ZOSINEK

Konto zarejstrowane: 06 września 2010
Ostatnio online: 28 czerwca 2024 o 11:44

Najnowsze posty użytkownika:

Kto z Voltowiczów na Kyrę?
autor: ZOSINEK dnia 13 września 2010 o 09:31
[quote ]
. Ale tu nie bylo problemu z jakims elementem konkretnym tu byl problem z podtawowa podstawa, i byc moze i p. M siedzi ladnie byc moze i Atylla jest przepiekny i napewno jest  (byl/ bylby) doskonalym koniem bo ma moliwosci nie neguje, ale kon przygotowany do "gp" ktory nie akceptuje, najzwyczajniej w swiecie nie akceptuje kontaktu jest porazka. To ze wykona ladny piaff i ladny pasaz swietnie ale to nie na tym polega. Nie jest filozofia nauczyc konia takich sztuczek,

mnie się wydaję że tu wyszło niezrozumienie zasady kliniki.
taka klinika nie polega na porównaniu umiejętnosci jeźdzca do jeźdzca,lecz wyłapanie problemu badz mankamentu w danym, konkretnym przypadku. Jezeli u jezdzca X zwrócona została uwaga na jakis problem - np na "niestabilną rękę" to nie oznacza., ze pozostałe pary miały rękę stabilną lub przynajmniej bardziej stabilną niż ten wymieniony jezdziec.  To tylko oznacza, że patrząc na poziom pary kon i jeździec X kyra wybrała jako element do pracy własnie rękę - bo na tym poziomie nie miala zastrzezen do dosiadu ,stabilnosci łydki itp. Za jakiś  czas, w czasie kolejnej kliniki - byc moze powie np o innym elemencie - do ktorej teraz nie miala zastrzezen - bo na tym polega ciagły rozwój w jeździectwie. Być może owa "niestabilnośc" ręki w przypadku tego jeźdzca X znaczy na przykład poziom do jakiego inni jeźdźy jeszcze dąza - to jest tak - ze jak się osiągnie pewien pułap to ten pulap nam sie przesuwa i okazuje się ze jeszcze mozna dany element poprawic.
Jezeli przychodzi instruktor i uczy nas jak usiasc to w pewnym momencie czujemy "mam, to jest to" - a jestesmy na jakims poziomie ktory wydaje nam sie 100%. A potem okazuje sie, że jednak to bylo ok na naszym poziomie wtedy - ale teraz znowu musimy pracowac nad dosiadem bo okazuje sie ze mozemy jeszcze glebiej usiasc itd. wiec praca nad podstawami jest zawsze.

A chcialabym zeby ktos mi wytlumaczyl jak na tak nieujezdzonym koniu (takim ktory kompletnie nie przyjal pomocy jezdzca) - ktory pojawia się w cytowanym poscie - mozna zrobic tak dobry piaf jak zaprezentowala p. Morsztyn - wynikajacy nie z "elektycznego podskakiwania", ale z klasycznych podstaw - z obnizonym, podstawionym zadem, w rytmie, luźno. bo dla mnie to jednak jest FILOZOFIA....
pozdrawiam i życzę więcej dystansu i zdrowego podejścia.
Kto z Voltowiczów na Kyrę?
autor: ZOSINEK dnia 11 września 2010 o 18:17
mam nadzieję, że konsultacje z KK na stałe wpiszą się w kalendarz (co miesiąc? ;-))

[s]P.S. Dominika; jakiej firmy masz buty - te brązowe?Anky?[/s] (nieaktualne, ;-))
pozdr.