Zapalenie jelit / IBD u koni
autor: Paulka7777 dnia 25 lipca 2024 o 07:52
Hejka... Potrzebuje pomocy bo już nie ogarniam i nie mam pomysłu.
Od 3 lat mam starsza klacz konika polskiego. Pierwszy rok wszystko super. W drugim roku przyjęłam konia (stajnia przydomowa) druga kobyla jest dość zachłanna, na początku niewinne podgryzanie, teraz ja potrafil bezsensowne użrec. Ale to nie główny temat. Koń przyjechał drugi na wiosnę. Jesnienia moją kobyla dostała biegunki oczywiście, wet, leki było dobrze tylko na lekach, po zaprzestaniu podawania problem wracała jak bumerang. Bo bataliach wiecznie osranej dupy, postanowiłam ją odpiaszczyc, w ruch poszła babka płesznik - rezultaty super. Tak przetrwałam rok i kolejnej zimy to samo, odpiaszczenie na wiosnę ( ten rok) i był spokój. Natomiast od około miesiąca (czerwiec 2024) dostała jakby nie biegunek ale woda kałowa no i to dopiero jest Meksyk nogi brudne do samego dołu już brak mi sił.
Babki teraz nie je, bo chciałam jej przerwę zrobić ale nie ma to związku z wodą kałowa. Koń jest 12 h na polu wypuszczam rano i chowam wieczór, siano opór, pastwiska no cóż mają dostęp ale jest tak zbilansowane żeby zawierały jak najmniej fruktanow. (Zresztą wcześniej też była cały czas na padoku) Aktualnie dostaje garść paszy Green vet z havensa głównie do witamin , do tego bentonit jej wprowadziłam od 1.5 tygodnia ale szału nie widzę. Lekarz rozkłada ręce bo nigdzie nic nie wychodzi, odrobaczania 2/3 x w roku - stado stałe, padoki sprzątane, boksy sprzątane codziennie, dostaje jeszcze probiotyk, msm. Chwilowo tylko spacery w ręce, delikatna lonżą bo jesteśmy po wizycie chiropraktyka. (Profilaktycznie)
Siano mam ze swoich łąk wiem co podaje i po prostu nie mam siły już.
Gazy się zdarzają ale nie są aż tak obfite jak miała przy biegunkach.
Myślałam jeszcze nad syndromem wody kałowej, głównie przez tą drugą klacz która ją tak rzeźbi że może wywołać to u niej stres, mój koń serio nic nie robi, stoi z tyłu zawsze czeka ostatnia, a ta kobyla jak widzi tylko mnie że idę a np długo mnie nie było szczurzy się, leci w jej kierunku tylko po to by ją perfidnie ugryź, tak samo jak ją za bardzo wkurzają muchy to jakby mści się na mojej ( niemiłosiernie mnie to wkurza -a to nie moja kobyla) Myślę że ten stres związany z przeganianiem jej to taki wyzwalacz. A chwilowo nie mam jak ich rozdzielić żeby obie korzystały z padoku ( mam mostek na padok za wąski będę go przerabiać) wiem że to wszystko chaotycznie napisane za co przepraszam. Ale nie wiem co zrobić już. 😭