Czy wy tez macie takie zdanie o naszej miłośniczce koni z myśsliny ?
autor: mia84 dnia 22 października 2012 o 09:46
Słuchajcie.
Mam nadzieję, że trochę utnę te wszystkie domysły, oskarżenia i wypisywane bzdury, bo znam sprawę, od jakiegoś czasu należę do opolskiego TOZ, konno jeżdżę naście lat i klacz-Finezję, którą ma Kaśka z Myśliny znam odkąd była zajeżdżana praktycznie, jeszcze z czasów z Kolejki.
Nie wiem od czego zacząć, ale może tak. O koniach z Myśliny dostaliśmy zawiadomienie od osoby prowadzącej fundację w Opolu, która dowiedziała sie o wykupie przez osobę nalezącą do fundacji M.B.. Wspomniana osoba zajmuje się typowo małymi zwierzętami i swojego czasu miała interwencję u Pani Kasi w sprawie psów, których nagromadziła kilkanaście i nie miała ich za co wykarmić, dodatkowo niektóre były ponoć zdziczałe, że nie były sterylizowane itd. to wiadomo, co sie działo. Także może Pani Kasia ma dobre serce, skoro jak twierdzi zgarniała te psy błakające się, ale coś zdecydowanie jest z nią nie tak, skoro nie potrafi przewidzieć co będzie się działo dalej, to samo tyczy się koni. Niby ratuje schorowane zwierzaki tak jak tego źrebaka, ale że nie ma ich później za co utrzymać??, nie świadczy to zbyt dobrze o jej logicznym Myśleniu. Śledzę co jakiś czas co dzieje się u Pani KAsi i jestem pzrerazona, gdyż jej stado rośnie, a zeszłej zimy nie umiała należycie zająć sie 3-4 konmi, a teraz 8??? Teraz do sedna. Poprosiłam znajomą mieszkająca niedaleko,tez zajmujaca sie konmi, by miała rękę na pulsie.
Blisko poczatku roku bylismy na kontroli w Myslinie, jak wspomnialam po sprawie z Folorydą, której juz tam nie bylo. Konie , ktore miala na stanie to Finezja, ktora byla bardzo wychudzona jak na moje oko i miala zapadajacy sie kregoslup, Fikka, ktora wygladala lepiej, ale tez byla chuda, klacz srokata, wygladala ok i zrebak z bodajze tzw. szablowatoscia-powykrecane troche nogi, tez byl ok (i NIE nikt nie kazal go uspic, jak można w ogóle bzdury takie wypisywać). Stajnia wyglada faktycznie kiepsko, wbijal sie wszystkimi zakamarkami wiatr, powiedzialam im, zeby choc zrobli sciane ze slomy(ale watpie, zeby bylo ich na taka ilosc stac), konie staly na sianie, ktore bylo ponoc przygnile i dlatego tak, a slomy ponoc nie mozna bylo w poblizu kupic(nie wime ile w tym prawdy, ale jak pytalam znajomych majacych w poblizu konie,to twierdzili,z e faktycznie jest z tym kiepsko), poszlismy sprawdzic, czy ma zapewnione jedzenie dla koni, bylo kilkanascie workow owsa(jego jakosc natomiast pozostawiala sporo do zyczenia) oraz w stodole siano, ktorego jakosc byla jeszcze bardziej watpliwa. Pani Kasia mowila, ze te z przodu bale sa do słania, a dalsze sa lepsze troche i tamte dostaja jesc i byly troche lepsze, ale podejrzewam,z e wiekszosc z milosnikow koni nie dalaby tego swoim koniom.
Nie podobalo nam sie to co tam zastalismy, natomiast nie jestesmy w stanie od razu zwierzat odebrac z kilku powodow. Po pierwsze kazdy powinien miec mozliwosc poprawy(po zwierzta porzuconych jest mnostwo) i tak tez bylo w tym przypadku, Pani Kasia dostala zalecenia pokontrolne czyli lepsze jedzenie dla koni i poprawic warunki bytowe(tj. stajnie), na co Kasia odpowiedziala, zebysmy nie przesadzali, bo to tylko konie (co mnie zdziwilo skoro twierdzila,ze tak je kocha, a tu mowi, ze TYLKO konie). Co nie zmienia faktu, ze są tacy co konie pod wiatami trzymaja jedynie i sobie wychodza kiedy chca, ale sa to konie,przyzwyzcajone do takich warunkow od poczatku i majace wystarczajaco pozywienia, a po Finezji widac bylo, ze jest nie tak, co Kasia zwalala na karb jej wieku(20lat) i faktycznie na pewno ma to wplyw, ale sadze, ze gdyby byla normalnie odzywiana nie wygladalaby tak.Osoba z ktora sie pozniej kontaktowalam(znajaca Kaske i jej konie dlugo) i miala tam zagladac mowila, ze Finezja nigdy nie byla nabita i ze wiek na pewno robi swoje , a po wizycie tam kilka tyg. po nas stwierdzila, ze nie jest super, ale tragedii nie ma.
Zima byla krotka, a pozniej zaczynaja sie juz laki i konie wtedy mialy co jesc wiec zarzutow kolejnych nie bylo jak wyciagnac, ani sprawdzenia stanu koni nie bylo sensu robic, bo wiedzialam od znajomej, ze jest ok. Co do zabierania kolejnych koni i rozmnazania koni niestety , ale qwedle praw atez nic eni mozna zrobic, bo nie jest to zabronione, a szkoda, bo jest mnostwo koni pozniej idzie na rzez, traktowanych jak scierwa, nie mowiac juz o klopocie, jaki mamy z takimi osobami jak Pani Kasia, ktora nie radzi sobie z utzrymaniem konie, ale z jakiegos powodu ciagle ich kolekcjonuje wiecej.
Poza tym w TOZ Opole działa kilka osób, a zgłoszeń często różnych na całą opolszczyznę jest po kilka dziennie więc jak my to mamy obrobić??? Tym bardziej, że działamy jako wolontariat tj. w wolnym czasie, nie mamy grosza za to, jesli ktos nie wierzy to prosze dolaczajcie sie, kazdego chcacego pomagac przyjmuje TOZ, ale jakos niewielu jest chetnych, bo kto chcialby swoj wolny czas poswiecac za darmo? Po drugie nie mamy kasy nawet na cholerne wyjazdy w teren, bo chocby z 1% mielismy w zeszlym roku 6tys. zł, z czego zaplacone od razu zostaly dlugi, inne opolskie organiizacje 50tys i wiecej, dlatego jesli taki TOZ jest zly to zglaszajcie sie do innych organizacji, bo my niestety taka parwda jest nie mamy za co dzialac, a najwiecej zgloszen dostajemy.
Co do do odebrania koni, czy w ogole zwierzat to juz jest w ogole dluzsza historia, gdyz mozna to zrobic, ale... potrzebna jest zgoda powiatowego lekarza weterynarii oraz zgoda wojta/burmistrza, a tak, jak juz ktos tu pisal lekko mowiac niechetnie to wydaja, gdyz jest to narazanie gminy na koszty do czasu ogloszenia tzw. przepadku zwierzecia na rzecz organizacji np. i to jest nasz odwieczny problem, gdyz sami nie mamy gdzie juz ladowac zwierzat(ja mam 3 psy i 9 kotow, reszta osob w TOZ podobnie), a odebrac je zalatwiajac to z gmina to rzadkosc, lekarze weterynarii , ktorzy powinni bronic ustawy o ochronie zwierzat zamiast nam pomagac szkodza w obawie przed utrata pracy(gdy naraza gminy na koszt) i takie to jest zamkniete kolko, ktore nic tylko nadaje sie do gazet i tvn uwaga, ale jakos nie bardzo chca sie tym zainteresowac, bo juz poddawlaismy im ten temat.
Mozna odebrac rowniez zwierze w trybie natychmiastowym, gdy widac bezwzgledne narazanie zycia, ale to juz jest ostatecznosc, gdyz rowniez trzeba zrobic cos z tym zwierzeciem i musi byc na prawde prawie umierajace inaczej z tego co wiem sad moze uznac, ze bylo to pochopne dzialanie i wszystkimi kosztami znow obciazyc organizacje wraz z rozprawa i zastepstwem sadowym. TAk mozna bylo postawic w sprawie siwki Florydy, ktora byla wykupiona bodajze prywatnie przez osobe z M.B, bo ponoc byla juz w bardzo zlym stanie, z tego co slyszalam nawet byla badana przez lekarza z wydana opinia o zlym stanie,a le czemu w takim arzie majac dokument taki nie poslzi dalej za ciosem do sadu?? by uratowac kolejne konie, byc mze dlatego ze uznali, ze tamte pozostale nie sa jeszcze w tak tragicznym stanie-nie wiem.
Wszystko co wydaje sie nam zwyklym ludziom oczywiste i bezapelacyjne niestety w wizji urzednikow takie nie jest, ja sie o tym przekonalam dolaczajac do TOZ, wczesniej rowniez lubilam sobie pogadac jak to ktos nic nie robi, a to nie jest tak,z e nie chce, tylko nieraz sa zwiazane rece przez cholerne przepisy lub urzednikow, ktorym sie nie chce lub maja to po prostu to gdzies i nie chca by im glowe zawracac i jeszcze by mogli miec problemy, a tez nikt z nas nie chce za kratki isc pomagajac wbrew prawu(ktore nie dziala jak nalezy, ale jest 🙁 ).
Co do ani Kasi mamy zamiar skontrolowac ja tej zimy, kiedy nie moge i nie chce powiedziec, bo mam podejrzenia,ze o poprzedniej naszej wizycie sie dowiedziala i moze dlatego miala "jakies" zapasy, ale nie wyobrazam sobie, ze utrzyma 8 koni, skoro nie byla w stanie utrzymac kilku, jest po prostu niepowazna, ujmujac to bardzo lekko. O czym swiadczy rownie zto, ze z tego co sie dowiedzialam w przeddzien swojego porodu skalala na koniu, ile w tym prawdy-nie wiem.
Co wiecej na tej samej ulicy co Pani KAsia pewien Pan ma stajnie, do ktorej pojechalismy najpierw, zobaczylismy konie wiec myslelismy,z e to Pani Kasi , stajnia rowniez w tragicznym stanie, konie co prawda wygladaly wtedy ok, ale co mnie zaskoczylo nie mialy w ogole sciolki, a wlasciciel twierdzil, ze to zalecenia weterynarza jego, gdyz gnily im kopyta.... Kopyta gnija od wilgoci wiec od samego gowna tym bardziej..., chyba ze stoja po kopyta w gnoju, mial ponoc rowniez juz za soba kontrole powiatowego lekarza i pokazal nam dokument, w ktorym wet, stwierdza,z e nie ma zastrzezen co do stanu koni i ich bytu i powiedzcie co wtedy zrobic???? gdy wedlug ustawy to oni sprawuja nadzor nad ustawa o ochronie zwierzat, a taka osoba jak ja (nie bedaca z wyksztalcenia weterynarzem) choc widzi,ze jest nie tak moze sobie co najwyzej pogadac, a sad i tak uzna rac je osoby niby sie znajacej-weterynarza.
Tylko tyle i mam nadzieje, że nie będę musiała wiecej prostować bzdur typu, że dajemy koty węzom, albo każemy usypiać źrbaka, bo po prostu osłabia mnie już to, nei dosć , że kazdy z nas daje od siebie tyle ile może, to ciągle dostajemy w d... i cały czas się ktoś wykrusza, bo nie wytrzymuje już tego, ze mimo checi pomagania i tak ciagle jestemsy Ci najgorsi, takze jak ktos ma zamiar krytykowac niech op prostu zapisze sie do jakiejs organizacji i zacznie dzialac preznie, bo od gadania na forach i opluwania tych, ktorzy probuja robic cokolwiek, jeszcze daleka droga do doraznej pomocy 🚫