Historia mojego konia...
autor: Biankaa dnia 18 stycznia 2012 o 18:33
Moja historia z Bianką wyglądała następująco:
Planowałam zakup konia i rozglądałam się w najbliższej okolicy tj. woj. lubelskie. Miała to być klacz w wieku 2-3 lat, surowa. Najlepiej maści ciemnej z odmianami. Znalazłam 3 interesujące mnie klacze, jednak decyzje zakupu odłożyłam do wiosny.
Pewnego dnia otrzymałam wiadomość od dobrej znajomej, (która wiedziała o moich planach) przesłała mi linka fundacji Nasza Szkapa Bianka - 2 lata - 2 dni - 2 tysiace po jego otworzeniu zobaczyłam, że dotyczy jednej z 3 klaczy nad którymi się zastanawiałam i z powodu braku kupca została zabrana przez handlarza i ma zostać przewieziona do Rawicza.
„Handlarz, do którego trafiła, to stały 'dostawca' ubojni Rawicz. co tydzień odstawia tam określona liczbę koni. Bianka miała zamknąć dzisiejsza stawkę. jak dzwoniłam, właśnie ją pakowali. rozmawiałam z nim później - nie ma czasu ani ochoty na szukanie kupców, tym bardziej, że koń wcześniej był długo ogłaszany bez żadnego efektu.”
Po przeczytaniu treści zamieszczonej w linku byłam pewna, ze chcę tą właśnie klacz. Sprawy potoczyły się błyskawicznie. Dowiedziałam się o sytuacji Bianki we wtorek w środę wieczorem już po nią jechałam do woj. śląskiego w czwartek o godz 8 rano klacz była już załadowana i jechała ze mną do Lublina. 🏇
Kupiłam konia z obrazka i miałam ogromne szczęście, klaczka była i jest zdrowa, kopyta ma ładne, zdrowe i mocne, nogi także ponieważ w momencie gdy do mnie trafiła miała niecałe 2 lata także całą pracę z jej użytkowaniem i zajeżdżaniem wykonywałam sama. Papier również ma w porządku nie jest NN tylko sp (śląsko – wielkopolska), jedyne co się do końca nie udało to nie ma za wielu odmian, ale to jest najmniej istotna rzecz.
Wiem, że wszystkich koni nie da się uratować przed rzeźnią, jednak to nie znaczy, że nie warto próbować. Ja wiem, że warto
💘 💘 💘
Stajnie w Lublinie
autor: Biankaa dnia 29 grudnia 2011 o 19:15
Właściwie zgadzam się z bombelkiem, byłam w tej stajni ładne kilkanaście lat swojego konia trzymałam 4 lata zdarzyło się, że kolkowała 2 krotnie z powodu złej jakości paszy objętościowej. Wywnioskowałam z tego, że koń który przychodzi z zewnątrz musi tak jak by jego organizm zaadoptować taką paszę jaka tam jest. Konie które są tam od lat są naprawdę odporne, źrebaki już nie zawsze. 😕
Prawdą jest że konie są duzo na padoku, gdzie siłą rzeczy są w stanie sie uszkodzić. Ratatuj tez cos wie o tym jak jej konik uszkodził sobie oko. Ale tak jak na pisałam wyżej wszystko się może zdarzyć nad końmi nie da się zapanować, myśle ze każdy się pod tym podpisze. Co do urywania nóg maszyny rolnicze nie mogą znajdować się na tym samym nie odgrodzonym terenie co konie jest to prowokowanie takiej sytuacji jaka miała miejsce kilka lat temu! Mam nadzieję że obsługa stajni nauczyła się na błędzie i nigdy więcej się to nie powtórzy.. Zabrałam konia PRZEDE WSZYSTKIM z przyczyn troski o bezpieczeństwo jego zdrowie. Przeciągałam tą decyzje długo ze względu na to że spędziłam w tej stajni ładny kawał życia i z doświadczenia powiem tyle: Stajnia Pegaz(Drwal) ma lata złe i lata dobre. Przed laty dopóki „władzę” w stajni sprawował Gospodarz było raz lepiej raz gorzej ale zawsze pilnował tego żeby panowała przysłowiowa rodzinna atmosfera miedzy ludźmi, stad dawna kadra ma z tą stajnią naprawdę wspaniałe wspomnienia! Ludzie się zmienili i atmosfera się zmieniła na dużo mniej przyjazną. (to opinia wielu osób nie tylko moja) Niektórym klimat który jest teraz odpowiada, doskonale się odnaleźli - stad pozytywne opinie 😉 a niektórzy tęsknili za dawną stajnią u Drwala bez niepotrzebnego okazywania antypatii, obrażania słownego pensjonariuszy przez obsługę stajni. Podkreślam ze piszę jak było ok. 3 miesiące temu. Mam nadzieje że teraz jest o wiele lepiej! 🤣 🏇