keirashara

Konto zarejstrowane: 19 lutego 2011
Ostatnio online: 09 lutego 2026 o 22:24

Najnowsze posty użytkownika:

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: keirashara dnia 09 lutego 2026 o 14:34
Mersi, - dla mnie jak ktoś za bardzo hypuje metodę czy trenera - to zwykle jest redflag 😉 Zazwyczaj jak ktoś buduję ideologię, sektę i hype to faktycznej merytoryki już w tym brakuje.
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: keirashara dnia 06 lutego 2026 o 12:17
magda, - też się nie spotkałam z traktowaniem zwierząt jako dzieci, jedynie w żartach ktoś czasem coś rzucił o puszystych dzieciach.

Niektórzy to mam wrażenie po prostu nie rozumieją, że można inaczej. Że tych dzieci po prostu się nie chce, nie ma potrzeby jakiejś opiekuńczości i matczynego instynktu (który u ludzi swoją drogą nie istnieje - udowodniono to badaniami).
Tak jak po necie lata, że na krzyk "mamo" każda kobieta reaguje, w sensie chęci pomocy. To ten, ja może reaguje, ale myśląc "zamknij mordę" i przyśpieszając tuptanie byle jak najdalej 😂

donkeyboy, - oh dobrze to znam 😀 najpierw, że ciąża to koniec świata, a potem "gdzie chłop, gdzie dziecko" i dramy o wszystko. Dlatego się odcięłam, bo mam po dziurki w nosie słuchania, że wszystko w życiu robię źle i tych małomiasteczkowych dram, plotek i bycia cudzym prześcieradłem.
Z hitów to jakiś rok temu usłyszałam, że jakbym wpadła jako nastolatka to przynajmniej nie byłabym bezpłodna i miałabym już dziecko. Taka prostytutka z logiki, że aż mnie zatkało XD Nie no super, tylko a) ja fabrycznie jestem zepsuta, a nie zegar biologiczny mi uciekł, a b) ciul, że moje życie skopane, grunt, że dzieciak jest i wszyscy w około szczęśliwi. Mój stan psychiczny i fizyczny, zerowa chęć posiadania potomstwa? Nieistotne 🤦

Dworcika, - zazdroszczę, nawet bardzo.
Promocje i wyprzedaże - centrum informacji
autor: keirashara dnia 05 lutego 2026 o 16:04
Meise, - no tego, tego 😉 mojemu wszystkie wystają ku dołowi, bo jest jamniczkiem i z tym przeszkadzaniem to zależy. Jak za mocno to potrafił mi się obetrzeć od brzegu ochraniacza na piętkach, jak trochę to jest ok.
XL-ki to są jednak duże ochraniacze, nawet na większe konie dedykowane na tyły raczej.
własna przydomowa stajnia
autor: keirashara dnia 05 lutego 2026 o 13:47
zembria, - maść z witaminą A, grubo na ręce i bawełniane rękawiczki na noc. Suplementacja - omega3, witaminą B12 lub B-complex (mi robi ogromną różnicę).
Kremy, których używam w "międzyczasie" jak nie mogę mieć tłustych łapek - rituals (biały lub czerwony) lub yope. Ritualsa mam z pompką.
Rewelacyjne są też kremy do pielęgnacji tatuażu. Neba przypadkiem wyleczyła mi rogowacenie okołomieszkowe (mam problemy z tarczycą i ręce w plamach), masełko z easy tatto też robi efekt wow. One zwykle poza nawilżającymi mają składniki wspomagające regenerację i gojenie się skóry, przez co robią dobrze nie tylko w tatuaże 🙂
edit: jeszcze avene uzupełniający lipidy, ale to drogie i tłuste jak jasna cholera.
Promocje i wyprzedaże - centrum informacji
autor: keirashara dnia 05 lutego 2026 o 13:40
Meise, - ja wzięłam M na swojego i L dla pewnego dużego siweczka, którego znasz, więc poszalałaś 😂😉
Z kurtką mam to samo, wzięłam L i jest duża, ale już stwierdziłam, że przynajmniej wejdzie spokojnie na bluze czy sweter gruby, na zimę i za tą cenę jest git.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: keirashara dnia 05 lutego 2026 o 13:35
Zosiajezdzieckiekonto, - ja też mam stajnię dość daleko od miasta 😉 dużo ludzi szuka miłych koni do rekreacji, bo właśnie nie mają ambicji. Chcą bezpiecznego, miłego, względnie zdrowego konia. Taki konik ma szansę trafić dobrze, a czasem wręcz bardzo dobrze.
Przecież to nie jest tak, że znakomita większość jeźdźców o swoje konie nie dba. Można też prowadzić rekreację na fajnych warunkach (u mnie w stajni jest taka - konie nie są przepracowane, są zadbane, jak trzeba to fizjo, wet i co tylko, jazdy są prowadzone indywidualnie lub w małych grupach - może konie nie chodzą w nowych czaprakach znanej marki, ale bytowo nic im nie brakuje).

Mam już któregoś dzierżawce - i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że ja się tam czasem mniej przejmowałam i dmuchałam nad swoim koniem niż oni 😅 Jest brany na trawkę, spacerki, ma myte kopytka, jest rozpuszczany jabłuszkami i smaczkami.
Mam 22 letniego ślązaka, jakieś 30km od miasta. To też nie jest koń, który jest jakimś super sportowym targetem. Mimo wszystko od kilku ładnych lat jest w takiej lub innej dzierżawie.

Nie chcę go sprzedawać, bo mnie ciągle stać na utrzymanie, a poza tym chwilowo odkrywam życie bez konia - mam go od czasów mocno nastoletnich i ja w zasadzie nie do końca umiałam żyć normalnie 😉 poza tym uwielbiam jego charakter i nawet to wsiadanie 2x w tygodniu daje mi ogromny fun.
Jednak gdybym się chciała rozwijać - to muszę liczyć się z innym koniem. Nie wiem czy na "cały etat" czy po prostu tym razem ja wydzierżawię, bo zwyczajnie nie mam już potrzeby być w stajni codziennie.
własna przydomowa stajnia
autor: keirashara dnia 05 lutego 2026 o 11:51
anetakajper, - ja dostałam info ze stajni, że dziś konie tylko na karuzele, bo podobne lodowisko i na padoki nie idą. Sama siedzę zasmarkana w domu i jak zobaczyłam chodnik przez okna to nawet ucieszyłam się z tego L4 😅
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: keirashara dnia 05 lutego 2026 o 10:17
Zosiajezdzieckiekonto, - a dzierżawa innej osobie? Zachowujesz własność i decyzyjność, ale masz z tego jakieś środki. Możesz też po prostu zrobić selekcję co do osoby, której sprzedasz.

Mój koń z racji wieku i przebytej kontuzji też jest teraz w dzierżawie 4 dni w tygodniu. Uczy dzieci (nie masówka, dwójka fajnych nastolatków prowadzonych przez osoby, które dobrze jeżdżą), jest świetnym profesorem, jest utrzymany w kondycji. Wsiadam sobie 2x w tygodniu z przyjemnością, nie jeżdżę z przymusu, dla niego. Treningowy szczyt u nas już było, a ja nie umiem tak bez celu 🤷 muszę widzieć jakiś progres, jakieś wyzwania, jazda dla jazdy mnie nie jara po tylu latach.
Z początku był w dzierżawie na dwa dni, z tą drugą na kolejne dwa miałam wątpliwości. Jednak nie żałuje, jest super. Jest zadbany, ukochany, nakarmiony, wymiziany i ma duży fun z lżejszych jazd.
Końska Rewia Mody część XX (2026)
autor: keirashara dnia 04 lutego 2026 o 17:09
jabooshko, - piękna 😍 też bym przytuliła, właśnie taką różową.
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: keirashara dnia 04 lutego 2026 o 12:21
Dla mnie to często ludzie, którzy muszą zrobić "na opak". Są np. restauracje rodzinne, gdzie dzieci mają swoje menu, kąciki zabaw itd - to zamiast iść tam i korzystać lepiej się pruć w internetach na profilu knajpy, która napisze, że dzieci nie obsługują czy wybierać miejsce ewidentnie nie przystosowane do obsługi dzieciaków 🙃
Kiedyś nie trzeba było reguł, był zdrowy rozsądek, teraz trzeba tłumaczyć i zakazywać.

Nie lubię odgłosów dzieci i ogólnie nie przepadam za dzieciakami, kontakt z nimi mnie stresuje. Tak więc w samolocie mam słuchawki z ANC, unikam zakupów w osiedlowym warzywniaku o 13 (pora matek z dziećmi - pewnie po spacerach itd), nie pcham się do miejsc typowo rodzinnych/z targetem pod dzieci. Wybieram na wakacje hotele dla dorosłych lub miejsca bez atrakcji typowo pod dzieciaki. Tylko to jest o mnie - mam wybór, korzystam z niego, korzystam z rozwiązań jak uniknąć nieprzyjemnych dla mnie bodźców, bo często da się. Nie muszę hejtować tych dzieci i matek na zakupach o 13, mogę iść o innej porze. Totalnie rozumiem, że im ta pasuje pod spacer i rozkład dnia.

Facella, - ja w takich momentach w pracy czasem żartowałam, że whisky i herbata są w sumie podobne w kolorze 😉 współczuję ogromnie. Może da się zgłosić jakąś prośbę o zmianę prowadzącego te warsztaty?
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: keirashara dnia 04 lutego 2026 o 10:03
Mało tego, istnieją badania i statystyki, że większość posiadanych przez gospodarstwa domowe psów jest w tych gospodarstwach, gdzie są też dzieci 🙃
To jest sztuczne nakręcanie nienawiści. Pies to pies, dziecko to dziecko. Mam koty, nie mam psa. Koty nie zastępują w żaden sposób dziecka, jeśli pojawi się pies to też nie będzie jego substytut. Ot, oboje od zawsze mieliśmy zwierzaki w domu i je lubimy.

madmaddie, - a jak babeczka jest bezpłodna, nie stać ją na tą walkę i bierze psa to musi być coś nie tak i złego? Winna za własne geny i chory system NFZ? 🙄 Jakoś nie widzę tłumu samców chętnych do charytatywnego zapłacenia za to leczenie.

Ogólnie kobiety się przystosowały do nowej rzeczywistości i jej obecnych możliwości, a część mężczyzn dla których mycie dupy i talerza po sobie to za dużo chodzi i narzeka jakie te baby złe. Może też powinni po prostu tą energię zużyć na inne cele, np. dostosowanie się do świata.


pamirowa, - psioczą, a sami mieliśmy 1-2 dziecki, nie 8. Ciekawe czemu? 😉
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: keirashara dnia 03 lutego 2026 o 19:12
madmaddie, - szczerze? Nigdy nie było. Tylko kobiety nie miały wyboru. Najpierw nie było antykoncepcji, potem była potępiana, a kościół miał duże wpływy w społeczeństwie (dalej ma, ale mniejsze). Presja społeczna i "tak po prostu trzeba". Posiadanie męża i dzieci było oczekiwane, tak się dziewczynki wychowywał i tego oczekiwało, "bez tego życie puste". Nie bardzo było widać inną opcję, inny scenariusz.
Sama to przerobiłam 😉 raz, że jestem nieplanowany dzieckiem-wpadką, dwa, że od dzieciaka byłam nieistotna, ważne czy mam chłopaka/męża i myślę już o dzieciach. Do teraz słyszę, że mnie chłop zostawi, bo ich nie chce (jakby to była największa tragedia świata - tak szczerze bycie w ciąży i posiadanie dziecka to dla mnie zdecydowanie gorszy scenariusz, wolałabym zostać sama z kotami).

Wg mnie super, że Ci którzy chcą mieć dzieci - mają dużo możliwości. Ci, którzy nie chcą - nie muszą.
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: keirashara dnia 03 lutego 2026 o 18:51
Mnie też. Ogólnie wiem, że chodzi o hajs, jak zwykle - ale tak szczerze nie kminię tego, że musi być nas więcej jako ludzi. Dlaczego nie mniej, ale z lepszym komfortem życia, no co w tym złego? 😉 System emerytalny? To może trzeba zmienić system, skoro ewidentnie nie działa, zamiast walczyć z naturalnymi zmianami widocznymi globalnie.

Jak ktoś tęskni za "kiedyś było biednie i ciasno i ludzie dawali radę" to ja proponuję pogadać z pokoleniem 80+ i posłuchać jak wyglądała ich młodość. Potem spróbować na własnej skórze. Głodu, zimna, menu z kapusty i grzybów przez 300 dni w roku, ciężkiej pracy od wczesnego dzieciństwa. Pracy na dwa, trzy etaty.
Mi nikt nie cenzurował tamtych czasów jako piękne. Za to jak dziadek opowiadał jak nienawidził wymiany z jedną z bab ze wsi, to po 70 latach miał dalej żal w głosie, bo oddawała zawsze sporo mniejszy bochenek. Więc już wiedział, że w piątek nic nie zje.
No, ale miałam ponad 10 rodzeństwa, które przeżyło okres dzieciństwa, więc super, no nie?
Moja babcia pracowała za dnia w kawiarni, nocami w fabryce włókienniczej i ledwo wiązała koniec z końcem. Ojciec pracował od 14 roku życia, żeby było jakkolwiek lżej.
Na prawdę za tymi czasami tęsknimy? 🙃 bo uwaga, uwaga - większość chętnych żyłaby tak, nie jako szlachta i pączki w maśle.
Derki
autor: keirashara dnia 03 lutego 2026 o 12:51
Akatash, - caball 🙂 są piękne, świetnie uszyte, haft zrobią na miejscu, możesz wymyślać kolory, lamówki.
Padokówki jak wyżej - średnio wodoodporne, ale polary, stajenne, treningowe są top. Spokojnie zmieści się w budżecie.

Mam od nich taką piękną w kropeczki i z polarową wywijką w około szyi już dobre 6 lat czy coś koło tego. Używana na codzień, prana wiele razy, koń wychodził w niej czasem na padok, przypiął się do siatki z sianem - a ona po praniu dalek jak nówka 😀 i leży wprost cudownie, dużo miejsca z przodu.
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: keirashara dnia 02 lutego 2026 o 22:17
Facella, - a to szkolenie z gatunku "przejść, zdać, zapomnieć" czy jakieś wartościowsze? Jak to pierwsze, to polecam... nie słuchać i zająć się czymś innym jeśli możesz. Generalnie wyrazy współczucia, bo ja też bym mentalnie wychodziła i trzaskała drzwiami na dokładkę 🙈
Derki
autor: keirashara dnia 02 lutego 2026 o 17:11
Meise, - mój, wsadził nogę w luźniejszy pas pod brzuchem. Nie przyuważyłam, że poluzował się przy praniu. Teraz wszystko sprawdzam 3x 🙈 On jeszcze nie robił żadnej afery, tylko grzecznie czekał na ratunek.
Wygoiło się ładnie, zdarty tylko naskórek, po wyczyszczeniu wyglądało o niebo lepiej już (na pierwszy rzut oka i na focie wygląda na głębsze niż było).
Za to nie wiem co jakbym w ten dzien nie przyjechała i łaziłby tak kolejne 24h...

Co do pasów na nogi - ja nie krzyżuje, bo mój wtedy się obciera. Nie obchodzi mnie jak jest prawidłowo, tak jest mu ewidentnie lepiej 🤷
Za to paska pod ogon nie ma już chyba w żadnej derce i nie wpływa to nijak na ich przekręcanie się.
Derki
autor: keirashara dnia 02 lutego 2026 o 12:58
Meise, - ciasno, z małym luzem. Tak samo jak kantary, żeby była minimalna szansa zahaczyć, przełożyć, zaczepić itd.
Fotka tego co może zrobić luźniej wiszący pod brzuchem pas jak konik se przełoży nogę i nikt nie wyczai - wystarczył jeden dzień.

Derki
autor: keirashara dnia 01 lutego 2026 o 21:40
macri, - napisz do Caballa 😉
Rosliny doniczkowe
autor: keirashara dnia 01 lutego 2026 o 18:06
madmaddie, - mój był w fatalnym stanie. Babcia parę lat temu trafiła w zimie do szpitala w covidzie na pół roku, a mieszkała w kamienicy ogrzewanej piecem kaflowym w innym mieście. Wpadał tam ktoś raz na miesiąc zgarnąć pocztę, coś tam podlać, ewentualnie przepalić, ale zimo i sucho dało mu w kość.
Wzięłam dwa, jednego nie udało mi się odratować. Ten też prawie zszedł jak się głupio posłuchałam kogoś, żeby dać go na balkon... po czym wyszło, że one nienawidzą bezpośredniego słońca - a ja mam szczytowy balkon bez dachu, gdzie smaży cały dzień 🙈
Dwa lata temu miał jednego lichego kwiatka. Rok temu mocno mi odbił, w sensie dużo nowych listków puścił, ale żadnego kwiata. W tym roku znowu miał dużo nowych listków i w końcu doczekałam się kwiatków 🙂

Z tego co wyczytałam i się sprawdza - słońce, ale nie bezpośrednie i ostre. Woda raz w tygodniu, nie za dużo. Czasem mu dałam nieco z nawozem.
Ostatnio usłyszałam, że one reagują na długość dnia, więc jak chce się go zmusić do kwitnienia to można go przestawić w ciemny kąt albo całkiem do pomieszczenia bez słońca. Mój jest tą odmianą wielkanocną, czyli kwitnie jakoś luty/marzec. Są odmiany bożonarodzeniowe, one kwitną listopad/grudzień.

A trzykrotka to nawet nie wiedziałam, że kwitnie 😂 kupiłam ją dla koleżanki, ale zrobiłam fuckup z folią, więc kupiłam jej drugą, a tą zostawiłam sobie. Na prawdę miała ze mną przekichane, także jestem w szoku z tych kwiatków.

Śmieje się, że babcia dogląda 😉 u niej nawet sztuczne by chyba rosły i kwitły. U mnie cóż... coraz częściej nie umierają 😂
Rosliny doniczkowe
autor: keirashara dnia 01 lutego 2026 o 16:28
Moja trzykrotka chyba lubi bdsm i życie na krawędzi, bo własnie zakwitła 😂 Pączki puścił też pierwszy raz mój grudnik - mam go od babci, która zmarła w grudniu i chyba dopadła go interwencja gdzieś z góry 😉 tak samo traktowany od lat, już się pogodziłam z wersją liściastą, a w tym roku takie miłe zaskoczenie.
Szczotki i inne akcesoria do czyszczenia
autor: keirashara dnia 31 stycznia 2026 o 22:45
To jest ta? Bo też mnie zastanawia czy ona grubszy ogon ogarnie. Oster dla mnie wygrywał tym, że ma długie ząbki (podróby mają z reguły krótsze i to bardzo czuć na minus przy gęstym ogonie).

link do szczotki



Szczotki i inne akcesoria do czyszczenia
autor: keirashara dnia 31 stycznia 2026 o 20:53
Karla🙂, - ja mam różową i brokatową, z grubym jednorożcem na rączce, ale one się różnią głównie wyglądem 😉 jest kilka edycji specjalnych. Kolor futra i szczotki nie ma wpływu na właściwości.
Paka :-)
autor: keirashara dnia 31 stycznia 2026 o 14:34
Fusiaq, - zrobić porządek, pogonić mysz i zatkać szpary. Można np. siatką na gryzionie o małym oczku, nie trzeba od razu zabijać dechą. Nie trzymać w pace jedzenia ani smaczków, żeby nie kusić. Załatwić kota na stajnie, a najlepiej to z trzy 😉
KOTY
autor: keirashara dnia 31 stycznia 2026 o 14:31
U nas w ogóle nie idzie do lodówki, bo puszka schodzi w ciągu jednego dnia 😉 a moje rozpuszczone futra gardzą zimnym. Zatykaliśmy puchy silikonową nakładką i były szafce. Do lodówki tylko w upalne lato.
Szklanego pojemniczka muszę się dorobić dopiero, dlatego póki co w plastiku 😅 zobaczymy czy w takim modelu będzie im lepiej wchodzić.
KOTY
autor: keirashara dnia 31 stycznia 2026 o 12:28
Dostałam dziś w zoologicznym tipa, żeby żarcie z puszki po otwarciu od razu przerzucać w jakiś pojemnik plastikowy, bo ponoć jak dojdzie powietrze to wchodzi jakaś reakcja, zaczyna pachnieć puszką i dlatego koty nie chcą jeść.

Będziemy próbować i dam znać 🙂 bo u nas faktycznie często śniadanko było ok, ale kolejne posiłki ble (idzie mi idealnie puszka 400g na dzień na dwa koty).
Szczotki i inne akcesoria do czyszczenia
autor: keirashara dnia 31 stycznia 2026 o 09:21
Karla🙂, - na karego mam taki zestaw: haas groovy jako miotłę na grubszy piach, przedwieczny haas, do którego najbardziej podobny jest lipizzaner i haas diva, ta z owczą wełną na finisz/polerkę. Do tego magic brush, no i zgrzebło gumowe do czyszczenia szczotek, plus oster do ogona I grzywy.
Derki
autor: keirashara dnia 30 stycznia 2026 o 16:47
Briliante, - Horze nie polecam, Felixy są raczej na wąskie konie, Horseware są super - ale swoje kosztują 😉
Derki
autor: keirashara dnia 30 stycznia 2026 o 10:51
donkeyboy, - czasem nie tyle mniej szczelne, co pojawia się wilgoć, bo jest ciepły koń - trochę "ortalionu" - zimy dwór. Tak więc minimalny pot, wilgoć się tam skrapla.
No faktycznie nawet jak ciutkę przeleci na zasadzie zawilgnięcia materiału to nie ma nic, od razu idzie w plecy.

Też wolę kupić choć 50g. Mam jedną taką plandekę-plandekę, na brzydką i deszczową wiosnę, choć ona ma siateczkę jako podszycie i trochę zmniejsza ten efekt.

Mój koń też stoi w środku i na zewnątrz w tym samym, zdejmowany i zakładany ma tylko kaptur (bo dzięki temu zachowuje coś z grzywy). Nie mam stajennych, mam padokowe. Dziś prawdopodobnie poszłabym w dwie warstwy wodoodporne i podpinki - tylko musiałabym w tym celu wymienić większość, więc kupuje brakujące grube. Dwie, bo fuckupy i no mój na starość został błotnym hipciem, więc lubię to wyprać choć raz na miesiąc 😅
Promocje i wyprzedaże - centrum informacji
autor: keirashara dnia 28 stycznia 2026 o 22:22
donkeyboy, - dokładnie tak jak piszesz. Jak importer - firma ściąga towar z Chin to jest odpowiedzialny za jego zgodność z normami. Ma często wgląd w to jak działa fabryka, robi inspekcje itd. Jak zamawia się samemu to jest się odpowiedzialnym samemu za siebie i pretensję również można mieć tylko do siebie.

Chiny to OGROMNY kraj. Nie można postawić znaku równości między wszystkimi fabrykami i towarami.
Derki
autor: keirashara dnia 27 stycznia 2026 o 21:57
Fokusowa, - zamiast szyć spróbuj łat naprasowywanych 🙂 powinny dać radę.
COPD
autor: keirashara dnia 27 stycznia 2026 o 09:44
Papla93, - no to mój przy kontuzji w karcerze też się dorobił chwilowych problemów z kaszlem - od stania w zamkniętym i kurzu. Pomogły inhalacje i po prostu wyleczenie nogi i wywalenie na dwór, żeby oddychał.
Nie doszukiwałabym się ani COPD, ani alergii większych, ani powiązań z pogodą. Po prostu potrzebuje więcej ruchu i mniej stania w zamkniętym.
COPD
autor: keirashara dnia 27 stycznia 2026 o 07:10
Papla93, - ile jest na dworze? Często zima - więcej w stajni, mniej wietrzenia, więcej kurzu z siana itd, bez ruchu ciężko wykrztusić.
Body Modifications ( dawniej "piercing, tatuaże " )
autor: keirashara dnia 25 stycznia 2026 o 19:09
Łapka w całej okazałości 😁 zostało jeszcze trochę miejsca i być może kiedyś coś dojdzie.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: keirashara dnia 25 stycznia 2026 o 19:05
karolina_, - z jednej strony tak, z drugiej taki trening potrafi być bardzo użyteczny w rehabilitacji po kontuzjach albo przy prostowaniu krzywizn 😉 nie każdy ćwiczy do konkursów.
Bryczesy
autor: keirashara dnia 25 stycznia 2026 o 15:58
slivova, - damskie - PS of Sweden, Eskadron z serii Heritage. Szukaj na promkach, wypadają przyjemnie 🙂 Te eskadrony heritage są takie ciut grubsze, nie powiedziałabym zimowe, raczej jesienno-wiosenne.
Z PS of Sweden mam dokładnie Juliet, ale teraz jest ten model w jakiejś nowej nazwie. Często na ich szwedzkiej stronie są w sporych promkach (moje mnie wyszły jakies 150zł)
Badanie krwi - analiza wyników
autor: keirashara dnia 25 stycznia 2026 o 15:52
eMi1428, - ja bym zerknęła na żarcie całościowo i równowagę Ca:P, bo ma dodatkowo niski fosfor, może jest za dużo wapnia w bilansie. Poza miedzią imo przydałaby sie suplementacja magnezem (lub elektrolity).
Co do miedzi, to u nas były super efekty po Hesta Plus 🙂
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: keirashara dnia 24 stycznia 2026 o 20:24
Sivrite, - są dostępne, ostatnie sztuki... oby mi tylko je w najgorszym razie oddali 😅
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: keirashara dnia 24 stycznia 2026 o 12:23
Czy ktoś reklamował buty w eobuwiu? Otóż w wciąganych muszkieterkach przy ściąganiu rozkleiła mi się pięta i zamsz uciekł do góry. Ściągałam ręką, nie nogą o nogę czy coś. Chciałbym, żeby zostały naprawione lub wymienione, nie chce zwrotu gotówki. Bardzo lubię te buty, bo są na tyle wąskie w kostkach, że mi się trzymają i są ze skóry - a większość w tym kroju to cerata i w dodatku są dla mnie za szerokie.

Macie doświadczenia z procesem u nich? Bo jak mają mnie wysłać na drzewo to ja sobie je oddam do szewca sama, szczególnie, że potrzebuję ich teraz, jak jest zimno i lód, nie za miesiąc czy dwa. Z drugiej strony dlaczego mam bulić za ewidentną wadę wykonania... i no nie wiem co robić 🙈
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: keirashara dnia 24 stycznia 2026 o 12:03
Ja tak tylko przypomnę, że kobietą też nikt nie wgrywa tych umiejętności świeżo po urodzeniu po kablu jak w Matrixie. My się ich uczymy. Tak samo nauczyć się może facet - wykonuje sie je z użyciem dłoni, nie genitaliów 😉

Mój P. nie gotował. Mówił, że nie lubi, że nie ma daru - ale jak zostawał sam to zrobił kanapki, złapał coś do odgrzania, nie był zależny. Czasem nawet robił coś w stylu frytek i kupnej pieczeni podgrzanej w piekarniku na kolację jak wracałam późno. W trakcie związku wyszło, że on nie podchodził do garnków, bo jego ex coby nie zrobił to strasznie narzekała, więc się zraził. Powoli jednak zaczął próbować na nowo i... gotuje 🙂 Wszystko. Czasem przesoli, czasem nie wyjdzie idealnie - ale mi też nie zawsze przecież wychodzi. Z reguły jednak idzie mu to na prawde świetnie, lepiej niż mi w wielu potrawach. Podejmuje nawet tematy, gdzie ja patrzę i robię "meh, za dużo roboty i bajzlu" 😂
Zaczął po 30-stce, poczytał w necie, poogladał youtube i działa 🙂 to nie rocket science, tylko trzeba chcieć - ale też trzeba zabić w sobie "daj, ja to zrobię lepiej", dać przestrzeń na naukę i wspierać.
ABC formalności OZJ/PZJ i startów na zawodach
autor: keirashara dnia 23 stycznia 2026 o 20:31
Hill, - tak, chyba, że w ruchu zaznaczono inaczej (niektóre wydłużenia w kłusach).
Promocje i wyprzedaże - centrum informacji
autor: keirashara dnia 23 stycznia 2026 o 17:26
Fokusowa, elwa28, - kotecek jest rozczarowany tym, że rozpakowałam ten karton, bo jak stał pionowo to był najlepszy spot w całym domu 😉 i oczywiście, że chwilę potem był w środku 😂

To jak już prowadzimy punkt wymian, to ja bym chętnie kurtkę Shani wymieniła na M - mam L-kę 😉
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: keirashara dnia 23 stycznia 2026 o 17:13
No cóż, u nas chwilowo często to ja jestem tym starym, co wraca z roboty i siada na kanapie czekając na żarcie 😂
Generalnie mamy jakiś tam podział z grubsza (w stylu ja robię pranie, a P. odkurza i myje podłogę i łazienkę), ale normalnym jest to, że kto ma więcej czasu i sił, ten bierze więcej na siebie. Jak czasem zjemy pierogi z zamrażalnika albo pizzę - nikt nie umrze. Jak zrobię to pranie jutro - nikt nie umrze. Jak P. pozmywa podłogę w niedzielę zamiast soboty - też nikt nie umrze.
Nigdy nie mieliśmy spiny o obowiązki w domu. Był moment, że to ja zawsze gotowałam, teraz jej taki moment, że kupuje P. fajne garnki i patelnie, a potem czekam na efekty 😁

Z drugiej strony - ja od dziecka widziałam mężczyzn, którzy ogarniali rzeczy typu sprzątanie czy gotowanie. Mój ojciec, mój wujek. Jak moja mama wracała późno z delegacji czy z nadgodzin z biura, to mój ojciec czekał na nią z kolacją na ciepło. Choć się rozstali i to dość szybko, to takie miałam obrazy zapisane w głowie. Dużo pracował, ale jak był w domu spędzał ze mną czas. Nie było dla mnie dziwne to, źe sam z siebie chwyta za mopa czy żelazko.
Dodatkowo mój ex miał dwie lewe ręce, był leniem i opanował weponized incompetence w stopniu mistrzowskim. Związek z nim mocno wytyczył moje granice, nie miałam najmniejszej ochoty wracać do układu, gdzie to ja jestem za wszystko odpowiedzialna.
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: keirashara dnia 23 stycznia 2026 o 07:41
karolina_, - nie polityk, współpracownik w korpo xD choć w sumie było to pasowało, bo oni dużo gadali, a niewiele robili pożytecznych rzeczy.

Co do anonimowości - to nawet nie chodzi o przejmowanie się. Tylko o to, że regularnie słyszysz coś za swoimi plecami, jak zrobisz cokolwiek wyróżniającego się to zaraz o tym słuchasz. Jak wyjdziesz na miasto to masz bardzo dużą szansę oglądania twarzy, których wcale nie masz ochoty oglądać (bo są 3 miejsca na krzyż, więc tak, spotkasz kogoś, kogo znasz - nie da się inaczej). Jak kogoś poznajesz pi razy oko w swoim wieku - macie minimum 3 wspólnych znajomych. No i każdy czuje się w obowiązku wpieprzać Ci się w życie, "doradzać", donosić - co ja się o swoim P. nasłuchałam, a on o mnie na początku związku xD bo wiecie, jak się coś głupiego odwali w liceum to Cię definiuje jako osobę do końca życia 😉
Czy choćby taki przykład - byłam na imprezie, spotkałam znajomego, zaoferował, że mnie podrzuci do domu, bo ma po drodze, po co mam na taksi wydawać. Nie zdążyłam z nim do auta wsiąść, jak mój chłop pytał czemu mu donoszą, że z obcym typem do auta wsiadam - i cyk, soczysta ploteczka o oczywistej zdradzie xD
Można mówić, że nie dotyka, że się olewać i tyle... ale to męczy na dłuższą metę. Czasem chce wyjść na to piwo tylko z P. czy przyjaciółką, nie widzieć nikogo z dalszych znajomych, nie musieć podejmować interakcji czy wiecznie się pilnować, bo coś powiem, ktoś podsłucha, nie zrozumie, dorobi teorie i ploooota leci.

U mnie dodatkowo dochodzi to, że w mojej pracy nie istnieją nadgodziny. U nas się przychodzi i wychodzi o czasie. Jak przyjdę 15 minut szybciej to brama jeszcze zamknięta, z wychodzeniem to samo, 10 minut po czasie już nikogo nie ma i zamknięte.
No i nie wracam do garów i mopa, bo to ogarnia P. z reguły. Moje jest pranie. Ogólnie raczej ogarniamy na bieżąco po sobie, a jak kurz poleży jeden dzień dłużej to też świat się nie zawali 😉

epk, - ja wlasnie kocham to, że to nie są wyprawy - rzucasz chodź na lody/piwo/cokolwiek i cyk, idziecie 🙂 często nawet nie wracam do domu, tylko od razu po pracy gdzieś skoczę.
Promocje i wyprzedaże - centrum informacji
autor: keirashara dnia 22 stycznia 2026 o 19:55
Mój "kartonik" też w końcu odpakowany. Zielona kurtka okazała się kamizelką z odpinanym rękawami 😍 trochę duża, mogłam jednak brać rozmiar mniejszą, ale nie przeszkadza mi to jakoś strasznie - przynajmniej na luzie zapnę na grubą bluzę 🙂
KOTY
autor: keirashara dnia 22 stycznia 2026 o 18:29
Mi też by się to składało... plus rok temu jak wzięliśmy awaryjnie animodę to było takie odrzutowe sranie, że mam traumę do dziś 🙈
Bardzo długo jadły Feringę, potem Mjammajama, ale w tym roku jest cyrk na kółkach. Te Mjamjamy wyraźnie różne przychodziły. Przez chwilę było spoko na Pan Mięsko, ale zostało wzgardzone. Teraz niby John Dog jedzą, ale aż się boję partie sprawdzać.
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: keirashara dnia 22 stycznia 2026 o 17:36
karolina_, - no jednak Wrocław to nie Londyn 😉 jeszcze tu ćpuna z nożem w mpk nie spotkałam.

Mi jednak robiły te approvale, bo odpowiednio niebieski kolor kartonika był wybierany pół roku, a ja miałam to upchnąć na linię i wyprodukować na wczoraj 🤡 a najlepiej wyciągnąć z kieszeni dodatkową.
Nic nie szło zrobić, ludzie nic nie kumali, w koło tłumaczyłam te same rzeczy. Kmiot ze wsi to folklor, a jak nazwiesz imbecyla z dyplomem? 😉 niby wykształcony, a codziennie zastanawiasz się jak można być tak głupim i jakim cudem to wszystko jeszcze nie jebło.
Serio, wolę wstawać i dojeżdżać niż codziennie się frustrować. Jestem człowiekiem, który lubi robić swoją pracę dobrze 🙂 lubię widzieć efekty, lubię mieć wpływ, to mi daje satysfakcję. Lubię pracować z fajnymi ludźmi, jakoś mi się lepiej wstaje.

Potwornie też lubię anonimowość większych miast i to, że każdy żyje swoim życiem. Nie tym, co Kaśka spod czwórki wczoraj ubrała, kto z kim jak i dlaczego. Lubię móc ubrać buty i wyjść spontaniczne do miasta, bo mam ochotę na nie wiem, tatara, cynamonkę czy dobrego drinka. Lubię to, że jest dużo wydarzeń, ciekawych miejsc. Jest lotnisko, na które pojadę autobusem z plecakiem i polecę na kilka dni do innego kraju za drobne jak zapoluje na tanie loty.

Ollala, - ja mam tak 50/50 z wypadami do miast w Europie, zależy jakie i gdzie 😅 ale one są dla mnie na dwa-trzy dni maks, nie na dłużej.

wistra, - czuje to samo - niby zarabiam coraz więcej, ale wcale nie stać mnie na więcej. Wprost przeciwnie bym powiedziała 🙄
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: keirashara dnia 22 stycznia 2026 o 07:33
karolina_, - jak mam wybór korpo, gdzie logika wzięła dawno bilet w jedną stronę i nie wraca, a dojazdy, to wolę dojazdy 😉 Śmigam komunikacją miejską, książkę sobie poczytam, nie frustruje się na korki. No czasem mi zwieje bus/pociąg, bo coś się opóźni, ale w miarę sprawnie jedzie kolejny. W pracy mam zapewniony lunch, więc odpada mi gotowanie (a tez myślenie co na obiad, zakupy). Mój partner ogarnia dom i sobie ugotuje, więc nie wracam do garów i mopa. Często się spotkamy gdzieś na mieście, na spacer, na siłowni. Do konia teraz w środku tygodnia jeżdżę zwykle raz, bo go dzierżawię na 4 dni.
Nie jestem wiecznie wku*** jak w poprzedniej pracy. Mam fajnych ludzi w około, moja praca ma jakiś sens, nie czekam trzech miesięcy na przepchnięcie każdej pierdoły, bo musi przejąć przez 15285 działów i approvali (jeszcze od ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia o procesie, produkcji czy logistyce 🤡 ).
No i jasne, chciałabym czasem popracować zdalnie. Brakuje mi tego. Szczególnie jak leje, pizga i lecą żaby z nieba. Jednak wiązałoby się to z kolejną pracą wśród imbecyli (ja się czasem mocno zastanawiałam, czy Ci ludzie są serio tak głupi czy udają, czułam się jak w dniu świra) i nonsensu albo zejściem ze stanowiskiem/wypłatą w dół. Przy tym wyborze - niech będą te dojazdy 🙂
Generalnie to może bym po prostu zmieniła mieszkanie, ale je lubię plus mam dobry dojazd do konia - a on świetne warunki i cudownych dzierżawców.
No i czuje, że mimo mniejszej ilości czasu dla siebie to lepiej go wykorzystuje, jest bardziej zorganizowany.
Perfekcyjny makijaż
autor: keirashara dnia 22 stycznia 2026 o 07:06
Martita, - mam też, ale nie trafiłam stacjonarnie fioletu, a po odcieniach z neta się boję 😅 chciałabym najpierw zobaczyć na żywo, maźnąć choćby po ręce, bo to co na obrazku, to co w/na tubce i to co po rozsmarowaniu to często zupełnie inne kolory.
Facella, - kurcze, to zdecydowanie za bardzo w bordo dla mnie. Maybelline znam, miałam ideał jeszcze z pierwszych serii stay matte, jak były w sztyfcie 😉 i krycie, trwałość faktycznie jest w nich top.
Szukam czegoś w stylu tych z obrazka, nawet bardziej tej dolnej (jest z easy, jakis dziwnych wynalazków, ja bym chciała jednak kupić w drogerii z minimalną gwarancją, że nie dostanę czegoś używanego/starego/chińskiego szitu).
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: keirashara dnia 21 stycznia 2026 o 20:09
Facella, - ja kocham Wrocław 😉 nawet po wrypaniu się w układ praca na skrajnym południu, mieszkanie na skrajnej północy. Zabiera mi to czas na dojazdy, owszem... ale miasto samo w sobie lubię. Lubię jego klimat, lubię to, że żyje, że dzieją się rzeczy. Komunikacja miejsca mimo legendarnych wytramwajeń działa bardzo spoko.
Żałuję jedynie, że zima tu prawie nie występuje, bo kocham śnieg i zimę. Tylko zimę-zimę, taką z mrozem i śniegiem, nie sezon deszczowo-błotny.
Z Warszawą się zgadzam, nie przepadam też za Poznaniem.


Osobiście umierałam mieszkając w małym mieście. Gdzie każdy każdego zna i jak potkniesz się o płytkę na mieście to za 15 minut dzwoni ciotka, czy kolana całe, bo ktoś jej powiedział, że widział jak się potknęłaś. Wychodzisz na rynek po 19 i jest tak "tłumnie", że w tle brakuje tylko tych suchych krzaków z westernowego wymarłego miasteczka. NEVER AGAIN 🤣
O braku perspektyw zawodowych i ogólnym marazmie życia nie wspominając. Tam nie można napisać "choć na spacer/kawę/piwo" i po prostu wyjść, tam to jest wyprawa i wydarzenie miesiąca.
Końska Rewia Mody część XX (2026)
autor: keirashara dnia 21 stycznia 2026 o 17:57
Zuzu., - łoooooo to się nazywa łup! Piękna 😁