Aurvilea

Konto zarejstrowane: 28 lutego 2025
Ostatnio online: 26 listopada 2025 o 23:03

Najnowsze posty użytkownika:

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Aurvilea dnia 13 kwietnia 2025 o 01:51
Facella, w tej stajni jest masa innych koni, nie sądzę aby dawanie „trudnego” wierzchowca osobie dość początkującej było mądrym podejściem.
Wątpię, że w tym koniu coś „wyrzeźbi” jeśli jej metody nauczania polegają na piłowaniu wędzidłem pyska i przyspieszaniem tylko za pomocą bata.
Troszkę musiałam się wyżalić, bo jeździłam na bardziej leniwych i mniej posłusznych koniach ale nigdy nie spotkałam się z takimi metodami nauczania. Stąd też wynika mój wpis tutaj, bo chciałabym na przyszłość wiedzieć jak poradzić sobie w takiej sytuacji bez sprawiania wierzchowcowi bólu.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Aurvilea dnia 13 kwietnia 2025 o 01:38
Facella, Moim zdaniem to też nie jest tak, że ten koń się nie nadaje do rekreacji. Widziałam na nagraniach, że ładnie skacze, jezdzi i słucha się jeźdźca. Uwazam, że bardziej wprawiona ręka i dosiad umiałaby nad nim zapanować. Podobno dzień wcześniej kulał i magicznie ozdrowiał. Może miał zły dzień albo źle się czuł.
Szkoda, że nikt nie doradził mi co lepiej zrobić zamiast szarpania za wodze, bo koń przy samym skręcie ładnie reagował na zwykłą zmianę ciężaru w siodle i ustawienie łydek, problemem później było dokończenie tego koła albo półwolty. Możliwe, że od początku był uczony mocnego szarpania wodzą by skręcić, że aż znieczulił się w pysku i nawet bardzo silne działanie ręki już nie robiło na nim wrażenia.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Aurvilea dnia 12 kwietnia 2025 o 22:40
Facella, dzięki za odpowiedź!
Napewno nie wrócę, samo podejście do tego konia mnie odrzuciło. Cytując instruktorkę to “mogliby tego konia sprzedać i dać jej innego, który będzie się słuchał”.
Czy mogłabyś/mógłbyś doradzić mi co w takiej sytuacji zrobić? Mam wrażenie, że “spychanie” go wewnętrzną łydką i przytrzymanie zewnętrznej wodzy nic nie robiło :/
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Aurvilea dnia 12 kwietnia 2025 o 15:41
Hejka! Byłam dzisiaj w nowej stajni, bo w starej akurat nie było miejsca, dostałam konia, który jest “wredny i leniwy”. Miałam sporo problemów z trzymaniem go na śladzie i kierowaniem - wjeżdżał do środka, jechał gdzie chciał. Instruktorka zaleciła mi używanie bata i mocne szarpnięcie zewnętrznej wodzy za pysk, gdy się nie słucha. Konik rzekomo nie reaguje dobrze na łydki i trzeba go sterować wodzami. Co o tym sądzicie? Nie jeżdżę długo, bo niecały rok, ale z mojego doświadczenia, które zebrałam to powinno się głównie używać dosiadu i łydek.
Najbardziej zdziwiło mnie to, że koń automatycznie jechał do przodu, gdy weszła na niego instruktorka i użyła lub pokazała mu bata. Gdy zdażyło się, że koń nie skręcał to ciągnęła lub mocno szarpała wewnętrzną wodzę blisko wędzidła. Pierwszy raz spotkałam się z takim, dość mocnym, podejściem do konia. Widać było, że miał dość. Nie pozwalał mi skracać wodzy a po jeździe był zmęczony, zapewne przez to, że został przegalopowany aby się “uspokoił”.
Nie wiem co sądzić o takim podejściu. Czy jest to wskazane, gdy wierzchowiec robi nam na przekór? Co powinnam robić, gdy kolejny raz zdaży mi się taka sytuacja, że koń ma moje prośby gdzieś?
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Aurvilea dnia 09 marca 2025 o 21:03
Hejo! Dziękuję, za wcześniejsze odpowiedzi pod moim wpisem. Mam dzisiaj jednak do Was kolejne pytanie 😅
Zapomniałam się spytać mojej instruktorki a dość nurtuje mnie ta sprawa. Próbowałam niedawno anglezować bez strzemion jednak, gdy to robię mój koń automatycznie przechodzi do stępa. Mam wrażenie, że podczas tego ćwiczenia usztywnia się i on i ja.
Nie jestem pewna, których dokładnie części nóg powinnam użyć, aby wybić się do góry. Pomimo, że staram się raczej nie zakleszczać kolanami tylko pracować udami, to tak jak wspomniałam wcześniej, mój koń przechodzi prawie zaraz do wolniejszego chodu. Pamiętam, że był tylko jeden koń, na którym anglezowanie bez strzemion wychodziło mi całkiem dobrze. Możliwe, że wynikało to z tego, że był dość mało wybijający i szerszy. W każdym razie to było na samym początku mojej przygody z jeździectwem (gdzieś w sierpniu) i byłam zdziwiona, dlaczego dla wielu to ćwiczenie jest tak trudne. Teraz kompletnie nie potrafię tego zrobić
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Aurvilea dnia 01 marca 2025 o 00:41
keirashara, jejciu piszę to już z trzeci raz, bo za każdym razem jak klikam “edytuj” to usuwa mi się pół wiadomości…
Tez wlasnie tak jak wspomniałam wcześniej, miałam wrażenie, że strasznie latała mi łydka co koń mógł odbierać jako sygnał do przodu. Za każdym razem jak przechodziłam do kłusa to klaczka zaczynała dreptać bardzo szybko a spowolnienie jej było dla mnie niemożliwe ( o zwykłym zatrzymaniu nawet nie wspomnę
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Aurvilea dnia 01 marca 2025 o 00:15
keirashara, Może źle troszkę ubrałam to w słowa, bo można zrozumieć, że kobietka, z którą ostatnio mam lekcje nic w sumie nie robi aby mi pomóc 😅 Instruktorka daje mi różne uwagi i jak o coś pytam to odpowiada, jednak mam wrażenie, że jej rady mi dzisiaj zbytnio nie pomogły. To mocniejsze skrócenie wodzy i bardziej stanowcze pociągnięcie, które zostało mi dzisiaj m.in zalecone można powiedzieć, że niby pomogło ale ja sama nie czuję się z tym w porządku, bo wiem, że można to zrobić dosiadam. Faktem jest to, że podała mi to rozwiązanie jako ostateczność, bo klacz, na której miałam lekcję nie chciała przejść w ogóle do “stój” ale nadal uważam, że nie jest to dobra metoda 😕
Niestety jest to jedyna stajnia w pobliżu, więc nie miałabym, gdzie się przenieść. Ostatnio też zmieniła mi się instruktorka na tą, o której teraz dyskutujemy i wydaję mi się, że i tak zwraca ona uwagę na większe szczegóły niż poprzednie, bo np. nikt wcześniej nie poprawiał mojej postawy pleców w kłusie anglezowanym. Możliwe, że to po prostu ja nie rozumiem jej rad, dlatego chciałam się tytaj podzielić nurtującymi mnie pytaniami 😃
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Aurvilea dnia 28 lutego 2025 o 23:08
Hej wszystkim 😀
Jeżdżę lekko ponad pół roku (z jakimiś mniejszymi przerwami). Zmieniłam dzisiaj konia, na którym najczęściej przez ostatnie tygodnie miałam jazdy i powiem szczerze, że czułam się strasznie “niewygodnie”. Miałam wrażenie, że tracę równowagę i nie umiem zapanować nad koniem. Nie czułam w ogóle kontaktu z pyskiem, pomimo że wodze miałam krótkie. Nie wiem na ile mogę sobie pozwolić, bo wcześniejszy koń nie jeździł na wędzidle, a nie chcę sprawiać zwierzęciu bólu.
Nie mogłam kompletnie zwolnić kłusa ani nawet się zatrzymać… Obstawiam, że jest to raczej wina mojej jazdy niż mojego towarzysza, więc stąd moje pytanie - czy po tym jak przyzwyczaiłam się do pewnego konia mogą występować takie problemy?
Dodatkowo miałam wrażenie, że moja łydka nie jest stabilna a cały czas ją przykładam co mogło powodować szybkie tempo ( jeśli macie na to jakieś rady to chętnie przeczytam).
Dość obszerny i chaotyczny wpis ale zależy mi na uzyskaniu informacji, bo mam wrażenie, że moja instruktorka nie widzi tego co tutaj opisałam, a z tego co słyszałam spowalnianie, nawet bardzo uporczywie szybkiego konia, nie powinno opierać się na ciągnięciu za wodze, co zostało mi dzisiaj zalecone :/