kaja

Wieczny szpital

Konto zarejstrowane: 02 marca 2010
Ostatnio online: 16 listopada 2024 o 23:27

Najnowsze posty użytkownika:

Przyczepy do przewozu koni
autor: kaja dnia 04 lutego 2021 o 19:09
Czy ktoś miał przypadek że w nowej przyczepie rozpinają się barierki podtrzymujące przegrodę pod wpływem hamowania i lekkiej utraty równowagi u koni np. przy hamowaniu przed światłami?
Konie czystej krwi arabskiej
autor: kaja dnia 04 czerwca 2012 o 21:51
Dzięki za odzew. Konia obejrzę w tym tygodniu to opiszę co widziałam i może dam radę wkleić foty. A pan opisujący też ma być niebawem choć po nim sobie duzo nie obiecuję- jak opisywali mojego konika polskiego- też NN od handlarza ale typowa uroda dla rasy - to ma w paszporcie typ pogrubiany zamiast prymitywny. Półzimnokrwisty konik polski o dziwo z nóżkami delikatnymi jak kucyk - żenada.
Konie czystej krwi arabskiej
autor: kaja dnia 04 czerwca 2012 o 18:55
Mam pytanie do arabiarzy. Koleżanka kupiła w zeszłym roku ok. 15-letniego wałacha od handlarza. Konik bez paszportu, nieduży ( jakies 140 w kłębie), gniady uroda typowego araba i do tego ładny łeb. Koń wyliniał i o dziwo widać jakies palenia pod siodłem. Jadę je zobaczyć, czy ktoś mi poradzi gdzie jeszcze szukać przy założeniu, że to arab panstwowy. Po lewej stronie siodla widać cyfry a po prawej nie wiem. Nie mogłam w necie znależć numerów czy też inicjałów stadnin(tylko Janów to J z koroną) a może to koń z Rosji ? Tam też są araby palone? Kon ma być opisany do paszportu NN, ale może uda się to zmienić. Proszę o pomoc.
Przyczepy do przewozu koni
autor: kaja dnia 11 marca 2012 o 01:19
Niech żyją nocne Marki!!!
Przyczepy do przewozu koni
autor: kaja dnia 11 marca 2012 o 01:09
Ja mam takie pytanie, bo juz się pogubiłam z tymi masami. Mam auto Jeep Grand Cherokee - MW 1800 a DMC 2400, w dowodzie masa przyczepy, którą mogę ciągnac też 2400. Mam prawko E+B. Chciałabym kupić przyczepę dwukonną ale nie wiem czy może mieć DMC większe niż 1800 kg czy aż do 2400 . Pomóżcie
Konie czystej krwi arabskiej
autor: kaja dnia 29 maja 2011 o 00:53
Handlarz twierdził że koło Wejherowa, ale jaka jest prawda to nie wiadomo. Wstawię póżniej fotki może ktos go rozpozna.
Konie czystej krwi arabskiej
autor: kaja dnia 25 maja 2011 o 23:53
Czy ktoś zna może stajnie w okolicach Wejherowa w Pomorskim skąd mógłby pochodzić nieduży konik w typie arabskim  maści gniadej, wiek ponad 12 lat i super charakter. Byłabym wdzięczna za info.
Poszukiwany/poszukiwana
autor: kaja dnia 25 maja 2011 o 23:48
Kupiony został koń w typie araba ale mniejszy- około 140 cm maści gniadej z gwiazdką, wiek ponad 12 lat, bez pochodzenia. Prawdopodobnie koń z okolic Wejherowa sprzedany z innymi kucami. Czy ktoś z pomorskiego zna namiary na stajnie skąd mógłby pochodzić - Byłabym bardzo wdzięczna za info.
Poszukiwany/poszukiwana
autor: kaja dnia 25 lutego 2011 o 20:32
Mój ma 18 lat i gwiazdkę i chrapkę ale jest wałachem NN
Poszukiwany/poszukiwana
autor: kaja dnia 16 lutego 2011 o 23:35
Zna ktoś może przeszlosc tego konia. Kupiłam go w 2006 roku w ciężkim stanie
[img]http://sarilian.no-ip.org/photo/convert.php?dir=7075626c6963&name=4453435f353631312e6a7067&type=5&v=0[/img]
[img]http://sarilian.no-ip.org/photo/convert.php?dir=7075626c6963&name=494d475f333433312e6a7067&type=5&v=0[/img]
Około 18 letni wałach z wygladu konik polski
Pochodzenie naszych koni
autor: kaja dnia 16 lutego 2011 o 23:18
Casio
rasa: wielkopolska
płeć: ogier
data urodzenia: list. 1999
wzrost: 166 cm
ojciec: Jantar xx po Mehari
matka Carei po Aspirant od Carramba po Kondeusz
hod.Stadnina Koni Liski, wł. ja
[img]http://sarilian.no-ip.org/photo/convert.php?dir=7075626c6963&name=4453435f343835302e6a7067&type=5&v=0[/img]

Gipsy
rasa: szlachetna półkrew
płeć: wałach
data urodzenia: kwiecień 2006
wzrost: 175 cm albo i więcej
ojciec: Etos hol. po Lascadell od Ehula po Rocco
matka: Gracja po Rabiat II Turbud Z od Gaisma po Gints`L
hod. Zenon Brzozowski , wł: ja
[img]http://sarilian.no-ip.org/photo/convert.php?dir=7075626c6963&name=4453434e353437352e6a7067&type=5&v=0[/img]

Wuzel
rasa: NN wyglada jak konik polski z odmianą na głowie
płeć: wałach
data urodzenia: po zębach wygląda na 18 lat
wzrost: ok. 135 cm
pochodzenie: nieznane
maść: myszata
wł: ja
[img]http://sarilian.no-ip.org/photo/convert.php?dir=7075626c6963&name=4453435f353631372e6a7067&type=5&v=0[/img]
Zdjęcia Naszych Koni cz.IV (sezon 2011)
autor: kaja dnia 15 lutego 2011 o 23:24
Witajcie. Pierwszy raz wstawiam zdjęcia na forum, mam nadzieję, że się uda. Na początek mój Casio.
Niezdiagnozowane kulawizny: Wyrok?
autor: kaja dnia 15 czerwca 2010 o 12:27
Mój koń także nie kulał tylko noga w pęcinie puchła mimo wcierek i kontrolowanego ruchu. A jak zrobiliśmy zdjęcia to okazało się że ma tam chipa po urazie. A zagadka została rozwiązana po zrobieniu 3 z kolei serii zdjęc RTG- za 3 razem inny aparat i zdjęcia pod innym kątem. Itak dzięki doktorowi Golonce mam teraz zdrowego konia a nie kalekę ze zwyrodnieniem w stawie. Tak więc nie czekać ale diagnozować.
bezmyślność ludzka nie ma granic !!!
autor: kaja dnia 11 czerwca 2010 o 11:20
Czasem użycie dutki jest konieczne pomimo silnego jej działania. Dużo zależy od konia. Mój konik polski ma robione zastrzyki dostawowe na kantarze nie mówiąc o reszcie zabiegów. a z kolei mój ogier wielkopolski pierze w każdego kto chce mu zrobić zastrzyk łącznie ze mną i bez dutki ani rusz. czasem lepiej na chwilę założyć dutkę niż ryzykować zdrowie konia ale i człowieka. A bezmózgom i zwyrodnialcom, którzy katują lub zaniedbują zwierzęta pomógłby tylko zakaz posiadania i opieki nad zwierzętami nieodwołalnie do końca życia - inaczej to nic nie da.
Chipy, odpryski kostne
autor: kaja dnia 29 maja 2010 o 08:33
NLPZ- niesterydowe leki przeciezapalne- u koni Butapirazol, aspiryna , naproksen. Jeśli chodzi o suplementy to ortopedzi mówią, że 6 tyg. podawać , potem 6 tyg. przerwa i tak w kółko. podobno kwestia braku wchłaniania po 6 tyg.
Chipy, odpryski kostne
autor: kaja dnia 28 maja 2010 o 09:18
U Agi konia to raczej marne szanse są na septyczne zapalenie, bo to już trwa tak długo że te bakterie dawno by te kości zjadły. Mój koń miał identyczna kontuzję ale bez zwyrodnień i 3 miesiące po operacji był zupełnie zdrowy. Niestety przy zwyrodnieniu chrząstka jest poszarpana i robią się mikrourazy i od tego stan zapalny. Można go wygasić sterydem (choć on prowokuje nowe zmiany zwyrodnieniowe chrząstki- tak jest u mojego starego kuca) albo NLPZ. Po dawaniu glukozamin i spółki jest więcej i lepszej jakości płynu stawowego i to poprawia smarowanie i porawia jakość życia. Tak samo sole kwasu hialuronowego, one też mają lekkie działanie p/zapalne. Ale tak naprawdę to wszystko jest leczeniem objawowym bo przyczyna nie jest zlikwidowana. Mówią  ortopedzi że odżywcze preparaty regenerują chrząstkę a ja myślę że to zależy od stopnia zniszczenia. Pracuję w aptece i widzę że połowie osób bardzo pomaga a połowie jak umarłemu kadzidło. Dobrze chociaż że nie ma zbyt wielu ubocznych działań (niektórzy ludzie skarżą się na bóle żołądka po zażyciu tabletek- ale te tabletki są duże- wtedy zmienia się na preparaty rozpuszczalne). Ja daję swoim Gelapony Arthro non stop. Czy to coś daje - tak naprzwdę to nie wiem.
ochwat
autor: kaja dnia 25 maja 2010 o 13:43
Witajcie ! Mam wielki problem z konikiem polskim. Jest to wałach 17 letni kupiony 4 lata temu od handlarza ze wsi obok. Był to koń z przeznaczeniem na rzeź z przewlekłym ochwatem i COPD. Klasyka. Wyciągnięty z ochwatu przez kowala za pomocą werkowania i kucia z wkładka metalową. Rotacja ustąpiła całkowicie - zdjęcia robone przez 3 vetów, koń 100 % sprawny przez kilka lat. Niestety zimą zaczął znaczyć na skutek małego zwyrodnienia w stawie nadgarstkowym. Na skutek najprawdopodobniej uczulenia na lek znieczulający przy diagnostyce oraz urazu (zwiał z padoku na którym chodzi cały czas- taki większy boks- ma COPD) staw uległ jeszcze większemu zwyrodnieniu. Była krew w stawie, płukanie stawu i inne cuda. Aktualnie staw jest zimny, powiększony 2 razy( a był 3 razy), koń staje na tej nodze, ale też często ją odciąża. Natomiast od 2 dni koń dostał ochwatu na drugą przednią nogę w wyniku przeciążenia. I teraz nie wiem co mam zrobić - czy jest szansa wyleczyć z ochwatu nogę która i tak jest ciągle przeciązana na skutek choroby nr 1 . I czy da się wyleczyć konia czy też metodą naturalna czy tak jak wcześniej dobrym kuciem i werkowaniem, jeśli ten koń bardzo mało się rusza i tak pozostanie do końca życia. Ja mam stajnię własną i dobre warunki dla niego, ale czy to wogóle ma sens tak go męczyć. Nie wiem czy to nie jest już zbyt okrutne. Aktualnie zastanawiam się nad eutanazją, dlatego pytam się wszystkich którzy mieli podobne problemy.
Chipy, odpryski kostne
autor: kaja dnia 13 maja 2010 o 09:12
Siwy uwielbia wszystkie inne konie, choć lepiej żeby luzem się przy nich nie znajdował ( chce się bawić a zabawy z ogierem nawet tak ułożonym i nieagresywnym mogłyby się skończyć  szyciem). Dobrze że Wam w transporcie nie sprawiał kłopotów. Ja mam nadzieję, że coś sobie na nim jeszcze pojeżdżę a jak nie zawody to na pewno do treningów ujeżdżeniowych się nada. Pozdrowienia dla Klami i Tenora !
Chipy, odpryski kostne
autor: kaja dnia 12 maja 2010 o 08:29
Mój koń wracał  do mnie po zabiegu i za pierwszym razem i za drugim zaraz następnego dnia (drugi raz kochana Klami z nim została, bo ja nie mogłam jechać). Rehabilitacja szła tym samym tempem ( co 3 tyg coś nowego), tylko za pierwszym razem koń był od razu jak nowy ( a jechał na zabieg kulawy) a za drugim odwrotnie. Mimo kulawizny miałam go kłusować co było bardzo dobre jak się potem okazało bo zwyrodnień brak. Casio miał zabieg 6 stycznia -, jeszcze nie galopuje chodzi godzinę z czego z 20 minut kłusa plus stoi na padoku 7 m na 7 m przez 10 godzin. Nie wiem czy będzie jeszcze skakał ale ujeżdżenie to chyba będzie mógł chodzić. Będzie trzebz zmienić siodło. Kwas hialuronowy dostał raz po 3 tyg. i po nim noga spuchła bardzo mocno. pozdrowienia dla naszych sierotek.
Chipy, odpryski kostne
autor: kaja dnia 11 maja 2010 o 14:59
Mój czort machał mi łapami nad głową przez cały okres stępu w ręce (3 tyg) ale to ogier i mimo że jest bardzo posłuszny i chodził na kolcu nie dało się tego uniknąć. Na szczęście pod siodłem to anioł, miał tez bardzo obcięte żarcie po operacji, teraz minęły 4 miesiące od operacji, a jeszcze nie daję mu dużo jeść. Ja starałam się chodzić z nim 2 razy dziennie po 20 minut- wtedy opuchlizna schodziła do zera w równych odstępach czasu - ale też mam stajnię przy domu. Teraz kłusujemy, macha łapami, nie pozwalam zagalopować bo czuję ze go wyedy jeszcze boli. Noga sucha i zimna , zdjęcie - staw idealny a jeszcze 1,5 miesiąca temu był spuchnięty balon i koń kulawy w pień.
Chipy, odpryski kostne
autor: kaja dnia 28 kwietnia 2010 o 12:36
Z ta noga to się bujamy już 1,5 miesiąca - miał już płukany staw 2 razy , antybiotyki , sterydy, kwas hialuronowy - te leki dostawowo oraz 3 flaszki cefalosporyny domięśniowo. Posiewy robione już dwa razy bez śladu bakterii. Kości na zdjęciu idealne bez widocznych zmian zakażenia bakteryjnego - zdjęcia robione wczoraj. A wszystko się zaczęło jak zachciało mi się konia zbadać bo leciutko znaczył .Miał zrobione diagnostyczne znieczulenia i zdjęcia i to po nich się zaczęło. W międzyczasie też mi uciekł z malutkiego padoku na którym stał na większy pokonując pastucha i mógł wtedy sobie pogorszyć stan. Było to w nocy i nikt tego nie widział- on stoi 24 godz na dworzu bo ma COPD.
Chipy, odpryski kostne
autor: kaja dnia 28 kwietnia 2010 o 09:12
A więc wczoraj był u mnie doktor Golonka, najpierw oglądał Casia w ruchu pod siodłem (wtedy jest najgrzeczniejszy). Powiedział, że gdyby nie wiedział , że go operował to uznałby go za zdrowego konia. Potem zrobił foty i stanów zapalnych brak. Także mamy powolutku wracać do pracy i jestem niesamowicie szczęśliwa. Konik polski ma natomiast poważne zwyrodnienie w nadgarstku z uszkodzeniem przyczepu wiazadła ale ropy i krwi brak tylko mega duży stan zapalny (noga spuchła aktualnie jak balon). Jako, że nie ma tam bakterii (a ja myślałam że mu zjadaja kość i stąd takie pogorszenie - szykowałam się na uśpienie) to będzie leczony przeciwzapalnie, ale o dziwo antybiotykiem oksytetracykliną, która ma działanie oprócz bakteriobójczego silnie przeciwzapalne. Na zewnątrz heparyna z kwasem salicylowym plus po pół godzinie glinka na ciepło razgrzewająca. Podobno efekty mogą być dobre , ale niestety ten antybiotyk stosowany przez 3 tyg może spowodować śmiertelną biegunkę albo zapaść. Ale innego wyjścia nie mam. Także życzcie nam powodzenia. Jak sie nauczę to wstawię w końcu jakieś zdjęcia moich szkap.
Chipy, odpryski kostne
autor: kaja dnia 22 kwietnia 2010 o 10:43
U nas bedzie doktor Golonka we wtorek na kontroli pooperacyjnej. Mam nadzieje, że spodobają mu sie postepy  w rehabilitacji Casia, a także może coś wymyśli nowego w leczeniu mojego kuca z krwia i ropa w stawie nadgarstkowym.
Chipy, odpryski kostne
autor: kaja dnia 16 kwietnia 2010 o 10:21
U mojego Casio minęły 3 miesiące po operacji lewego pęcinowego stawu i ja widzę bardzo powolne polepszanie sytuacji. Po pierwszych próbach kłusa byłam załamana bo koń kulawy w pień ( ale w stępie czysty) a teraz lekko znaczy w jedna stronę . Noga wyglądała jak po flegmonie - teraz jest lekko grubsza a po ruchu idealna. Myślę że jeszcze z rok pracy przed nami , choć już teraz widzę, że konia spcerowego już mam i się cieszę. Ja chłodzę codziennie żelami po jeżdzie, na noc zawijam i daję Gelapony Arthro non stop. Co do kwasu to po obowiązkowym zastrzyku 2 tyg. po operacji noga bardzo spuchła, więc więcej nie powtarzałam. Kwasem ze sterydem leczyłam już z 6 razy różne konie - efekty super, ale trzeba wiedzieć że zastrzyki dostawowe to też ryzyko- właśnie walczę z krwią i ropą w stawie u konika polskiego- miał leczone malutkie zwyrodnienie.
Klub Zwyrodnieniowców - czyli zwyrodnienia wszelakie
autor: kaja dnia 15 kwietnia 2010 o 12:01
Cześć Aga ! Powiem tak- u mojego konia za pierwszym razem wszystko poszło bez najmniejszego problemu- a miał tą samą kontuzje co Twój aktualnie. Tylko, że on był na stole operacyjnym 3 tyg po urazie. Po czasie stępa zaleconego przez doktora ruszył kłusem bez nalmnieszej kulawizny. Okulał w maju a jesienią szedł huberta i cała zimę skakał w pełni sił. Ale po zrobieniu zdjęcia po pół roku miał tam tylko małe zwapnienie. Natomiast aktualna kontuzja jest dużo gorsza. Operacja była w styczniu a przed nami jeszcze długa rehabilitacja. Na razie od kompletnie kulawego w kłusie konia doszłam do lekkiego znaczenia w kłusie w lewo. Ale o galopie to mogę pomarzyć jeszcze. Już wiem że będzie koniem spacerowym a to już dla mnie dużo. Dlaczego tak jest ? Dlatego że mimo że nie ma zwyrodnienia ( zdjęcie jest idealne) to staw pęcinowy zadniej nogi puchnie bardzo długo i goi się nawet rok , może też zostać powiększony na zawsze. Ja go trzymałam bardzo długo na Butapirazolu, żeby nie zrobiło się zwyrodnienie i jak na razie noga puchnie coraz mniej i jest coraz bardziej chłodna. Doktor mi od razu powiedział że ten uraz był bardzo poważny i rokowania sa ostrożne . Jeśli chodzi o taki przypadek jak Twój to jeśli zwyrodnienie się zrobiło ( jako skutek obecności chipa) to trzebz się liczyć ztym, że Bakarat będzie koniem do kochania a nie do jeżdżenia. Ja jestem w tej samej sytuacji co Ty - już wiem, że najprawdopodobniej na 3 moje konie 2 będą kalekami w mniejszym lub większym stopniu. Na szczęście mam swoją stajnie i jakoże moje konie są dla mnie niesprzedawalne to w cenie jednego konia w hotelu mogę utrzymać trzy i to na dobrym żarciu. Ja się nauczyłam, że konie to bardzo chorowite zwierzaki i niestety kupując konia trzeba się z tym liczyć że on ma prawo chorować i nie nadawać się do pracy. Wtedy albo to przełknąć i znależć mu tani dom z odpowiednimi warunkami na emeryturę albo sprzedaż jeśli się uda . Ja nie umiem sprzedawać więc już mam 3 stwory .Zwyrodnienia też się leczy choć na tyle aby koń żył bez bólu a ja ze swojego doświadczenia wiem że organizm ma wielkie możliwości naprawcze i czas też ma wielkie znaczenie. poczekaj jeszcze parę miesięcy zapewniając mu regularny kontrolowany ruch - nie pozwalaj na latanie luzem- każdy uskok i bryk nie pomaga w leczeniu- i wtedy zadecydujesz co dalej.  U Casio widziałam efekty każdego rozrabiania w czasie łażenia z nim w ręku następnego dnia w postaci większej opuchlizny. Teraz chodzi pod siodłem i jest na szczęście bardzo posłuszny. Pozdrowienia
ogier małopolski Halerz
autor: kaja dnia 25 marca 2010 o 10:54
Ogier małopolski Halerz po Huk stoi niedaleko mnie w Tokarach- w gospodarstwie rolnym Pana Pospiesznego - były PGR. Jest tam też trochę przychówku po nim od kobył wielkopolskich. Ogier ma już kilkanaście lat i nic nie robi od wielu. Był na sprzedaż i nie wiem czy jest tam na pewno. Mogę sprawdzić w niedzielę. Koń jest gniady - wygląda jak bardz zapasiona wersja większego araba - ma piękny orientalny łeb. Konie po nim są dość nerwowe - chcieli tam po nim mieć konie do szkółki, ale nie wszystkie się nadają. Moja koleżanka ma też konia skoczka po nim ale on jest po kobyle po Oran I.
Chipy, odpryski kostne
autor: kaja dnia 19 marca 2010 o 12:14
Hej Julie ! Niestety po próbach kłusa okazało się Casio kuleje. Mimo tego doktor kazał go kłusować 10 minut dziennie ( 5 minut na każdą stronę) i zadzwonić po 10 dniach . Na razie noga nie puchnie bardziej mimo kłusa- opuchlizna powolutku się zmniejsza. Po spacerze chłodzę nogę żelem a na wieczór na sucho zawijam. Mam niedługo go zacząć wzmacniać polem magnetycznym- może to coś da. Martwię się, że zrobi się zwyrodnienie - choć na razie zdjęcie nic nie wykazuje- miał robione RTG niedawno.
Klub Zwyrodnieniowców - czyli zwyrodnienia wszelakie
autor: kaja dnia 19 marca 2010 o 10:04
Dołączamy do Szacownego Klubu razem z moim 17-letnim konikiem polskim Wuzlem, u którego miesiac temu zdiagnozowano zwyrodnienie w stawie nadgarstkowym . Koń znaczyć zaczął zimą, ale tylko na kole w prawą stronę i to mało widocznie- ja to czułam pod siodłem. Po znieczuleniach wyszedł nadgarstek a na zdjęciu małe zwyrodnienie. Niestety zanim zaczęliśmy leczyć koń zaczął naprawdę mocno kuleć i po wkłuciu się w staw okazało się, że ma tam krew. Nie wiadomo czy od poprzedniego zastrzyku czy dlatego , że zwiał mi raz z padoczku na którym stoi (ma COPD i stoi cału czas na dworze ma tylko wiatę bez drzwi). Aktualnie ma staw wypłukany solą - choć tak naprawdę warto mu by było wyczyścić  staw artroskopowo, podany steryd długodziałający i kwas hialuronowy. Posiew z płynu stawowego ma ujemny. Noga jest już sucha ale staw jeszcze ciepły- dziś znów go doktor obejrzy. Zamknęłam go we wiacie na razie , póki ma tak mocny stan zapalny. Dam mu jeszcze Gelapony Chondro i myślę o polu magnetycznym. Kwas ze sterydem dostanie jeszcze 2 razy co 3tyg- leczyłam już 2 inne konie taką metodąi efekty super. Ale to były tylko zkręcenia bez zmian RTG. Jeden koń wyrżnął się na ląży i nadwyrężył kolano a 2 poślizgnął się zimą na padoku i skręcił staw kopytowy- obydwa wyleczone elegancko. Muszę popytać doktora o ten ćartrophen. Zobaczymy co dalej - na szczęście jest to nasz koń rodzinny i może tej nogi nawet wogóle nie mieć a i tak u nas zostaje do śmierci ale mój syn uczył się na nim jeżdzić i super im razem szło. Na artroskopię na razie mnie nie stać bo niedawno zaliczyłam dwie u mojego Siwego rozrabiaki padokowego.
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: kaja dnia 08 marca 2010 o 12:56
Nie znam niestety adresu - jest to wieś Tokarskie Pnie niedaleko Tokar i pola golfowego. Skręca się z trasy Żukowo- Chwaszczyno w lewo na  Tokary przed sklepem Państwa Pudlisów, mija wieś Tokary, Czeczewo. W Czeczewie na lewo na Przodkowo i za mostkiem w szutrową drogę . Miejsca piękne ale pierwszy raz nie jest tak łatwo trafić. Przyda się GPS. A ja kupiłam obok gospodarstwo nie wiedząc o tym. I przychodzi do mnie list z Energi, że mi będą zmieniać słupy na ziemi bo się obok buduje stajnia z halą i potrzeba lepszych warunków energetycznych. Myślałam że z krzesła spadnę !!
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: kaja dnia 08 marca 2010 o 12:32
Stajnię buduje Darek Reszuta. Ziemia pod padoki to chyba 6 ha. Hala już jest, ale bez dachu była jeszcze w lutym. Przez tą paskudną zimę wszystko się pewnie opózniło. Ale ośrodek będzie robić wrażenie.
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: kaja dnia 08 marca 2010 o 09:30
Niedaleko mnie w Tokarskich Pniach buduje się ośrodek (chyba 50 boksów) z halą. Myślę, że na lato już będzie otwarty. Miejsce przepiękne. No i nareszcie jakieś jeżdzieckie życie tu zawita.
Chipy, odpryski kostne
autor: kaja dnia 03 marca 2010 o 17:36
Witajcie ! To mój pierwszy post na tym forum, choć czytam je od dawna. Ale skoro Julie napomknęła o moim niesfornym rumaku, który był uprzejmy zrobić sobie już drugiego chipa na padoku to postanowiłam do Was dołączyć. Pierwszy raz Casio miał złamanie wyrostka wyprostnego kości kopytowej w przedniej nodze. Było to w 2008 w końcu maja, operowany 3 tyg póżniej przez doktora Golonkę, do domu (Kaszuby) wrócił 2 dni póżniej, 3 tyg w boksie, 3 tyg w ręku 2 razy po 20 min., 3 tyg 45 min. pod siodłem. Potem do tych 45 minut dodawałam 2,5 min kłusa tygodniowo. I tak po 3 miesiącach koń mógł normalnie pracować i skakać. Dokładnie w rocznicę poprzedniego urazu koń uderzył się na padoku tym razem w zadnią nogę w staw pęcinowy. Noga tylko puchła brak kulawizny aż do operacji, która była  na początku tego roku ( z powodu perturbacji diagnostycznych i transportowo- pogodowych - koń byczył się całe dnie na padoku 7 m na 7 m z wiatą). Aktualnie jest w fazie stępa pod siodłem 45 minut . Noga niestety jeszcze puchnie, ale doktor Golonka mnie uprzedził, że ten staw jest dużo trudniejszy w leczeniu i może puchnać nawet pół roku po zabiegu.  Ostatnio jest duża poprawa - zwiększanie ruchu dział korzystnie, po spacerze noga jest już taka sama jak ta zdrowa- tak więc zaczynam mieć nadzieję, że jeszcze sobie pohasamy kiedyś. Doktor mówi, że jak zacznę zakłusowania to będzie jeszcze lepiej. Zobaczę za tydzień. Co do oprowadzania to Casio chodził na kolcu a i tak czasem kombinował jak tu mi przydzwonić. Na szczęście znamy się już tyle lat, że udaje mi się to przeżyć. Pozdrowienia dla wszystkich rekonwalescentów i ich zatroskanych właścicieli. A Casio już do końca życia będzie łaził po tym mikropadoku bo ja już więcej cierpliwości nerwów i kasy nie mam na jego wesołe bryki.