agata-air

Konto zarejstrowane: 05 marca 2009

Najnowsze posty użytkownika:

POTRZEBUJĄCE POMOCY
autor: agata-air dnia 02 maja 2011 o 14:58
Jego jednak do krycia raczej wypożyczał ... i nie ktoś mu dawał tylko wielkie hodowle  😡
Tragiczna sytuacja arabów z Cholew
autor: agata-air dnia 02 maja 2011 o 12:16
Przepraszam więc, nie zauważyłam bo szukałam po nazwach wątków a nie postach.
Tragiczna sytuacja arabów z Cholew
autor: agata-air dnia 02 maja 2011 o 12:08
http://www.ratujkonie.pl/?p=1410



Po prawie 10-godzinnej kontroli gospodarstwa w Cholewach gm. Błonie Fundacji Viva! i „Pogotowiu dla Zwierząt” udało się uratować trzynaście koni. Zwierzęta były w wychudzone, zawszone, z urazami kończyn znalazły się już w bezpiecznych miejscach.

Od kilku lat miejscowe władze gminy Błonie i Powiatowego Inspektoratu Weterynarii otrzymywały sygnały o tragicznym stanie zwierząt i wielu przypadkach ich głodzenia, na skutek którego konie padały. Do tej pory nie udawało się poprawić losu zwierząt, ich właściciel odmawiał przyjęcia pomocy, coraz częściej pojawiały się informacje o martwych koniach na jego posesji a działania służb powołanych do kontrolowania przepisów ochrony zwierząt nie przynosiły skutku.

W minioną sobotę w godzinach przedpołudniowych rozpoczęła się interwencja, która miała na celu uratowanie jak największej liczby zwierząt. Świadkowie twierdzą, iż hodowca pokazał, że nie sprawuje należytej opieki nad zwierzętami co powoduje ich ogromne cierpienie, w wielu przypadkach śmierć. Konie z głodu miały jeść korę drzew i deski, z których wykonana jest prowizoryczna stajnia.

Na terenie posesji utrzymywano 20 koni.  Zwierzęta były w kondycji głodowej. Potwierdzili to nie tylko inspektorzy „Pogotowia dla Zwierząt” i Fundacji „Viva” ale także dwaj lekarze weterynarii, którzy na zlecenie organizacji pro zwierzęcych ocenili dokładnie stan zwierząt. Opinię na temat warunków jakie panują w gospodarstwie wyda także biegły sądowy od dobrostanu zwierząt również poproszony o opinię przez organizacje.

Inspektorzy ds. ochrony zwierząt nie mogli wejść na teren gospodarstwa mimo, iż to oni zgłosili zawiadomienie o przestępstwie i żądali asysty od policji aby oględziny przebiegły bezpiecznie… Oficer dyżurny policji z Błonia poinformował, iż na teren posesji zabrania organizacjom wchodzić Powiatowy Lekarz Weterynarii. Pomogła dopiero interwencja w prokuraturze.

- Zwierzęta, które zastano na miejscu były w złej kondycji. Były zawszawione. Stan zwierząt zmusił nas do natychmiastowego odbioru większości, ich dalsze przebywanie u właściciela zagrażało ich życiu – czego dowodem jest kilkudniowa agonia i śmierć klaczy sprzed dwóch dni i wiele podobnych przypadków na przestrzeni ostatnich lat. Wraz z lekarzem weterynarii dokonywałem oględzin wszystkich zwierząt, dla wielu z nich pomoc nadeszła w ostatniej chwili – mówi Grzegorz Bielawski z „Pogotowia dla Zwierząt”. Mowa tu choćby o klaczy, która pokładała się na łące. Okazało się,  iż zaczyna się akcja porodowa i klacz wymaga natychmiastowej pomocy lekarskiej. Zwierzę było wygłodzone, chude, nie miało siły wstać. Lekarze podali płyny wzmacniające, antybiotyki.

Stan zwierzęcia był tragiczny, matka i dziecko miały niewielkie szanse na przeżycie. Dzięki kilkugodzinnej walce lekarzy weterynarii klacz udało się uratować. Źrebak urodził się za wcześnie a matka była zbyt słaba by się nim zajmować, mimo podjęcia akcji ratunkowej nie przeżył.

Właściciel dobrowolnie wydał konie – nie sprawiał problemów. Wiedział, że organizacje pomogą w leczeniu zwierząt – wspólnie wybrano więc kilkanaście koni w najgorszym stanie.

Podczas oględzin terenu i stajni potwierdzono większość zarzutów stawianych wcześniej właścicielowi.  – Zwierzęta nie miały dostępu do wody,  nie było odpowiednich zapasów pożywienia. Wiele koni posiadało zwyrodnienia, blokujące się stawy kolanowe, miękkie pęciny, zanik mięśni.

Wszystkie konie były maksymalnie wychudzone. Jest to wynik niedożywienia i długotrwałego głodu – mówi Krystyna Kukawska, inspektor ds. koni w „Pogotowiu dla Zwierząt”.

Z terenu posesji udało się zabrać 13 koni. Andrzejowi W. pozostawiono siedem koni. – Sytuacja jaką zastaliśmy trwa od lat i powtarza się każdej wiosny – po zimie konie w Cholewach są zagłodzone, dochodzi do śmierci części z nich a mimo to władze nie podejmują odpowiednich działań do których zobowiązuje je prawo. Tym razem dzięki zaangażowaniu osób prywatnych i determinacji  społecznych organizacji prozwierzęcych, sytuacja musi się zmienić.

Uratowaliśmy 13 koni, ale to nie koniec naszych działań w tej sprawie. Dziękujemy wszystkim osobom, które mimo „długiego weekendu” pomagały w organizowaniu transportu i miejsc dla koni – mówi Cezary Wyszyński z Viva! Akcja Dla Zwierząt.

Według lekarzy weterynarii, biorących udział w czynnościach, dalsze przebywanie w dotychczasowym miejscu 13 zwierząt zagrażało ich życiu i w związku z tym zostały odebrane. O dalszym losie zwierząt zadecyduje sąd.

W tej chwili odebrane konie przebywają pod stałą kontrolą, ich stan jest ciężki ale jest nadzieja, że dzięki profesjonalnej opiece ich życie zostanie ocalone. Na terenie gospodarstwa pozostało jeszcze 7 koni. Im także należy zapewnić jak najszybciej lepsze warunki utrzymania.

Osoby, które kilka dni temu zaalarmowały media i organizacje zajmujące się ochroną zwierząt – okoliczni mieszkańcy i turyści, przejeżdżający obok posesji hodowcy, nie kryli radości z faktu uratowania koni. – Sygnalizujemy problem od siedmiu lat ale do tej pory był zamiatany pod dywan, cieszymy się że większość zwierząt jest już bezpieczna, pozostałe też powinny trafić w inne miejsce – informuje Rafał Połeć, sąsiad właściciela koni.

Odebrane zwierzęta zostały rozwiezione do stajni gdzie udzielono im pierwszej pomocy, przebywają pod stała opieką weterynaryjną. Osoby, które chcą pomóc pokryć koszty utrzymania i leczenia koni z Cholew mogą wpłacić pieniądze na konto organizacji:

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt „Viva!”
11 1370 1109 0000 1706 4838 7308

„Pogotowie dla Zwierząt”
98 8951 0009 5500 7807 2000 0060

Więcej informacji:
600122176 – Krystyna Kukawska
502279920 – Cezary Wyszyński

[[a]]http://www.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Fimg534.imageshack.us%2Fslideshow%2Fwebplayer.php%3Fid%3Ddsc0863i.jpg&h=d71f2[[a]]
Skaryszew
autor: agata-air dnia 06 marca 2009 o 06:06
1. To nie przekazuj funduszy na fundacje. Każdy z Nas dostaje prośby o pomoc dla zwierząt po dzieci i dorosłych wie nie damy wszystkim, proste ty nie dasz nikomu a może dziecku inni dadza psiaka inni na konie i co Cie obchodzi kto komu dał. Chciał to dał i nie twój problem. Po co sobie tym zawracasz głowe?
2. Wieksze fundacje a prawie kazda końska jest wiekszą fundacją bo koszty utrzymania sa ogromne w 80% utrzymuje się nie z drobnych wpłat od ludzi a ze sponsorów- i to też ich sprawa jaka akcje wspierają.
Skaryszew
autor: agata-air dnia 05 marca 2009 o 21:30
Witam wszystkich.
Miałam nieszczęście być na targu od 21.00 do 15.00. Wiec z czystym sumieniem powiem, że niektórzy piszą bzdury. To miejsce jest skandaliczne, niebezpieczne dla ludzi i zwierząt.
Jeśli ktoś chce zobaczyć jak to wygląda niech przyjdzie jako "handlarz" w nocy- wtedy jest najgorzej.
Wieczny chaos, alkohol, baty, rżenie, dzieci, samochody przejeżdżające dwa cm od koni z jednej strony i dwa cm od innych aut, ludzie pod nogami koni, konie bite, niektóre stały tam przez 20godzin- przerażone, zdezorientowane, zmęczone. Te konie jadą po tym całym ich „święcie” w wielokilometrowe trasy, najczęściej do rzeźni w tym wielu włoskich.
W trzech tirach leżały konie zanim jeszcze wyjechały z targu, w autach brak przegród, konie nie przywiązane, poustawiana na wszystkie strony- więc się pytam gdzie byli Ci weterynarze? Czemu nie odbierali telefonów?
Co do uśpienia to karla o czym ty piszesz? Kto chciał je tam na targu uśpić?
Fundacje kupiły te konie których nikt oprócz handlarzy by nie kupił, nie miały żadnej szansy przejechać 40km w tirach a co dopiero dalsza podróż. Te konie by się poprzewracały i tym samym spowodowały mękę reszty nieszczęśników z samochodu.
Jacy biedni rolnicy? 90% to bogaci handlarze.
Karla zapraszam na taki targ, bądź tam kilkanaście godzin, popatrz na nie, w ich oczy a potem przemyśl to co napisałaś jeszcze raz…

Tymczasem zapraszam do mojej relacji z targu, zdjęcia nie pokazują nawet połowy tego co się tam dzieje, nie zawsze można wyciągnąć aparat i nie zawsze jest się w stanie psychicznie to zrobić. Rżenie koni, sytuacje gdzie wskakują na wysokie żuki (przecież część takim przyjechała i odjechały myślał kiedyś ktoś jak tam wchodzą?) i wzroku tych które już w tirze u Włocha nie maja siły stać, przewracają się ale jeszcze próbują wstać są nie do zapomnienia….
http://pl.fotoalbum.eu/agataair

Po 20godzinach stania na samym środku targu nikt go nie kupił, musiał więc się prezentowac dalej, nieustatnie smagany batem


Ich życie nic nie było warte? Jak ich nie kupiły fundacje to kupiłby je handlarz więc jaki nakręcanie "biznesu"?. Nie miały żandych szans wytrzymac nawet kilku godzin podróży


Kolejna stacja? Włochy



i pojechały...jeden koń już leżał na podłodze auta tratowany przez reszte


konie w klinice, które według niektórych nie zasłużyły na szanse by nie trafić do transportu...nie rzeźni, do transportu bo i tak do rzeźni pewnie żywe by nie dojechały...ile koni by przez nie w autach połamało nogi, poprzewracało sie?