpada w taka panikę oraz z postanowieniem bicia konia batem, który już i tak robi sobie krzywdę. Klacz jest bardzo delikatna na wszystkie bodźce zarówno pod siodlem jak i z ziemi, więc jakby dostała batem w boksie to podejrzewam ze by z niego wyskoczyła, to żadne rozwiązanie, ona powinna czuć się dobrze i bezpiecznie w swoim boksie, wtedy będzie spokojna, jak poczuje, ze moja obecność w boksie niesie jej jeszcze bicie batem to chyba żadna siła jej do stajni nie zaprosi. Ona nie jest nieposłuszna tylko spanikowana i wystraszona, od czterech lat chowana z trzema innymi końmi w przydomowej stajni, zawsze z nimi, zawsze obok, to dla niej coś zupełnie nowego; normalna stajnia, sytuacja gdy musi czasem sama stanąć w boksie. Nie potrzebuje i nie prosiłam o rady związane z nauka spokojnego stania w stajni w pojedynkę, bo tego nie da się zrobić w pięć minut, jednego dnia i bicie na pewno nic tu nie pomoże. Klacz jest spokojna, gdy w pobliżu są inne konie można z nią zrobić wszystko, wpada w panikę tylko gdy zostaje sama bez innych koni, wszędzie gdzie akurat się znajduje czy to w boksie czy na pastwisku, padoku, nawet jak przejdziemy z nią za stajnie gdzie koni nie widzi już zaczyna się stresować, żadne uspokajacze nie pomagają tak czy siak w obliczu pozostania samotnie gdziekolwiek strach się pojawia. Kontuzja nie jest na koronce tylko pęcinie z przodu. Paniczka koniczka nie jest dla mnie słodka, ponieważ w tej paniczce koniczek o wzroście 165cm. wstępnie zajeżdżony przeze mnie sama wskakuje mi prawie na plecy w boksie jest w stanie zrobić mi krzywdę, w zasadzie nie tylko w boksie, bo akurat stawanie dęba to jej następny problem, który jest jej rozwiązaniem na wszystko i przed latającymi kopytami bronić muszę się dość często i uwierzcie nie uciekam wtedy gdzie pieprz rośnie, nie jest to pierwszy wariat, z którym przyszło mi żyć, chciałam tylko zapytać o opuchliznę, rady apropos wychowania konia są mi zbędne na tym etapie, bo każdego dnia jest coraz lepiej i po tygodniu pracy jestem w stanie umyć jej kopyta w stajni gdzie nie ma koni, a to na prawdę wielki sukces w tym przypadku, mimo tego, ze klacz podczas tej czynności jeszcze nie stoi w miejscu i nie jest całkowicie rozluźniona, ale takich sukcesów jest coraz więcej i nie skreślę konia tylko dlatego, ze denerwuje się będąc sama w boksie, dla mnie to coś wielkiego ze każdego dnia w tym boksie spędzi ze mną coraz więcej czasu i coraz mniej krytycznych momentów się wtedy zdarza. Nie, nie pocieszam jej, nie głaszczę, bo jest to prawie niemożliwe, tak zestresowanego konia ciężko pogłaskać gdy chodzi w kółko waląc nogami w ściany boksu albo lewituje w powietrzu na dwóch nogach próbując z boksu wyskoczyć, nie martwcie się nie jestem przerażoną koniarka, która boi się i panikuje na widok swojego konia, jestem w stosunku do niej bardzo stanowcza w takich momentach, ale nie zamierzam jej prać batem w boksie, wystarczy zareagować stanowczo gdy przednie nóżki wędrują do góry lub pojawiają się inne pomysły na wyrządzenie sobie krzywdy. Jesteśmy właśnie na etapie gdzie pozostało już tylko pocenie się ze stresu, wędrowanie po boksie w kółko i czasem walenie kopytami w drzwiczki i ściany, więc jest to już na prawdę olbrzymi progres w stosunku do tego co było wcześniej, najwyraźniej moja stanowczość jednak ja powoli przekonuje do odpuszczenia jeżeli chodzi o zachowania masochistyczne w boksie, więc poradzimy sobie. Chciałam tylko zapytać o ten obrzęk żeby dowiedzieć się co to może być przed wizyta weta, a nie o osady czy poprzedni właściciel dobrze wychował mi konia i jak ja powinna robić to teraz. Gdy będę miała problem z tym na pewno zapytam, a tymczasem tylko opisałam sytuację, jak widać zupełnie niepotrzebnie, bo tylko wzburzyłam na ten temat niepotrzebna dyskusję. Opis niestety nie był przesadzony, chciałabym żeby był, bo nie miałybyśmy teraz obitej nogi.
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: xaurora dnia 21 maja 2015 o 19:39
Rozumiem, to nie jest mój pierwszy konik, wiele razy stawałam w takiej sytuacji, ze musiałam postawić konika w boksie, jednego nawet na pół roku. Jednak w tym problem, że obecna moja kobyłka nabawiła się obrzęku o którym piszę właśnie w boksie stając dęba i tłukąc z całej siły nogami o ściany, drzwi boksu, żłób, obija się o ściany, dosłownie doprowadza się do zachowań masochistycznych, zamontujemy z tego powodu gumy na ścianach w boksie, ale one niewiele pomogą, bo kobył wpada w taki szał, ze nawet w gumę jak uderzy może zrobić sobie krzywdę. Przyzwyczajanie do stania samotnego w boksie jest w toku, ale jeszcze trochę potrwa, ponieważ naszym obecnym sukcesem jest spędzenie godziny w boksie przy czym stałam cały czas przy niej, a ona przez pierwsze pół godziny próbowała zawiesić się na drzwiach boksu, po zamknięciu drzwiczek szczelnie obijała się o ściany, gdy weszłam do środka i trzymałam ja na uwiazie by ja kontrolować przez następne pół godziny zlała się potem, stawała dęba, trzęsła się jak galareta, a w stajni był jeden koń. Zabawki jej nie interesują, jedzenie wtedy tez nie ma dla niej znaczenia, nawet jakbym cały dzień spędziła z nią w boksie ona i tak będzie spocona i tak czy siak będzie w wielkim stresie próbując z boksu zwiać. Nawet jeżeli by moja obecność pomagała to i tak spędzam u niej góra 5-7 godzin w między czasie zajmując się tez innymi końmi, bo nie mieszka u mnie tylko w pensjonacie. Klacz jest moja dopiero od miesiąca, więc dopiero od miesiąca ja tego oduczam. Nie jest tu problemem to, ze jest bardzo do przodu, ze jest żywa, tylko to, ze wpada w panikę, jest cała w stresie. Nie chcę jej faszerować niczym na uspokejenie, bo w takiej sytuacji to musiałabym jej podawać środki codziennie i to raczej zdrowe by nie było dla niej, a bananki, meliski, pasze uspokajajace nie sprawia, ze jej napady paniki w boksie znikna 🙁
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: xaurora dnia 21 maja 2015 o 12:56
No i właśnie w tym problem, ze stać w boksie nie moze. Nawet jezeli jeden koń wyjdzie ze stajni juz jest problem, kobyła rzuca się po ścianach, wręcz zachowuje się jak masochistka. Stojac tak cały dzien chyba poobijałaby się na amen. Wszystkie konie u nas w stajni chodzą na padoki badź pastwisko od godziny 8 rano do 19, wszystkich w stajni nie namówię, by trzymali koniki w boksach, a jeden czy dwa nie wystarcza, jak widzi, ze inne konie wychodza i nie wracaja przez resztę dnia jest jeden wielki koszmar nie do opanowania. Na padoczku kobyłka sobie tylko spaceruje, nie szaleje, więc większa krzywdę zdecydowanie zrobi sobie w stajni...
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: xaurora dnia 21 maja 2015 o 10:25
Witajcie, nie wiedziałam za bardzo w jakim temacie powinnam napisać, ale mam nadzieję, że chociaż w miarę trafiłam i mi pomożecie 🙂 Moja kobyłka jest strasznie nerwowa gdy jest sama w stajni, wali przednimi nóżkami w boks i staje dęba. Podczas wizyty weta kilka koni zeszło z pastwiska do stajni na szczepionki i zęby, w tym i ona. Podczas prowadzenia była spokojna, ale po ok. 20min znudziło jej się czekanie w boksie na swoją kolej i zaczęła się denerwować. Próbowaliśmy ja uspokajać, ale wpadła w taki szał ze zdecydowaliśmy żeby z powrotem ja wypuścić na pastwisko i zdjąć dopiero gdy przyjdzie jej kolej szczepienia. Niestety kobyłka zdążyła już zrzucić żłob nóżkami i uszkodzić sobie przednia nóżkę tuz nad kopytkiem. Wyglądało to jak zwykłe obtarcie, trochę spuchnięte, kobyłka nie kulała i była bardzo do przodu, więc brałam ja tylko na stępo-kłusy na lonże (kobyła jest dopiero wstępnie zajeżdżona, ma za sobą dopiero kilka jazd pod siodłem) jak zalecił wet. Jednak minęło już pięć dni, a opuchlizna wciąż jest widoczna, była przez pięć dni smarowana glinka na urazy i chłodzona. Mam tez wrażenie, ze kobył trochę znaczy w kłusie na zakrętach, ale być może to moje przewrażliwienie, bo nawet podczas dotykania opuchlizny klacz nie wykazuje żadnych oznaków wskazujących na to, ze to ja boli, a jest troszkę nerwowa i żywa, więc raczej by tego nie ignorowała. Kobyłka dostaje teraz dwa dni wolnego i tylko padokowanie, chłodzenie, spacerki, czekamy na weta aż da nam znać kiedy ma wolny termin i może przyjechać. Moze ktoś miał podobna sytuacje? Co to moze być? Obrzęk nie jest duży, nawet za bardzo nie wyróżnia się na tle drugiej nogi, nie jest widoczny, mozna go wyczuć dopiero dotykając go. Od trzech dni ani się nie zmniejsza, ani nie zwiększa. Czy jest szansa, ze po tych dwóch dniach wolnego zniknie sam?