nick_na_raz

Konto zarejstrowane: 30 grudnia 2008

Najnowsze posty użytkownika:

UCZCIWI sprzedawcy i kupujący na volcie
autor: nick_na_raz dnia 22 lutego 2010 o 19:30
Plus dla karen.
Polecam transakcje z tą forumowiczką: miły kontakt, jasne zasady, szybka i dobrze zapakowana przesyłka.
Wszystko tak, jak być powinno.
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: nick_na_raz dnia 03 stycznia 2010 o 09:44

Bardzo Cię proszę, nie uogólniaj. Urodziłam dwójkę dzieciaków, drugie cc z przyczyn medycznych choć bardzo chciałam SN. Oba porody wspominam bardzo pozytywnie jeżeli chodzi o podejście i traktowanie mnie ze strony personelu, zawsze mogłam liczyć na pomoc i zainteresowanie, nikt nie zostawił mnie samej sobie "męcz się ciało jakeś chciało"- żadenz porodów w panstwowym szpitalu jedynym w okolicy nie kosztował mnie ani złotówki. Nikomu nie płaciłam i nikt nigdy nie dał mi odczuć, że tego oczekuje, bo jak nie to: mnie nie przyjmie, nie zbada, nie pomoże, nie poda leków przeciwbólowych- niepotrzebne skreślić. Myślę, że nie jestem jakimś wyjątkiem, pewnie zaraz odezwie się Basznia, która w całkiem innym zakątku Polski miała podobne doświadczenia. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka pt. "czekam na propozycje finansowe"


Nie wrzucam. Przecież napisałam wprost, że wiem, że poród na NFZ przyjęty (raczej powinnam napisać: odebrany, bo jest przecież różnica) - będzie, bo rzeczywiście to się należy pacjentowi, który jest w tym NFZ ubezpieczony.
Chodziło jednak o to, JAK będzie to wyglądało - i zeby znacząco zwiększyć prawdopodobieństwo, żeby to JAK było po ludzku, warto, moim zdaniem, dopłacić. Ot, tyle.

Myślę, że jest jeszcze jedna kwestia - czego oczekujemy od położnej. Czy chcemy, żeby była miła, nie warczała, potrzymała za rękę, pomatkowała, czyli ogólnie: pozytywnie czysto ludzko, czy chcemy, żeby pozwoliła nam urodzić wbrew utartym standardom, pronaturalnie, tak, jak chcemy.
Świetnie, jesli położna ma cechy 'obu typów' (i nie przeczę, że często ma), ale widzę jednak takie rozróżnienie.
Mam wrażenie, że często kobiety oczekują od położnych właśnie cech 'pierwszego typu', a o te rzeczywiście łatwiej i jest duża szansa, że dostaniemy je w ramach NFZ. Tylko czy na pewno każda kobieta będzie dobrze pamiętała poród, jeśli miła, ćwierkająca położna natnie jej rutynowo krocze albo każe przeć na leżąco?
Z 'drugim typem' jest trudniej, wlasnie przez beton, rutynę w polskich szpitalach. I dlatego moim zdaniem warto szukać i dopłacać.



Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: nick_na_raz dnia 02 stycznia 2010 o 21:49
Magdaleno.

Bardzo podoba mi się Twoje podejście (pewnie dlatego, że jest mi bliskie), ale muszę Cię ciut zasmucić i przestrzec - będzie trudno. Tu, w Polsce.
Wydajesz się świadomym pacjentem, a tacy są zazwyczaj nielubiani, bo - problematyczni. Bo chcą dyskutować. A szpitale tkwią mentalnie w komunie, niestety. Na szczęscie tendencje wydają się zmieniać.


Najbardziej boję się (wybaczcie takie wywnętrzanie, będę rodzić pierwszy raz w życiu), że położna (czy lekarz) będą zmuszać mnie do rzeczy, które będę chciała zrobić inaczej niż oni.


Słusznie się boisz. Istnieje duże ryzyko, że tak własnie będzie, bo w naszych realiach to personel medyczny wie lepiej, czego potrzebuje pacjentka. Ale ryzyko do uniknięcia, o tym niżej.


Mam dość dobry kontakt ze swoim ciałem i zazwyczaj wiem, co powinnam zrobić, żeby było OK.


Super. Tego sie trzymaj.


Może jest szansa żeby np. z korytarza poobserwować, jaka dana położna jest "w akcji"? Jeśli to głupi pomysł to powiedzcie, nie zrobię z siebie idiotki pytając o to w szpitalu...

W akcji tj. przy porodzie? Pewnie nie, bo jak - wycieczka zaglądająca do boksu, w którym rodzi kobieta?
Aczkolwiek nie zdziwiłabym się, gdyby gdzieś było to możliwe, niestety.


Co powinnam zrobić żeby uniknąć położnej-betona? Zamierzam najpierw dowiedzieć się w necie o poszczególnych położnych, później wybrać się do szpitala, obejrzeć go i pogadać na żywo z położną/położnymi, a później wybrać i podpisać umowę. Czy to dobry plan, czy mogę zrobić coś jeszcze?


Dobry. Tylko zrób to możliwie szybko, bo czas nagli - no i pewnie będziesz spokojniejsza, wiedząc, na czym stoisz.

===

Ogólnie.
Uważam, że prywatna położna ze szpitala pronaturalnego to w Twoim przypadku podstawa - nie tylko pomoże, ale przede wszystkim UMOŻLIWI Ci urodzenie w taki sposób, w jaki tego chcesz. Więc na tym się skup. Oczywiście, pojawiają się głosy, że prywatna połozna to luksus i zbędna fanaberia, że po co płacić komuś, kto ma wykonać swoją robotę (i oczywiście ją wykona) za free, w ramach haraczu płaconego na NFZ.
Niewątpliwie jest tu słusznośc: 'robota' wykonana będzie, ale moim zdaniem chodzi o kwestię, nie CZY (będzie), ale JAK.
Można urodzić za darmo, pewnie - ale godząc się na medykalizację porodu, na przyspieszanie, na taśmociąg. Po co sobie utrudniać?
Dziecko rekompensuje trudy porodu, to też sie słyszy, nawet tu gdzieś w wątku padlo takie stwierdzenie - racja, ale niech to dziecko w ramionach po będzie miłą końcówką porodu (przenosnia i żart, oczywiście, z dzieckiem jako końcem), a nie rekompensatą syfu wcześniej.

Najpierw na podstawie opinii ludzi i lektury forum wybrałabym szpitale (Zofia, Solec, Madalińskiego, ewent. inne, jeśli uznasz za stosowne), później konkretne położne. A dalej rozmowy i ustalenia.

Powodzenia, trzymam kciuki!

Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: nick_na_raz dnia 01 stycznia 2010 o 15:03
Magdalena.

Temat rzeka.

Polecam Ci forum gazety: http://forum.gazeta.pl/forum/f,588,Szpitale.html

dziewczyny dobrze poinformowane i bezpośrednio zainteresowane tematem, wątków o poszczególnych szpitalach - także o Zofii - mnóstwo.
Tylko się nie przeraź, bo cały ten warszawski majdan okołoporodowy jest rozwinięty na szeroką skalę: wynajmowanie położnych oraz jedynek do i po porodzie, szkoły rodzenia, lekarz przyjmujący w szpitalu, w którym chce się rodzić...
No, ale do ogarnięcia.

Ad rem:
- Zofia jest chyba najbardziej naturalnym warszawskim szpitalem, który da Ci szansę na poród naturalny, bez zbędnych ingerencji (bez pompowania oksy, nacinania, przymusu leżenia z podpiętym KTG, też z przyzwoleniem na 'fanaberie' spionizowanych pozycji) - ale jest też bardzo obłożona. I droga (cennik na www szpitala).
Bywa, że nawet wydajenie grubej kasy (zawarcie umowy z położną, co pociąga za sobą koszt obowiązkowej jedynki do porodu, szkoła rodzenia akredytowana przez Zofię, prywatne wizyty u lekarzy z tamtego szpitala) nie gwarantuje miejsca, gdy przyjdzie co do czego.
No, ale to skrajne przypadki. Z reguły kobiety, które podpisały umowę z położną, do Zofii się dostają, a i nierzadko rodzą tam osoby z ulicy (czyli bez położnej, bez szkoły, lekarza itd.). Polecam lekturę wspomnianego forum.

- inne głosy o szpitalach pronatura - Madalińskiego, Solec (wg mojej wiedzy). Z Inflancką bywa różnie. Wg mnie nie jest to szpital stawiający na naturalnośc.

Z Twoimi preferencjami unikałabym szpitali klinicznych i molochów. Karowa, Bródnowski, IMiD, Starynkiewicza - mają oczywiście swoje plusy, nr 1 to wysoki stopień referencyjności, ale w pakiecie dostajesz szpitalne i patologiczne traktowanie pacjentki i jej porodu, z czym często wiąże się przedmiotowe, podrzędne traktowanie pacjenta; o naturze można zapomnieć.
Szukałabym więc szpitali miejskich, mniejszych.

Ale oczywiście imo 90 proc. sukcesu stanowi położna. przypuszczam, że równie dobrze możesz trafić na pronaturalnego anioła w Bródnowskim oraz na betona na Solcu - czyli: trzeba szukać konkretnie, warto poczytać opinie o położnych (więc znów polecam forum gazetowe - tam opinie są).

- umowa z położną. Położne z Żelaznej z racji wspomnianego obłożenia przyjmują zapisy b. wcześnie (naprawdę bardzo: do niektórych (!) trzeba się zapisywać nawet w 1. trymestrze). Musisz sie zorientować, kto ma wolne terminy (lista połoznych na www szpitala).
W innych szpitalach aż takiego parcia na wczesne terminy nie ma, ale na pewno im wczesniej się zainteresujesz tematem, tym wieksza szansa na powodzenie.


KONKURS na logo firmy Jarpol
autor: nick_na_raz dnia 22 marca 2009 o 12:28
- prawy pomysł Ascai(i) - nie podoba mi się, jeździec wygląda jak z garbem, a nie z drugim ramieniem, poza tym pysk konia traci kształt i zaczyna wyglądać dziwnie.

- głosuję za dwoma uszami, profil jest wtedy bardziej wyrazisty.

- a gdyby w ogóle zrezygnować z biustu*/ramienia/ręki, zostawić samą głowę i szyję jeźdźca?

* w pierwotnej wersji w ogóle nie skojarzyłam tego uwypuklenia z biustem - za wysoko.