KeraKonno
Konto zarejstrowane: 27 listopada 2012
Ostatnio online: 03 kwietnia 2025 o 14:00
Pracuj nad sobą, a z koniem się baw.
Najnowsze posty użytkownika:
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 13 stycznia 2014 o 22:51
Wybierane jest w piątki, więc polecam podjechać w czwartek i ocenić:-) W mojej opinii jest czysto.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 13 stycznia 2014 o 22:34
Stoję w Milordzie od listopada i oceniam bardzo pozytywnie stajnię za ten czas, jeśli chodzi o moje oczekiwania, potrzeby indywidualne mojego konia i porównanie z poprzednim obiektem. Czysto, schludnie w obejściu, w boksach mnóstwo słomy, siana w opór, nawet mi do głowy by nie przyszło żeby zawiesić siatkę z sianem, codziennie marchewka przed obiadem, owsa ile kto chce 3 razy dziennie i to dobrej jakości. Mój koń przestał chudnąć i wygląda zdecydowanie ale to zdecydowanie lepiej niż jak przyszedł. Hala (na oko 20x50 i nie namiot, co ma swoje spore znaczenie przy wietrznej pogodzie) z wyjściem bezpośrednio ze stajni, podłoże jak na nie stricte professional to naprawdę przyzwoite, duży plac zewnętrzny + czworobok piaszczysty, lonżownik kryty, karuzela, cavaletti. Konie wyprowadzane na swoim uwiązie w ręku, stoją po 3-4 godziny na padoku pojedynczo lub we 2 wedle wskazań właściciela, po godzinie dziennie chodzą w karuzeli, karmienie z zegarkiem w ręku. Socjal , czysto, duża estetyczna szafka i widok na halę z pomieszczenia z kominkiem. W obejściu porządek, nie wala się nic niepotrzebnego. Siodlarnia bez wychodzenia ze stajni. Oczywiście wszystko zależy od potrzeb, można zawsze na coś ponarzekać i poszukać jeszcze bardziej profesjonalnie przygotowanego miejsca za na pewno wyższą cenę, ale ja jestem bardzo zadowolona i mam naprawdę spokojną głowę. Jeśli chodzi o podstawowe potrzeby, które koń ma mieć zapewnione, czyli jedzenie, czystość w boksie i wyprowadzanie wedle wskazania na padok, to jeszcze nie kiwnęłam palcem przy swoim koniu, żeby coś poprawić czy uzupełnić. Wiem za co płącę. Informacje, które uzyskałam gdy się dowiadywałam o pensjonat się zgadzają z rzeczywistością i wszystkie moje prośby które miałam i uwzględniłam przed przeprowadzką są respektowane i nie zdarzyło mi się powtórzyć prośby o coś 2gi raz. Także, jeśli ktoś przyjedzie i pogada z właścicielem i to co usłyszy mu odpowiada, to naprawdę nic tu nie zaskakuje negatywnie i nic nie jest ukrywane i mogę śmiało polecić.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 13 października 2013 o 22:46
w Agmai też stoją pensjonariusze:-) łatwy dojazd, hala jest, nawet w teren da się pojechać.
-w ramach opinii o duchnicach-
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 13 października 2013 o 22:06
Niestety na terenach warszawskich i prawie warszawskich problemem też i czasem większym niż fundusze potrafią być pozwolenia na budowę, trzeba się nieźle nakombinować, żeby władze wydały świstek i zbudować taką halę, żeby dało się ją podczepić pod normy. Zależy jaka ziemia i jakie sąsiedztwo.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 13 października 2013 o 21:38
Diakon'ka - wiesz co - serio, ja myślę, że to jest podejście ludzi, którzy w tych koniach siedzą dłużej, liznęli jakiegoś tam "sportu" bądź ambitniejszego jeździectwa i się bardziej lub mniej, ale znają. A jest wiele stajni, w których właściciel się "zna najlepiej" a pensjonariuszom jest wszystko jedno, bo oni po prostu mają konika. I liczą na to, że właściciel skoro "ma konie" to "się zna". I IMO tak jest właśnie z Duchnicowym właścicielem. A pensjonariusze są z innej bajki i stąd zgrzyty 😉
[/quote]
dokładnie tak jest.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 13 października 2013 o 15:42
Akurat tak się złożyło, że Dzionek, Gil i Duszek + była dzierżawczyni Dzionka, stoią teraz razem w pensjonacie i tylko one spośród wszystkich innych pensjonariuszy udzielają się tu. Przez to obraz na forum tej stajni jest jednostronny, przyznaję, że ja również zasugerowałam się opinią Karoliny od Dzionka twierdząc przed wprowadzeniem, że pewnie większych minusów nie ma. Teraz uważam, że warto pokazać drugą stronę medalu, po to jest forum gdzie każdy dodaje subiektywne opinie, bo okazało się, że dziewczyny i jeden jeszcze tylko koń mają w miarę dobrą opinię, pozostali mają problemy i niezadowolone miny od bardzo dawna. Wystarczy wejść, po tym jak się wprowadzi do Duchnic, na prywatne forum na FB stajni i nagle człowiek się trochę może wystraszyć. Natomiast będąc w stajni próbowałam prosić o zwiększenie karmienia, siano oraz zostawianie w boksie w upale i ulewach, zamiast od razu zabierać manatki. Próby zmian to chyba lepsze, niż sianie zamętu wewnątrz a szeroki uśmiech do właściciela. Oczywiście nie udało się nic wynegocjować, pozostał złowrogie spojrzenie właściciela, po pół roku postanowiłam jedynie jeszcze przezimować, co obwieściłam wszystkim głośno z powodu faktu, że jestem w ciąży i nie jest to najlepszy moment na przyzwyczajenie konia do nowego miejsca a właściciel postanowił mnie wyprzedzić po ustnym upomnieniu, że tu jest jak jest i koń ani więcej jeść nie dostanie ani nie będzie zabierany z padoku jak leje.
Już Ci napisałam kujka na prywatnym forum, że na separację ma duży wpływ fakt, że Wy jako forumowe GDD same się separujecie:-) A ja Wam klaskać nie będę, więc po prostu nie gadamy same z siebie w stajni, ja to odbieram jedynie w ten sposób i drugiego dna nie widzę. Może już za duża jestem na prowokację:-) Natomiast wypowiadam się jedynie na temat właściciela stajni i warunków dla koni i pensjonariuszy, bo akurat sami pensjonariusze to wielki plus tej stajni i z większością bardzo się zaprzyjaźniłam. Tymczasem stoję z 2 koniem już blisko 10 lat w innej stajni, w której może przeszkadzać mała infrastruktura i rekreacja, jak to zdarza się czasem tu wymieniać forumowiczom, jednak przysięgam, że w porównaniu z Duchnicami mogę jedynie bardzo podziękować za tyle lat spokojnej współpracy i naprawdę teraz rozumiem, że miałam do tej pory niezłe szczęście z tak spokojną głową o konia. I jeszcze takieprzykłady mi się nasuwają: 1. konie zostały o 20 w czwartek odrobaczone Equimaxem, następnie w piątek rano wszystkie były już na padokach jak zawsze od 6, mimo że dla poprawnego odrobaczenia powinny stać dobę w boksie a nie rozsiewać zarobaczone kupy po pastwiskach. Jeszcze ja w czwartek dodatkowo prosiłam o pozostawienie w boksie, bo z samego rana mój koń miał trening a wiedziałam, że tym razem nie przyjadę odpowiednio wcześniej, bo rano są korki. Oczywiście biegiem leciałam po odrobaczonego konia na padok. 2. Niedawno właściciel utwardził sobie podjazd na zimę porozbijanymi cegłami i zasypał piachem, oczywiście wiele cegieł wystaje, wiec z koniem nie tak łatwo przejść, alternatywą 30 cm dalej jest droga przy studzienkach niezabezpieczonych. Jeden z koni wpadł w studzienkę obiema zadnimi nogami, uderzył przy tym upadając głową o ziemię, i dobrze że cudem się wygrzebał jedynie z ranami na nogach a nie połamaniem. Czy można było tego uniknąć zabezpieczając studzienki? Teraz po wypadku są na nich dwa betonowe kawałki asfaltu, nadal ruchome. 3. Tematu że mój koń schudł ok. 100kg w pierwszym miesiacu bycia w duchnicach, nie chce mi się komentować tego poki co bardziej, za mało siana, za mało owsa, muszę ją do tej pory sama karmić co jest codziennie trochę upierdliwe. No ale koń wygląda dobrze, coś za coś. 4. Nie wiem gdzie są bramki zabezpieczające np. od padoku wałachów. Często widzę jak lecą długim korytarzem od padoku, obok hali koło domku i wpadają tak zawijając nogami w zakręcie 90 stopni na cegłach przed stajnią. Bramek żadnych tam nie zauważyłam. Współczuję podkutym koniom zimą. 5. Chyba 7 koni było podbitych w ciągu ostatnich 3 m-cy, mam wrażenie że ma to duże powiązanie ze sposobem sprowadzania, na gwizd i na bat - każdy może pojechać i zobaczyć jak to wygląda, nie ma co tu tłumaczyć i przekonywać. I tak dalej i tak dalej, ale ja już na tym kończę swoją wypowiedź, bo moim jedynym celem było powiedzenie jak warunki wyglądają w moich oczach. Może ktoś z tego skorzysta, może nie. Wszystko zależy tak jak pisałam wcześniej od potrzeb właściciela konia i priorytetów. Przy czym naprawdę, nikt z pensjonariuszy duchnic złotych klamek nie wymaga, gdyby właściciel jakkolwiek szanował ludzi i w ogóle klientów, to w jedna minutę z tej stajni zrobiłoby się super miejsce. A tak to niestety, każdy może sprawdzić na własnej skórze.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 11 października 2013 o 22:45
Co do Duchnic, to ja tam stoję z 1 koniem od pół roku i wszystko zależy od tego, jakie pensjonariusz ma priorytety i wymagania co do konia. Większość pensjonariuszy stoi tu, bo w okolicy nie ma alternatywy, kilka osób jest zadowolonych, częściowo dlatego bo uważają że w innych stajniach jest zdecydowanie gorzej. Na plus trzeba powiedzieć, że cena jest ok, że jest dogodny dojazd trasą, konie mają pastwiska ogromne, hala jest zadbana i plac też jest zadbany, nie ma rekreacji, stajenny jest ok. Na minus to jest limit owsa, jeśli ktoś chce dać więcej niż 6 kg dziennie to musi kupić swój i dawać sam. Co ogólnie nie jest dobrze widziane. W sezonie pastwiskowym(około 8 miesięcy) konie jedzą o 6 i po 20. Czyli jak ktoś daje 6 kg owsa to po 3kg na karmienie. Nie ma opcji sprowadzenia na obiad. Nie ma też opcji zakładania derek, ochraniaczy, nawet odpłatnie. Jeśli ktoś się uprze na derkowanie konia, to musi to wygladac tak, ze koń stoi w tej samej i na padoku i w stajni. Konie są sprowadzane na hura, na gwizd i bat stajennego i tak lecą do swoich boksów wszystkie na raz. Nie ma opcji nie wypuszczania na padok, w przypadku nawet podejrzeń zerwania ścięgna, czy kontuzji międzykostnego była afera o to, ze koń ma stać 3 m-ce w perspektywie bez padoku, właściciel kazał wydzielić mu kwaterę, bo jak to moze być, tyle czasu nie wypuszczać konia. Do kwatery oczywiście koń musi dobiec, bo nie ma opcji sprowadzania w ręku, a na pewno nie można być tego pewnym. Właścicielka się nie zgodziła i był to z pewnością jeden z powodów do dania jej ultimatum opuszczenia murów stajni. Również to cud, żeby konie zostały sprowadzone jak jest burza, upał, leje cały dzień czy jest mróz. I raczej nie ma co na to liczyć. Generalnie konie mają się hartować. Warto wspomnieć, że właściciel hoduje tam Araby, mile widziane jest aby koń pensjonariusza funkcjonował w rytmie funkcjonowania właśnie arabów, a już w ogóle super jak pensjonarisz wyrazi zgodę na padokowanie 24 h na dobę, czyli w nocy, po kolacji koń out. Jednak to na szczescie udaje się wytłumaczyć, jeśli właściciel konia sobie nie życzy. Z właścicielem niektórym udaje się czasem coś wynegocjowa, ale z szacunkiem do pensjonariusza jest spory kłopot. Przy spóźnieniu z płatnością 1 dzień, dziewczyny odbierały telefony w mało miłym tonie. Przestawiane są np. konie bez pytania o zgodę właściciela na trociny, wypuszczanie na padoki za ulicą też nikogo nie zdziwi i trzeba było się wykłócić o to, żeby tak nie było, bo jeżdżą tam samochody naprawdę szybko nie raz a koni nie widać w ogóle ze stajni. Osobiście uważam, ze ścielone jest za mało, jak dobrze leje deszcz, to obie stajnie mają w prawie wszystkich boksach "chlup chlup", w małej siodlarni (są 2) przecieka ściana i mokną paki. Podsumowując, moze sie podobać, jeśli ktoś jest z natury wiecznie uśmiechnięty i na wiele rzeczy umie przymknąć oko oraz nie za często będzie próbował decydować o swoim koniu. Jeśli ktoś ma jakkolwiek większe wymagania co do swojego konia, a hala i plac pokazują, że nie trafiają tam tylko ludzie, którzy mają totalnie rekreacyjne konia do podreptania, to na pewno będą kłopoty. No i jest zewnętrzny lonżownik, więc na placu nigdy nie wolno lonżować, na hali można tylko jak na zewnętrznym lonżowniku jest totalnie fatalne podłoże. Stajnią opiekuje się dr Łuczak w roli weterynarza, można wezwać swojego, ale często są uwagi sugerujące na ten temat. Konie chodzą w stadach: wszystkie wałachy i wszystkie klacze. Ja akurat odchodzę właśnie teraz wraz z 3ema innymi końmi, ja i moja podopieczna dostałyśmy wymówienie po ustnym uprzedzeniu wczesniejszym, ze jeśli coś nam nie pasuje, to możemy szukać innej stajni. Wymówienie jest oficjalnie z powodu tego, że muszą się zwolnić boksy, bo czekają araby, które właściciel musi przyjać i padło akurat na nas tym razem, oczywiście loteryjnie. Na plus duży trzeba dodać atmosferę w stajni, pensjonariusze są zgrani i dużo sobie nawzajem pomagają.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 30 maja 2013 o 21:54
a ja w Duchnicach od grudnia czatowałam na boks i się przypominałam, dopiero się zwolnił bezkolizyjnie właśnie od 10 maja, bo pensjonariuszka wyjechała z Polski na stałe no i na niego przyszłam. Pewnie im bliżej zimy tym ciężej będzie o boks ze względu na sporą halę.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 25 maja 2013 o 22:01
Szukam wolnego boksu w stajni z halą, z dobrym dojazdem z Bielan, może być nawet 30 km byle nie puławską, al. krakowską tylko przejezdnymi drogami.;-) ktokolwiek słyszał, ktokolwiek wie?
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 20 lutego 2013 o 18:00
KeraKonno, ale po co ma sie bardziej starac, skoro i tak ma klientow?
[/quote]
Niby ma, ale czy mu nie przeszkadza, że psioczą i nie ma o stajni pół dobrego słowa na takich forach takich jak to, które zasięg ma naprawdę ogromny moim zdaniem wśród koniarzy?
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 20 lutego 2013 o 17:22
A tak btw. zastanawiam się, dlaczego utrzymują się stajnie, gdzie wiele rzeczy z totalnych podstaw (tj. sposób żywienia, bagno w boksach) nie pasuje pensjonariuszom?? Nie można się jakoś skrzyknąć w więcej osób, zarządać wybierania do czysta, bądź też częstszego niż raz na 3 tyg?
Bo wiadomo, że karuzela, profesjonalne podłoże, czy tor do galopu to już raczej dla bardziej wymagających i za tym idzie cena. Ale jeśli chodzi o czyszczenie boksów to naprawdę nie rozumiem - dlaczego tak trudno się o to doprosić i to w stajniach, gdzie jest cena ok 800 zł. A jak ostatnio obserwuję, to właśnie z tym jest największy problem. A druga sprawa to, że padoki nie są odpowiednio doglądane, wystają jakieś niebezpieczne gadżety. To właściwie wymaga jedynie chęci, a nie inwestycji, żeby takich rzeczy dopilnować ze strony właściciela stajni.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 20 lutego 2013 o 16:50
Od Kobry to ja bym się z daleka trzymała... Właściciel bardzo ciężki, podłoże na placach równie trudne. W stajni zarządzone dziwne zasady, a jak tam bywałam przez miesiąc to konie dostawały siano baaaardzo słabej jakości. W boksach czysto, ale raczej chrzczone słomą.
Jakby mnie ktoś zapytał, czy polecam - to na pewno nie. Ale pytanie było o to, gdzie mogą być wolne miejsce w stajni w tych okolicach z pastwiskami:-)
Ja kiedyś miałam krótki epizod pracy na prywatnych 3 koniach właściciela. Poznałam Go wtedy wystarczająco dobrze, by móc podpisać się pod Waszymi opiniami na Jego temat, także jeśli ktoś chciałby usłyszeć co i jak, to na priv się podzielę.
Również mój koń, zanim był mój stał tam 1 miesiąc. Ja wtedy dojeżdżałam trenować ówczesną właścicielkę. No i to był wrzesień, a w naszych okolicach Kampinosu, nie wiem jak gdzie indziej, jest we wrześniu wysyp jeleniaków. Akurat na ten jeden rodzaj robali mój koń reaguje totalnym świrem, a że w późnym wrześniu już sierść jest dłuższa, to takiego jeleniaka ciężko jest znaleźć. Na łąkach, w lesie jest ich zatrzęsienie. A konie stoją cały dzień w tej stajni na pastwiskach (to akurat plus, trawy mają mnóstwo, bo koni jest mało, a terenu dużo). Chyba nawet latem nie schodzą do boksów tylko dostają owies 2 razy dziennie (!) . I wyobraźcie sobie, że właścieil chciał dzwonić do weterynarza, aby dał koniowi coś na uspokojenie, bo walił nogami w boksie i ze wściekłości przez te robaki kopał w ścianę boksu i w siebie. Jak tylko kupiłam konia, to uciekłam do Sawanki, gdzie wszyscy rozumieją, że koń może mieć czasem kolkę i kopać, czasem jeleniaka i kopać i nikt nigdy mi nie zaproponował farmakologicznego uspokojenia, nie starając się znaleźć przyczyn dziwnego zachowania.
Ale lokalizacja stajni, to że są padoki, to że nie ma tłumów i rekreacji to plus. Ale też ja tam bywałam dawno temu, warto by ktoś się wypowiedział, kto jest tam obecnie, jak warunki.
Jest jeszcze właśnie stajnia p.Milejów i Stajnia Truskaw, gdzie też można się pokusić o boks. Stajnia Truskaw jest w mojej opinii bardzo ładna, fajny socjal, w samym lesie.
Ale tak naprawdę w tym przedziale cenowym 800-900 to zawsze będzie "coś za coś" w okolicach Warszawy.
ps. W liderówce też jest kolejka na boks.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 19 lutego 2013 o 20:08
Z tego co wiem w Kobra Park mogą być obecnie wolne boksy. To ładna stajnia z pastwiskami i są nawet 2 place do jazdy i lonżownik. Jedynie właściciel specyficzny. Poza tą stajnią, to niestety wszędzie kolejki, (Equicare, Horseworks, Stajnia Sawanka, Duchnice). Akurat też szukam w tej chwili 2 boksów dla koni, które mam w treningu w tych okolicach i nie jest łatwo.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 18 lutego 2013 o 11:43
Dzięki Dziewczyny🙂 podpytam się już na priv w takim razie o rzeczy, które mnie interesują🙂
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: KeraKonno dnia 17 lutego 2013 o 19:04
Stajnia Sawanka to stajnia w Truskawiu, koło Izabelina
www.sawanka.pl Jeśli o informację o tej stajni pytasz to od obecnie pensjonat został podniesiony od marca na 1100zł. Na razie nie ma wolnych miejsc.