toplas

Konto zarejstrowane: 13 sierpnia 2014

Najnowsze posty użytkownika:

Stajnie/pensjonaty w okolicach Lubina
autor: toplas dnia 13 sierpnia 2014 o 22:02
Musiałem założyć konto aby odpowiedzieć na ten temat bo aż mnie skręca... jeździłem w większości stajni koło Lubina i mogę się o nich doskonale wypowiedzieć:
Krzeczyn- nie polecam !!! konie w pensjonacie głodują i nie mają ściółki. Pod względem rekreacji jak usłyszałem od trenera "za głośno anglezujesz" myślałem, że posikam się ze śmiechu.
Jaroszówka w której są następujące stajnie:
Jaroszówka "Dwa brzegi"- są trzy stajnie dwie murowane, jedna angielska w której przeważnie są kucyki. Jeźdźcy jeżdżą tak WKKW przeważnie i każdy jest na to ukierunkowany. Dużo wyjazdów na zawody, mila atmosfera. Nie podobało mi się, że czasami na prywatnym koniu jeździła rekreacja (chyba że było to uzgodnione). Niestety trener po pewnym czasie jest znudzony i często czyta sobie gazetki w czasie "treningów". Jednak jest hala i karuzela, padoki i plac do jazdy. Jednak w zimie jak są niskie temperatury nie można jeździć bo hala "zamarza".
Jaroszówka u P. Społowicza- jest tam i rekreacja i pensjonat i treningi z trenerem. Rekreacja jak to rekreacja, jest możliwość także skoków ale zbytnio się w to nie wgłębiałem, Pan Społowicz jako trener jest naprawdę dobry, można z nim zrobić duże postępy zwłaszcza w WKKW. Pensjonat jest w porządku tylko denerwowały mnie ustalone godziny wejść na hale w zimę- niby mało koni dzięki temu było na hali ale jak ktoś się spóźnił bo coś wypadło trzeba było czekać i pensjonat jest drogi. Hala, cross, karuzela, place- największy ośrodek w okolicy.
Jaroszówka "Hodowlanka"- z tego co wiem ta stajnia podupada, można trzymać konia w pensjonacie ale cena jest stanowczo wygórowana.
Jaroszówka "Balladyna"- po pierwsze jak nie masz własnego auta i nie będzie Cię ktoś woził do konia nie polecam bardzo daleko od przystanku (chyba z 7 km), po za tym nie ma hali a jazdy rekreacyjne ekch... żałosne i tyle.. nie polecam chyba że zależy Ci na terenach a nie na jeździe sportowej.
Jaroszówka "U Babuni"- typowa rekreacja aby zacząć galopować musisz jeździć z 2lata, czyli występuje efekt często spotykany u nas kraju- wyciągnąć jak najwięcej dać jak najmniej. Nie ma hali.
Jaroszówka "strusie"- ładna stajnia, plac do jazdy, padoki, jednak nie ma trenera ani hali.
Golanka Dolna- ach.... hali nie ma, boksy kiedy ja tam byłem nie miały poideł automatycznych, na pewno dużo się zmieniło ale trudny jest dojazd z Lubina trzeba jeździć na przesiadki po za tym trener mimo swoich dużych umiejętności jest bardzo nie miły. Nie raz widziałem jak z treningów ludzie schodzili z płacze, rozumiem czasami trzeba podnieś głos ale nie wyzywać swoich pensjonariuszy.
Chróstnik- stania P. Miłka, który odizolował obiekt od "tubylców". Szkoda bo bardzo ładna stajnia, duży plac.
Szklary Górne stajnia u P. Poręby- napisze tak.. jak masz kasę i własnego konia jest wszystko "zaje...fajnie", tam chyba już nie można trzymać koni w pensjonacie, trenera często nie ma, nie raz umawiałem się na jazdy a okazało się, że go nie ma. Hala jest, boksy są, padoki są, place są. Za wjazd na hale trzeba płacić.
Szklary Płomyk- dużo nie miałem styczności z tą szkółką znajduje się ona w stajni u P. Wnuka, typowa rekreacja, dość dobrze prowadzona.
Szklary te drugie- nie wiem czy ta szkółka ma jakąś jazdę, jednak prowadzi ją osoba bez uprawnień, bez doświadczenia, konie są trochę szalone, często brykają a "instruktorka" potrafi sobie gdzieś pójść i zostawić dzieciaki same. Konie nie chcą współpracować stoją w rogu i się nie poruszają.
Ogólnie pensjonat u P. Wnuka to najtańszy chyba pensjonat jednak przez to, że są tam dwie szkółki nie ma osoby zarządzającej stajnią. Właściciel w ogóle nie zna się na koniach. Jest walka pomiędzy właścicielkami szkółek, konie nie są regularnie karmione tylko często jak wypadnie. Nie raz byłem światkiem jak właściciele koni osobiście codziennie przyjeżdżali aby karmić konie, wyprowadzać je na padok lub dościelać co dla mnie jest niedopuszczalne w przypadku pensjonatu. Zdarzały się też sytuacje, że konie zostały np. wypuszczone z innymi końmi itp przez co doznały mocnych kontuzji, właściciel na takie coś tylko wzdycha i rozkłada ręce nawet nie zwróci kosztów własnego błędu. Co do umowy z właścicielem niektórzy ja podpisują a niektóry nie. Z tych wszystkich przyczyn się stamtąd wyprowadziłem.
Sobin- Hala, plac do jazdy, padoki, konie mają bardzo czysto, codziennie ścielone i wywożone nieczystości. Owsa i siana mają pod dostatkiem, w tej stajni mój koń zaczął wyglądać jak koń. Co do dużej zmiany pensjonariuszy, Pani Marta i Pan Staszek są ludźmi szczerymi jak coś robisz źle to Ci o tym powiedzą, niektórym ludziom to przeszkadza i jak się dowie, że nie jest najlepszy na świecie się obraza i ucieka. W ten stajni dużo trenowałem i jeszcze więcej się nauczyłem, trzeba wylewać siódme poty jednak efekty są. Na treningi trzeba się umawiać, w stajni nie ma rekreacji, cena pensjonatu jest moim zdaniem bardzo dobra w porównaniu do warunków tam panujących. W stajni panuje super atmosfera, jest monitoring, a gdy konikowi coś się stanie P. Marta natychmiast pomaga. Wyjeżdżałem na wakacje na 2 tyg. i nie bałem się, że konikowi się coś stanie.
Podsumowując moim zdaniem najlepiej jest w Sobinie, ale uważam że musisz sama pojechać zobaczyć. Nie ma sensu opierać się głównie na wypowiedziach bo wszędzie każdy ma jakieś "ALE". Ja gdybym nie wyjechał na pewno byłbym w Sobinie- tyle z mojej strony. Życzę powodzenia i w razie pytań pisz na priv 🙂