Medziosława
Konto zarejstrowane: 02 października 2009
Najnowsze posty użytkownika:
PSY
autor: Medziosława dnia 07 października 2009 o 18:33
Tak jak pisalam. Zycie samo zweryfikuje nasze poglady.
PSY
autor: Medziosława dnia 07 października 2009 o 16:53
Umiar, umiar i jeszcze raz umiar 🙂 tak jak pisala xxagaxx . Nie ma po co sie sprzeczac, kazdy ma swoje zdanie na dany temat i tak mozna by bylo do konca zycia sie przepychac 😉.
Zycie i doswiadczenie w pracy z roznymi psami zweryfikuje samo nasze poglady.
P.s. I nikt tu nie mowil o zadnym laniu psa czy znecaniu sie.
PSY
autor: Medziosława dnia 07 października 2009 o 15:28
Mysle ze we wszystkim potrzebny jest przede wszystkim umiar i umiejetnosc dostosowania metody do psa.
PSY
autor: Medziosława dnia 07 października 2009 o 15:16
pokemon oczywiscie wiadomo ze gdy masz psa i szkolisz go od poczatku pozytwnie, od szczeniaka, a znasz sie na szkoleniu pozytywnym to raczej nie bedziesz miala z nim wiekszych problemow, a jak takowe wystapia to zastanawiasz sie co schrzanilas i naprawiasz. Niekotrzy jednak biora psy po przejsciach, ze schroniska itp. i wtedy nie maja tekiej mozliwosci.W Polsce jest przypadek psa agresywnego ktoremu pozytywisci nie umieli niestety pomoc. Czytajac taka historie zaczynasz sie zastanawiac czy zawsze metody pozytywne sa skuteczne. Pewnie wszystko zalezne jest od tego skad pochodzi agresja itp. Wiem tylko ze pomoc u fachowca nie zamykajacego sie na zadna metode pomogla. Dziewczyna nie musiala usypiac psa. Wiadomo, nie ma do niego jeszcze 100% zaufania, ale pies sie odkrecil i nie ma z nim juz wiekszych problemow.
PSY
autor: Medziosława dnia 07 października 2009 o 14:30
Nie chce sie sprzeczac bo na pewno kazdy z nas ma troche racji 🙂 Nie zamykam sie na metody szkoleniowe, moze zle to napisalam. Chodzi mi tylko o to, ze nie wszystko da sie nauczyc metodami pozytywnymi i nie kazdego psa. Z zagorzalymi pozytywistami nie da sie nie wygrac, dlatego nie chce sie klocic 😉 Zapanowala w Polsce moda na pozytywne wychowanie, ok fajnie. Tylko zastanawia mnie ile tak naprawde ludzi zamykajac sie na te metody umie to zrobic fachowo? (i nie mowie tu o Was oczywiscie) tylko ogolnie. Jak pracowalaby w taki sposob z psem pelnym agresji? Smutne jest tez to ze narobilo sie w Polsce behawiorystow i pozytywistow po niby kursach nic nie wartych i sa zapatrzeni w swoje metody. To mnie przeraza, poniewaz jak juz pisalam nieumiejetne uzywanie klikera czy nieumiejetne wzmacnianie w inny sposob pozytywnych zachowan rowniez moze byc zgubne dla psa, a ludzie nie zdaja sobie z tego sprawy.
k_cian nie porownuj slabego psychicznie bordera do przypadku nakreconego, twardego psychicznie, czesto agresywnego maliniaka. To sa dwa odrebne temperamenty i charaktery. I nie chodzi mi tu o maliniaki z polskich hodowli bo te czesto maja nijakie charaktery. (oczywiscie nie wszystkie ale dobre hodowle to mozna na palcach 1 reki policzyc). Szczerze powiem , iz jedynym szkoleniowcem pozytywnym ktoremu powierzylabym psa jest sama Pani B. Waldoch.
Jezeli mialabym psa agresywnego do ludzi i innych psow powierzylabym go szkoleniowcowi ktory nie zamyka sie tylko na metody pozytywne, bo wiem ze takowy moglby nam nie pomoc. Prawda jest taka ze wielu pozytywnych szkoleniowcow nie daloby sobie rady z oduczeniem psa skrajnej agresji, jest to potwierdzone conajmniej jednym przypadkiem w Polsce. Najwieksze sukcesy wychowawcze oraz nejlepiej radza sobie z psami trudnymi szkoleniowcy ktorzy szkola metodami wszystkimi..ze tak powiem od klikera po kolczatke. Moze dlatego ze nie mamy u nas jeszcze tak bardzo doswiadczonych pozytywnych szkoleniowcow, nie wiem.
Nie pisze tego dlatego ze sama stosuje wobec swoich psow przemoc czy cos w tym stylu. Tak nie jest. Sama uwazam metody pozytywne za bardzo fajne i pomocne w wielu przypadkach. Chcialam po prostu uswiadomic niektorym, ze nie zawsze taka metoda pozytywna przyniesie skutek. Zalezy to od charakteru i temperamentu psa. Tylko o to mi chodzilo. Niektorych psow, trudnych nie da sie wyszkolic bez presji. Tak jak niektorzy pisali- mozna uczyc komendy fuj w domu na smakolykach, to jest bardzo dobry pomysl (i na pewno tez go sprobuje) tylko nie kazdy pies moze po nauczeniu tego w domu reagowac na to na podworku , tymbardziej ze traktuje branie smakolyka do pyska i uciekanie jako zabawe. I tu tez staram sie pokazac to ze nie kazdy pies da sie wyszkolic w taki sposob. I na koniec: ja sama jestem otwarta na wszystkie metody. Nie krytykuje innych osob jak to potrafia robic pozytywisci. Nie wtracam sie w to jak ktos szkoli psa. Podalam swoj sposob na oduczenie psa zarcia smieci z trawnika. Kazdy z Was moze podac swoj, a osoba zainteresowana sobie wybierze jaki jej najbardziej pasuje i jaki skutkuje. Posty pisalam tylko i wylacznie dlatego, iz drazni mnie czesto zamkniecie sie pozytywistow tylko na ich metody, szczegolnie krytykowanie innych metod, wtracanie sie innym w ich sposoby wychowawcze, a jak przychodzi co do czego i trzeba komus pomoc z totalnie agresywnym psem to nie umieja tego zrobic i na koniec stwierdza sie ze pies niestety jest do uspienia. Tak jak mowilam, sama lubie metody pozytywne ale wiem, iz nie mozna mowic, ze takowymi da sie zalatwic wszystko i wyszkolic kazdego psa.
PSY
autor: Medziosława dnia 07 października 2009 o 09:32
Kazda metoda szkolenia powinna byc dostosowana i dobrana do psa i do jego temperamentu. Szalonego, nakreconego na prace maliniaka nie wyszkolisz od poczatku do konca pozytywnie, bo po prostu sie nie da. Nie mozna zamykac sie na jedna metode , tylko dobierac ja odpowiednio do psa. Kazdy szkoli jak chce. Ja rowniez nie popieram kolczatek, obrozy elektrycznych i innych takich gadzetow, ale nie krytykuje ludzi za to ze sami ich uzywaja, bo to ich sprawa. Najgorsze jest tylko to, ze ludzie zamykaja sie w swoim swiecie metod pozytywnych(bo sa teraz modne),a czesto nie umieja ich stosowac i w ten sposob tlamsza psychicznie psa, nawet o tym nie wiedzac, bo przeciez to "metody pozytywne". Kliker jest narzedziem szkoleniowym tak samo jak kolczatka. Niewlasciwie uzyty robi psu z dyni sieczke. Wystarczy brak refleksu i brak umiejetnosci wylapania odpowiednich momentow. Wydaje mi sie iz w momencie gdy pies zzrera z trawnika rozne swinstwa i jeszcze z nimi ucieka nie da sie uzyc samej metody pozytywnej. Pies musi wiedziec w ktorym momencie robi cos zle. Moze sie myle ale kiedy klikniesz psu? w ktorym momencie? ktore zachowanie mu zaznaczysz? jezeli on bierze w pysk zarcie i ucieka. Nie zwraca uwagi na wolanie wlasciciela. Sama staram sie nie uzywac metod nie pozytywnych ale czasem sie nie da. Agresji do psow, ludzi nie da sie wyeliminowac klikerem, czy smakolykami. Szalonemu maliniakowi nie wyklikasz zachowan bo nie zdazysz 🙂 . Znam psy szkolone metodami tradycyjnymi i nie sa to stlamszone pieski. Wrecz przeciwnie zadowolone, i chetne do pracy z czlowiekiem. Dlatego uwazam iz nie nalezy krytykowac nikogo za jego poglady i nie nalezy zamykac sie na jedna metode szkoleniowa. Wszystko zalezy od psa i jego temperamentu. Dla niektorych psow metoda pozytwna np. kliker gdzie nie jest powiedziane jasno co pies robi dobrze a co zle tylko ignoruje sie nieodpowiednie zachowanie moze byc gorsza niz metoda tradycyjna. Sama znam psy ktore byly psychicznie bardziej stlamszone metoda pozytywna niz tradycyjna. Nie z kazdym psem daje sie pracowac calkowicie pozytwnie. sienka mysle ze moglabys napisac jak Ty bys oduczyla psa takiego zachowania na swoj sposob. Ja na serio chetnie sama wyprobuje ta metode bo jak juz mowilam ...uwazam ze nie nalzey zamykac sie na zadna pojedyncza metode, tylko probowac roznych.
PSY
autor: Medziosława dnia 06 października 2009 o 08:51
Tak jak pisala xxagaxx stanowcze szarpniecie psa na zwyklej obrozy i powiedzenie fe nie jest katowaniem psa. Jest to dla psa jasny sygnal ze cos robi zle. lepiej kilka razy szarpnac i uswiadomic psu ze cos robi zle niz potem kroic go w lecznicy albo leczyc miesiacami na jakies zapalenia jelit. O wiele wiecej krzywdy robia ludzie psom, ktore na codzien wyprowadzaja w kolczatkach i na lancuszkach "zeby nie ciagnely" bo nie zdaja sobie sprawy ze kolczatka jest narzedziem szkoleniowym i mozna ja uzywac tylko i ewentualnie na treningach np. z posluszenstwa, o ile ktos oczywiscie stosuje takie metody. Nie bede sie wyklocac o to czy szarpniecie jest dobre czy nie. Kazdy szkoleniowiec oprocz zagorzalych pozytywistow oczywiscie poleci mniej wiecej taka metode albo i gorsza (dla psa). Pozytywisci beda sie bawic z klikerem (ktorego nie potepiam i sama czesto stosuje) ale w przypadku zjadania przez psa syfow z trawnika trzeba dzialac szybko i nie ma czasu na uczenie psa, ktory nie zna tej metody co to jest kliker itp.
Olsztyńscy voltowicze
autor: Medziosława dnia 02 października 2009 o 23:34
** Ola** cały czas sie zastanawiam jednak pewnie bedzie to nieuniknione bo gruby ze wzgledu na zdrowie potrzebuje pastwiska. Musze tam sie wybrac do tego Pasymia i oblukac. 🙂
PSY
autor: Medziosława dnia 02 października 2009 o 18:22
T&N Czy nosisz ze soba na spacer jakies smakolyki, zabawke dla psa i nagradzasz go za kazde odwolanie od ptakow, ludzi, innych psow itp?
Na Twoim miejscu jezeli nie chcesz by metoda oduczania byla zbyt drastyczna 🙂 zaopatrzylabym sie na czas nauki w 15, 20 m linke (mozna kupic np. w sklepie zeglarskim) i na spacer zabierala smakolyki, jakies takie super, ktorych pies nie dostaje na codzien np. gotowane serca drobiowe czy cos w tym stylu. Na lince masz mozliwosc kontroli nad psem. W momencie kiedy lapie cos do pyska, wolasz go, machasz smakolykiem, zachecasz go by podszedl, jezeli podchodzi zamieniasz dany odpad z pyska psa na smakolyk 🙂 Jezeli nie podchodzi na twoje wolanie i stara sie uciekac to przyciagasz do siebie i wtedy zamieniasz syf na smakolyk 🙂 Z linki rezygnujesz dopiero kiedy pies zrozumie o co biega, albo gdy chcesz go puszczac, a jestes w trakcie oduczania to nie pod blokiem na trawniku gdzie moze cos zjesc🙂
Ta metoda skutkuje czesto 🙂 efekt uboczny jest tylko taki ze potem pies ewentualnie zbiera smieci aby do ciebie z tym czyms przybiec i dostac smakolyk w zamian 😀 ale mysle ze to jest lepsze niz zzeranie syfow z trawnika 🙂 Inna metoda moze byc szarpniecie psa (tez na lince, smyczy) w momencie zbierania smieci powiedzenie stanowczo nie lub fuj itp i po tym wymiana na smakolyk. Nalezy unikac sytuacji gonienia psa w momencie zjadania przez niego swinstwa. Dlatego na poczatku warto miec linke jezeli chcesz zeby mial wiecej swobody. Pamietaj o tym ze smakolyk musi byc atrakcyjny. Nie moze to byc sucha karma ktora pies je na codzien.
Olsztyńscy voltowicze
autor: Medziosława dnia 02 października 2009 o 17:38
Witam wszystkich,
Tez jestem z Olsztyna, ale chyba jakas nie w temacie bylam bo dopiero dotarlam do tego watku 🙂
Angeel rowniez jestem z 1 grupy i zaczynam zoo drugi raz 😀 wiec jakbys czegos potrzebowala to wal smialo 🙂
Zdaje mi sie, iz z silver i ola widzialysmy sie nieraz w stekinach ale jakos nie bylo okazji sie blizej poznac bo tam kazdy zyje wlasnym zyciem 😀
silver ja tez zaczynalam we wrzesinie 🙂 ale niestety Cie nie kojarze, a mniej wiecej byl to chyba ten sam okres 🙂
Jezeli chodzi o mnie to jezdze typowo rekreacyjnie, na swoim malym laciatym koniku 🙂
Chciałam zapytac czy ktos slyszal cos na temat pensjonatu w Pasymiu?