Zagłodzone konie w Posadowie
autor: Alisse dnia 11 sierpnia 2013 o 12:42
To ja powiem tak: pojechałam tam dzisiaj - co zastałam?
Ludzi prawie nie było, tylko miejscowi i kilka samochodów po konie do adopcji. Fundacji nie ma, pani co za to odpowiadała również. Weszłam z koleżanką na teren stajni mimo wyraźnego zakazu. Doszłyśmy do otwartej stajni, na samym początku ustawili konie zdrowe, grubaśne. A dalej? Kilka kroków dalej i leży pierwszy koń w boksie, wychudzony, poobijany. Za nim kolejne. Niestety zdjęć nie zdążyłyśmy zrobić, ponieważ wleciał jakiś pan i nas wygonił.
I tu jest pytanie do was. Wie ktoś z was może coś na temat tych koni do adopcji? Może ktoś zna kogoś kto ma takiego konia w domu tymczasowym lub zna kogoś kto odpowiada za adopcje tych koni? Z koleżanką i zaprzyjaźnionym weterynarzem planujemy zaadoptować. Prosiłabym o pilny kontakt takie osoby 😉
A co do zaistniałej sytuacji, brak słów...
bera7: wiadomo, że najpierw jest DT a później można dopiero starać się o adopcję na stałe. Wiesz może coś na temat tego, które fundacje tam wczoraj były? Niestety mogłyśmy przyjechać i pomóc dopiero dzisiaj.
@ już mam, dzięki 😉