Pensjonaty w Poznaniu i okolicach
autor: alexandra dnia 13 lipca 2012 o 08:58
Muszę trochę sprostować moją wypowiedeź, zanim zostanie ona źle odczytana. Nie twierdzę, że w stajni w Wirach (Kapadzie) nie ma rodzinnej atmosfery. Tyle, że dla Pamirowej nie była ona sprzyjająca.
A tak na marginesie... Prawda jest taka, że im więcej koni w stajni i tym samym więcej ludzi, tym trudniej o dobrą atmosferę. Nie wszyscy mają bowiem takie same charaktrery i podejście do życia. Pojawiają się odmienne zdania, poglądy, zachowania przez niektórych akceptowane, a denerwujące innych. Złotym środkiem, moim zdaniem, jest posiadanie dystansu do siebie i otoczenia oraz umiejętność spojrzenia krytycznym okiem również na siebie, a nie tylko na innych... Ale to już tak zupełnie na marginesie 😉
Pozdrawiam 🙂
Pensjonaty w Poznaniu i okolicach
autor: alexandra dnia 13 lipca 2012 o 00:45
Może i ja też się odezwę, nawiązując do wątku stajni w Wirach, skoro pojawiło się w nim imię mojego konia i powiązanie rodzinne z Pamirową.
Tak, jestem zadowolona z pensjonatu, z warunków, jakie oferuje właścicielka, z jej kompetencji, wiedzy i pomocy, którą zawsze chętnie służy, a moja Chrapka jest w nim szczęśliwa (przynajmniej taką mam nadzieję 😉). Jest jeszcze jeden ważny atut tej stajni, o którym nikt wcześniej nie wspomniał. Konie są wyprowadzane na padok w ręku, a nie wypuszczane (jak to często bywa, a co u zastanego przez noc konia - zwłaszcza starszego - może prowadzić do kontuzji). Ale każdy ma prawo mieć swoje zdanie i fora internetowe są między innymi po to, aby mógł je wypowiedzieć. Ja nigdy nie "bawiłam się" i nie będę już "bawiła" w sport, ale dość dużo jeździłam po Polsce, po zawodach, po różnych ośrodkach jeździeckich i gdybym pod kątem sportu (tego wyczynowego) miała patrzeć na zalety i wady stajni w Wirach, mój punkt widzenia mógłby być inny.
Nawiązując do Pamirowej... Nie chcę jej bronić (jest już dużą dziewczynką), ale postaram się być obiektywna, bo tego obiektywizmu niektórym trochę zabrakło. Pamir stał w wąskim boksie (a nie jest małym koniem) i konieczność czyszczenia go w nim (która nie raz miała miejsce) nie należała do przyjemnych, zwłaszcza że jeszcze wówczas nie należał do koni, które szanują człowieka (stąd być może ta "ciasna stajnia"😉. Odległość stajni od domu Pamirowej i skomplikowany dojazd środkami komunikacji oraz cena (Pamirowa pracuje, ale studiuje zaocznie) też nie były dla niej korzystne. Jednak chyba najmniej sprzyjająca była dla niej ta rodzinna atmosfera... Bynajmniej nie chodzi tutaj o właścicielkę stajni. Myślę, że ona nawet nie wie, jak niemiłe docinki padały pod adresem Pamirowej, których raz ja też byłam świadkiem (przypadkowym i niezauważonym). Nie chciałam, żeby zmieniała stajnię, bałam się o Pamira i o nią też - Pamir jest jej pierwszym koniem i nie chciałam, żeby zbyt pochopną (jak wówczas mnie się wydawało) decyzją popełniła jakiś błąd - jednak rozumiałam ją i nie namawiałam, żeby została (mimo że dla mnie było to wygodne)...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie 🙂