Ziuta to zmarźlak, więc garderobę ma chyba większą niż ja i młody razem wzięci 😉
Obecnie chyba naszym ulubionym wdziankiem jest czarna derka wyrwana na Temu, bo fajnie opatula też zadek. Nie jest gruba (brak wypełnienia), ale jest na polarze, a wierzchnia warstwa jest nieprzemakalna i fajnie chroni od wiatru.
Ziuta uwielbia też swoje kamizelki (różowa z szelkami), ma je w dwóch kolorach, ale to na takie dni, kiedy temperatura nie schodzi poniżej 0 i za mocno nie wieje.
Czerwony płaszczyk jest z
Trixie - cienki, ale z jakąś warstwą izolacyjną. Ziuta go sobie chwali jak jest solidna pizgawica.
No i kołderka z
Bucasa - 300g (ale są też z cieńszym wypełnieniem). Jest świetnie skrojona i mimo grubości nie krępuje ruchów w żaden sposób.
Te dwie ostatnie używamy jak już faktycznie warunki mocno dają w kość, ale zdarzało się w tym roku. Tyle, że to moje chuchro to faktycznie zmarźlak. Ona nawet w butach śmiga wieczorem jak jest gołoledź albo zmrożony śnieg, bo nie jest w stanie stanąć na te kilkanaście sekund, żeby się spokojnie załatwić.