allesiodla

Konto zarejstrowane: 26 marca 2010

Najnowsze posty użytkownika:

siodła bezterlicowe
autor: allesiodla dnia 27 marca 2010 o 22:03
W odpowiedzi na  p. Katarzyny Andrzejczyk, postanowiłem zarejestrować się na tym forum i opowiedzieć całą tą historię z drugiej strony.
Pani Karolina Gajewska zgłosiła się do nas osobiście i zaproponowała wymianę swojego siodła stubben na nasze siodło freemax. Dodam że był to odbiór osobisty i Pani dokładnie obejrzała siodło. Nasze siodło było wystawione w sklepie z dokładnymi zdjęciami i opisem. Nie było nowe tylko używane. Poinformowaliśmy panią ,że do siodła brakuje TYLKO zaczepów do puślisk, które zostaną niezwłocznie dosłane po przysłaniu z Niemiec i tak też się stało. Nie rozmawialiśmy o żadnym łęku.
Pani oglądała siodło , wszystko jej pasowało i podpisaliśmy umowę kupna - sprzedaży. Zarzuty osoby trzeciej czyli p. Katarzyny Andrzejczyk, która napisała ten post a nie była i nie jest żadną stroną w tej sprawie są zupełnie bezpodstawne.
Pani ta zarzuca nam ,że powinniśmy wiedzieć, że akurat w takim siodle powinien być łęk.
Podam przykład jeśli sprzedaję siodło Kieffer INN i w tym modelu powinny być klocki tylne ale ja ich nie mam, bo jest to siodło używane i kupiłem je bez klocków, to niedorzeczne by było ,żeby potem osoba która kupi takie siodło starała się na mnie wymóc abym dostarczył mu takie klocki, bo w tym modelu muszą być !!!I trudno ,żeby ktoś potem miał pretensję ,że siodło jest niekompletne i wymagał od nas dosłania tych klocków. Więc czemu zarzuca nam Pani ,że siodło było nie kompletne ??? Odpowiedź nasza nie była w stylu "widziały gały co brały".
Pani Karolina Gajewska miała czas żeby dokładnie sobie wszystko obejrzeć. My też mówiliśmy tylko , że doślemy zaczepy do puślisk.
Gdybyśmy posiadali taki łęk ,na pewno byłby on dodany do siodła. Więc skąd mieliśmy go wziąć??? I czemu pisze Pani zaginiony? Skoro nie było o nim mowy??? Jeśli uważa się Pani za taką specjalistkę od siodeł bezterlicowych dlaczego nie uczuliła Pani koleżanki aby sprawdziłą czy jest łęk? Ja kupiłem siodło bez łęku a osoba która mi je sprzedała poinformowała mnie (już po całej sytuacji) ,że w tych siodłach łęk to opcja dodatkowa i można go dokupić indywidualnie w zależności od rozmiaru kłębu konia.

Druga sprawa to telefon od Pani Katarzyny Andrzejczyk.
Przestawiła pani niestety tylko część prawdy.
Od początku ton rozmowy był bardzo nieprzyjemny, wręcz napastliwy, nie wnoszący sprzeciwu.  Pani ta nie dzwoniła jak to pisze w zaufaniu, aby porozmawiać z kimś poważnym ,tylko od razu padły zarzuty,pretensje ,że siodło niekompletne, nie nadaje się do jazdy, i że musimy dosłać koniecznie ten "zaginiony" (???) łęk. I jak ja mam zamiar załatwić tę sprawę?
Pani ta jasno wyraziła się ,że jeśli nie dostanie tego łęku to ona już się ze mną rozprawi i opinię odpowiednią wyrobi.
Nawet nie dała mi dojść do głosu. Po takim tonie i stawianiu sprawy w takim świetle , nie wiem jakiej reakcji pani oczekiwała. Jeśli już mogłem coś powiedzieć, a chciałem zaproponować zwrot siodła ,to pani ta odłożyła słuchawkę. Pomyślałem więc,że połączenie zostało przerwane więc oddzwoniłem ale jak można się domyślić rozmowa nie miała już głębszego sensu.
Pani Katarzyna bardzo sprytnie zagrała na emocjach re-voltowiczów i zrobiła z siebie biedną, oszukaną ofiarę a mnie przedstawiła jako bezwzględnego potwora , który oszukuje biednych klientów i co gorsza wysuwa groźby.
Ale to były tanie chwyty, ale jak można przeczytać poniżej postu tej Pani, na niektórych osoby zrobiły duuuże wrażenie i wzbudziły litość dla pani Katarzyny a dla mnie pogardę.
Pani Katarzyna Andrzejczyk jednak dotrzymała słowa, że narobi mi koło d...y, i zrobiła to w swoim oszczerczym poście.
Ja nie czuje się winny tej sytuacji i nie mam sobie nic do zarzucenia.
No i rzecz najważniejsza!
Zaproponowałem p. Karolinie zwrot siodła. Zasugerowałem ,że jeśli Paniom nie pasuje siodełko, i nie mają go jak użytkować to ja nie widzę problemu i mogę je przyjąć z powrotem.
Oto jaki mail otrzymałem od p. Karoliny:

[b]edit[/b]

Więc o co tak naprawdę chodziło w całej sprawie??? Skoro p.Karolinie siodło pasowało i odsprzedała je dalej. O łęk????
Nie sądzę !
Myślę, że chodziło o podważenie mojego dobrego imienia i mojej firmy.
Proszę więc osądzćie Państwo sami czym kierowała się ta Pani formułując taki post.

W związku z powyższym uważam że Pani post narusza moje dobra osobiste .
Podawanie nieprawdziwych informacji naruszających dobra osobiste ma charakter działania bezprawnego, a jeżeli rozpowszechnianie informacji nieprawdziwych ma charakter świadomy i celowy, to tego rodzaju zachowanie należy kwalifikować jako działanie umyślne.
W świetle treści Pani postu ,dopuściła się Pani działania bezprawnego, podając publicznie nieprawdziwe informacje na temat mojej osoby i mojej działalności, czym naruszył moje dobra osobiste.
Uczyniła to Pani świadomie i celowo aby zdyskredytować mnie w oczach opinii publicznej i klientów.
Pani wypowiedzi podawane są w kontekście stwierdzeń ewidentnie nieprawdziwych w taki sposób, że ich ogólny wydźwięk stawia mnie w świetle osoby mocno niemoralnej .
Naruszającym moje dobre imię i mojej firmy naraziła ją Pani na utratę zaufania.
Jest zupełnie oczywiste, że do prowadzenia mojej działalności niezbędne jest zaufanie oraz wiarygodność,które Pani  podważyła. 
Przypisane mi w poście wady ,mocno nadszarpują zaufanie i wizerunek moje firmy i uwłaczają mojej godności osobistej.
W tym momencie rozważam więc zwrócenie się do Sądu i wytoczenie pani sprawy  o zniesławienie i naruszenie dóbr osobistych.
Chyba że ( mimo ewidentnej bezprawności czynu), napisze Pani stosowne przeprosiny i dobrowolnie sprostuje swój post.
W przeciwnym wypadku nie zawaham się wytoczyć Pani sprawy O OCHRONĘ DÓBR OSOBISTYCH Na podstawie art.23 i  24 kc oraz art. 38 w zw. z art. 35 
Mam nadzieję, że  powstrzyma to Panią i Pani podobnych adwersarzy ,przed beztroskim formułowaniem oskarżeń i pomówień.
Z poważaniem
Krzysztof Aniołek
AlleSiodla.pl
[img]/forum/Themes/multi_theme/images/warnwarn.gif[/img] Ujawnianie wiadomości prywatnych
siodła bezterlicowe
autor: allesiodla dnia 27 marca 2010 o 22:01
UWAGA NA BEZTERLICÓWKI NA ALLESIODLA!!!

Jako, że kilka stron temu w swojej wiadomości zawarłam pozytywną informację o pojawieniu się siodeł bezterlicowych na stronie allesiodla, czuję się w obowiązku ostrzec Was przed dokonaniem tam zakupu.

W ramach naświetlenia sytuacji, opisze wszystko od początku. Ja i moja koleżanka od dawna szukałyśmy siodeł bezterlicowych. Jakiś czas temu nawet pisałam z Panią z allesiodla przez komunikator gg i pytałam o bezterlicówki. Pani bardzo sympatyczne (nadal tak uważam) zainteresowała się tym tematem i pojawiły się na stronie pierwsze siodła. Niestety chwilę przedtem ja już kupiłam od znajomej Barefoota. Jako, że mój Barefoot odpowiadał wymarzonemu siodełku mojej koleżanki, a ona nie mogła go kupić zanim nie sprzeda swojego Stubena, z chwilą gdy na stronie allesiodla pojawił się brązowy Freemax Class (z kolei moje marzenie) wpadłyśmy na pomysł aby Stubena zamienić na Freemaxa, a póżniej wymienić się się siodłami. Tym bardziej, że ceny wszystkich były parwie takie same.

Pomysł się powiódł - Państwo z allesiodla, zgodzili się na zamianę. Koleżanka wzięła Freemaxa, do którego brakowało zaczepów do puślisk i jak się póżniej okazało również łęku. Zaczepy zgodnie z wcześniejszą umową zostały bardzo szybko dosłane. Problem pojawił się przy łęku (koleżanka nawet nie wiedziała, że powinien on się znależć w siodle) - kiedy się o tym dowiedziała, zapytała o łęk - w końcu bez niego siodło nie jest kompletne. Odpowiedż była w stylu "widziała co brała".

Przy powyższej sytuacji bez końca można dyskutować kto ma rację i dlaczego i nie byłoby całego tego nieprzyjemnego wrażenia, gdyby nie to, że zdecydowałam się dziś zadzwonić z zapytaniem o możliwość dostania tago łęku, jako że leży to w moim interesie. Miła Pani na dżwięk słowa Freemax od razu dała do telefonu swojego "mniej miłego" męża. Oczywiście nie było szans na jakiekolwiek przedstawienie swojej sprawy. dowiedziałam sie tylko, że on nie wiedział o żadnym łęku, a na moje słowa że siodło bylo niekompletne, wpadł we wściekłość i zaczął zarzucać mi bezczelność, że śmiałam zadzwonić w takiej sprzwie. Usłyszałam również, że nie powinnam się tym interesować, bo inna pani podpisała umowę i nic mi do tego.
Naprawdę ciężko opisać jak nieprzyjemna była ta rozmowa i nie zdawałam sobie sprawy, że jako (jakkolwiek patrzeć) pośredni klient, a do dnia dzisiejszego również potencjalny, zostanę TAK potraktowana.

Oczywiście zgadzam się z tym panem, że formalnie JA nie mam prawa domagać się "zaginionego" łęku, ale mój telefon był wykonany w zaufaniu, że porozmawiam z kimś poważnym i szanującym zarówno siebie  jak i swoich klientów. Oczywiście koleżanka "widziała co brała", ale Państwo handlujący siodłami najpierw powinni przyswoić przynajmniej podstawową wiedzę o produktach, które mają w ofercie (wierzę, że faktycznie nie wiedzieli iż w środku powinien być umieszczony łęk) i to, że nie wiedzieli nie jest dla nich żadnym usprawiedliwieniem.

Koniec końców moja rozmowa z tym panem przerodziła się w kłótnię, a jako, że nie jestem osobą wielbiącą tego typu sytuacje, uznałam iż nie ma sensu tego ciągnąć. Odłozyłam słuchawkę. Za minutkę zadzwonił mój tel a po odebraniu usłyszałam takie o to słowa: "Posłuchaj niewychowana panienko (nie przypominam sobie abyśmy przechodzili na "ty"😉 - jeśli spróbujesz robić mi koło pióra to wtedy przekonasz się jaki ja potrafię być nieprzyjemny" - i koniec rozmowy. Z tonu i treści powiało grozą 🤔 

Jak już wcześniej wspomniałam nie lubię awantur i roztrząsania problemów - pewnie gdyby nie te ostatnie słowa tego pana, w ogóle nie pisałabym tej wiadomości, zapomniała o wszystkim i na przyszłość pamiętała aby bardziej uważać przy "manewrach" z siodłami, ale w tej sytuacji chcę ostrzec inne osoby aby skorzystali z wiedzy na temat mojego i mojej koleżanki błędu, zanim nauczą się tego, co my na własnej skórze.

Aha - pragnę podkreślić, że moja wiadomość nie jest jak to ten pan kolokwialnie nazwał "robieniem mu koło pióra" tylko moją subiektywną opinią na jego temat i na temat sposobu w jaki traktuje swoich rozmówców. Na tą opinię sam sobie bardzo solidnie zapracował.

Katarzyna Andrzejczyk  (podpisuję się imieniem i nazwiskiem w razie gdyby ten pan w szale odgrażania się mi żle je zapisał i potrzebował gdzieś znależć 😁 )

Także Kochani - jeżdzieckie nowości lepiej kupować u sprawdzonych osób jak dziewczyny od Barefoota.
UWAGA NA BEZTERLICÓWKI NA ALLESIODLA!!!

Jako, że kilka stron temu w swojej wiadomości zawarłam pozytywną informację o pojawieniu się siodeł bezterlicowych na stronie allesiodla, czuję się w obowiązku ostrzec Was przed dokonaniem tam zakupu.

W ramach naświetlenia sytuacji, opisze wszystko od początku. Ja i moja koleżanka od dawna szukałyśmy siodeł bezterlicowych. Jakiś czas temu nawet pisałam z Panią z allesiodla przez komunikator gg i pytałam o bezterlicówki. Pani bardzo sympatyczne (nadal tak uważam) zainteresowała się tym tematem i pojawiły się na stronie pierwsze siodła. Niestety chwilę przedtem ja już kupiłam od znajomej Barefoota. Jako, że mój Barefoot odpowiadał wymarzonemu siodełku mojej koleżanki, a ona nie mogła go kupić zanim nie sprzeda swojego Stubena, z chwilą gdy na stronie allesiodla pojawił się brązowy Freemax Class (z kolei moje marzenie) wpadłyśmy na pomysł aby Stubena zamienić na Freemaxa, a póżniej wymienić się się siodłami. Tym bardziej, że ceny wszystkich były parwie takie same.

Pomysł się powiódł - Państwo z allesiodla, zgodzili się na zamianę. Koleżanka wzięła Freemaxa, do którego brakowało zaczepów do puślisk i jak się póżniej okazało również łęku. Zaczepy zgodnie z wcześniejszą umową zostały bardzo szybko dosłane. Problem pojawił się przy łęku (koleżanka nawet nie wiedziała, że powinien on się znależć w siodle) - kiedy się o tym dowiedziała, zapytała o łęk - w końcu bez niego siodło nie jest kompletne. Odpowiedż była w stylu "widziała co brała".

Przy powyższej sytuacji bez końca można dyskutować kto ma rację i dlaczego i nie byłoby całego tego nieprzyjemnego wrażenia, gdyby nie to, że zdecydowałam się dziś zadzwonić z zapytaniem o możliwość dostania tago łęku, jako że leży to w moim interesie. Miła Pani na dżwięk słowa Freemax od razu dała do telefonu swojego "mniej miłego" męża. Oczywiście nie było szans na jakiekolwiek przedstawienie swojej sprawy. dowiedziałam sie tylko, że on nie wiedział o żadnym łęku, a na moje słowa że siodło bylo niekompletne, wpadł we wściekłość i zaczął zarzucać mi bezczelność, że śmiałam zadzwonić w takiej sprzwie. Usłyszałam również, że nie powinnam się tym interesować, bo inna pani podpisała umowę i nic mi do tego.
Naprawdę ciężko opisać jak nieprzyjemna była ta rozmowa i nie zdawałam sobie sprawy, że jako (jakkolwiek patrzeć) pośredni klient, a do dnia dzisiejszego również potencjalny, zostanę TAK potraktowana.

Oczywiście zgadzam się z tym panem, że formalnie JA nie mam prawa domagać się "zaginionego" łęku, ale mój telefon był wykonany w zaufaniu, że porozmawiam z kimś poważnym i szanującym zarówno siebie  jak i swoich klientów. Oczywiście koleżanka "widziała co brała", ale Państwo handlujący siodłami najpierw powinni przyswoić przynajmniej podstawową wiedzę o produktach, które mają w ofercie (wierzę, że faktycznie nie wiedzieli iż w środku powinien być umieszczony łęk) i to, że nie wiedzieli nie jest dla nich żadnym usprawiedliwieniem.

Koniec końców moja rozmowa z tym panem przerodziła się w kłótnię, a jako, że nie jestem osobą wielbiącą tego typu sytuacje, uznałam iż nie ma sensu tego ciągnąć. Odłozyłam słuchawkę. Za minutkę zadzwonił mój tel a po odebraniu usłyszałam takie o to słowa: "Posłuchaj niewychowana panienko (nie przypominam sobie abyśmy przechodzili na "ty"😉 - jeśli spróbujesz robić mi koło pióra to wtedy przekonasz się jaki ja potrafię być nieprzyjemny" - i koniec rozmowy. Z tonu i treści powiało grozą 🤔 

Jak już wcześniej wspomniałam nie lubię awantur i roztrząsania problemów - pewnie gdyby nie te ostatnie słowa tego pana, w ogóle nie pisałabym tej wiadomości, zapomniała o wszystkim i na przyszłość pamiętała aby bardziej uważać przy "manewrach" z siodłami, ale w tej sytuacji chcę ostrzec inne osoby aby skorzystali z wiedzy na temat mojego i mojej koleżanki błędu, zanim nauczą się tego, co my na własnej skórze.

Aha - pragnę podkreślić, że moja wiadomość nie jest jak to ten pan kolokwialnie nazwał "robieniem mu koło pióra" tylko moją subiektywną opinią na jego temat i na temat sposobu w jaki traktuje swoich rozmówców. Na tą opinię sam sobie bardzo solidnie zapracował.

Katarzyna Andrzejczyk  (podpisuję się imieniem i nazwiskiem w razie gdyby ten pan w szale odgrażania się mi żle je zapisał i potrzebował gdzieś znależć 😁 )

Także Kochani - jeżdzieckie nowości lepiej kupować u sprawdzonych osób jak dziewczyny od Barefoota.