flame

Konto zarejstrowane: 11 lipca 2012

Najnowsze posty użytkownika:

Konie czystej krwi arabskiej
autor: flame dnia 29 grudnia 2012 o 12:40
Poszukam później więcej zdjęć, na razie znalazłam jakieś pierwsze lepsze z wakacji.  😉 Zimowych na razie nie mam, jak już mówiłam dopiero zaczniemy wracać do jazd po kontuzji.
Konie czystej krwi arabskiej
autor: flame dnia 28 grudnia 2012 o 23:35
ae, dziękuję  😉
Niedawno - jakiś tydzień temu -  przeniosłam go do nowej stajni, znajduje się ona za Nowym Korninem. Jest to mała, prywatna stajnia, wygodniej byłoby trzymać go w jakiejś z (przynajmniej małą) halą, niestety taka znajduje się najbliżej w okolicach Białegostoku, a mam trochę za daleko (ok.60 km).

Konie czystej krwi arabskiej
autor: flame dnia 28 grudnia 2012 o 20:01
arabiansaneta, przyjechał do mnie jako dzikus, któremu nie dało się założyć ogłowia. Urodził się w Janowie, ale miał po tym jednego właściciela, który trzymał go u siebie od 3 roku życia. W stajni, w której stał nie było innych koni, więc przez tyle lat był praktycznie samotny. Kiedy jeździłam na nim jeszcze przed kupnem, widać było, że miał ogromny temperament (był wtedy ogierem), ale nie bał się niczego, był w miarę spokojny pod siodłem, nie zachowywał się inaczej niż typowy arab. Kiedy do mnie przyjechał to przez pierwsze dni biegał tam i z powrotem po boksie i rżał. Wszystko go przerażało: obecność innych koni, ludzie, każdy hałas. Nie dawał się dotknąć, nie mówiąc już o osiodłaniu i jeździe. Najpierw zaczęłam z nm pracować z ziemi, prowadzać go na uwiązie (wyskakiwał przede mnie, odpychał, wyrywał się) i ale po kilku dniach takich ćwiczeń przeszliśmy na lonżę. Zanim na niego wsiadłam minęło w sumie kilka tygodni. I kiedy w końcu mi się udało, przez całą godzinę doszliśmy tylko do tego, że dało się na nim kłusować (w miarę) spokojnie. Cały czas pracowaliśmy, głównie z ziemi, ale sprawę utrudniało to, że był ogierem. W pewnym momencie po prostu postanowiliśmy (ja i moi rodzice, bo ze względu na mój młody wiek koniem zajmowała się też moja mama), że go wykastrujemy. Otrzymaliśmy od właściciela informację, że nigdy nie krył klaczy, przeprowadziliśmy rozmowę z weterynarzem (byłam trochę niepewna, ze względu na jego wiek) i po jakimś czasie stał się wałachem. Zaczął wychodzić na padok z innymi końmi, a jego charakter diametralnie się zmienił. Widać było efekty tygodni ćwiczeń, oraz obecności innych koni, wciąż miał temperament i czasami nie dało się go wręcz opanować, ale na pierwszy rzut oka było widać, że zupełnie się  zmienił. Mimo, że niektóre jego nawyki pozostały (na przykład bardzo boi się dotykania uszu - jestem jedną z niewielu osób, którym na to pozwala - albo paniczny strach przed wszystkim co mokre - poczynając od wilgotnej ziemi, kończąc na kałużach i wodzie w wiadrze innym niż to, z którego pije), to wiele z nich udało mi się wyplenić, co w dużym stopniu zawdzięczam też właścicielce stajni, w której go trzymam. Ma też nieprzyjemny nawyk częstego stawania dęba, jako wyrażania swojego niezadowolenia i na wakacjach prawie udało mi się to zmienić, ale pod koniec wakacji uległ poważnej kontuzji i dopiero zaczynam wracać do jazd.
Przepraszam, że tak bardzo się rozpisałam, ale charakteru Esterola nie da się opisać w kilku słowach  😀
Konie czystej krwi arabskiej
autor: flame dnia 28 grudnia 2012 o 12:33
Wcześniej nie udzielałam się na re-volcie, ale zauważyłam ten wątek i uznałam, że muszę pochwalić się moim rumakiem. 😀
Oto Esterol, arabek, którego kupiłam 1,5 roku temu jako ośmiolatka. Matka - Eriana po Araracie, ojciec: Eutin.